|
NOGI ZA PAS
część I
Zuzanna
Kuznar
© 2021

* * * * *
NOGI ZA PAS
Zuzanna Kuznar
© 2021
odcinek
1
Bogota, 2. XII 2025, godzina
20:30
– Polejcie
jeszcze lampki! – woła już od godziny Tomasz.
Dziś wieczorem postanowił urządzić sobie fiestę z okazji urodzin swojej
jedynej córki Zuzanny. W tym celu przygotował sobie nawet
mały
ołtarzyk gdzie wisiało zdjęcie solenizantki. Oczywiście nie aktualne,
ale te z Barbadosu, na którym - według Tomasza - Zuzanna
miała
najlepsze włosy i ogólny wygląd. Innego zdania była Zuzanna
i
wszyscy chłopcy. Wokół ołtarzyku porozwieszane były rysunki
oraz
różne mniejsze i większe dzieła Zuzanny.. Oto jest piórko
(…) ( http://www.zuziaq.com )
Sam Tomasz
już ponad od dobrych dwóch godzin skakał wokół
stołu w
wynajmowanym przez siebie mieszkaniu, uśmiechając się od ucha do ucha;
powody mogły być różne, a w tym dniu było ich naprawdę
wiele. Po
pierwsze dostał awans, po drugie poznał pewną blondynkę o imieniu
Patrycja na jednym z portali randkowych, do których
posiadania
zmusili go koledzy z pracy i los. Ale głównie koledzy.
Po trzecie i najważniejsze, jego córka Zuzanna obchodziła
dzisiaj (dokładniej za 4 godziny) upragnione 18 urodziny!! Pewnie
zaprosiła 3 koleżanki i na tym się obyło, na pewno przez te dwa lata,
przez które rozmawialiśmy zaledwie kilka razy, wiele się
zmieniło i 18 to dla niej zwyczajna liczba.. - rozmyślał
Tomasz. To
niestety prawda, odkąd przeniósł się on do Kolumbii, zasięg
w
jego staroświeckim telefonie jest jeszcze 100x gorszy. A należy
zaznaczyć, iż nigdy do najlepszych nie należał. Dzwonił więc on czasami
do Zuzanny z budki telefonicznej ale raz to zapomniał numeru, raz
zapomniał kartki z numerem, kolejny raz zapomniał gdzie jest budka.. i
tak mu życie leciało.
O nie! Wino się skończyło!!
Trzeba będzie wynurzyć się po następne. Ale co to? Czyżby Tomasz
skapitulował właśnie na kanapie? No cóż, czasami nawet wino
musi
zaczekać do jutra...
Tymczasem…
Płock, Pustynia Mazowiecka ,
03.12.2025 godz. 3:30
SKRZYYYYP -
zaklekotało po raz kolejny łóżko, które Zuzanna
dzieliła z mamą.
– Cicho
siedź - przeklęła w myślach Zuzanna, zaklinając
łóżko na wszelkie możliwe sposoby. Pomińmy fakt, że to przez
nią
skrzypi...
Tak, Zuzanna wciąż spała z mamą.
Z dwóch powodów. Pierwszy: Zuzanna przeraźliwie
bała się
potworów. Drugi: Swoje łóżko już dawno popsuła,
poza tym
Monika przechodząc przez jej pokój na balkon o 5:45,
zakłócała jej rytm snu w bardzo irytujący sposób.
Zuzanna z wykrzywioną miną ledwo dała radę wyciągnąć ostatnią kończynę
z łóżka, nie budząc przy tym Iwony. Szybko pomaszerowała do
swojego pokoju skąd wyciągnęła z szafy dwie ogromne walizki
przygotowane wieczorem. W pierwszej znajdowały się najbardziej
niezbędne rzeczy, buty oraz pieniądze i laptop, a w drugiej ubrania
i... tylko ubrania, a także góra kosmetyków do
make-up’u, które Zuzanna zamówiła już
dawno, na tę
okazję. Biorąc walizki jeszcze raz przelotnie spojrzała na swoje świeżo
przedłużane paznokcie w szkarłatnym odcieniu. ACH ta
wolność...
Chwyciła walizki i po
sprawdzeniu dziesięć razy czy aby na pewno wszystko zabrała, podłożyła
list na komodę nocną mamy i szybko opuściła mieszkanie. Do autobusu co
prawda zostało jeszcze 10 minut ale z Patrycją umówiła się o
3:55. Dotarcie na dworzec było nie lada wyzwaniem zważywszy na to, iż
walizki należało prowadzić bardzo spokojnie, aby przypadkiem nie
zbudzić monitoringu osiedlowego czy samej Moniki. W końcu się jednak
udało..
– Siema Stara, jak leci? -
zagadała Patrycja.
– Zajebiście, czuję, że to chyba najlepszy dzień w
moim
życiu - odpowiedziała rozradowana Zuzanna.
– W moim też. Czekałyśmy na
ten moment 5 lat! W końcu nam się należy..
– Taaa, ale może jeszcze raz
powtórzmy nasz plan.
– No dobra, a więc autobus powinien zaraz przyjechać -
westchnęła
Pati zerkając na bilet, widniejąca na nim godzina wskazywała 4.00
– Która godzina -
zapytała Zuzanna.
– 3:57
– Okej, więc powinnyśmy dojechać do Warszawy około 6.00.
Taksówkę zamówimy jak dojedziemy, więc w 15 min
powinnyśmy znaleźć się na Dworcu Zachodnim. A stamtąd już prosto na
lotnisko.
– Jestem genialna - zadarła
nosa Zuzanna, na co oburzyła się Pati:
– Chciałaś chyba powiedzieć że
MY JESTEŚMY genialne?
– Ni-
Zuzanna nie dokończyła, bo na całe szczęście przyjechał autobus,
ratując buntowniczki od kolejnej kłótni. No cóż,
z
pewnością byłaby ciekawsza niż poprzednia na temat „Czyje
paznokcie są dłuższe i ładniejsze”...
********************************
odcinek 2 ********************************
03.12.2025,
5:00 – Płock, Pustynia Mazowiecka
I’m
a savage, yeah, classy, bougie, ratchet… Od ponad
półtorej godziny autobus wypełnia dźwięk tik- toka, nie
pozwalając innym pasażerom zmrużyć oka.
–
Pati! Znowu się pomyliłaś! Przez ciebie musimy nagrać jeszcze raz -
jęknęła przeciągle Zuzanna po czym chciała włączyć odliczanie. Od tego
pomysłu odciągnęła ją jednak pewna staruszka, posyłając jej mordercze
spojrzenie. Zuzanna widząc koszulkę z nadrukiem „Prawo i
Sprawiedliwość” postanowiła jej nie denerwować. Każdy pisiarz
jest dla Zuzanny zbyt ciężki w dyskusji. Tak więc dziewczyny posłusznie
wróciły na swoje miejsca i zaczęły rozmawiać.
– Ej stara, według mojego
iphone’a za około 20 minut powinnyśmy być w Wawie.
– Akurat powinnyśmy zdążyć
pozbierać wszystkie śmieci z pod siedzenia i sprawdzić
instagrama…
– Taak, a jak nie starczy nam
czasu to najwyżej zrezygnujemy ze sprzątania śmieci..
– Pati, tak w ogóle
to gdzie my się zatrzymamy?
– Mówiłam ci, że
załatwiłam nam nocleg u mojego kolegi, którego poznałam na
Tinderze.
Zuzanna posłała jej zaszokowane spojrzenie po czym powiedziała:
– Przecież ty go nawet nie
znasz.
– ZNAM! – wrzasnęła Pati, na co spojrzenia
wszystkich ludzi
w autobusie skierowały się w jej stronę. - Przepraszam-
speszyła
się, po czym zaczęła tłumaczyć Zuzannie: - Ma na imię Thomas, ma 23
lata i mieszka w pięknej, dużej rezydencji.
– No dobra, ale pamiętaj, że jeżeli okaże się to 50- letni
zbok
to sama mu ‘płacisz’ a ja się zmywam.
– Ta, ta – mruknęła
Pati nic nie robiąc sobie ze słów Zuzanny.
Tymczasem
Otolińska
15 m 55 godz 5.00
Iwona przetarłszy jedno oko, rzuciła spojrzenie na
zegarek.
– Matko Boska! Toż to już 5.00
godzina! Wstała na równe nogi.
Chwyciła szlafrok, poszła umyć zęby i zaparzyć kawę po czym ruszyła na
balkon. Jednak podczas palenia 6 papierosa w jej głowie zaświeciła się
pewna myśl: - Dlaczego
nie widziałam nigdzie Zuzanny? Ach, pewnie przez
to, że wstałam tak późno i śpieszyłam się na balkon, po
prostu
jej nie zauważyłam – i wyjęła kolejnego
papierosa.
04.12.2025,
Bogota godz 13:00
Tomasz odsypiał swoją nocną imprezę już ponad 10 godzin. Tak że gdy
kolejny raz przekręcił się z boku na bok, doszedł do wniosku, że nie
chce mu się dłużej leżeć. Zaczął wspominać swój sen. Widział
Zuzannę. Włosy miała krótko ostrzyżone, nie spotykała się z
Patrycją ani żadnymi chłopakami. Uczyła się pilnie francuskiego oraz
historii i geografii. Czytała własnie Dostojewskiego.
Niestety, Tomasz się obudził, a sen zniknął. Pojawił się za to
głód, przez który Tomasz szybko udał się do
kuchni.
Przygotował sobie sok pomarańczowy, deskę serów, jaja na
bekonie
oraz herbatę i owoce, po czym zasiadł do śniadania. Kiedy już poczuł
się pełny, wziął prysznic i wyszedł ze swojej rezydencji. Jutro miała
przyjechać do niego dziewczyna poznana na tinderze. Tomasz natchnięty
snem, ruszył w kierunku budki telefonicznej. Już miał wybrać numer
Zuzanny gdy zauważył, że... znowu zapomniał kartki z numerem ;)
********************************
odcinek 3 ********************************
Warszawa,
03.12.2025 godz. 5:30
Zuzanna
i Patrycja właśnie wysiadały z autobusu. Oczywiście zajęło im to trochę
więcej czasu niż normalnym pasażerom, ponieważ jak zwykle musiały się
pokłócić; albo Zuzanna niechcący nastąpiła na
sznurówkę
Pati, przez co tamta runęła jak długa tłukąc sobie przy tym nogę, albo
itd.
W końcu jednak udało im się bezpiecznie wysiąść, zabrać swoje bagaże i
wsiąść do taksówki.
– Dzień dobry pięknie panie,
gdzie mam panie zawieść ? - zagaił wesoło taksówkarz.
– Na lotnisko poprosimy
– westchnęła Zuzanna po czym wróciła do
przeglądania tik-toka.
– Gdzie się piękne panie
wybierają? - zapytał.
– My się wybieramy w bardzo wiele miejsc hi hi, ale najpierw,
hi
hi do Kolumbii, do Bogoty, stamtąd do Cali a następnie do Medelin.
Później Meksyk, Brazylia, generalnie : cała Ameryka
południowa,
pózniej Vegas, LA, wycieczka po Californii, NY,
Luizjana,
Floryda i na końcu Karaiby. Później przenosimy się do Europy
gdzie odwiedzimy : Francję, Anglię, Włochy, oraz Hiszpanię, Portugalię
i Amsterdam – powiedziała na jednym wdechu Pati.
Taksówkarz
jedynie podrapał się po głowie, zastanawiając się gdzie te wszystkie
miejsca się znajdują, po czym zadał pytanie:
– Co prawda, to ja zielonego pojęcia nie mam, gdzie się te
wszystkie kontynenty znajdują, bo w Kościele jedyne co nam o
podróżach mówili to, że drogie i nie potrzebne
nikomu do
szczęścia i życia, bo lepiej dać na tacę niż Putinowi za samolot i
jedynie te w celach chrześcijańskich są warte cokolwiek, ale zdaję
sobie sprawę, że musi to piękne panie kosztować fortunę! Skąd piękne
panie chcą wziąć na to pieniądze?
Na to zdanie Zuzanna zerwała się z
siedzenia łypiąc na taksówkarza groźnym okiem. Przypomniało
jej
się bowiem jak w młodości ojciec codziennie jej o tym gadał i gadał aż
jej uszy puchły.
Taksówkarz jednak widząc jej spojrzenie
zrezygnował z dalszych pytań. Zamiast tego zaczął flirtować z
chichoczącą Pati, co Zuzanna skwitowała jedynie poprzez – jak
to
miała w zwyczaju - przewrócenie oczyma.
I tak mniej więcej minęła im cała, licząca 15 minut, droga na lotnisko.
– Jesteśmy! -
powiedział w końcu mężczyzna odrywając Zuzannę od mediów.
– Należy się.. - I tu już miał powiedzieć sumę, kiedy telefon
Zuzanny przez przypadek się odblokował i włączyła się jej
„żywa” tapeta.
I guess
I’m Just a date play to you...
– Ależ piękna, pani! Nie ma nawet o czym mówić!!
Jeżeli
pani jest fanką Madison Beer, to był wielki zaszczyt móc
przewieźć panią za darmo! – wykrzyknął, ignorując całkowicie
Patrycję, co chyba nie za bardzo jej się spodobało, gdyż napuszyła się
jak Tomasz kiedy Zuzanna oświadczyła mu 5 lat temu że jedyne cięcie jej
włosów na jakie może liczyć, to rutynowe podcięcie
końcówek.
Zuzanna tylko uśmiechnęła się i dziękując, razem z Pats opuściła
taksówkę.
TYMCZASEM
Płock,
03.12.2025 godzina 5:30
Iwona
opuściła balkon. Zaczęła kręcić się po całym mieszkaniu szukając Zuzy.
Przeszukała już chyba każdy kąt, kiedy spanikowana zaczęła wydzwaniać
po wszystkich mamach koleżanek Zuzanny. Ja jej dam
– myślała
Monika - Zachciało jej
się wymykać z domu! Po czym wykręciła pierwszy
numer – mamy Magdy.
– Halo? –
mruknęła zaspanym głosem mama Magdy.
– Cześć kochana! Tu Iwona. Słuchaj, czy wiesz może gdzie jest
Zuzanna? Może u was? Albo może poszła gdzieś z Magdą??
– Iwonko droga nic nie wiem naprawdę. Moja Magda śpi. A ty
proszę
cię nie dzwoń więcej o tej godzinie, bo -
–
Przepraszam bardzo, ale każdy Polak ma obowiązek narodowy wstawać o
równej 5:00 a jeszcze lepiej o 4:30 ponieważ o tej godzinie
robotnicy Orlenu idą do pracy, a poza tym należy udać się na balkon i
powzdychać do wschodzącego słońca – oburzyła się Iwona.
– Ma pani całkowitą rację, pani mecenas! Ja nie wiem
doprawdy, co
mnie opętało, ale już mnie odopętało i przyrzekam wstawać od
dzisiaj o równiutkiej 4:30 a nawet i 3:00 jak będzie
potrzeba!
– Świetna postawa! Tak
trzymaj, a teraz niestety muszę kończyć, ponieważ szukam Zuzanny.
–
Naturlich my Fuhrer! ( umlałtów się nie da tu
dać )
I tak po kolei obdzwoniła wszystkie kontakty aż doszła do ostatniego.
Zwęziła złowrogo oczy i po chwili wahania wcisnęła ikonkę kontaktu:
Pierwszy sygnal
......
Drugi sygnał......
Trzeci sygnał......
–
Iwona.
– Justyna - Wiem dobrze
dlaczego dzwonisz. Czyżby Zuzanna zaginęła?
– Ale skąd ty to wiesz?
– zaszokowała się Monika*
[ Iwona ma tak na drugie -przyp.
red. ]
– Zapewne bym
nie wiedziała, gdyby nie fakt, że Patrycja też zniknęła.
– Może ktoś je porwał? - Iwona
jak zwykle starała się wybielić Zuzannę.
– Razem z
walizkami i pieniędzmi? Nie sądzę.. Te dwie gówniary uciekły.
– Ależ to okropne! Musimy je
znaleźć zanim pójdą na jakieś imprezy, upiją się i...
– Masz rację
Iwono, chyba wygląda na to, że musimy zawrzeć
chwilowy... Rozejm? I połączyć nasze siły by znaleźć Zuzannę i
Patrycję. Mimo że to wszystko wina Zuzanny - dodała, na co
Iwona się
oburzyła.
– Jak to wina Zuzanny?! To
Pati
namawiała ją do oglądania porno jak były małe. Mogę się założyć że
teraz namówiła ją do nakręcenia jakiegoś gdzieś w Vegas!!
– To
oszczerstwa, poza tym, gdyby nie Zuzanna to Patrycja by
nawet nie wiedziała gdzie jest jakieś Vegas, bo wszystkie mapy
specjalnie wyrzuciłam, a Pati na necie ogląda tylko tik toka i
instagrama!
Tutaj Monika się na chwile zacięła. Ponieważ dobrze
wiedziała, że to prawda... niestety jej też nie udało się odciągnąć
córki od map. Zaczęły więc lamentować obydwie i zwalać winę
na
ojców, mapy i porno.
********************************
odcinek 4 ********************************
Kolumbia, Bogota
03.12.2025 godz. 14:00
NA
POTRZEBY OPOWIADANIA PRZYJMIJMY, ŻE SĄ JAKIEŚ ANOMALIE POGODOWE W
NIEKTÓRYCH MIESIĄCACH I MIMO GRUDNIA JEST CIEPLUTKO NP. W
PARYŻU, dziękuję za uwagę*
Tomasz już od ponad
godziny mocował się z krawatem. Próbował na
wszelkie
możliwe sposoby. W końcu jednak, kiedy skończyły mu się już wszystkie
przekleństwa, postanowił wejść na youtube’a, co było ogromnym
uszczerbkiem na jego honorze.
Po następnej
godzinie udało mu się w końcu zamocować krawat. Wyszedł więc w
pośpiechu ze swojej rezydencji i wyciągnął z kieszeni spodni z
najnowszej kolekcji Gucci kluczyki do czerwonego lamborghini. Co prawda
Tomasz nigdy nie był konsumpcyjnym stworzeniem, ale wszystko zmieniło
się, kiedy przez przypadek dostał pracę jako naczelny redaktor kilku
ważnych magazynów modowych, np.: Forbes, Glamour, NY Times,
Playboy, etc.
Wbrew swoim wcześniejszym
oświadczeniom, kupił sobie trzy domy: jeden w Kolumbii, willę na
Madagaskarze, oraz apartament w Paryżu. Nieoficjalne źródła
donoszą, że niedawno sprawił sobie także nową posiadłość gdzieś w
Toskanii. Oczywiście Zuzanna o jego bogactwie nie miała zielonego
pojęcia, bo magazynów żadnych nie czyta. Tomasz dobrze
zdawał
sobie sprawę, że gdyby Zuzanna się dowiedziała , jego oszczędności
zniknęłyby szybciej niż pierogi podczas Wigilii.
Aktualnie jechał na spotkanie biznesowe, potem na kolację z Madison
Beer oraz jej agentem: chciała nawiązać współpracę z
magazynem
„Glamour”. O 20 czekała na niego w domu masażystka
terapeutyczna, następnego dnia przyjść miała sprzątaczka. Sam musiał
też uzupełnić piwnicę z winem oraz zapasy w lodówce,
ponieważ o
około 17:00 lądowała Patricia. Oczywiście nie zamierzał sam trudnić się
odebraniem jej z lotniska. Pojedzie po nią szofer w limuzynie co po
1-sze zrobi lepsze wrażenie, 2- zaoszczędzi czasu Tomasza.
Warszawa,
03.12.2025, godz. 6:00
Dziewczyny
weszły na lotnisko. Znajome uczucie ekscytacji ogarnęło Zuzannę. Pati,
która natomiast pierwszy raz widziała lotnisko, przyglądała
się
wszystkiemu uważnie i z zadowoleniem. Zuzanna zerknęła na tablice
lotów:
CHICAGO - 6:00
BOGOTA - 8:00
BALI - 8:30
BORA- BORA – 10:25
MEDIOLAN – 11:40
Pati była podekscytowana
podwójnie tym, że ich przesiadka będzie
miała miejsce w Paryżu. Liczyła nawet, że pójdą na jakąś
imprezę, jednak jej nadzieje szybko ostudziła Zuzanna, tłumacząc że
pierwsze co zrobią po przyjeździe do Bogoty to właśnie impreza, a rano
trzeba wstać, bo jak spóźnią się na samolot to po nich.
Lądowały
o 10.00 więc miały przed sobą cały dzień, który Zuzanna już
zaplanowała. Kiedy zrzucą bagaże do hotelu lotniskowego, wybiorą się na
śniadanie. Później Zuzanna zaplanowała dla Patrycji
niespodziankę. Wiedziała, że Patrycja kocha malować, więc postanowiła
zabrać ją do Luwru. Bilet kupiła już półtora roku temu.
Bilet
przewiduje zwiedzanie trzygodzinne. Na potem Zuzanna wyszukała już
restaurację z gwiazdkami Michelina, oferujacą także zobaczenie kuchni
od „środka”, koło muzeum. Następnie przejdą się
ulicami
Paryża. Później mają wykupione zwiedzanie podziemnych
uliczek paryskich. Zuzanna jednak nie wie, że Pati
również
przygotowała dla niej niespodziankę i zamierza zabrać ją do Moulin
Rouge. Na końcu wybiorą się na spacer koło Sekwany i piknik, skąd
będzie widok na pięknie oświetloną wieżę Eiffla.
Rano musiały wstać o 8:30 żeby wyrobić się na samolot na 10:00, jednak
wcześniej zaplanowały sobie odwiedzić salon tatuaży i
piercingów
o godzinie 6:00. Zuzanna planowała 3 tatuaże (zdj. na skype)
Patrycja 2 (zdj. na skype), a oprócz tego jeden
wspólny;
a także Zuzanna – kolczyk w uszach i pępku, a Pati w nozdrzu
(po
boku, nie przez środek i także w pępku). Jeśli chodzi o włosy to
Zuzanna zrobiła je dzień przed wyjazdem razem z Pati. Zuza miała
platynowe z ciemniejszą górą, po prostowaniu keratynowym
długie
do pasa włosy, a Patrycja brązowe fale z fioletowymi
końcówkami.
Wyglądały oszałamiająco.
Na razie jednak
przemierzały lotnisko w poszukiwaniu miejsca odpraw. Kiedy już tam
dotarły i skierowały się do bramek, Zuzanna zaczęła ściągać buty. Na
szczęście tłumy ludzi nie latały o tak wczesnej porze więc lotnisko nie
było przepełnione. Patrycja zmarszczyła brwi:
– Zuza, ale dlaczego ty
ściągasz buty?
– O Jezu, zapomniałam ci powiedzieć, że (.. i tutaj Zuzanna
streściła Pati zasady lotniskowe). Ta jedynie pokiwała głową po czym
także ściągnęła buty i włożyła do 'pudełka' telefon. Jej był taki sam
jak Zuzanny jednak miał inną obudowę. Była różowa z napisem:
"I’m a virgin. But this is an old case". Zuzanna miała
natomiast
kejsa przezroczystego, dzięki czemu było widać jej turkusową obudowę.
Jednak po naciśnięciu odpowiedniego guzika na ekranie pojawiała się
„żywa tapeta” z dźwiękiem i Madison
Beer: I
GUESS I’M JUST A DATE PLAY TO YOU... ... UMM UM UMMMMM
UUUMMMM UM UM UM UM UM U U UUM.
Kiedy już
przeszły odprawę ( nie obyło się oczywiście bez flirtów Pati
z
ochroniarzem ) zauważyły Starbucks’a w którym
wzięły
karmelowe frappucino na spółkę oraz dwa ciasteczka malinowo-
jagodowe. Nie chciały nic więcej, ponieważ śniadanie miały zjeść w
Paryżu.
Tak więc Zuzanna oprowadziła jeszcze Pati po lotnisku,
kupiły pralinki orzechowe, pokłóciły się ze sobą o to,
która ma ładniejsze paznokcie, Krwistoczerwone Zuzanny, czy
te w
odcieniu Nude Patrycji.
O godzinie 7:45 wsiadły do samolotu, gdzie
nagrały kilka tik toków. Oczywiście kłóciły się
także o
to, która zajmie miejsce przy oknie, ale Zuzanna pomyślała
że to
pierwszy lot jej przyjaciółki, więc ustąpiła. Podczas
startowania trzymały się za ręce, czego zrobiły zdjęcie,
które
wyszło bardzo ładnie i wstawiły je potem na instagrama.
Płock,
Plotzk, 03.12.2025 godz. 6.00
Iwona i Justyna
postanowiły się spotkać. Tak więc o równej 6.00 do drzwi
Moniki zapukała mama Pati.
– Cześć
– Cześć, wchodź. Możemy
dyskutować w kuchni albo na balkonie.
Po
krótkiej debacie doszły jednak do wniosku, iż skoro nie ma
dzieci to palić mogą w kuchni, a jeszcze na balkonie nie daj Boże ktoś
usłyszy i wtedy będą skończone. Tak więc zasiadły.
– Iwonko, co chcesz zrobić w
tej strasznej sytuacji?
– Jak to co? Zadzwonić na
policję!
– Ale one mają już 18 lat.
– Niepraw..
I tutaj Iwona przypomniała sobie, że dzisiaj jest 3 grudnia.
– Sprytnie to sobie wykalkulowały, zrobiły to specjalnie od
razu
w urodziny Zuzanny, tak żeby mogły prawnie być nietykalne.. –
oburzyła się Monika.
– Teraz już wiem,
dlaczego Patrycja odmówiła organizowania imprezy na 18, a
zamiast tego całe fundusze kazała przelać sobie na konto.. ( Pati ma
urodziny 15 czerwca 2006 )
– Poczekaj,
sprawdzę stan konta Zuzanny – powiedziała Iwona po czym
weszła na
strone ipko. 1, 2, 3, 4 podejście a za każdym razem te same komunikaty:
WRONG CODE, WRONG PASSWORD , WRONG PIN CODE... Zuzanna o
godz.
12.00 wczoraj zmieniła hasła na wszelkich możliwych kontach, w tym
także na tym bankowym. Iwona zagotowała się i aż cała poczerwieniała ze
złości, tak, że Justyna musiała ją wachlować. Kiedy już się trochę
uspokoiła, mama Pati zapytała:
– To co my
teraz zrobimy? Mimo, że Patrycja ma ukończone 18 lat to i tak
będę za nią rządzić, chociażbym ją miała znaleźć na końcu świata i
zamknąć w piwnicy!!!!!!!!!!!
Takiego samego zdania była mama Zuzanny. Więc uśmiechnęła się tyko i
powiedziała:
– Wynajmiemy prywatnego
detektywa.
********************************
odcinek 5 ********************************
Dziewczyny już prawie lądowały. Lot minął im w miarę spokojnie,
zważywszy na to, że trwał zaledwie półtorej godziny. Przez
pierwsze minuty w powietrzu Pati panikowała myśląc, iż samolot spada w
dół. Zuzanna tylko śmiała się pod nosem, unosząc głowę jak
paw,
niczym to Zuzanna. Przez resztę lotu kłóciły się czyj ojciec
jest gorszy.
– To nieprawda! Mój
ojciec jest dużo gorszy, on mi każe uczyć się francuskiego i geografii
sprzed miliona lat aż do teraz i rysować mapę na pamięć!
– A mój ojciec mi zabronił zrobić sobie tatuaży i
kolczyków, ale mu pokazałam figę z makiem i jak skończyłam
18..
I tutaj dziewczyny na samą wymowę tej niebiańskiej liczby zrobiły kilka
sekund ciszy dla oddania hołdu.
– to i tak zrobiłam
– dokończyła Patrycja.
– Tak? To wcale nic takiego,
bo mój ojciec mi tego samego dokładnie zabronił a nawet
więcej.
– A mój ojciec mi
kazał sprzątać dom..
– A mój ojciec mi
kazał czytać książki..
– A mój –
– Przepraszam panie bardzo, ale samolot to nie targ warzywny,
więc prosimy nie zakłócać spokoju innych
pasażerów bo
inaczej - ( i tu stewardessa wyciągnęła paralizator )
– Oooo, Zuza dlaczego nic nie mówiłaś, że w
samolotach
rozdają dilda za darmo ? - ucieszyła się Pati.
– Pati... – starała
się zatrzymać słowotok Patrycji zażenowana Zuzanna.
– Ależ to wspaniale! Pani stewardesso, ja mam tylko kilka
różowych i białych ale takiego srebrnego to jeszcze nie
miałam!!
- ekscytowała się Pati
Stewardessa jedynie uniosła w górę
ręce marudząc pod nosem ‘Co cię Jessica podkusiło, żeby
obsługiwać tych szajbusów w samolotach?? A mogłam wyjechać
na
studia...'
Po pół godzinie samolot
wreszcie wylądował. Dziewczyny zabrały swoje bagaże i udały się do
hotelu lotniskowego. Najpierw zrzuciły bagaże do hotelu, poprawiły
makijaż oraz się przebrały i ułożyły fryzury. Później poszły
zjeść śniadanie w francuskim stylu, czyli tosty po francusku z
malinami, bagieta z serami, do tego nieco po amerykańsku jaja na
bekonie, których Zuzanna nie odpuści, nawet we Francji; i do
tego świeże cappuccino, ooo taaak. Kiedy już się najadły, około
południa, Zuzanna powiedziała Pati, że ma dla niej niespodziankę. Tak
więc wsiadły do taksówki. Zatrzymały się przed wielkim
muzeum z
napisem Luwr. Pati wzruszyła się bardzo po czym powiedziała:
– Ale Zuzanno, przecież bilety tutaj musiały kosztować
fortunę!
– na co Zuzanna niby od niechcenia spojrzała na swoje
paznokcie.
– Oj tam, od razu fortunę
– zaśmiała się, spoglądając na Patrycję.
– Zuzanno najdroższa, ja wiem, że nie raz się
kłóciłyśmy i
że ja cię kiedyś obgadywałam z Kupą, ale to tylko dlatego, żeście mnie
też razem z tą całą Magdą obgadywały. Ale ja cię bardzo przepraszam, bo
ja teraz widzę że ty mnie słuchasz i wiesz, że ja uwielbiam sztukę i ja
to bardzo doceniam, Zuzanno. I muszę ci nawet przyznać, że twoje
paznokcie może i nie są tak ładne jak moje, ale mogę je ostatecznie
uznać za prawie równe moim. Zuziu, ja ci obiecuję, że będę
dobrą
przyjaciółką, kocham cię i dziękuję!!!!
– wygłosiła
Pati po czym mocno przytuliła Zuzannę.
Od samego
początku Pati była bardzo podekscytowana. Kiedy weszły do środka,
obydwu dziewczynom zaparło dech w piersiach. Pozłacane kolumny, tysiące
obrazów i rzeźb, rozmaite wystawy i niecodzienne formy
sztuki.
Najpierw Zuzanna podzielała entuzjazm Pati i latały dobrą godzinę z
energią much w lecie. Później Zuzanna nieco opadła z sił,
ale
Patrycja była niezmordowana, tak więc Zuza przycupnęła sobie koło Mona
Lisy na ławeczce, a Pati zwiedzała dalej. Po około 2 godzinach, kiedy
Pati także się zmęczyła, dziewczyny postanowiły udać się do restauracji
niedaleko Luwru.
Pogoda była bardzo ładna,
ciepło, lekki wiatr ochładzał powietrze, tak więc było wręcz w sam raz.
Zuzanna miała na sobie czarną sukienkę w słoneczniki sporo przed kolano
i na to krótką dżinsową kurtkę oraz czarne buty z odkrytymi
palcami na koturnie. Włosy spięte w tzw messy bun. Patrycja z kolei
ubrała czarny bralet na ramiączkach oraz długie spodnie z dużymi
dziurami. Do tego czerwone conversy, a włosy pozostawiła rozpuszczone.
Jednym słowem wyglądały olśniewająco. Po kilku minutach weszły do
malutkiej restauracji w której oprócz nich było
może z 10
osób. Udały się do stolika z napisem Réservation pour
Kuznar et Maciolek. Zasiadły czekając na kelnera.
– I jak, podobało ci się w
Luwrze? – zapytała Zuzanna.
– Oczywiście, że tak! Jestem tylko trochę niezadowolona, że
nie
zdążyłam zobaczyć „Jana
Chrzciciela”
– Od czegoś masz Internet -
zaśmiała się Zuzanna.
– Nie znasz się na sztuce i dlatego tak mówisz
–
uznała Pati, czym oburzyła głęboko Zuzannę.
– Może i ja się nie znam na sztuce, ale znam się za to na
wielu
innych rzeczach, jak wina, geografia, historia. Znam 7
różnych
języków, a ty tylko 3 więc się nie odzywaj
– Zuzanna
napuszyła się niczym ryba rozdymka.
– Ty
się tak nie chwal, bo może i jesteś mądra i znasz języki, ale za to ja
potrafię rysować, znam się na biologii i matematyce, a ty się ojca nie
słuchałaś i poszłaś na kierunek matematyczny i ci gówno z
tego
wyszło, bo po miesiącu musiałaś zmieniać kierunek, kiedy ja już
zaliczałam pierwszą pracę – uśmiechnęła się dumnie Patrycja.
Zuzanna cała aż poczerwieniała.
– Ty
lepiej się trzymaj swoich kierunków! Z tego co wiem to
studia za
rok a ty nawet jeszcze papierów nie złożyłaś. Przykro mi
Pati,
ale nie ma kierunku „striptiz” na żadnej uczelni,
ale mogę
ci polecić kilka klubów.
– TY...
– Bonjour mesdames! Comment allez-vous? – Kolejną
kłótnię dziewcząt na szczęście przerwał przystojny kelner.
– Bonjour, Tres bien, et toi?
- uśmiechnęła się pięknie Zuzanna.
– Can we talk in English please? I can’t speak
French -
zirytowała się Patrycja, która znała tylko angielski i
hiszpański.
– Of course – odparł
kelner.
Nie ucieszyło to jednak Zuzanny, która planowała popisać się
swoją znajomością francuskiego.
( Tutaj dialogi z osobami z innych krajów będę pisać od razu
po polsku ).
– Witamy w naszej restauracji! Ja jestem Theo i
dzisiaj
będę miał przyjemność was obsługiwać. Jeżeli mają panie ochotę, mogą
uczestniczyć w przygotowaniu jednego z dań.
– Świetnie! Bardzo nam miło, ja jestem Patricia a to jest
Susanne
– powiedziała Pats, na co kelner uniósł jej rękę i
ją
pocałował, co później uczynił także z Zuzanną. Po chwili
odszedł
zostawiając dziewczyny same.
Obiad składał się
z kilku dań, które były tak niesamowicie pyszne, że Zuzannie
i
Patrycji zabrakło słów, żeby je opisać. Jadły malutkie
kawałki
grillowanego homara podane ze szczyptą kawioru zamoczonego w szampanie,
deskę wyśmienitych serów, żabie udka w mniejszej wersji,
sałatkę
z gorącym kozim serem, malutką miseczkę muli..
Na deser zjadły białe trufle i owoce marynowane w rumie, mały
crème brûlée oraz najlepszej jakości
praliny. Na
stole przewijały się także różne wina. Chateau Margaux,
które zaproponowała Zuzanna do grillowanego homara z
kawiorem.
Wszyscy byli bardzo zaskoczeni, gdy okazało się, że jest to połączenie
wręcz idealne...
– Ależ mademoiselle,
to wino naprawdę nie pasuje w żaden sposób do tej potrawy,
zmarnuje pani smak i pieniądze! Nasz sommelier naprawdę wie co
mówi...
– Jestem klientem i proszę
pana uprzejmie o sprzedanie nam butelki Chateau Margaux. Więc zamiast
od pół godziny namawiać mnie na Chateau Grillet, proszę
podać mi
moje zamówienie – zirytowała się Zuzanna.
Trzeba było przyznać, że co jak co ale na winach Zuzanna znała
się niesamowicie. Znała każdy rocznik, odmianę, prowincję.
Tym
razem także wiedziała co robi. Mogłaby co prawda przystać na propozycję
szefa kuchni i nie robić zamieszania, ale miała w tym swój
konkretny cel. Mianowicie, podczas spożywania sałatki zauważyła jak do
restauracji wchodzi Zayn Malik w towarzystwie jakiejś brunetki. Na
szczęście była o wiele brzydsza od Zuzanny. Oczywiście Zuzanna o mało
nie powstrzymała wrzasku który cisnął jej się na usta, ale
zatrzymała ją Pati która także zauważyła Zenka. Przez
pierwsze
15 min Zuzanna była niezdolna do powiedzenia czegokolwiek, a Pati
musiała ją wachlować. W końcu jednak się ocknęła.
– O Boże Pati ale co ja mam teraz zrobić?! Nie wypada mi
podejść
i prosić o zdjęcie czy autograf w takiej restauracji, poza tym jest z
dziewczyną- I tu Zuzanna posłała brunetce mordercze spojrzenie.
– Czekaj, a Zayn przypadkiem
nie jest zainteresowany winami?
– No jest.
– A ty przypadkiem nie masz tak ogromnej wiedzy o winach, że
zagięła byś najlepszego sommelier’a ?
– No mam.
Pati tylko przewróciła oczyma na skromność Zuzanny jednak
kontynuowała dalej:
– To może spróbuj dobrać do naszej następnej
przekąski
takie wino, które teoretycznie nie powinno do niej pasować.
Zwrócisz tym na siebie uwagę wszystkich w lokalu, a
oprócz tego, kiedy okaże się, że połączenie które
wybrałaś jest świetne, Zayn sam przyleci w twoje ramiona.
– Pati, ty jesteś genialna
– uradowała się Zuzanna.
– Tak tak, wisisz mi teraz
porządne zakupy.
– Ale czekaj. Jak ja mam to zrobić? Przecież Chateau Margaux
nigdy i w żadnych przypadku nie będzie pasować do lekkich potraw.
– Zuzanno, pozwól, że przytoczę słowa twojego
ojca.. -
zaczęła Pati, na co Zuzanna zrobiła złowrogą minę, jednak pozwoliła
kontynuować przyjaciółce. – Czy mogłabyś kiedyś
użyć
swojego rozumku? Popatrz, może i ja się na winach nie znam, ale kilka
podstawowych rzeczy wiem. Na stole mamy podane jeszcze 3 inne
przekąski. Z czego w jednej z nich znajduje się ciężkie mięso, a w
drugiej ciężki sos. Połącz homara z sosem i mięsem, a wtedy Margaux
będzie pasować idealnie.
– A skąd masz pewność, że to w
ogóle będzie jadalne, geniuszu?
– Ja jak byłam mała*...
( * Minuta ciszy na przeklinanie każdego
wieku poniżej 18-stki * )
– ..to sobie musiałam radzić sama, bo ze mną nie chcieli
nigdzie wyjeżdżać i najdalej gdzie byłam to Warszawa. Dlatego czasami,
jak uzbierałam pieniądze to sobie kupowałam różne składniki
i
robiłam sobie taką zabawę, że jadę jako gość VIP na ekskluzywną wyspę z
pięknymi plażami ( wanna ) i jestem pierwszą osobą, która
próbuje tamtejszej kuchni. Wracając, mieszałam ze sobą
różne składniki, udając że to nowe potrawy. Pewnego razu się
zdarzyło, że w rybnym koło Tesco był homar i takiego gada nigdy nie
jadłam, to kupiłam i zmieszałam z tym co było w lodówce:
czyli
mięsem które babcia przywiozła z grilla i sosem. Co dziwne,
wyszło naprawdę przepyszne. Co prawda tamto mięso i sos z tymi
które mamy na teraz na stole nie może się równać,
ale
skoro takie badzewie było dobre w tym połączeniu, to co dopiero takie
delicje.
– Wow. Chyba nigdy jeszcze nie
dałaś takiego pokazu inteligencji – zachwyciła się Zuzanna -
no
dobra, może raz w 7 klasie odpowiedziałaś dobrze na pytanie ile to 16x4
ale od tego czasu taki przebłysk intelektu jeszcze ci się nie
przytrafił.
– Bo ja mam specjalne zapasy
mądrości w głowie i ja ich nie zużywam na byle głupoty jak ty. Na
przykład na naukę 7 języków jak masz Google translate.
– Ale to nie moja wina! - broniła się Zuzanna – bo
mnie do
tego tata zmuszał i ja nie miałam wyboru, a poza tym to jak ci kiedyś
odetną ten Internet to co zrobisz?
– To
samo co ty zrobisz, jak nie będziesz miała skąd ściągać na
sprawdzianach z arytmetyki - uśmiechnęła się przebiegle Pati.
– Ty..
– Przepraszam Mademoiselle, prosiła pani o dodatkowy talerz.
Proszę, oto on - powiedział kelner, przerywając tym samym
kłótnię Patrycji i Zuzy.
– Ach, tak. Dziękuję.
– Dobra stara, teraz mieszaj
te składniki skoro masz już wprawę - powiedziała Zuzanna do Pati
– Już się robi. Najpierw dodam trochę tego... jeszcze
szczypta
tego.... Trochę tej dziwnej przyprawy.... jedna niteczka tego...
GOTOWE! Spróbuj!
Jednak tutaj należało przypomnieć, że do
zwyczajów Zuzanny nie należało absolutnie
próbowanie
czegokolwiek. Ale Zayn był tego warty. Tak więc Zuzanna przemogła się i
z miną Tomasza zbudzonego o 5:30, wzięła pierwszy kęs, potem nagle
drugi, i trzeci...
– O mniam, ale to jest dobre
– powiedziała Zuza z pełną buzią.
– Wiem, ale nie jedz już bo
nie wystarczy do wina!
– Dobra. Tak w
ogóle to dzięki Pati, ratujesz mi życie.
– Spoko, już nawet wiem jak
możesz się odwdzięczyć...
– No?
– Pamiętasz jak byłyśmy w samolocie i ta stewardessa chciała
dać
mi dildo, ale w końcu diabli wiedzą czemu sobie poszła ?
– Ale to nie -
– P a m i ę t a s z ???
– ughhhhh, tak.
– No więc potrzebuję nowego w tym samym kolorze. Może uda mi
się
jakieś dostać, w końcu przed nami jeszcze kilkadziesiąt
lotów,
ale lepiej mieć więcej niż mniej, a jedno już straciłam. W
ogóle
wymyśliłam sobie, że będę je podpisywać. W sensie wiesz, ten z lotu do
Brazylii nazwę Brasil, ten do NY, New York, itd..
Po około 10 minutach kiedy skończyło się obecne wino, a Pati znudziło
się opisywanie nazw dild, Zuzanna ku zaskoczeniu wszystkich powiedziała:
– Poproszę Chateau Margaux.
I
wtedy Zayn pierwszy raz spojrzał na Zuzannę. Co prawda z wyglądu bardzo
mu się spodobała, ale po tym co powiedziała nie uważał ją za zbyt
mądrą. Do czasu...
I tak dochodzimy do tego oto momentu w
którym kelner w końcu podał Zuzannie upragnione wino.
Wszyscy
bacznie się przyglądali.
– Poezja! –
krzyknęła Pati, na co niedowierzający kelner zawołał szefa kuchni i
sommeliera. Obydwaj spróbowali i okazało się, że połączenie
jest
wręcz prefekcyjne. Lobster Thermidor aux crevettes in
Mornay sauce,
garnished with pate de
trouffes and brandy, and a fried egg with spam
on top. Zaczęli więc pytać Zuzannę:
– Ale jak pani to zrobiła????
– Panowie, przecież ja nie mówiłam, że te
maragaux, to ja
chcę wypić do samego homara. Od zawsze z Patrycją bardzo lubiłyśmy
eksperymentować z mixami potraw, więc tutaj też nie mogłyśmy się od
tego powstrzymać, a jako że na winach znam się jak nikt inny ( Zuzanna
włączyła swój tryb: Jestem- Zuzanna- najlepsza-
najładniejsza-
najmądrzejsza... etc..) to ja wiedziałam iż do tego mixu, te wino
będzie idealne – wymyśliła na poczekaniu Zuzanna.
– Ależ ta potrawa jest doprawdy wspaniała !! Chcę ją
wprowadzić
do mojego menu! Teraz! – powiedział szef kuchni po czym
odszedł
do kuchni, po chwili wracając z dużą kartą menu. – A potrawę
nazwiemy.. Susan and Patricia’s mix, w skrócie
SPAM.
– Bardzo się cieszymy, że panu tak przypadła do gustu nasza
potrawa - ucieszyła się Pati, patrząc na wniebowziętą Zuzannę,
której niewiele brakowało, żeby z samozadowolenia zacząć się
unosić nad ziemią. Kiedy już skończyły jeść i pożegnały się z
zachwyconym szefem kuchni, Zuzanna zauważyła, że Zayn dziwnie jej się
przygląda. Zignorowała to jednak, uroczo uśmiechając się do chłopaka. I
to podziałało jak doping, ponieważ Zayn przeprosił dziewczynę, z
którą siedział, wstał oraz podszedł do Zuzanny.
– Cześć, nazywam się Zayn i chciałbym powiedzieć, że jestem
zachwycony twoimi zdolnościami! To było niesamowite.
– Bardzo mi miło to słyszeć. Ja jestem Zuzanna i jestem twoją
ogromną fanką - powiedziała Zuzanna. Zayn bardzo się ucieszył.
– Wiesz poza tym, to ja też lubię testować różne
mixy
pozycj- potraw - szybko poprawił się piosenkarz. – Ja teraz
muszę
wracać do stolika, ale bardzo chciałbym cię poznać. Tutaj jest
mój numer – powiedział, po czym dał Zuzannie
karteczkę,
przytulił ją i odszedł.
Gdy tylko wyszły z
restauracji Zuzanna krzyknęła w niebogłosy, niszcząc przy tym bębenki
Pati. Przeszły się jeszcze ulicami Paryża i zanim się obejrzały była
już 24:00. Niestety na podziemne uliczki paryskie nie starczyło już
czasu. Pati uwcześnie studiując mapę Paryża, pokierowała nimi tak żeby
właśnie o tej godzinie znaleźć się pod Moulin Rouge.
– Zuzanno, ja chciałam ci jeszcze raz podziękować za
twój
szczodry gest – powiedziała Pati mając na myśli Luwr- I
zabrać
cię do... MOULIN ROUGE!!!!!!!!!
– O
BOŻE ! PATI ! – krzyknęła Zuzanna po czym niemal dusząc
Patrycję
zaczęła ją ściskać – Dziękuję!!! Naprawdę, nawet nie wiesz
jak
się cieszę! Ja kiedyś tu byłam z rodzicami, ale nie chcieli mnie
wpuścić bo byłam za mała.
I tu dziewczyny zmarkotniały przeklinając
w myślach każdy wiek poniżej 18-stki. Po chwili jednak uśmiechnięte
skierowały się w stronę kabaretu. Kiedy już weszły do środka i zajęły
swoje miejsca, Zuzanna zobaczyła znajomą twarz.
– Poczekaj chwilę Pati, zaraz
wrócę.
– Zuzanna! Jak miło cię widzieć
– Mi ciebie też, Zayn. Gdzie zajmujesz miejsca? –
na co
chłopak wskazał miejsca koło Pati i Zuzanny.
– To świetnie ! Siedzisz koło
nas.
– Koło NAS ?
– Tak, jestem tutaj z moją
przyjaciółką – Patrycją.
– Oh w porządku. Idziemy zająć
nasze miejsca? – zapytał Zayn po czym chwycił ramię Zuzanny.
– Z przyjemnością.
Płock,
Plotzk 03.12.2025 godz 17:00
– Halo?
– Halo, dzień dobry Madziu, co
tam słychać?
– Proszę pani, ja muszę coś pani
pokazać.. – zaczęła Madzia Szejpun.
– Wiesz, ja bardzo bym
chciała, ale teraz nie za bardzo-
– Wiem gdzie
jest Zuzanna i Patrycja – oznajmiła Magda, na
co Monika i Justyna omal nie spadły z kanapy.
– W takim razie czekamy.
15
minut później…
DING DONG ! – zabrzmiał dzwonek i Iwona niemal
biegiem ruszyła do drzwi.
– Dzień dobry Madziu, wchodź!
– Dzień dobry.
W międzyczasie do rozmowy dołączyła się Justyna.
– Więc proszę cię, powiedz
nam, gdzie są Patrycja i Zuzanna??- zapytała Iwona.
– Ja zawsze miałam Zuzannę za przyjaciółkę.. i ja
bym jej
nigdy nie wydała, ale.. my miałyśmy razem uciec, bo ona
zawsze
udawała moją przyjaciółkę, dlatego, że się z Pati wcześniej
nie
mogła przyjaźnić, a teraz mnie wystawiła dla niej, bo widziałam na snap
story Zuzanny, jak one się dobrze razem bawią w Paryżu i-
– W PARYŻU ?!- przeraziły się Monika i Justyna,
które były pewne że dziewczyny najdalej uciekły może do
Warszawy.
– Boże... słabo mi.... Przecież tam jest tyle
klubów i
chłopaków.... To straszne! - lamentowała Monika
– To co pani powiem będzie jeszcze gorsze, lepiej niech panie
obydwie usiądą. Ich ostatecznym celem nie jest Paryż... mają tam tylko
przesiadkę, w drodze do.... Kolumbii.
Monika zemdlała
*******************************************************
Po niespodziewanej wizycie Magdy, Monika i Justyna już od ponad godziny
szukają na internecie prywatnego detektywa. Wymogów jest
wiele.
– Musi koniecznie pochodzić z Kolumbii i być gotowy ruszyć w
pogoń za Zuzanną i Patrycją – dodała Iwona.
– Tak, i koniecznie musi być przystojny i młody. Jeśli dla
dobra
dziewczynek musimy zamknąć je w ośrodku moralizującym dla chrześcijan
to zrobimy to. Chociaż obawiam się, że tak wielkie straty moralne
jakich teraz doświadczają, tego nawet ośrodek nie naprawi. Tak czy
inaczej musi je jakoś porwać, najlepiej żeby je zwiódł i
zawiózł do „swojego domu”.
– Musi mieć też dobrą renomę.
– I koniecznie musi być
chrześcijaninem.
– A tak a propos strat moralnych... Wiesz, zastanawiałam się
nad
zabiegiem przywrócenia dziewictwa dziewczynom.
– Ty wiesz, że ja myślałam o
tym samym!
I tak debatowały szukając idealnego
kandydata. W końcu, zrezygnowane, weszły na ostatnią stronę... i nagle..
– Przecież to jest Eduardo
Perez !!!! – wykrzyknęła uradowana Monika* [czyli Iwona].
– A no faktycznie! Pamiętam, że podczas debiutu Chica
Vampiro,
wszyscy woleli Maxa’a ( człowieka ) a tylko Pati i Zuzanna -
Mirca ( wampira) . Jak go zobaczą to same za nim polecą. Jest
tam
podany numer?
– Czekaj...... JEST !
– To na co czekasz? Dzwoń! – powiedziała Justyna,
ale
Monika przypomniała sobie, jak kiedyś rozmawiała przez
Skype’a z
Tomaszem.
– Najpierw musimy sprawdzić
która jest u nich godzina.
No więc zaczęły googlować i z pomocą kalkulatora dowiedziały
się, że w Bogocie jest teraz 23:00.
– To chyba trochę za
późno..
– No co ty. Oni tam są bardzo zdemoralizowani i imprezują,
więc
na pewno nie śpi – powiedziała Iwona.
– No dobra, ale nawet jak
imprezuje to raczej nie odbierze.
– Masz rację..
Tak więc pożegnały się i umówiły się u Justyny jutro o 5:30.
W
międzyczasie Iwona postanowiła połączyć się z Tomaszem. Jednak, jako że
była już 20:00, a jutro o 4:00 trzeba wstać, postanowiła odłożyć to na
jutro.
********************************
odcinek 6 ********************************
Płock,
Plotzk, Pustynia Mazowiecka 4. XII 2025 godz. 6:45
Monika i Justyna już od ponad dwóch godzin debatują w
kuchni,
kiedy w końcu mama Pati zaproponowała coś ciekawego:
– Iwonko, jak już zadzwonimy do tego detektywa i mu zapłacimy
zaliczkę, a on zacznie pracować, to co dalej? Chyba nie
myślisz,
że będę siedzieć bezczynnie, kiedy moja córka robi jakieś
okropne rzeczy w niekatolickich krajach szatanów!!
– Masz całkowitą rację kochana! Oprócz tego całego
Eddiego, musimy pomyśleć o czymś na własną rękę... musimy.........
musimy yyyyyyy.........
– POJECHAĆ DO KOLUMBII!!
– dokończyła za Monikę Justyna.
– Ale, Justyno! Przecież to
nie jest katolicki kraj. Poza tym jak my je znajdziemy?
– Mów co chcesz, ale mój matczyny radar
słowiański
jest dużo lepszy niż jakiś detektyw, a tak w ogóle to ja
świetnie wiem, że to jest kraj zdemoralizowany, chociaż nie wiem gdzie
on się w ogóle znajduje, ale to nieważne. Pomyśl, połączymy
dwie
misje w jedną... znajdziemy dziewczynki i nawrócimy kraj
szatanów. Będziemy chrześcijanami roku na plebanii!
– Ależ to jest świetny pomysł!
Musimy jak najszybciej kupić bilety! – ucieszyła się Monika.
Tak więc zasiadły i kupiły bilety na tanieloty.pl.
– Iwonko, ale ty jesteś pewna,
że nam tam starczy pieniędzy? – zapytała Justyna.
– Oczywiście, że tak! Bo odkąd ja zostałam mecenas, po 10
latach
walk z moim byłym mężem, to mnie stać na wszystko i ja bym sobie mogła
kupić willę jak bym chciała, ale tego nie robię tylko dlatego, że mam
ogromny sentyment do balkonu...
– Wiesz co,
wszystko super, ale ja jestem bardzo niepocieszona tym, że nie ma
bezpośrednich lotów do tej całej Kolumbii, bo przesiadki są
bardzo niechrześcijańskie... - oburzyła się Justyna
– Tak, to prawda, ale musimy
się poświęcić.
– A tak w ogóle, to
gdzie my mamy tą przesiadkę?
– No w... czekaj nie pamiętam,
muszę zobaczyć.... w Paryżu.
– Całe szczęście, że udało ci się znaleźć lot last minute na
jeszcze dzisiaj – odetchnęła Justyna.
– Taaak, to było ogromne
szczęście...
– Która godzina?
– 2:30
Tamtej
nocy, po usłyszeniu tak oburzającej wiadomości od Magdy, Justyna i
Iwona zasnęły o 17:00, gdyż nie miały siły na nic innego.. dlatego
chcąc nie chcąc obudziły się 2 godziny wcześniej niż zawsze.
– Dobra, lot jest na 7:30 więc jak wyjedziemy za
półtorej
godziny, to powinnyśmy zdążyć. Tylko pamiętaj, o 3:45 masz być pod moim
blokiem.
– Będę pamiętać, a teraz
wybacz,
ale mam tylko godzinę na spakowanie 25 walizek więc... –
zaczęła
mama Pati.
– Poczekaj! Najpierw
zadzwonimy do Eduarda.
– Sama dasz radę! Paaaaaaaa -
i zanim Monika zdążyła cokolwiek powiedzieć, Justyna wyszła.
Bogota,
Kolumbia , 04. XII 2025 godz. 9:30 ( + 7h)
Eduardo’s POV
Było co prawda jeszcze
bardzo wcześnie, ale Eddie miał dzisiaj dużo
zajęć. Od kiedy skończył swoją przygodę w Chica Vampiro, zaczął pracę
jako prywatny detektyw. Był sławny w swoim kraju, co
ułatwiało mu
zdobycie klientów. Niektóre nastolatki wymyślały
nawet
fałszywe sprawy, za które płaciły, byle tylko móc
porozmawiać z Mirco. Tak więc po 25 sygnale budzika, który
był
zbyt daleko żeby rozbić go o ścianę i zbyt blisko żeby go zignorować,
postanowił wstać.
Chwilę się poszwędał, umył
zęby, wziął prysznic, zjadł porządne śniadanie i zaczął już przeglądać
gazety, kiedy nagle zadzwonił jego służbowy telefon.
– Good morning, it’s
Eduardo Perez, how can I help you? – zaczął przymilnym głosem
Mirco.
( Tutaj
jak już wcześniej mówiłam będę pisać po polsku bo to by nie
miało sensu )
– Dzień dobry! Z tej strony
Iwona-Monika Łapacz. Czy pan jest prywatnym detektuwyem?
– Przepraszam, czym?
- No detektuwemy..
– Mogłaby mi to pani napisać w
sms-ach, nie za bardzo rozumiem..
– Niech będzie – oburzyła się Iwona, myśląć: jak można w
tych czasach nie znać angielskiego? Jakiś dziwny ten Eddie...
– Aaaaaaa, detektywem... tak,
to ja.
– Dobrze więc, sprawa wygląda następująco: Moja
córka i
jej przyjaciółka wczoraj uciekły z domu...
– Przepraszam, że przerywam,
ale ile one mają lat – zaciekawił się Eduardo.
– .. osiemnaście. Więc -
– W takim razie są już
przecież pełnoletnie..
– Pan nic nie rozumie!!!!! One te 18 skończyły dopiero
wczoraj!!!
Ja nie pozwolę, żeby moja córka się po jakiś niekatolickich
krajach szwendała!!! Ja mam gdzieś ile ma lat! Ja jestem matką i
choćbym ją miała zamknąć w piwnicy to to zrobię!!!! –
wykrzyczała
łamaną angielszczyzną Iwona.
– Spokojnie, ja tylko chcę
wiedzieć jak chce je pani zmusić do powrotu skoro są już dorosłe..
– Właśnie dlatego nie dzwonię na policję tylko do prywatnego
detektywa. Od koleżanki dziewczyn wiem, że przebywają w Bogocie.
– Dobrze, ale skąd pani ma
pewność, że ta koleżanka nie kłamie?
– Bo widziałam na własne oczy snap story Zuzanny, a ona
każdemu
kłamie zawsze i wszędzie, ale nie mediom społecznościowym,
które
kocha i uwielbia nad życie i choćby ją FBI ścigało, to story na snapie
i tak zawsze wstawi.
– To wiele wyjaśnia, w takim
razie czego pani ode mnie oczekuje? Nawet jak je już znajdę to co dalej?
– Ja wiem, że pan grał w Chica Vampiro, bo Zuzanna
i
Patrycja uwielbiały ten serial, a w szczególności właśnie
postać
Mirco. Więc skoro im się podobasz to łatwo ci będzie zwabić je do
swojego „domu”, a w szczególności
Zuzannę,
która do takich okropnych, niemoralnych rzeczy jest zawsze
pierwsza w kolejce, a Pati zaraz za nią – dodała
zdruzgotana Monika, na co Eddie bardzo się ucieszył.
– Później musisz ją jakoś zamknąć w ośrodku
moralizującym
dla chrześcijan, a dostaniesz ile chcesz.
– W ośrodku?
– zapytał Mirco, coraz bardziej obawiając się o
zdrowie psychiczne Moniki.
– Moralizującym dla
chrześcijan. Widziałam na Internecie, że tam w okolicy Bogoty jest
jeden.
Mirco dobrze znał ten ośrodek. Pod przykrywką moralizacji odbywają się
tam nielegalne walki, handel prochami i prostytucja. Postanowił jednak
nic nie mówić Iwonie i upiec 3 ptaszki na jednym ogniu. 1-
wyciągnąć od Moniki ile się tylko da, 2 ... ... dwie fajne laski, 3
wziąć hajs od „ośrodka” za znalezienie pięknych,
młodych,
egzotycznych dziewczyn.
– Aaa, tak
rzeczywiście jest tutaj taki jeden bardzo dobrze renomowany zakład
– powiedział, na co Iwona bardzo się ucieszyła.
– Dobrze, więc zaliczkę może
mi pani przesłać na-
– Wręczę ją panu osobiście, ponieważ jutro będę w Bogocie
–
powiedziała Monika, na co Mirco trochę się przestraszył. A co jeśli
dowie się prawdy o ośrodku...
Jednak szybko przypomniał sobie, że
skoro angielski Iwony jest na tak tragicznym poziomie, to pewnie z
hiszpańskiego rozumie tylko „puta” i
„amigos”- czyli tyle co każdy.
– Dobrze, w takim razie ja podam pani adres na sms i jak pani
przyjedzie to proszę do mnie zadzwonić. Aaaa i proszę mi wysłać
podstawowe dane dziewczyn i różne fakty które
mogą
ułatwić poszukiwania.
– Zaraz wyślę, do widzenia!
– Ciao.
Po około 30 minutach Mirco odebrał sms-a
z informacjami:
Iwona: Zuzanna
Emilia Kuznar, 18 lat, ur. 03. XII 2006, ojciec: Tomasz Kuznar
Zna: hiszpański,
angielski, niemiecki, francuski, portugalski, włoski i chiński.
– Wow – powiedział Mirco czytając dalej – Interesuje
się śpiewaniem, potrafi tańczyć; coś tam mi kiedyś mówiła,
że
tańczy jakieś lap dens i jakieś pole dens ale nie wiem co to jest.
– Dzięki ci Boże –
ucieszył się Mirco
Możesz szukać jej na imprezach bo je uwielbia. Kocha Madison Beer. O,
jeszcze jeden pomocny fakt, który jest tak okropny, że nawet
nie
wiem dlaczego to piszę, ale trzeba jej pomóc! Wyczytałam
kiedyś
z jej pamiętnika, że ona i Pati oglądają codziennie porno i chciałyby
jakieś nakręcić, ale nie wiedzą jak.
Po przeczytaniu tej
wiadomości Mirco z zachwytu o mało nie spadł z krzesła. Niechcący
wrócił oczyma do pierwszej linijki smsa.
– Córka Tomasza ?!
Niemożliwe...– powiedział, po czym sięgnął po okulary.
– Nie no, tutaj jest na 100% napisane Tomasz
Kuznar… Boże,
co ja zrobiłem ,że mnie tak wynagradzasz?
PIP PIP
1 nowa wiadomość od : Iwona
Patrycja Katerina
Maciołek, lat 18, ur. 15.XI 2006 , najlepsza przyjaciółka
Zuzanny.
Zna:
angielski, hiszpański, portugalski. Interesuje się sztuką i malarstwem,
nałogowo ogląda porno, lubi kokainę i ładnych chłopaków.
Więcej
o niej sama nie wiem, ale przesyłam ci ich zdjęcia. Blodyna to Zuzanna,
brunetka to Pati
Powodzenia xx
I rzeczywiście w
załączniku doszło kilka aktualnych zdjęć, które Iwona
pobrała ze story Zuzy.
– Obydwie są piękne jak diabli, ale Zuzanna... Nigdy jeszcze
takiej laski na oczy nie widziałem.. ach piękna jest moja praca
–
rozmarzył się Eddie.
Tomasz’s POV
– Panno Beer, wybór naszej kompanii jest naprawdę
świetną
decyzją! – udawał zachwyconego Tomasz.
– Tak, ja też się cieszę! A
kiedy robimy pierwszą sesję? – zapytała Madison.
– Ustalimy to jutro. Zapraszam was jutro do mojej rezydencji
i
tam omówimy wszystkie szczegóły.
– Wspaniały pomysł –
dodał agent piosenkarki
– Dobrze, w takim razie widzimy się jutro wieczorem, a teraz
przepraszam, ale naprawdę muszę już iść –
powiedział Tomasz.
– Oczywiście, Madison też musi już jechać na wywiad. Jeszcze
raz
bardzo panu dziękujemy i do zobaczenia!
Kiedy
Tomasz już wsiadł do auta i odwalił wszystkie obowiązki służbowe,
wrócił do swojej rezydencji. Sprzątaczka była u niego
wczoraj,
więc dom wręcz błyszczał. W końcu za niecałe 10 godzin miała zjawić się
tajemnicza Patricia...
Około 11
godzin później..
Tomasz
po raz kolejny wybrał numer Pati, przy okazji sprawdzając czy
przypadkiem nie odezwała się na Tinderze. Jednak zero. Żadnej
wiadomości.
Co prawda Tomasz był trochę zmartwiony, ponieważ bardzo
cieszył się na jej przyjazd i nawet wynajął pokojówkę, ale
skoro
nawet nie odpisuje to on przecież nie będzie się dwoił i troił, żeby
jej dogodzić. Tak więc udał się do klubu, zatapiając zmartwienia w
szkockiej.
TYMCZASEM….
Paryż,
Francja; 04. XII 2025 godz. 7:30
– Zuzaaaaa, Zuzaaaaaaa, ZUZA WSTAWAJ! – wykrzyknęła
w
końcu Pati, od ponad godziny próbująca obudzić Zuzannę.
Skończyło się to dla niej nie najlepiej, bowiem jak każdy dobrze wie,
Zuzanna lubi kopać i bić wszystko co popadnie jeśli się ją budzi za
wcześnie.
– Spieprzaaaj Pati, daj mi
najpierw skończyć z Zayne.. – JEZUS MARYJA CZY TY
JESTEŚ
NORMALNA?! – zerwała się na równe nogi Zuzanna,
kiedy
Pati wylała na nią szklankę zimnej wody.
–
Nie możemy się spóźnić na samolot! Trzeba było wczoraj nie
iść,
jak to tłumaczyłaś ‘pokazywać Zayn’owi płytki
toaletowe w
Mullin Rouge‘ przez godzinę, to może byś teraz wstała i nie
chodziła jak goryl.
– Oj tam, siedź cicho!
Myślisz, że nie widziałam jak wsiadasz do auta tego mięśniaka?
– Tak, tylko że ja jestem już wprawiona i mogę chodzić, a ty
jesteś głupie ciele i się wolałaś słuchać ojca jak ci
mówiłam 5
lat temu żeby już zacząć, to teraz masz.
– No dobra, pierwszy raz masz
rację... ale teraz idę się szykować więc Au Revoir.
– Spoko, to ja idę
zamówić już śniadanie do pokoju.
Po około półtorej godziny kiedy Zuzanna i Pati już się
wymalowały, ubrały, zjadły i nagrały tik toki, postanowiły wyruszyć na
lotnisko. Tak więc przeszły jedynie przez ulicę i po 2
minutach
były na miejscu. Ahhh zalety hoteli lotniskowych...
– Dobra, to –
zaczęła Pati jednak nie dane jej było skończyć.
– Ja pierdo*ę – powiedziała Zuzanna, po czym
pociągnęła
Pati do łazienki obok której akurat stały. Patrycja
wiedziała że
jest źle, ponieważ Zuzanna przeklinała ostatnio tylko w ekstremalnych
sytuacjach.
– Co się stało !?
– Nasze matki tu
są.. o mój Boże..
– CO ?! Ale jak?
– Nie wiem, naprawdę, ale jestem pewna że to one, bo po
pierwsze
zawsze i wszędzie poznam głos Moniki, a po drugie koło nich stało z 50
walizek.
– Zuza, ktoś tu idzie! Szybko
do
kabiny !!! – powiedziała Pati po czym wpadła do kibla ciągnąc
za
sobą Zuzannę.
– Iwono, to jest doprawdy
okropne! Zabrali nam połowę bagażu!!! Wszystkie moje falbanki odesłane
do Płocka – płakała Justyna.
– I moje wszystkie szlafroki
!! Tylko jeden mi został, Boże to okropne..
Monika przejrzała się w lustrze, umyła ręce i powiedziała:
– Dobra, chodźmy już do
hotelu. Jutro przed nami lot do Bogoty - po czym wyszły.
– NIE WIERZĘ!!! ALE SKĄD ONE
WIEDZĄ, ŻE MY JEDZIEMY DO KOLUMBII?
– Snapchat... –
Zapomniałam zablokować nieznajome konta na relacji..
– ZUZANNA! Czy ty wiesz, coś ty najlepszego narobiła??!
Przecież
one nas zamkną w jakiś lochach jak nas znajdą!
– Przepraszam, okej? To
nie moja wina...
– Dobra już w porządku, chodź
bo się spóźnimy na samolot.
Dziewczyny wyszły z łazienki, przeszły odprawę i już od 15 minut
siedziały w samolocie, kiedy nagle zabrzmiał komunikat:
UWAGA!
Lotnisko jest zagrożone atakiem terrorystycznym, prosimy zachować
spokój i pozostać na swoich miejscach. Trasa zostaje
zmieniona :
lecimy na stację awaryjną w Irlandii. Prosimy o wyłączenie
telefonów i...
– IRLANDIA?! - krzyknęły
dziewczyny w tym samym czasie.
– Zuza, jak powiadomię Toma
skoro nie można już korzystać z telefonów?
– Houston, mamy problem.
********************************
odcinek 7 ********************************
Paryż,
Francja godz. 10.00 (04. XII 2025)
– Monika
pośpiesz się!! Po co ty się rozpakowujesz, skoro i tak jutro już nas tu
nie będzie?
– Każdy porządny Polak, gdziekolwiek i na ile by nie był, to
się
zawsze musi rozpakować, a ty się wstydź, bo powinnaś jeszcze czerpać
przyjemność z tego błogosławieństwa, że się możesz rozpakować i
zapakować na nowo.
– Iwono, to nie jest
prawda, bo porządny Polak właśnie ceni swój czas i dlatego
wstaje każdego dnia o 5:30, więc to bez sensu, ale rób jak
chcesz.
– Nie mam ochoty się
kłócić z hołotą.
– Kogo nazywasz hołotą?! Gdyby nie ty i Zuzanna to ja bym
teraz
była w kościele, a że nie jestem to tylko i wyłącznie twoja wina !
– Po pierwsze to ci się już nawet dni mylą, nie ma dzisiaj
niedzieli. A po drugie, to nie jest wina Zuzanny, że Pati jedyne co
robi to ogląda porno i przez jej porno tutaj jesteśmy, a nie przez moją
córkę.
– Tak, ale widzisz, może i
Pati ogląda porno, ale to wina Zuzanny, że 5 lat temu już zaczęła robić
bardzo niemoralne i okropne rzeczy, bo Zuzanna jak była na Grenadzie z
Tomkiem, to się całowała i obściskiwała z czterema naraz i Pati jej
chciała dorównać..
– TO JEST
WSZYSTKO WINA TOMASZA NIE ZUZANNY! Oni ją zmusili a ten niekatolicki
szatan tylko patrzył i nic nie zrobił, bo mi Zuzanna wszystko
opowiedziała! A poza tym to też wina Pati bo ona się pierwsza całowała,
a Zuzanna właśnie jej chciała dorównać i dlatego też to
zrobiła!
– Nie zwalaj winy na Tomasza! To Zuzanna wiecznie kłamie i
już
każdy to wie oprócz ciebie, a on jest bardzo fajny i ja
nawet
nie raz próbowałam do niego zagadać, ale ty go wyzywasz i
knujesz na niego za plecami, ale jak przyjdzie co do czego to kochany
Tomuś.. i przez ciebie ja nie miałam szansy, bo on jest dobry chłop,
ale tyś się wokół niego tak zakręciła, że to już
niepojętę!!! A
co do całowania, to Pati tylko chciała dorównać Zuzannie,
która wie wszystko o tych tematach, a Pati mimo że ogląda
porno
już tyle lat i to i tak mniej wiedziała.
– Ty się odczep od Tomasza! Bo
on jest wszystkiemu winien, a ty mu się starasz podlizać.
DING DONG - zabrzmiał nagle dzwonek do drzwi. Monika szybko otworzyła.
– Dzień dobry. Czy mogłabym panie prosić o bycie nieco
ciszej? W
przeciwnym razie prosimy znaleźć inny hotel, ponieważ to nie jest
stragan warzywny – warknęła niezbyt miło wyglądająca
recepcjonistka.
– Oczywiście, przepraszamy
panią bardzo, ale-
– Nie interesuje mnie za
bardzo wasze tłumaczenie, po prostu bądźcie c i c h o ! Do widzenia!
– Widzisz co zrobiłaś, Justyna? Przez ciebie jakaś jędza,
która pewnie nie jest nawet chrześcijanką, nas poniża!
– Ciiiiiiiiiiii! Zaraz znowu tu przyjdzie i będziemy musiały
zmieniać hotel. Co prawda zostało nam zaledwie pięć walizek na głowę,
ale i tak ważą tonę!
– Dobra, to zaraz możemy
wychodzić, tylko zapalę na balkonie.
- A dlaczego nie możesz tego zrobić na dworzu?
Tak
naprawdę Monika z tęsknoty za pustynią Mazowiecką chciała chociaż
trochę przybliżyć sobie swojskie klimaty, jednak powiedziała: Bo tu są
niecywilizowani ludzie i oni nie lubią jak się pali na ulicy koło nich..
– Naprawdę? Co za
plebs... w takim razie i ja zapalę.
I tak palą i palą, aż w końcu do pokoju weszła czerwona ze złości
recepcjonistka.
– Co najlepszego panie znowu wyprawiają?! Czy naprawdę nie
widzą
panie ogromnego znaczku na drzwiach balkonowych z napisem
„nie
palić!”
– Jak piszecie w języku
jaskiniowców to nie nasza wina! – powiedziała
Monika,
jednak kiedy dotarł do niej sens wypowiedzianych przez nią
słów
było już za późno. Okazało się, że recepcjonistka jest
córką właściciela hotelu, który jest zagorzałym
fanem
francuskiego.
Wyleciały na zbity pysk!
–
SZATANY! HOŁOTA! GŁUPI ATEIŚCI!!!!! BAMBUSY!!!! – darła się
Iwona
w stronę drzwi hotelowych, jednak kiedy zobaczyła jak właściciel hotelu
zaczyna gdzieś dzwonić, razem z Justyną szybko się oddaliły.
– Co za banda
debilów! I gdzie my teraz pójdziemy?
– Nie mam pojęcia,
mój Internet tu nie działa, a języka nie znam i nie wiem jak
się dopytać..
Tak
więc cały dzień w szpileczkach, falbanach, które
zaczepiały się o każdy wystający przedmiot i ogromnych, puchowych,
długich do ziemi swetrach w upale, chodziły po Paryżu w poszukiwaniu
jakiegoś hotelu.
– JEST! –
wykrzyknęła spocona Monika, już ledwo przebierając nogami.
– Przecież to jest jakiś tani
mostel! – zawyła mama Pati.
– W dupie to mam!! Jedyne o
czym marzę to łóżko i szlafrok...
– Niech ci będzie... W takim razie chodźmy.. wiesz co? Nie
sądziłam, że to kiedyś powiem, ale nawet się trochę cieszę, że nas
okradli z 6 walizek i zostały nam tylko po dwie na głowę do targania.
– Ja chyba też.. ważne że
została mi ta z najpotrzebniejszymi rzeczami i ciuchami.
Tak,
Monika nauczona doświadczeniem spakowała do jednej walizki trochę
wszystkiego.. jeden szlafrok, bluzki, spodnie, sukienki w falbany, buty
itd.
– Dzień dobry, czy są jakieś
wolne pokoje? – zapytała Monika.
– Chwileczkę.. - uśmiechnęła się miło pani za recepcją.
–
Niestety, dzisiaj już nie, ale proszę wrócić jutro.
Iwona
omal nie wybuchła: – Jak to nie ma żadnych wolnych
pokojów?!!!!!! To ma być poważna instytucja czy plac zabaw?
– Podoba mi się ta mała... ostra jest! Lubię takie
–
powiedział obleśny, zataczający się typ, po chwili namysłu dodał
– Jeśli chcesz to możesz razem ze swoją koleżaneczką, za
opłatą
przenocować w moim pokoju.
Iwona już miała nawrzeszczeć na niego i
sprzedać mu gonga walizką kiedy przypomniała sobie 10 godzin chodzenia
w szpileczkach po upale z 2 walizkami... i to przeważyło szalę.
– Z miłą chęcią – odpowiedziały obydwie w tym samym
czasie,
na co recepcjonistka jedynie posłała im współczujące
spojrzenie.
Na szczęście w pokoju były 2 łóżka, więc Justyna i Monika w
ścisku spały na tym małym, podczas gdy pijak zajął duże, specjalnie
żeby spały z nim, jednak Monika wolała spać na podłodze.. Justyna tak
samo. Nie wyspały się ani trochę. Pół nocy na warcie czuwała
Justyna, pół Iwona. Musiały pilnować czy menel nie kradnie
ich
ostatnich, cennych bagaży i próbuje się do nich dobrać. To
byłoby niewybaczalne… wyrzucono by je z parafii. I tak się
tylko
wierciły z boku na bok do 6.00.
*****************************************
Irlandia,
04 XII 2025 godz. 19:00
– Boże Zuzanna
i co my teraz zrobimy?? W tym obsranym hotelu
nawet nie ma Internetu! Tom nic nie wie o tym co się stało!!
– Pati, to jest po prostu straszne, całe życie pod
górkę!
Urodzone w złych rodzinach i jeszcze nawet teraz nam się nie udaje.
– Tak to prawda, bo my powinnyśmy być urodzone w bogatej
rodzinie
co ma dużo kasyn w Vegas i jeździć w każde wakacje i przerwy od szkoły
na Polinezję Francuską, Madagaskar itd. i mieć wyprawiane urodziny w
Rio i na Ibizie i jeździć sobie na zakupy do Mediolanu oraz być super
sławne i mieć chłopaków sławnych z tik toka i się przyjaźnić
z
Madison Beer i nawet występować w porno z Abellą Danger i Rickim
Johnsonem, a zamiast tego żeśmy się wychowały w jakiejś wiosce zabitej
dechami!!!
– I co prawda ty mogłaś
wyjechać, ale Chicago to nie Vegas więc to nie twoja wina! –
wygłosiła Pati.
Przechodząca obok ich pokoju sprzątaczka,
która także była z Polski, ale przyjechała tu w poszukiwaniu
pracy, słysząc to jedynie podłożyła im worek ze śmieciami na
wycieraczkę.
– Tak Pati! Ty masz całkowitą
rację, to nie moja wina, bo ja powinnam mieszkać w Miami albo Vegas,
albo chociaż Los Angeles i to wszystko wina Moniki i Tomasza, bo gdyby
nie oni to ja bym już teraz była na randce z Tony’m.
– A ja powinnam być urodzona w Nowym Jorku i być gwiazdą
porno
światowej sławy i w wieku 10 lat już mieć wykupione miejsce na
Harvardzie! A tak w ogóle to Tony jest cudowny! Ach, gdyby
ci
się nie podobał to sama bym już sobie dawno ustawiła z nim tapetę
– rozmarzyła się Pati, na co Zuzanna kopnęła ją w łydkę.
– AŁAA! Czyś ty ześwirowała! Przecież mówię że
gdyby ci
się nie podobał! Spójrz – pokazała Zuzannie swoją
tapetę
przedstawiającą Rickiego Johnsona i Abellę Danger.
– Dobra dobra, sorry.
– Mniejsza już o nasze
nieudane życia, co my teraz zrobimy?
– A co mam zrobić? Nawet jeśli teraz znajdziemy gdzieś
Internet i
napiszemy do Toma, to i tak u niego jest teraz jakaś 3 nad ranem i tego
nie odczyta, a lot mamy za kilka godzin, więc jeszcze nawet do tego
czasu nie zdąży wstać z łóżka. Po prostu pojedziemy pod ten
adres co ci podał i najwyżej poczekamy pod jego willą...
2
godziny później w kafejce internetowej...
TA OPOWIEŚĆ Z POV ZUZY I PATI TO GŁÓWNIE MOJE FANTAZJE,
SORRY ZA
NUDZENIE ALE MUSZĘ GDZIEŚ JE UMIEŚCIĆ...
– O Jezu
Zuzanna! Jesteś w "dla ciebie" na tik toku. I
twój ostatni tik tok z Paryża ma ponad 1 mln serc!!!! PATRZ,
TONY SKOMENTOWAŁ.
–
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!! BOŻE W KOŃCU COŚ DOSTAŁAM OD
ŻYCIA, W KOŃCU TAAAK!!! Pati kocham cię – wydarła się
Zuzanna, na
co obsługa już zmierzała w jej kierunku z zamiarem wyrzucenia jej z
kafejki, jednak Zuza wręczyła im szybko 50 dolarów.
Rzeczywiście
wczoraj przed wylotem nagrała Tik toka. Zuzanna szybko spojrzała na
wyświetlacz telefonu i swój najnowszy post :
@susanakuznar:
(przykład jej tt daje ci na skype)
@tonylopez :
Damn I think I fall in luv with u…
Zuzanna
zemdlała…
- Zuzanna? Zuzaaa? – Pati stała nad Zuzanną
starając się ją obudzić.
- Boże Pati, czy to jest sen!?!!! Czy Tony naprawdę tak skomentował
mojego tik toka?? – Zuzanna szybko się poderwała.
- Tak, ale-
- Pati gdzie jest mój telefon???
- Ja go mam ale-
- Dawaj mi go, muszę odpowiedzieć Tony’emu!
- Już ci daje! Uspokój się….
Zuzanna
siedziała dobrą godzinę zastanawiając się co odpisać. Jeżeli napisze mu
że go kocha, to uzna ją za psycholkę, jeśli wyśle tylko serduszko,
będzie to suche. Tak więc w końcu z pomocą Pati napisała:
@tonylopez : Damn
I think I fall in luv with u…
Replys ( 14578)
@susanakuznar: Same
lmao
- Zuza, ja wprost nie mogę uwierzyć w twoje szczęście…
- Ja też Pati, ale nie martw się, jak już będę sławna to napiszę do
Abelli i może cię weźmie na jakiś plan-
-
Zuza kocham cię!!!!! Ja cię zawsze uwielbiałam i jak cokolwiek będziesz
potrzebować to mów, bo ja tylko ciebie uznaje za
swój
autorytet i bóstwo najwyższe! - Pati omal nie udusiła
Zuzannę.
- Patiii puść mnie, przyszło jakieś powiadomienie..
@tony lopez
followed you.
- O mój Boże, ale ja ci zazdroszczę! Sprawdź czy coś odpisał
na twój komentarz..
- Już, czekaj chwilkę………. NAPISAŁ!
- CO???
- Sama zobacz – Zuzanna pokazała Pati swojego
iphone’a.
@tonylopez : Damn
I think I fall in luv with u…
Replys ( 15601)
@susanakuznar:
Same lmao ( 3 emotki z wywieszonym językiem czerwone)
@tonylopez : Add
me on snap ;)
- Na co ty jeszcze czekasz ?! Dodaj go !!
- Już, już ……. Wysłał mi snapa!
Czekaj… Ohh jaki on jest piękny spójrz:
* zdjęcie Tony’ego z napisem „Wassup”
- Chodź szybko do łazienki Zuza, poprawimy make-up i odeślemy mu snapa!
- Świetny pomysł, chodźmy..
Kiedy po 30 min Zuza i Pati w końcu wyszły z kibla, zaczęło się :
- Pati bardziej w lewo.
- Nie, to ty idź bardziej w prawo.
- Ale które to prawo?
- Czekaj jeszcze raz..
- Dobra teraz się uśmiechnij a ja puszczę oczko..
- Dobra chyba wyszło, pokaż.
- Ale ładnie wyszłam - zaczęła Zuzanna, czym zbulwersowała Pati.
- Chyba MY ładnie wyszłyśmy..
- No tak, ale ja ładniej.
- Nieprawda! Ty miałaś swoją szansę na modeling kilka lat temu i ją
zmarnowałaś więc teraz nie rób z siebie Gigi Haidid!
- Przesadzasz Pati! Ughhhh dobra nieważne, musimy jeszcze wymyśleć co
napisać..
- Napisz „Just chillin' in Dublin, and you?”
- Ej zajebiste, czekajjjj i jeszcze dodam emotkę białego serduszka...
Wysłane!
Nowy snap od :
lopez_tony
*na zdj napis
: What’s your friend’s name?
- Znowu mi zabierasz chłopaka! – wkurzyła się Zuzanna
- Znowu? Dobrze wiesz, że to nie moja wina z Patrykiem!
- Twoja! Jak oddał Oliwii ajpada bo się naskarżyłaś jego mamie, to
tylko z tobą gadał a ze mną nie pisał bo nie miał jak!
- Oj no dobra, ale to było tylko raz.
*Patricia*
Tony: Yo’re both super hot bruh
Susan: Thanks!
Tony: but you’re hottest ;)
Susan : luv u
Tony : Where do you live? Maybe near Vegas
Susan : Actually, tomorrow we’re going to Colombia but
we’ll be in Vegas in 1 mth.
Tony : Wanna meet? I can show you… nice clubs ;)
Susan : Sure, and you know.. I never rode a helicopter..
Tony : haha lmao you will
Susan : say less…
TA OPOWIEŚĆ Z POV ZUZY I PATI TO GŁÓWNIE MOJE FANTAZJE,
SORRY ZA NUDZENIE ALE MUSZĘ GDZIEŚ JE UMIEŚCIĆ..
Bogota,
05 XII 2025 godz. 13:00
Tomasz zmartwychwstał. A tak na serio to w końcu skacowany wstał. W
drodze do łazienki przewrócił się kilka razy, ponarzekał,
ale
koniec końców około 16:00 usiadł do pracy. Miał sporo rzeczy
do
zrobienia więc jedynie zajął się pracą, rozmyślając „co się
stało
z Patricią?”
********************************
odcinek 8 ********************************
Paryż,
Teksas 05 XII 2025 godz. 6:00
Iwona i Monika już od
czwartej były na nogach. Musiały sprawdzić czy
wszystkie szlafroki są w walizkach, czy pieniądze się
zgadzają, a
tu było ciężko bo Monika zanim policzyła do końca to już
zapomniała ile wcześniej wyliczyła, a zanim Justyna wpisała w Google
przelicznik walutowy to już sama zdążyła zapomnieć jaką kwotę ma
wpisać. Około 6 zaczęły przygotowania.
– Monikaaaaa! Widziałaś gdzieś
mój szlafrok? Ten z napisem „I LOVE
ORLEN”?
– Wydaje mi się, że ten pijak co wciąż śpi, wczoraj jak
szukał
jakiejś kołdry to wziął sobie twój szlafrok,
spójrz.
Rzeczywiście, menel leżał cały okryty szlafrokiem Justyny.
– Boże, przecież to jest
mój ulubiony!
– To proszę bardzo, idź i
ściągaj go z lumpa, a potem pierz i susz.
– Matko Boska, to już wolę kupić jakiś nowy.. Mam pomysł! Lot
mamy na 10 a jest na razie jest dopiero 6. Pojedziemy zaraz na
lotnisko, bo 3 godziny wcześniej co najmniej musimy tam być a dodatkową
godzinę poświęcimy na kupno szlafroka. Na pewno w cywilizowanym kraju w
każdym sklepie będzie ich tona!!
(
Uwaga od autorska : ja
osobiście uważam, że szlafrok to normalna rzecz bo jest cieplutki i
mięciutki a jak jesteś w domu to nie rewia mody tylko ma być ci
wygodnie, ale mój szef dla którego pracuję jest
dziwakiem
robakiem i ma opaczną opinię niż reszta ludzkości na każdy jeden temat,
dla niego nawet woda mineralna to głupota bo trzeba pić z kranu, ani
nie można się czesać w kitkę w domu jak ci nie pasuje, bo to jest pokaz
mody Gucci, a nawet należy przy urodzeniu oskalpować sobie brwi bo
gęste i piękne brwi to zło... Wyrazy współczucia możecie mi
przesyłać na email: vediamalik@gmail.com, dziękuję za
uwagę. PS: jeżeli czyta to jakiś
specjalista,
który wie co może dolegać mojemu szefowi aka rurze
wydechowej to
please contact me, thank you. )
– Tak
Justyno! To jest świetny pomysł!! Kupimy jeszcze przy okazji
zapalniczki z napisem Paris i wiele innych niezbędnych rzeczy.
– Nie marnujmy czasu, jedźmy
już teraz!
Kiedy dziewczyny już miały wymknąć się z pokoju
który dzieliły z menelem, nagle rozległ się donośny głos.
– Hola! A gdzie to się panie wybierają tak bez zapłaty? -
pijak
już miał wstać, żeby siłą odebrać pieniądze, a wtedy nagle Iwona szybko
wyjęła swój mądrofon i puściła ścieżkę dzwiękową
którą
nagrała przed ucieczką Zuzanny.
„STARY
FARMER FARMĘ MIAŁ
IJAJAJAJJAJJAJJO NA NIEJ RURY HODOWAŁ IJAJAJAJJAAJJAO RURA TU RURA TAM
RURY WYDECHOWE AAAAAAA, STARY FARMER FARME MIAŁ
IAJJAJAJAJAJAJAJO”
Niestety.
Pijak był fanem muzyki country więc jedynie zaczął zmierzać ku nim
tanecznym krokiem. Wtedy Iwona przypomniała sobie, że kiedyś Zuzanna
podesłała jej recytację jednego z jej wierszyków...
„Kalafiorze
skalmaronosy, odchodzie plamisty uciekaj gdyż jak cię prąd w dupe
kopnie to ci dupa odleci. Transparenta chmura prądu zbliża się O
SKUBANA idzie a na czele chmury NOS Z BETONUU swieci i wydaje rozkazy o
Komodo święta co kurz ma pod dupą własną i go sama sprzątnąć nie
potrafi, IDŹ I GŁOŚ wśrod rady starców żeś patafianem i żeś
musiał uciekać przed własnym nosem. Niczym mrówka co ucieka
przed stającym kotem co ja chcę na wieczne wakacje wyslać. CDN.....
A tymczasem
piosenka firmowa:
NOS W BETONIE
SMAŻY SIĘ
OŁ JEEEE
SMAŻY SIĘ ...
NOS W BETONIE
SMAŻY SIĘ
OŁ JEEE.....
SMAŻY SIĘ.....
KIEDY ZMROK
OGARNIA SKARPETKOWY LAS WTEDY WŁAŚNIE PRZYCHODZI nos I WSZYSTKICH
BŁOGOSŁAWI BETONEM, OŁ JEEEE
BETONEM W KUPER
I
TAK MIJAJĄ LATA A JA WCIĄŻ NIE JESTEM BOGATAAAAA ( to z przeżyć
osobistych autora ) MOZE LISC GARBIASTY MI POMOŻE , a nie bo on tylko
dłubie w nosie
:(
Kłaczku co z dupy
wystaje, i każdego dnia się przemieszcza po całym
świecie w poszukiwaniu NOSA W BETONIE....... IDŹ I szukaj Tomasza by go
następnie oskalpować i mu włożyć żabę w ryj żeby już więcej nie ględził
o pryszczach ... Tomasz aka putin pulchny siedzi i cały dzień w
brudnych gaciach drapie się po dupie i nic więcej nie robi, ale to nie
szkodzi bo Nos z betonu przybywa i go ratuje. Najpierw Lecą razem na
magicznym dywanie do krainy kup. Niestety w połowie drogi pelikan co ma
dupę zamiast dzioba porywa ponownie nos a Tomasz spada w dół
i
rozbija się o B E T O N a tak serio to spada uchem na drążek i staje
się przygłuchy, więc nie słyszy jak się za nim czai pet, a pet go
porywa i pali na balkonie codziennie conajmniej razy 30 AMENEEEEENNNN
dupa.
Menel zachwiał się i zawył przeraźliwie..
– Boże, co to jest za tortura,
proszę, ja zrobię wszystko co chcecie tylko wyłączcie te okropności!!!!
Wtedy Justyna i Monika wybiegły z pokoju, a następie z hotelu.
– Ty wiesz co Iwona, ja myślę, że myśmy go trochę za ostro
potraktowały... pamiętasz jak Tomasz umówił kiedyś Zuzannie
konsultacje z psychologiem?
– No pamiętam,
spadł z krzesła jak to usłyszał, ale koniec końców napisał
nawet
doktorat na jej temat i dostał najwyższą z możliwych ocen. A ty
pamiętasz jak zapisałaś kiedyś Pati na odwyk od porno?
– Taa pamiętam, ale potem jak
wróciła to było jeszcze gorzej.
– I tak ci tego nigdy nie wybaczę, że przez twoją
córkę,
moja córka też się w to wciągnęła!
– Ale to nie wina Pati!! To
wszystko twoja wina i Zuzanny!
– Nieprawda, to wszystko wina Tomasza, bo to on jej tłumaczył
wiadomości jak się umawiała na jakieś porno z typami i to on jej kazał
nie spać do 3 i przez niego to już nie problem dla niej całą noc kręcić
i nie spać i to on ją zabierał na dyskoteki i on jej kazał nie chodzić
w szlafroku, I TO WSZYSTKO ON!!!
– Iwono,
mimo że Tomasz mi się bardzo podoba, to ja muszę być szczera i
solidarna i masz całkowitą rację, a teraz chodźmy już na lotnisko.
I tak po 2 godzinach szukania jakiś pamiątek Iwona i Justyna
zawiedzione wsiadły do samolotu.
– To jest jakaś masakra! Tu
nawet nie ma jednego szlafroka..
– Nie martw się, oni po prostu jeszcze nie byli w Polsce...
nie
możemy się śmiać z niedoedukowanych, małomiasteczkowych ludzi kochana,
bo nam wielkim paniom domu to nie przystoi.
– Wiem, tylko ciężko jest się przestawić na taki plebs, jak
się
żyło w kraju katolickim i cywilizowanym.
Po około 5 godzinach lotu,
kiedy Iwona w końcu zasnęła, rozległ się komunikat:
Z
POWODU SILNYCH WIATRÓW, KTÓRE WCZORAJ
RÓWNIEŻ
ZMUSIŁY NAS DO LĄDOWANIA AWARYJNEGO, MUSIMY ZMIENIĆ TRASĘ NA KIERUNEK
POŁUDNIOWY. MIMO, ŻE DO KOLUMBII ZOSTAŁO OKOŁO 2 GODZIN LOTU, JEŻELI
SKIERUJEMY SIĘ DALEJ W KIERUNKU ZACHODNIM, MOŻLIWE SĄ POWAŻNE
USZKODZENIA SAMOLOTU.
– Iwona, ty coś rozumiesz z
tego co oni tam mówią?
– Justyna... Nie dolecimy
chyba tak prędko do Kolumbii...
– JAK TO?!
– Nie martw się! Ja nie raz widziałam takie rzeczy na filmach
i
to tylko kilka godzin zanim wiatry ustaną i nas wsadzą do kolejnego
samolotu.
– Skoro tak
mówisz.. przynajmniej coś zjemy i rozprostujemy nogi! Jestem
taka głodna.
– Ja też, w tym samolocie nie
ma nawet schabowego, a co dopiero mówić o pierogach czy
barszczu.
– To okropne!
Około
6 godzin później
Iwona i Justyna w długich
spodniach, falbanowych koszulkach w neonowych
kolorach i szpileczkach przedzierały się właśnie przez dżunglę
amazońską.
– To jest po prostu
niedowiary! Jak mogli nas skazać tak same na siebie... –
jęczała Justyna
Kiedy samolot wylądował okazało się, że lądowanie awaryjne ma miejsce w
Manaus w Brazylii. Gdy pasażerowie wysiedli, ci którzy
wykupili
wcześniej ubezpieczenie zostali skierowani do specjalnych hoteli,
natomiast Iwona i Justyna stwierdziły, że to całe ubezpieczenie bez
sensu, bo takie rzeczy się nie zdarzają w prawdziwym życiu i
wolały dać na tacę. Na szczęście menager linii lotniczej się nad nimi
zlitował, dał im prowiant, mapę i hotel…. Taak, ale niestety
wszystkie hotele których w Manaus nie jest za wiele, są
zajęte
przez osoby które wykupiły ubezpieczenie.
Tak więc Monika i Justyna dostały domek w dżungli, do
którego w
sezonie chętnie przyjeżdżają turyści. Oczywiście są tam zawożeni
specjalną łodzią wzdłuż rzeki Amazonki, a nasze bohaterki musiały
dostać się tam na własną rękę… Dlatego już od ponad 5 godzin
przedzierają się przez gęstą puszczę z 5 walizkami, polegając jedynie
na mapie i przyrodzie. Cóż, z pewnością będzie ciekawie.
Ciekawe
kiedy pierwsze robactwo przyklei się do falban...
Gdzieś
w powietrzu, 05 XII 2025, godz. 10:00
Patrycja i Zuzanna już
dobre 8 godzin leciały do Kolumbii. Lot jak na
razie mijał im bardzo dobrze, chociaż żadna z nich nie chciała spać.
Żaliły się na swoje życie i ojców i matki i w
ogóle na
wszystko, czytały sobie listy i tworzyły nowe, oglądały porno,
które Pati ściągnęła na telefon, grały w gry offline, etc.
– Paaaaatiiiiiiiii
– Coooo
– Weź zobacz ile jeszcze lotu
nam zostało, bo ja się już tak wygodnie ułożyłam.
– A sama sobie zobacz! Ja też
się akurat dobrze ułożyłam a ty masz bliżej.
– Jak mam bliżej, przecież
fotele są w tej samej odległości od ekranów.
– Ja tak mówię i
tak jest.
– No to niech każda sobie sama
sprawdzi.
– Zgoda, czekaj...... JESZCZE
TYLKO GODZINA !
– Widzę! Ale szybko mi minął
ten lot..
– Mi tak samo, już nie mogę
się doczekać! Zuzanna? A gdzie jedziemy po tym jak już zobaczymy Bogotę?
– Czekaj wejdę na mapę
Kolumbii i ci pokażę.
– Dobra, patrz. Najpierw jedziemy do Cali, później
do
Medelin, potem różne atrakcje Kolumbii typu dżungle, pola
kawy,
morze..
– A potem do Cancun i stamtąd
wycieczka po Jucatanie?
– Dokładnie. Pamiętam z podróży ze starym ojcem,
że na
takie wycieczki samochodowe najlepszy jest właśnie Jucatan.
Poimprezujemy w Cancun, potem zobaczymy Chitchen itza nocą i cenotes,
będzie super!
– Boże, ja dzięki tobie
zobaczę połowę świata!
– Poczekaj, aż pojedziemy z Meksyku do Brazylii! Najpierw
zobaczymy Amazonię i zjedziemy ile się tylko da w tym kraju, a potem w
lutym idealnie na sam karnawał, zawitamy w Rio.
– A później USA?
– Tak, tylko jeszcze musimy
ustalić gdzie najpierw.
– Wiesz, moim zdaniem najpierw powinnyśmy pojechać do Vegas,
bo
po pierwsze to jestem już umówiona na plan filmowy z jednym
znanym producentem, a-
– CO??????? Dlaczego nic nie
mówiłaś?! Przecież to fantastycznie!
– Tak, wiem w końcu będę
sławna, bogata, a na dodatek spełnię marzenia!
– Szkoda tylko, że nie możesz
mnie też tam wkręcić..
– Po pierwsze już pytałam i nie da rady, a po drugie to
dobrze
wiesz, że ojciec by cię wydziedziczył, a Monika zabiła.
– On mnie i tak już wydziedziczył dawno, a nawet jeśli nie,
to
pewnie to zrobi jak się dowie, że mam kolczyki i tatuaże, a matka jak
mnie dorwie to i tak mnie zabije, więc nie mam nic do stracenia.
– Ej to super, w takim razie
załatwimy jeszcze jakiś film w Bogocie i będzie MEGA.
Kiedy dziewczyny wysiadły z samolotu wzięły taxi i podały
kierowcy adres.
– Jezu Zuza, ale tu jest
ślicznie!
– Noo i ten tropikalny
klimat...
– Bez dwóch zdań to
jest najfajniejsze miejsce w jakim byłam.
– Ale ty najdalej byłaś nad
jeziorem na Radziwiu...
– W mojej wyobraźni to ja już
cały świat obleciałam, a ty się nie wywyższaj.
– Oj dobra, sorry tylko tak
sobie pomyślałam.
– To lepiej nie myśl bo ci to
nie wych-
– Drogie panie, jesteśmy
– przerwał Pati taksówkarz.
– To tutaj?! -
zszokowała się Zuzanna.
– Mówiłam ci, że jego willa jest imponująca, za
kogo ty
mnie masz? Jakąś amatorkę? Jak ja znajduje facetów to mucha
nie
siada.
– Zaraz jeszcze o tym
pogadamy, przepraszam ile się należy?
– 20 000.
– ILE? 20 TYSIĘCY ZA 10 MINUT JAZDY, PAN CHYBA OSZALAŁ
–
krzyknęła Zuzanna, która jak zwykle nie miała zielonego
pojęcia
o kraju do którego jechała, na szczęście sytuację uratowała
Pati
co jako że nigdy nigdzie nie była, bardzo zainteresowała się Kolumbią.
– Zuza, debilu to jest w pesos czyli jakieś około 6
dolców. Przepraszam pana bardzo, koleżanka cierpi na rzadkie
schorzenie – zmyśliła Pati co akurat było poniekąd prawdą, po
czym wręczyła mężczyźnie pieniądze.
– Nic się nie stało, miłego
dnia i witamy w Kolumbii!
– Dziękujemy, do widzenia!
– Ty Patrycja, a skąd ty
wiedziałaś, że to jest w pesos?
– No bo ja w przeciwieństwie
do ciebie, dużo czytałam o Kolumbii.
– Dobra nieważne, chodź
zapukamy do tej willi.
Dziewczyny
podeszły do wielkich marmurowych drzwi i przycisnęły dzwonek.
Zabrzmiała melodia „Shake, shake, shake seniora...”
– Ty, ja znam tą piosenkę, mój tat-
chciała
powiedzieć Zuzanna kiedy nagle drzwi otworzyły się i stanął w nich
dobrze dziewczynom znany starzec.
– Zu- Zuzanna?- przetarł
oczy niedowierzając temu co widzi.
– Tata? – Zuzanna
już nawet nie kryjąc się ze swoim zdziwieniem rozdziawiła szeroko buzię.
Pati odeszły z twarzy wszystkie kolory.
********************************
odcinek 9 ********************************
– Tata? – Zuzanna
omal nie dostała zawału.
– C-oo, niee... Po prostu masz już zwidy!
Wiedziałem, że te
leki na pamięć są jakieś lewe... - szeptał sam do siebie Tomasz, po
czym wszedł do domu i zamknął drzwi.
– Pati!!! Dlaczego ty się
umówiłaś z moim ojcem i mi nawet nic nie powiedziałaś!?
– Zuzanna, ja jestem w takim samym szoku jak ty! Swoje
zdjęcia
retuszowałam, no wiesz doprawiałam sobie cycki, kolor
włosów,
zmieniłam trochę twarz więc możliwe, że mógł mnie nie
poznać, a
on sam swoich zdjęć żadnych nie wstawiał bo twierdził, że jest
niefotogeniczny..
– Czyś ty kompletnie
oszalała?! A co jakby to był jakiś psychol i porywacz, a nie
mój tata?
– Oj tam, przecież miałyśmy iść na żywioł, poza tym to wiesz
jak
ciężko było mi znaleźć milionera z taką willą i jeszcze
który
chciałby nas ugościć za darmo..
– Za darmo? A ty mu nie miałaś
płacić no wiesz...
– No niby tak ale to było trochę oczywiste, poza tym jak się
teraz okazało, że to twój stary to jeszcze lepiej! Będziemy
mieć
za darmo żarcie, nocleg na ile chcemy i w ogóle wszystko!
– A pomyślałaś co się stanie jak powie mojej matce? Nawet nie
wiem czy chce mnie jeszcze widzieć na oczy... przecież od 4 lat byłam
tak zajęta przygotowaniami i pracą w polu, że potraciłam kontakt z
każdym oprócz ciebie i nawet na skype nie wchodziłam już
tyle
czasu.
– Po pierwsze to na pewno jej
nie
powie. Pamiętasz jak w młodości robiłaś różne rzeczy przez
telefon? Nigdy nie powiedział Monice i zawsze był po twojej stronie. A
po drugie, to na pewno cię nie wygoni, przecież jesteś jego
córką!
Debatę dziewczyn przerwał Tomasz
wypadając z domu w ogromnych, grubych okularach.
– Czy mnie własne oczy nie mylą? Zuzanna, czy to ty?
–
starzec nie mógł uwierzyć w to co widział.
– Tato, ja- ja przepraszam – Zuzanna się
rozpłakała.
– Ja hmm nie hmm tracić z tobą kontaktu hmmmm ale ja tak
bardzo
byłam zajęta hmm że tylko mi Pati została, a ty mi na nic nie
pozwalałeś i hmmm ja już teraz wiem, że jestem podłą i wyrodną
córką, ale proszę wybacz mi hmmm bo ja cię kochaaaam!!!!!
– Boże Zuziu, chodź tu moje dziecko – Tomasz
przytulił
Zuzannę. – Dlaczego tyś się nie odzywała przez 4 lata?
Dziecko
czy ty wiesz ile to czasu? Ja już myślałem, że cię nigdy nie zobaczę a
tu proszę... już ci nawet wybaczę dziecko drogie te tatuaże i to
wszystko, ale ty wybacz staremu ojcu, że nie dzwonił, ale ja tu nawet
zasięgu nie mam, a na skype cię od 4 lat nie było..
– Jak mówiłam, naprawdę zapomniałam o Bożym
świecie! Tylko
się uczyłam i na polu z Pati zbierałam owoce...
– Zuzanna, ale czy ty się dobrze czujesz? Ty się uczyłaś i
tak
cię to pochłonęło, żeś nawet nie dzwoniła??
– Ja wiem tato, że ciężko w to uwierzyć, ale ja się
zaparłam w sobie żeby wam wszystkim pokazać i się dostałam na bardzo
dobre uczelnie.
– Nie wierzę... moja
córka i dobre uczelnie? Zuziu kochana ale jakie to uczelnie?
Na Radziwiu??
– Nie ojcze, ja się dostałam do Colombia University i
na...... ja
wiem że nie uwierzysz ale ja się dostałam na Harvard.
– Dziecko drogie, ale czy to
jest nowa nazwa Biedronki?
– Tato! Naprawdę się dostałam
na Harvard!
Mina Tomasza wyrażała jedynie tyle jak jego ostatni neuron w
mózgu ulega zniszczeniu.
– Ale jak? Przecież ty języka
nie znasz!!
– I tutaj cię zaskoczę. Znam 7
różnych języków.
– Czy to już jest koniec? Czy ja dostałem wylewu? Boże nie
katuj
mnie dłużej tą piękną wizją bo jak się obudzę to zejdę z
rozczarowania... Zuzanna tu ne triche pas?
– non papa, je connais
vraiment sept langues.
– Dziecko, jestem z ciebie
taki dumny!!!!!! Niech cię uściskam!!
– Du-mmmm –
Dusii-mmmm mniee
– Ojeju przepraszam! Tak się
cieszę!
– O Jezu, zapomniałam
kompletnie o Pati! – zawołała Zuza na co Pati zrobiła
wdzięczną minę..
– To jest ta Pati? –
zapytał zdumiony Tomasz.
– Ta Pati- czyli? –
zapytała Zuzanna.
– No ta z Grecji..
– Tak to ja proszę pana. Miło pana widzieć –
uśmiechnęła
się Patrycja po czym uścisnęła rękę Tomasza.
– Tak, mnie też, ale możecie
mi wytłumaczyć o co tu chodzi? Skąd macie mój adres?
– To trochę dziwna sytuacja... Pamięta pan może Patricie z
którą pisał pan na Tinderze? – zapytała Pati.
– Pamiętam –
zmarszczył brwi starzec.
– Tak niefortunnie wyszło, że no.. to ja nią jestem. Moje
fotki
były ostro podretuszowane, a pan swoich nie wstawił w
ogóle...
– Co za zbieg okoliczności, że akurat my się
‘poznaliśmy’ na tym portalu i teraz jesteś tu z
Zuzanną...
Wprost nie mogę w to uwierzyć! – powtarzał się Tomasz.
– A
tak w ogóle to wy.. no ten, jesteście już po jakimś
potajemnym
ślubie czy jak?
Tata Zuzy zawsze nazywał Pati
jej narzeczoną tak dla żartu, ale teraz nabrał obaw, gdyż przyjechały
tu w końcu razem, a znają się już tyle lat.
– Tato!!! Widzimy się dopiero kilka minut a ty już zaczynasz
swoje! Dobrze wiesz, że Pati jest dla mnie jak siostra, bleeee!!!!
– Zuzanno przepraszam, ale wybacz staremu, głupiemu ojcu, bo
ja
zobaczyłem że wy macie takie same pierścionki na palcu...
– No dobrze, ale żeby to mi
było przedostatni raz! A te pierścionki to są pierścionki przyjaźni!!
– Tylko że na serdecznym palcu
się nosi pierścionki zaręczynowe...
– Ale to tak specjalnie, żeby jacyś nachalni dziadkowie do
nas w
klubach nie podchodzili za blisko, bo te pierścionki są odblaskowe i
się świecą w ciemności – wtrąciła się Pati.
– W takim razie jeszcze raz przepraszam, a teraz wchodźcie!
Jest
już późno, a sąsiedzi to gwiazdeczki porno i urządzają sobie
jakąś orgię dzisiaj. Uwierzcie, że nie chciałybyście tego zobaczyć
– przeraził się Tomasz po czym ruszył w głąb korytarza.
– Ej Zuza, bo ja no ten noo zapomniałam sprawdzić no ten co
jest
tam na drugim końcu szosy bo mi się tak no wydaje, że tam był jakiś
ranny kotek i ja no ten..
– Nawet o tym nie
myśl, skoro tu mieszkają to nam nie uciekną, a teraz musimy odespać lot
i zrobić inne ważniejsze rzeczy niż porno!!
– Ale Zuzaaaaa, no weźźź i tak
będziesz gadać z tatą, a ja co mam robić?
– No właśnie, tho, nie będziesz uczestniczyć w takim fajnym
wydarzeniu kulturowym bez twojej najlepszej przyjaciółki,
prawda??
– Teoretycznie to-
– PRAWDA?
– Ugghhhhhhhh niech ci będzie!
Ale, Zuza!
– Co?
– Mi się wydaje, że ten kotek..
– Idziemy – warknęła
Zuza po czym chwyciła Pati za rękę i razem weszły w głąb domu Tomasza.
– I jak wam się podoba moja willa? Zuzanno, brałem inspirację
z
twojego stylu bogatej nowoczesności, co uważasz?
– Wow, po prostu wow..
– Ja kiedyś byłam na takim balu dla pracowników
Orlenu bo
się zakradłam i mimo, że to największa impreza światowa to tam nawet
nie było tak pięknie...
Dom Tomasza był naprawdę
imponujący zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Willa była
bardzo
duża, a w środku znajdowały się: Sauna, pokój gier, 3
sypialnie,
ogromny salon, kuchnia, garderoby, 4 łazienki, basen, oczko wodne z
rozmaitymi egzotycznymi rybami, wielki taras balkonowy, a także patio,
biuro i pokój Tomasza. Było tam nawet kino domowe! ( dla nie
wiedzących, taki ogromny telewizor kinowy w ogrodzie i przed nim pufy i
maszyna do popcornu i w ciepłe dni się wychodzi i masz kino domowe ).
Tomasz oprowadzał dziewczyny po swojej rezydencji, kiedy w końcu
dotarli do ostatniego pomieszczenia jakim był garaż.
– Boże Święty trzymaj mnie bo zaraz zemdleję... Tato, skąd ty
masz pieniądze na te wszystkie samochody... 2 porsche,
czerwony
Aston Martin, 3 lamborghini: niebieskie, żółte i czarne,
białe
Ferrari i ten niewielki grat który nie wiem co tu robi...
– Widzisz, ja jestem teraz
redaktorem naczelnym wielkich gazet takich jak Glamour czy Forbes-
– A co to jest gazeta? – zapytała zaciekawiona Pati
–
A nie, chwila, wiem to chyba takie jak książka tylko tańsze i
ciekawsze, tak?
Zuzanna co chwila otwierała i
zamykała usta, jakby chciała coś powiedzieć, jednak zrezygnowała. Kiedy
już obeszli cały dom, zasiedli do kolacji.
– I jak wam smakuje ten stek,
dziewczyny?
– Pyszny, jak zawsze
– odpowiedziała Zuzanna.
– Nigdy takiego nie jadłam,
bardzo dobry! I ten pieczony ziemniak jest pyszny, ma pan talent!
Tomasz nie chcąc przyznawać się, że w jego menu znajduje się zaledwie
kilka potraw które potrafi przyrządzić, jedynie uśmiechnął
się i
powiedział: – No, to teraz opowiedzcie mi co się ciekawego
działo
u was przez te lata!
– Dobra, a więc jak już
mówiłam dostałam się na Harvard i Colombia University.
– Jakie kierunki wybrałaś?
– zapytał zaciekawiony Tomasz.
– Na Harvardzie prawo, a w NY
historię, archeologię i literaturę.
- Zuza, ty i prawo?
– Ja przez te 4 lata się
uczyłam i uczyłam prawa i ja znam już prawa wszystkich
stanów ameryki!
– Dziecko, nie da się tyle
zapamiętać!
– Jak się chce to się wszystko
da.
– Niech ci będzie, a ty Pati
gdzie poszłaś?
– Ja stwierdziłam, że zamiast chodzić na dwa kierunki
jednocześnie to wolę chodzić na jeden i jednocześnie pracować, dlatego
tak jak Zuzanna wybieram się na Colombia University na kierunek: sztuka
z afrykanistyką.
– Wow, bardzo oryginalnie. A
znasz jakiś język afrykański?
– Dwa lata temu zaczęłam się
uczyć Zulu.
– Gratulacje, oby tak dalej
dziewczyny! A tak w ogóle to kiedy zaczynacie rok szkolny?
– W tej chwili jest tak, że jak kończysz liceum to jest około
półtora roku przerwy i potem studia, a my skończyłyśmy we
wrześniu więc w październiku za rok.
– Szczerze mówiąc
myślałem, że Zuza skończy w Biedronce a ty Pati w porno, bez urazy.
Dziewczyny jedynie popatrzyły się porozumiewawczo po sobie, po czym
Zuzanna zwinnie zmieniła temat. Najpierw zanudzały Tomasza opowieściami
o chłopakach, potem o swoich planach podróżniczych na
które starzec omal nie spadł z krzesła.
– Ale Zuziu, ja mam tylko
jedno pytanie, skąd wy chcecie wziąć na to pieniądze?
– My ci nie możemy odpowiedzieć na to pytanie całkowicie
ponieważ
to jest tajemnica. Mogę ci powiedzieć jedynie że połowę
środków
zbierałyśmy 4 lata.
– Oj Zuzanna, nic się nie
zmieniłaś od tych 4 lat... a jak wam się udało zwiać?
– Bilety miałyśmy wykupione dużo wcześniej, więc w środku
nocy
wymknęłyśmy się bez większych problemów.
I
tak gadali i gadali, aż w końcu Tomasz spojrzał na zegarek: –
Dziewczyny jest już 3:30!!! Mimo, że nie widziałem cię Zuza 4 lata, to
wciąż jestem surowym ojcem i nie możesz chodzić spać o –
– Terefere ośle! – Zuzanna dostała głupawki, co
wywołało
też głupawkę Pati. – Poza tym ja hahhaah mam już haha 18
hahah
lat NOS W BETONIE HHAHHHHAH
– Boże za co? –
Tomasz rozłożył ręcę do niebios.
Oczywiście
po kilku minutach dziewczyny dostały czkawki. Kiedy już się uspokoiły,
Tomasz poszedł przydzielić im pokoje na górze ( dla nie
pamiętających willa ma 2 piętra, dół i górę )
– Dobrze, więc ty Zuziu
zamieszkasz w tym koło mojego, a ty Pati-
– Ale my chcemy mieć razem
pokój – przerwała Zuzanna, na co Patrycja
zmarszczyła brwi.
– Ale w każdym pokoju jest
tylko jedno łóżko..
– To świetnie, i tak byśmy
spały w jednym.
– Tak właściw-- zaczęła Pati, na co Zuza sprzedała jej kopa w
kostkę. – Tak właściwie to Zuzanna ma rację.
– Tak, bo wiesz tato ja się
boję i dlatego pozatym my jesteśmy przyjaciółkami i no..
– Czy wy jesteście pewne, że
między wami –
– Zaraz spadniesz ze
schodów. Oczywiście, że nie!
– Już dobra, spokojnie, ale
powiedz mi czego ty się boisz?
– W s z y s t k i e g o
Tomasz widząc, że dalsza dyskusja nie ma sensu jedynie machnął ręką,
powiedział dobranoc i udał się do swojej pieczary.
– Możesz mi powiedzieć dlaczego chcesz żebyśmy miały jeden
pokój? I to w dodatku po prawej stronie domu z tą brzydką
anteną
pod naszym oknem?
– Po pierwsze, to na
serio się boję, a po drugie to pomyśl, debilko. Nasz pokój
jest
po przeciwnej stronie domu niż pokój Tomasza, więc śmiało
będziemy mogły wymykać się w nocy przez okno, dzięki tej twoim zdaniem
brzydkiej antenie..
– Aaaaaa, to ma sens... Zuza
ale ty jesteś mądra..
– Wiem.
– Powinnaś powiedzieć
‘Dziękuję’
– Dziękuję za co?
– Właśnie dałam ci komplement!
– Nie dałaś mi komplementu,
stwierdziłaś fakt, to jest f a k t.
– Nieważne, jestem zmęczona,
chodźmy spać..
– Ok, tylko zmienię koszulkę – powiedziała Zuzanna
i kiedy
już zaczęła się przebierać nagle w domu naprzeciwko, w oknie
naprzeciwko ich okna stanął przystojny chłopak przyglądając się Zuzi.
Na szczęście nie zauważył, że bohaterka także go spostrzegła.
– PATI KOD CZERWONY! SZYBKO
CHODŹ TU I MNIE SOBĄ ZASŁOŃ MNIE SOBĄ!!
Pati szybko podbiegła do Zuzanny i przytuliła ją, całkowicie ją
zasłaniając. Wtedy Zuzanna obróciła je tyłem i o mało się
nie
zabijając doszły w końcu do okna. Pati zasłaniając rolety puściła oczko
chłopakowi który patrzył na nią z uznaniem. Pewnie myślał,
że
nasze główne bohaterki zaraz wykonają dwuosobową
orgię...
niedoczekanie.
– O Boże dzięki stara,
ratujesz mi życie!
– Spoko, ale muszę ci powiedzieć, że gorący był ten typ! I
chyba
go skądś kojarzę, czekaj – Pati schwyciła swój
mądrofon i
chwilę w nim grzebała – Wiedziałam! To jest Ricky Johnson!
Ten
aktor o którym mówił twój tata.
– Co ty, pokaż... nie wierzę! Nie dość, że mieszkamy za darmo
w
tym pałacu i odnalazłam ojca, to jeszcze mieszkamy naprzeciwko jednego
z najsławniejszych aktorów porno!!!
– Wiesz co, ja może jednak pójdę zobaczyć czy ten
kotek
przy drodze.. – zaczęła Patrycja, jednak widząc złowrogi
wzrok
Zuzanny dodała – no dobra, idziemy spać.
I tak się wierciły i wierciły i podkopywały nawzajem, aż w końcu
zwinięte w ludzki supeł zasnęły.
Brazylia,
06 XII 2025 godz. 01:30
Monika i Justyna już od kilkunastu godzin przedzierały się przez
dżunglę. W pewnym momencie przerobiły swoje szmatki na wojownicze
ciuchy i oderwały wszystkie falbany. Moment ten nastał gdy ogromny
pająk przyczepił się do falbany Iwony i nie chciał zejść.
Justyna wymyśliła żeby może popłynąć wzdłuż Amazonki, ale szybko
zrezygnowała z tego pomysłu widząc oczy wystające z wody. Prowiantu co
prawda miały jeszcze dużo, ale ich obite nogi w szpileczkach już nie
dawały rady, więc zmieniły je na buty przewiewne trekkingowe
które kupiły z zamiarem odwiedzenia plantacji kawy w
Bogocie.
Łatwo nie było. Około 1.00 w końcu Iwona
zauważyła mały domek.
– Ty Justyna, to chyba tutaj,
patrz ledwo pali się jakaś lampka.
– Całe szczęście bo już - Justyna przewróciła się
o
wystający korzeń wywołując tym samym śmiech Iwony.
– hahahha Niezdara! – zaśmiała się i już chciała
iść dalej,
jednak Justyna złapała ją za nogę i teraz sama całowała ziemię.
–
TY WARIATKO!
– Trzeba było się nie śmiać! A
teraz chodź bo 10 godzin łażenia w tym buszu to zdecydowanie o 10
godzin za dużo. – Ruszyły więc w stronę domku i zapukały do
drzwi, które po chwili się otworzyły.
– Całe szczęście, już panie są! Jest już późno i
niedługo
jaguary zaczynają grasować, wchodźcie – powiedziała miła
kobieta
sprawująca pieczę nad hotelem.
– Jaguary? – Justyna
przełknęła ślinę.
– Dobrze, a więc ja jestem Mia i pracuję tu jako
recepcjonistka.
Jako że nasz hotel jest trochę nietypowy, to po prostu mieszkam tu na
dole pilnując porządku. Pamiętajcie żeby zasuwać na noc moskitiery nad
łóżkami i nie palić światła po nocy. Broń Boże nie
zostawiajcie
otwartego okna i nie zostawiajcie napojów w puszce.
Śniadanie
jest o 9, a po śniadaniu będzie przyjeżdżał przewodnik i będziecie
eksplorować dżunglę, płynąc łodzią wzdłuż Amazonki!
– Dziękujemy bardzo za informacje, a teraz musimy już iść do
łóżek bo ledwo żyjemy.. – jęknęła Monika
– Oczywiście, wasz
pokój ma numer 1, do widzenia
– Do widzenia!
Kiedy Iwona i Justyna weszły do swojego pokoju, Monika powiedziała:
– Wiesz co? Nam też należy się wypoczynek! Musimy trochę
naładować baterie zanim zaczniemy ścigać dziewczyny, a do tego czasu
Mirco się wszystkim zajmie. Właśnie! Jutro musimy do niego zadzwonić i
o wszystkim go poinformować.
– Masz
całkowitą rację, należy się nam! Już nawet zapomniałam o tych
wszystkich robakach i łażeniu 10 godzin, to będzie niezapomniany urlop
za free! Jak dobrze, że nie wykupiłyśmy tego ubezpieczenia!
– Tak! Trzeba jutro zadzwonić do księdza Janusza z
podziękowaniami, że akurat zbierał pieniądze na renowację okien
kościoła 4 raz w miesiącu..
– Ale na razie naprawdę
chodźmy spać bo już ledwo chodzę.
– Ej, zakładasz tę moskitierę?
– Eee tam niee, tylko mi powietrze będzie blokować. Przecież
okna
są zamknięte – machnęła ręką Justyna.
– No w sumie.. Dobra to
dobranoc.
– Dobranoc.
–
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!! PAJĄK!!!!!!!!!
********************************
odcinek 10 ********************************
Kolumbia, Bogota 06. XII 2025 godz 12:30
Mirco’s pov:
Mirco obudził się dzisiaj w świetnym humorze, dlatego wstał wcześniej
niż zwykle, pełen zapału. Słuchał dobrej muzyki, zjadł pyszne śniadanie
i nawet zdążył umówić się na randkę kiedy nagle
rozbrzmiał
dźwięk telefonu. Eddie przekonany że to laska z którą był
umówiony, odebrał cały w skowronkach.
– Witaj mon amour..
– zaczął.
– Co? Jakie znowu monamur? Czy
rozmawiam z Eduardem???
Mirco od razu poznał ten mazowiecki akcent. Dzwoniła Iwona. Aktorzyna
nieco się speszył jednak po chwili odchrząknął:
– Oh, pani Monika! Najmocniej
przepraszam... Są panie już w Kolumbii?
– Właśnie dzwonię w tej sprawie. Niestety wasze ateuszowskie
linie z przesiadkami zamiast wylądować w Kolumbii wylądowały w jakiejś
Brazylii i utknęłyśmy tu razem z Justyną na 2 tygodnie!
–
rozpaczała Monika.
– To straszne! –
Mirco w rzeczywistości zacierał ręce że będzie miał wolne pole do
podrywów Zuzanny i Patrycji
– Tak, dlatego
chwilowo musi pan sam zająć się sprawą. Naszym zadaniem jest znaleźć
dziewczyny i umieścić je w ośrodku.
– Oczywiście, pani życzenie jest dla
mnie rozkazem, ale co z pieniędzmi?
– No to te 50 złotych -
– Jakie 50 złotych? Proszę pani zaliczka
wynosi dwa tysiące dolarów.
– ILE??? Tyle to nawet ksiądz na tace
nie bierze!!!! Nie zgadzam się!!
– To w takim razie, wygląda na to, że będzie musiała znaleźć
innego prywatnego detektywa, który wzbudzi zaufanie
dziewczyn i
umieści je nielegalnie w ośrodku...
– Ale...
– Nie ma ale pani Iwono, albo pieniądze
dzisiaj są na moim koncie albo w tym momencie się rozstajemy.
– Wciąż nie jestem przekonana!
– Zależy pani na dobru i moralizacji
Zuzanny?
– Najbardziej na świecie!! Z niej musi wyrosnąć porządny
katolik
co jest w stanie o 4:00 się udać do fabryki i wrócić o 22 !
– Właśnie, dlatego te pieniądze nie
zostaną zmarnowane. Tutaj na szali jest przyszłość Zuzanny.
– Dobrze! Ma pan rację, religia i dobro mojej
córki są
bezcenne. Zaraz dostanie pan przelew, proszę tylko podać mi konto
bankowe na sms.
– Oczywiście, do usłyszenia.
– Bóg z tobą !
Mirco wprawdzie wiedział że za coś takiego nikt normalny nie zapłaciłby
więcej niż 300 dolców ale trochę skorzystał na
małomiasteczkowości Iwony. W końcu nie często zdarzają się tacy
klienci. Tak więc zadowolony z siebie wszedł na konto, na
którym w końcu zobaczył pieniądze. Uśmiechnięty od ucha do
ucha
wyszedł z domu. Parę dni temu sprawdził informacje na temat dziewczyn,
popytał tu i tam, zdobył adres Tomasza, więc teraz miał już proste
zadanie. Wszedł do auta i skierował się w stronę północy.
Po 30 minutach jazdy dotarł pod rezydencję Tomka. Siedział w aucie
około godzinę bacznie obserwując posesję. W końcu drzwi
otworzyły
się. Pierwszy wyszedł Tomasz, a za nim dziewczyny. Mirco włączył tryb
przyciemniania szyb i uchylił okno, aby usłyszeć ich rozmowę.
– Tatooo, ale pojedziemy na te zakupy
jak obiecałeś, taaak?
– Taaak, ja dołączam się do prośby
Zuzanny – powiedziała Pati
– Boże, jesteście tu pierwszy dzień i już jestem zmęczony...
-
Aha, czyli są tu od niedawna – pomyślał Mirco. –
Ale niech
wam będzie, jak wrócimy z mojego biura, zawiozę was tam.
– Taaaaaak, dziękujemy, ty jesteś najlepszym tatą na świecie,
a
jeszcze lepszym będziesz jak cały ten shopping zasponsorujesz
–
zaczęła się przymilać Zuzanna.
– Panie Tomaszu, a jak pan będzie w
biurze to możemy pozwiedzać okolicę?
– Tam są tylko wieżowce, ohydny widok!
Dużo lepsza jest ta okolica.
– To może my tu zostaniemy i
pozwiedzamy? – zaproponowała Zuzanna.
– Przecież nie mogę was samych zostawić!
– Tato my już mamy po 18 lat, a Pati to
nawet prawie 19!!!!
Tomasz widząc, że został przegłosowany, machnął ręką, dał im trochę
pieniędzy po czym powiedział: – Będę po was o 18,
to
pojedziemy na te wasze zakupy. Nie zniszczcie mi domu – i
odjechał.
– E, Pati..
– Co?
– Gówno, wiesz
gdzie teraz idziemy?
– Nie wiem, ale wydaje mi się, że jak
jechałyśmy tu taxi to morze jest niedaleko stąd.
– Jest dwie ulice dalej, bo sprawdzałam
rano na Google.
– A no to może chodźmy na plażę, tylko
nie na długo bo jest już po 14 a dzisiaj idziemy na imprezę.
– Przecież impreza zaczyna się po
pierwszej.
– No właśnie, dlatego mamy bardzo mało
czasu na uszykowanie się.
– A do jakiego klubu w ogóle
idziemy?
– Widziałam na story dziewczyn z instagrama, że jest taki
jeden
fajny na mieście. Nazywa się chyba Senorita?? Nie wiem nie pamiętam.
– No ok. to chodź na tę plażę
– powiedziała Zuzanna, po czym dziewczyny skierowały się nad
morze.
[
Bogota nie leży nad morzem - przyp. red. ] to moje
opowiadanie, wszystko jest przemyślane. Nie wtryniaj nosa.
Mirco usatysfakcjonowany uzyskanymi informacjami powoli wycofał się i
pojechał w stronę kafetejki w której był umówiony
z
niejaką Jessicą, rozmyślając na głos: – Hmm, kojarzę ten
klub. Co
prawda nikt normalny do niego nie chodzi bo to sam plastik, ale dla
dobra sprawy...
Zanim się nie obejrzał był już po
kawiarnią. Otoczenie było bardzo ładne, ponieważ niewielki lokal
znajdował się nad samą plażą. Serwowali tam najlepszą kawę w Bogocie, a
ich wypieki również były przepyszne. Tak więc zaparkował
auto i
wszedł do środka. Skierował się w stronę stolika nr 6,
który znajdował się na tarasie. Fale melodyjnie uderzały o
brzeg, a w tle grała romantyczna muzyka. Mirco czekał, i czekał aż w
końcu minęło chyba z pół godziny. W końcu jednak drzwi
otworzyły
się i stanęła w nich niewysoka brunetka w czerwonej sukience. Eddie
rozpoznając w niej Jessicę, od razu poderwał się z miejsca. Dziewczyna
lekko uśmiechnęła się w jego stronę po czym podeszła i dała mu dwa
całusy w policzki, co uczynił także i on.
– Cześć Mirco, kopelat!
– Witaj Jess, tak dawno się nie
widzieliśmy!
– No właśnie mamy chyba dużo do
nadrobienia..
– Oczywiście. Wybacz mi, ale ostatnio
mam coraz więcej klientów i zero wolnego czasu.
– Rozumiem, my też teraz mamy dużo spraw
w związku z ośrodkiem.
– Dalej jesteś z Bradem?
– Tak, kilka dni temu mi się oświadczył.
- Gratulacje Chica! Ja niestety dalej jestem samotnym randkowiczem..
– O Mirco, z twoją urodą i charyzmą masz
zapewne kolejki dziewczyn!
– Może i mam, ale nie mam kiedy się z
nimi umawiać!
– Amigo, czas odstawić trochę pracę, bo
mam nadzieję niedługo zobaczyć niños, haha..
– Wybij to sobie z głowy! Ja mam dopiero
25-
– Disculpa, czy wybrali już państwo
deser z naszego menu? – przerwała kelnerka.
– Tak, poprosimy dwa razy creme bruille i ciasto truskawkowe,
gracias – powiedziała brunetka, po czym pracownica zanotowała
i
oddaliła się.
– Na czym my to..
– O właśnie, jak tam w ośrodku?
– zagaił Mirco.
– Amigo! Biznes idzie świetnie, coraz więcej
klientów,
walk i lasek, mówię ci zbijamy taką fortunę jak nigdy.
– Świetnie! A policja nie ma was już na
oku?
– Margo wcisnął im trochę pesos i siedzą cicho. Jedynym
naszym
problem jest to, że klientom i widzom nudzą się już Kolumbijki, a mamy
tylko dziewczyny stąd i dwie z Brazylii. Dlatego ostatnio weszliśmy we
współpracę z El Lerro. On będzie nam sprowadzał dziewczyny z
Europy, a my jemu Kolumbijki.
– Z tym El Lerro??
Szczerze mówiąc myślałem, że jest tylko legendą
którą
straszy się dzieciaki w Hiszpanii, żeby wracały wcześnie do domu.
– Niestety, a raczej stety, El Lerro jest jak najbardziej
prawdziwy i pomoże nam zbić jeszcze większy majątek. Szkoda
tylko, że pierwszy towar przychodzi dopiero za miesiąc.
– Wiesz co.. mam taką klientkę z Polski, bardzo naiwne
kobiety.
Myślą że wasz ośrodek to prawdziwy zakład moralizujący i chcą umieścić
tam swoje córki – zaczął Mirco.
– Mhm, kontynuuj –
zaintrygowała się brunetka.
– Uciekły na 18cie, kilka dni temu do Bogoty, a matki chcą je
nawrócić czy coś tam. Tak czy siak dostałem już 2 tysiące
dolarów zaliczki. Moglibyśmy się dogadać i za niewielką cenę
po
znajomości dziewczyny są wasze w góra tydzień.
– Amigo!! Co za cudowny plan, Brad na pewno się ucieszy z
twojej
propozycji... a masz może zdjęcia tych dziewczyn?
– Jasne, że mam – powiedział
Eddie po czym pokazał Jessice obrazki.
– Są idealne! Białe, słowiańskie i
przepiękne!! Spisałeś się mój przyjacielu.
– Wiem, wiem a tak w ogóle to
która godzina?
– 17:30
– Niech to! Słuchaj Jess w sprawie ośrodka dogadamy się
niedługo,
bardzo dziękuje ci za kolację Bella ale muszę już lecieć!!
– Nie ma sprawy, ja też będę się już
zrywać.
Mirco wybiegł z restauracji i szybko odjechał. Zapomniał na śmierć o
Zuzannie i Pati które niedługo miały wybrać się na imprezę.
Dopiero kiedy Dojechał pod rezydencję Tomasza zorientował się, że o 18
dziewczyny miały jechać.. ale na zakupy.
– Mirco
ty bałwanie! Alzheimer cię już dopada.. - marudził sam do siebie kiedy
zobaczył jak samochód Tomasza parkuje przed domem, a ze
środka
wybiegają Pati i Zuzanna.
Brazylia, Amazonia godz. 13.30
– Monika i Justyna wstały
już dawno, obudzone odgłosami przyrody. Wypiły kawę wypaliły papierosy
i debatowały
– Ty Iwona, myślisz, że
Mirco’wi się uda?
– No jasne! W końcu to detektyw!
– No nie wiem nie wiem, powinnyśmy
nadzorować sprawę.
– Jak chcesz nadzorować sprawę orle
inteligencji, skoro utknęłyśmy w tym gąszczu?
– Nie mam pojęcia... ale wiesz co, może i jednak to dobrze,
że tu
jesteśmy? Odpoczniemy trochę i wypoczęte wrócimy do akcji a
Eddie na razie wszystkim się zajmie.
– No w sumie masz rację.
– Wiem! Chodźmy się poopalać!!!
– Taaaaaaak!
Kobiety pobiegły przebrać się w stroje kąpielowe. Monika przywdziała
klasyczne fiołkowe bikini z frędzlami, a Justyna postawiła na
róż. Rozochocone wyszły na taras. – Ej Justyna, a
nie
powinnyśmy się czymś posmarować??
– No coś ty!! O
tej porze owadów nie ma, a tutaj i tak drzewa zasłaniają
słońce
więc jak się posmarujemy blokerem to nas w ogóle nie opali!
– Skoro tak mówisz..
Iwona położyła się na fotelu a zaraz koło niej mama Pati. Przez chwilę
jeszcze rozmawiały o Kościele, demoralizacji i córkach,
potem
przeczytały miesięcznik pisowski, po czym nie wiadomo kiedy zasnęły.
– AŁAAAA!!! – wydarła się
Iwona, na co Justyna spadła z fotela.
– Co się stało Moniko!!!?
– Wszystko mnie pali!!! Jestem cała w owadach, pomocy!!!!!
Aaaaaaa!! – wołała pani mecenas, po czym nie wiele myśląc
wleciała do rzeczki która płynęła obok ich domku.
Wtem wynurzył się krokodyl...
********************************
odcinek 11 ********************************
Kolumbia,
Bogota 06. XII 2020 godz. 18:00
– Mirco ty bałwanie! Alzheimer cię już dopada... - marudził
sam
do siebie kiedy zobaczył jak samochód Tomasza parkuje przed
domem, a ze środka wybiegają Pati i Zuzanna.
– Tatoo przyjechałeś!! –
ucieszyła się Zuzanna.
– Dziecko, a czy mam inny wybór? Słuchać waszego
marudzenia? Poza tym to zrobiłyście się jakieś strasznie wyrośnięte i
zapewne jakbyście się na mnie rzuciły jak za młodu, powyłamywałybyście
mi wszystkie kości.. Pati i Zuza jedynie popatrzyły po sobie
porozumiewawczo i wsiadły do auta Tomasza, które sekundę
potem
ruszyło.
Mirco postanowił uciąć sobie drzemkę w aucie
podczas nieobecności dziewczyn. Obliczył sobie że skoro impreza zaczyna
się o pierwszej to mniej więcej za dwie/
trzy godziny
powinny być z powrotem. Nastawił więc budzik i oddał się
marzeniom o kobietach..
Zuzana’s
pov:
– Panie Tomaszu, mógłby pan
włączyć radio? – zapytała Pati.
– Już, czekaj... Crap! Co za- a dobra
już, po prostu zapomniałem pogłośnić, proszę bardzo.
ZANIM PRZECZYTASZ DALEJ KLIKNIJ W LINK I SŁUCHAJ TEGO PODCZAS CZYTANIA
TEGO FRAGMENTU!!!!! SŁUCHAJ OD 45 SEKUNDY
WIDEO!!!!!!!!!!!
https://www.youtube.com/watch?v=LNNPNweSbp8
–
Bożeee, zmień tą stację tego się nie da słuchać! – jęczała
Zuzanna, na co Tomasz w rytm muzyki wystawił środkowego palca
–
Live was sooo beautiful!!! Then we all got lock down..
Once this place was humming
And the air was
full of drumming
The sound of
cymbals crashing
Glasses were all
smashing
Trumpets were all
screaming
Saxophones were
blaring
Nobody was caring
if it's day or night! Ohhh, ohhhh
– I’M A GHOST!!
LIVING IN A GHOST TOWNNN!! – wydarła się Pati skacząc na
siedzeniu.
– Serio Pati? Ty też? No dobra niech wam
będzie..
*
Kamera odjeżdża ( pokazuje widok z góry i jadące auto przez
około minutę do końca piosenki*
So much time to
lose
Just staring at my
phone
Every night I am
dreaming
That you'll come
and creep in my bed
Please let this be
over
Not stuck in a
world without end
Whoa, oh, whoa, oh
Whoa, oh, whoa,
oh, oh
Preachers were all
preaching
Charities
beseeching
Politicians dealing
Thieves were happy
stealing
Widows were all
weeping
There's no beds
for us to sleep in
Always had the
feeling
It will all come
tumbling down
I'm a ghost
Living in a ghost
town
You can look for me
But I can't be fund
Koniec
słuchania**
– Jesteśmy na miejscu –
poinformował Tomasz, parkując pod galerią.
– W końcu!! Nie wiem Pati skąd ty znasz
takie piosenki?
– Dziewczyno, to jest podstawa rocka!
Jak można tego nie znać..
– No a tak serio?
- A tak serio to kiedyś jak słuchałam muzyki na Spofity niechcący
włączył mi się ten kawałek i odtąd uwielbiam Stonesów.
– Wiedziałam! Ty jesteś za głupia żeby
sama z siebie słuchać takich piosenek!
– To ty jesteś za głupia!!! Ja chociaż nie zmarnowałam
życiowej
szansy na wyjazd do Ameryki i się chciałam uczyć języków!!
– Nie zmarnowałaś bo nawet nie miałaś
takiej szansy, boś za głupia!
Tomasz wzniósł oczy ku niebu po czym
powiedział: – Nie chce przerywać, ale gdzie teraz chcecie
iść??
– Chodźmy zobaczyć mapę galerii, tam jest! –
powiedziała
Zuzanna – No dobra co my tu mamy.. na dole H&M,
Gucci,
Chanel, Louis Vouitton, dwie kawiarnie i restauracja... na
górze
Victoria’s Secret, Versace, Armani, Starbucks, jakaś
restauracja
włoska... I miliard innych sklepów..
– A co jest na samej górze?
– zapytała Pati.
– Kino i kolejne tysiąc
sklepów.
– Hmmmm no to może najpierw przejdźmy się po sklepach tutaj,
a
potem pojedziemy na górę na kawę do Starbucks’a i
dalej po
sklepach.
– Taak to super pomysł!!!!!
Tomaszowi życie przeleciało przed oczyma.
ZANIM PRZECZYTASZ DALEJ WEJDŹ W LINK I SŁUCHAJ JEDNOCZEŚNIE CZYTAJĄC
JAK WCZEŚNIEJ
https://www.youtube.com/watch?v=QooqZkNk8Bw
Jump
in the line, rock your body in time
Whoa!
Shake, shake,
shake, Senora,
Shake your body
line
Shake, shake,
shake, Senora,
Shake it all the
time (Whoa)
Work, work, work,
Senora,
Work your body
line (Yep)
– Gucci!!! – zaskrzeczała Pati po czym obydwie
pobiegły w
stronę sklepu rzucając na Tomasza swoje bluzy. – Pati, patrz
jakie ładne!!! Ta torebka jest śliczna, biorę! I ta też jest piękna!!
– Zuza szybko!!! Spójrz na te buty, zaraz
przymierzę!
Czekaj.. IDEALNE! – A ta torebka, o Jezu!!!!
– Zuza patrz jeszcze na te
sukienki.– Widzę!!! Czerwona jest piękna! I niebieska też!!!!
Tomasz: Somebody help me.!
Jump in the line,
rock your body in time)
Whoa!
Shake, shake,
shake, Senora,
Shake your body
line
Shake, shake,
shake, Senora,
Shake it all the
time (Whoa)
Work, work, work,
Senora,
Work your body
line (Yep)
– Chanel!!!! – VERSACE!!!!
– ARMANI!!!!!
– Stójcie!! –
krzyknął Tomasz, biegnąc za dziewczynami.
– Przepraszam pana, ale teraz
musi zapłacić pan rachunek!
- Dobrze, już, ile on wynosi?
– 20 tysięcy dolarów proszę
pana.
* Tomasz mdleje* - koniec piosenki.
* * *
– Halo, halo, panie Tomaszu, proszę się
obudzić! – wołała pracownica sklepu.
– Co.. Co się stało? –
wymamrotał lekko skołowany Tomek po czym podniósł się.
– Nie wiem, ale wiem że musi pan uregulować rachunek!!!
Proszę,
tutaj niech przyłoży pan kartkę * pik* ... i już, może pan iść.
Tomasz był zbyt skołowany by cokolwiek powiedzieć
więc jedynie wyszedł ze sklepu kiwając głową.
Postał 5 minut w miejscu kiedy odzyskał świadomość i przypomniał sobie
dokładnie co się stało.
–
ZUZANNA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
********************************************************
– Hahaha, ale to były
fajne zakupy!! – śmiała się Zuzanna popijając kawę.
– Noo, a najlepsze jest to, że całość
sfinansował twój ojciec hahah – przyznała rację
Pati.
– Właśnie, ojciec! Zapomniałyśmy o nim.
Teraz pewnie chodzi wściekły szukając nas po całej galerii!!
– Dobra Zuza skup się, gdzie go ostatni
raz widziałyśmy?
– Wydaje mi się że kiedy wychodziłyśmy z
Chanel..
– Okej, to bierzmy kawy i idziemy tam – powiedziała
Pati i
podniosła się z miejsca, co uczyniła także Zuzanna. Dziewczyny zaczęły
się kierować w stronę windy.
– Ej, to nie fair! Ja mam o wiele mniej
karmelu w mojej kawie niż ty!! – oburzyła się Pati.
– Nieprawda cymbale, mamy po tyle samo,
podnieś wieczko i sprawdź.
Pati pochyliła się i otworzyła napój kiedy nagle poczuła jak
na kogoś wpada
– Fuck!!! Dziewczyno uważaj jak łazisz,
jestem cały w twojej kawie!! – krzyknął nieznajomy chłopak.
Na oko był góra 5 lat starszy od dziewczyn, przystojny,
wysoki brunet.
– Ja bardzo przepraszam, ale sam uważaj
jak chodzisz łamago! Nie moja wina że musiałeś wejść akurat we mnie!!
– Czy ty-
-
Dobra stary chodź, nie warto. To tylko jakaś głupia laska –
wtrącił się prawdopodobnie kolega bruneta po czym pociągnął go za ramię.
– Debilka!! – krzyknął
nieznajomy na odchodne.
– Frajer!!! – Pati nie
pozostała mu dłużna.
– Ej kto to był?? –
zaintrygowała się Zuzanna.
– Zuza, a kto to był? Widzę go pierwszy
raz na oczy.. i mam nadzieje, że ostatni!
– No dobra, ale musisz przyznać, że był
przystojny!
– Oj chodź już pod ten sklep
Dziewczyny weszły do windy po czym zjechały na najniższe
piętro. Już w połowie drogi dostrzegły wściekłego Tomasza.
– Czy wy jesteście poważne!!? 20
TYSIĘCY!?
– No co, przecież jesteś bogaty!
– Tak droga córko, ale to
wciąż nie powód żeby zostawiać mnie z takim rachunkiem,
wychodzimy.
– Ale tato!!! My nawet jeszcze nie
zdążyłyśmy pójść do Victoria’s Secret!!!
– I dobrze, po co wam to? 20 sklepów, z czego w
każdym
zostawiłyście majątek to dla was mało? – No nie,
ale
– Żadne ale, jeśli teraz nie wyjdziecie ze mną to nici z
waszej
imprezki!
– UGH NO DOBRA, chodź Pati, ten
terrorysta jest nieobliczalny.
Całą
drogę spędzili w ciszy, ponieważ Tomasz musiał się uspokoić, a Pati i
Zuzanna zajęte były szukaniem na Internecie pomysłów na
makijaż.
**************************************************
Brzegiem plaży szła blondynka, a za nią trzy następne. W pewnym
momencie jedna z nich przewróciła się i wpadła do wody,
odsłaniając przy tym nieco za dużo.
BEEP BEEEP BEEEEEEEEEEEP BEEEEEEP BEEEEEEEEPP
– Przeklęte ustrojstwo !! – warknął Mirco
po czym wyłączył
budzik. – Błagam, przywróćcie mi ten sen
– detektyw
zapłakał po czym położył się znowu. Nie mógł jednak
wrócić do snu, więc zirytowany wstał. Jego irytacja nie
trwała
jednak długo ponieważ chwilę potem zobaczył która jest
godzina.
– 24:43?! Nastawiałem budzik na
góra dwudziestą! Cholerna technologia!!
Eddie wyjrzał przez szybę, i na całe szczęście w pokoju Zuzanny i
Patrycji wciąż paliło się światło, jednak po chwili zgasło. Wtedy
zobaczył jak okno otwiera się i Zuzanna rozgląda się po okolicy,
dlatego od razu włączył tryb przyciemniania szyb. Po chwili Zuza
odwróciła się tyłem i postawiła nogę na antence poniżej
okna.
Później złapała się parapetu zeskoczyła na kolejne okno i
zjechała po rynnie na dół.
– Nie ma mowy żebym stąd zeszła!
– szepnęła Pati
– No złaź, musimy iść na imprezę!
– Wiesz co ahhhh ja chyba poczułam się
taka śpiąca ahhh może pójdziemy spać??
– Dobra, jak nie chcesz to idę sama.
Może spotkam Rickiego...
– Ugh no już, już schodzę czekaj.. jak
ty to... AAAAA
Mirco nie mógł powstrzymać śmiechu kiedy Pati zleciała w
dół prosto na Zuzannę. Chwile na siebie powrzeszczały,
otrzepały
się, i wsiadły do auta Tomasza. Eddie podążył za nimi. Po 15 minutach
stali już pod klubem. Kiedy Eddie wysiadł z auta zauważył, że nigdzie w
pobliżu nie ma dziewczyn. Szybko podszedł do bramkarza
stosując
swój niezawodny trick:
– Fred!! Co za niespodzianka! Kopę lat
stary – powiedział Mirco.
– Przepraszam, ale nie kojarzę pana za
bardzo..
– Jak to nie? Fred co ty gadasz przecież siedzieliśmy razem w
ławce! Stary, serio mnie nie pamiętasz? To ja Eddie.
Ochroniarz zmieszał się po czym
odchrząknął:– Eddie!! Nie poznałbym cię, co tam u ciebie?
– A wszystko w porządku, chciałem dzisiaj tutaj poimprezować,
ale
widzę taką ogromną kolejkę, że chyba pojadę gdzie indziej.
– No co ty stary, wchodź
– uśmiechnął się ochroniarz po czym po cichaczu wpuśćił Mirca
do środka.
– Fred!
– Co tam?
– Widziałeś tu może takie dwie Słowianki
niedawno?
– Jasne, że tak haha wpuściłem je bez
kolejki a w zamian obiecały-
– Dobra, dzięki trzymaj się stary – pożegnał się
detektyw
po czym wszedł do klubu. Od razu uderzył w niego zapach potu, alkoholu
i marihuany. Wzrokiem przemierzył cały lokal kiedy nagle zobaczył Pati
kupującą drinka.
– Zuzanna, w końcu jesteś! Ile można
siedzieć w tym kiblu!
– Wybacz, musiałam poprawić kreskę. I
co, są jacyś przystojniacy?
– Na razie żadnych nie widzę, ale jak
dopiję drinka to chodź na parkiet.
– Spoko, w ogóle nie wierzę,
że ten dziad na bramkach dał się na to nabrać haha
– Noo, nigdy w życiu bym z nim nie...
– Ja też, ohyda.
– Mam nadzieję, że nas nie zauważy, hah.
– PATI PATI ZA TOBĄ JEST
RICKY!!!!!!! – szepnęła podekscytowana Zuzanna.
– Coo?! – Pati odwróciła się za siebie i
faktycznie
tuż za nią siedział aktor. Ricky od razu zauważył, że Patrycja wgapuje
się w niego więc powiedział: – What’s up?
– Ricky Johnson? – We własnej
osobie.
– Ale super! Ja jestem Pati i kocham
twoje filmy! – wypaliła niewiele myśląć.
– Dobrze wiedzieć, że je oglądasz
– zaśmiał się aktor, więc Zuzanna postanowiła uratować
sytuację.
– Cześć, a ja jestem Zuza, przyjaciółka Pati.
– Miło
was poznać – powiedział Ricky po czym zawołał barmana
–
drinki dla pięknych pań poproszę.
– Muszę
przyznać, że uwielbiam twój duet z Abellą! Zawsze
chciałabym tego spróbować, jesteście moją ogromną inspiracją!
– Wiesz Pati, właśnie jestem tu z nią i kilkoma
innym
gwiazdami, czekają w loży prywatnej, a potem jedziemy na plan, jak
chcesz możesz zabrać się z nami.
– No w sumie to mogę , a ty Zuzanna
jedziesz? – Pati udawała znudzoną.
– Jasne, tylko chodź najpierw pójdziemy na chwilę
do
łazienki i widzimy się przy tylnym wyjściu, Ricky? – Sure.
Dziewczyny
doszły do łazienki, z lekką pomocą Zuzanny która mocno
trzymała
Pati, żeby ta nie upadła. W końcu weszły do środka.
– AAAAAAA!!!!! ZUZA NIE WIERZĘ! MOJE NAJWIĘKSZE MARZENIE SIĘ
SPEŁNIŁO!!!! – Pati rzuciła się na Zuzannę.
– AŁŁ! Już się uspokój
wariatko! Ja nie wiem czy jadę..
– JAK NIE WIESZ? Gorączkę masz czy co?
– Nie, po prostu teraz to wydaje się super, ale potem może to
się
za nami ciągnąć... co jak wywalą mnie z uczelni?
– Zapewniam cię że żadna z tych kujońskich uczelni nie
przegląda
wyszukiwarek porno akurat z twoim imieniem! Na pewno nie staniemy się
tak sławne.
– No nie wiem...
– Proszęęęęęę, tylko jeden raz!!
– Ughhh, no dobra ale ty jesteś bottom i
ja biorę Rickiego pierwsza.
– Ok, mogę przystać na twoje warunki, a teraz chodźmy!
–
Pati pociągnęła Zuzannę za rękę i podeszły do wyjścia gdzie już czekała
na nich ekipa.
– O, a to są te dziewczyny o
których wam mówiłem. Pojadą dzisiaj z nami na
plan, spoko?
– Niezłe są, producentowi się spodobają.
Ile macie lat? – zapytała Abella.
– Hejj Abella, ja mam 19 a Zuza 18.
– No to idealnie. Jedziemy!
************************************************
No to idealnie. Jedziemy!
Mirco już od ponad pół godziny śledził każdy krok Zuzy i
Pati.
Kiedy dowiedział się gdzie mają jechać wpadł na genialny plan. Szybko
wyszedł z klubu i wsiadł do auta, po czym pojechał za nimi. Po około 15
minutach zaparkowali pod jakimś hotelem. Mirco krążył w okolicy
czekając na odpowiedni moment, a po chwili wykonał telefon.
– Ej, Zuza w sumie trochę szkoda, że
nawet nie poimprezowałyśmy – zaczęła Pati.
– Noo masz rację. W ogóle
zaczynam mieć coraz więcej obaw..
– Ja też ale to moje marzenie i jestem
szczęśliwa, że zaraz się spełni.
– Dobra, słuchajcie. Teraz przygotuje was nasza wizażystka,
potem
powiemy wam w skrócie co macie robić i każda z was dostanie
dzisiaj ponad tysiąc dolarów – poinformowała
Abella.
– Extra! Już idziemy!
Pati została pomalowana lekko, a Zuzanna mocniej ponieważ wyglądała
bardzo młodo. Dziewczyny zostały przebrane i weszły już do Sali nagrań,
którą okazał się duży, świetnie oświetlony apartament.
– A więc tak, pierwsza wchodzi Pati. Będziesz gadać z Abellą,
po
czym przyjdzie wasz „korepetytor ” czyli
Ricky i
zaczniecie akcję. Kiedy już zaczniecie do drzwi zapuka Zuzanna jako
sąsiadka, będziesz chciała pożyczyć cukier czy coś, a potem się
przyłączysz. Wszystko zrozumiałe?
– Takk – odpowiedziały
jednocześnie dziewczyny.
– Dobra, to wszyscy na swoje miejsca.
Zaczynamy kręcić za 5 minut.
Pati napiła się jeszcze, przytuliła Zuzannę, zrobiła fotkę na snapa z
Abellą i usiadła przy stoliku razem z aktorką
– Akcja za 3, 2, 1!!!!!
– Jestem taka słaba z matmy, dobrze że
dzisiaj przychodzi do nas pan Johnson..
– Tak, ja też jestem słaba..
-
STOP! Pati - co to ma być? Masz powiedzieć coś w stylu, swoją drogą
jest gorący.. czy nie wiem, ale postaraj się, albo wejdzie za ciebie
Zuzanna!
– Nah I’m good –
szybko
powiedziała Zuza popijając herbatę i rozmawiając z wizażystką o
kosmetykach.
– Oczywiście, przepraszam! –
poprawiła się Pati.
– Akcja za 3.. 2... 1!
– Jestem taka słaba z matmy, dobrze że
dzisiaj przychodzi do nas pan Johnson...
– Noo, swoją drogą jest bardzo
przystojny – zachichotała Pati.
* dzwonek*
– To pewnie on! Pójdę
otworzyć.
– Witajcie dziewczyny, gotowe na naukę?
– Oczywiście, panie Ricky.
Pati, Abella i Ricky przez chwilę odgrywali rolę nauki po czym Abella
wstała i poszła po wodę, która leżała na blacie koło stolika
wypinając się przy tym. Wtedy Pati wstała i już prawie pocałowała się z
nią kiedy nagle coś huknęło:
FBI -- OPEN THE DOOR!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
* * *
Brazylia
Amazonia, 6 XII 2020 godz. 13:30
– Wszystko mnie pali!!! Jestem cała w owadach, pomocy!!!!!
Aaaaaaa!! – wołała pani mecenas, po czym nie wiele myśląc
wleciała do rzeczki która płynęła obok ich domku.
Wtem wynurzył się krokodyl...
– AAAAAA!!!!! Justyna pomocy!!! Krokodyl!! – wołała
rozpaczliwie Iwona płynąc w stronę brzegu, co tylko zachęciło gada.
– Monika, już lecę!!! Wytrzymaj! –
Justyna chwyciła
ręczniki po czym stanęła na brzegu rzeki i zaczęła rzucać
nimi w
zwierzę, które rozwścieczone ruszyło do ataku. Mama Pati
chwyciła leżącą na stoliku szczotkę do włosów, wołając: IDŹ
POTWORZE!
Niestety, Iwona chcąc wyjść na wierzch
złapała się jej nogi, natomiast krokodyl złapał za nogawkę Moniki. Tak
więc Justyna z głośnym pluskiem wpadła do wody. Prosto na aligatora!
– A masz !! Ty przeklęty gadzie! Justyna nie szczędziła sobie
siły tłukąc zwierzaka szczotką. Po chwili Monika także na niego
wskoczyła pomagając koleżance. Rozdrażniony krokodyl zaczął bardzo
szybko płynąć w nieznanym kierunku, coraz dalej od brzegu.
– Monika, czekaj!! Przestańmy go bić po
jak nas zrzuci to się utopimy!!’
– Boże, Justyna gdzie on nas wywiezie! To wszystko twoja
wina!
Gdybym się ciebie nie posłuchałą to by mnie nic nie piekło i bym nie
wpadła to tej rzeki!
– Tak? Moja wina? A kto chciał się
opalać??
– Zacznijmy od tego, że by nas tu w
ogóle nie było gdyby nie wybryki Zuzanny i Patrycji!
– Tak! To wszystko wina... Tomasza! Bo
to on nauczył Zuzannę mapy, a Zuza Pati!
– No, a skoro mamy już winnego, to teraz
jak się stąd wydostaniemy?
– Patrz, zaraz będzie płynął koło tego dużego głazu! Musimy
na
niego skoczyć a stamtąd na drugi i potem na ląd.
– Ale tu są jakieś gąszcza! Coś nas
pożre!
– I tak nas pożre aligator, jak tego nie
zrobimy!
– Niech ci będzie... skok za 3... 2... 1
SKACZ!
– O Boże, o mało się nie
przewróciłam!
– Ja też, a teraz szybko zanim krokodyl
zauważy!!
Monika
i Justyna szybko weszły na ląd i przeszły przez liany. Przeszły kilka
kroków kiedy nagle ziemia zapadła im się pod nogami i spadły
w
dół.
– AAAAAA!!!!! – JUSTYNA?!
Gdzie jesteś?!
– Leżysz na mnie, złaź!
– Gdzie my znowu jesteśmy?!
– Nie mam pojęcia, ale spójrz
za siebie!
– Świątynia?
********************************
odcinek 12 ********************************
Amazonia,
Brazylia 06.XII.2025 godz. 18:30
– Gdzie my znowu jesteśmy?!
– Nie mam pojęcia, ale spójrz za siebie..
– Świątynia?
– Boże Justyna, uciekajmy stąd!!
– Iwona, pomyśl- jeśli znajdziemy tu coś cennego, możemy
sprzedać
to za taką kwotę, że starczy nam na prywatny samolot do Kolumbii
jeszcze jutro!
– No nie wiem czy Zuzanna i Pati są tego
warte..
– No, może nasze córki nie, ale pomyśl.. Jeśli nam
się to
uda, postawią nam pomnik na samym środku ulicy Tumskiej, będziemy mogły
wstawać o czwartej bo to szlachecki przywilej i dostaniemy nowe
szlafroki z logiem Orlenu za fri!
– Naprawdę?
To cudowne, że takie tradycje przetrwały. Pamiętam, że kiedyś jeśli
ktoś wstawał tak wcześnie znaczyło, że miał bardzo dużo pieniędzy, bo
musiał wstawać pilnować interesu. Teraz to odznaka bohaterstwa. Nie
mogę się już doczekać!
– Ja też, a teraz chodźmy.
Monika i Justyna skierowały się w stronę głównego wejścia do
świątyni. Nie mogły go jednak nigdzie znaleźć
– No popatrz, przecież to wygląda jak
drzwi, ale nigdzie nie ma klamki!
– Głupiaś, to są obiekty z
czasów renesansu, wtedy nie było jeszcze klamek.
– Oj ty się nie mądrz Monika, tylko
pchaj razem ze mną.
– No przecież pcham- AAA –
płyta odsunęła się, a mama Zuzanny wpadła z hukiem do środka.
– IWONA? Wszystko w porządku??
– Taak, tylko musiałam akurat upaść na
jakąś figurkę i boli mnie teraz rękaaaa..
– Co tam widzisz???
– Aktualnie nic geniuszko, muszę
najpierw włączyć latarkę... Wow..
– Co się stało?
– Chodź szybko, musisz to zobaczyć!
– Eeee, może ja – Justyna już chciała
stchórzyć, ale zirytowana Monika pociągnęła ją za rękę do
środka. – Ałaaa, wariatko co robisz..
– Słuchaj, ja tu nie przyszłam czekać aż
się namyślisz tylko zdobyć luksusowe przywileje.
– Dobra, cokolwiek,- łaaaaał ale tu
ładnie, co nie? – Noo – potwierdziła Justyna.
Wnętrze
świątyni naprawdę było imponujące, wszędzie widniały złote figurki i
ozdoby a na środku dużej Sali widniało diamentowe siedzisko.
– Dobra, z tego co tu widzę to są tylko dwie drogi: po
schodach w
górę i w dół. Dlatego proponuję się rozdzielić.
Ja
pójdę na górę, a ty na dół.
– Ale dlaczego ja na dół?!
– Bo miejsce plebsu jest na dole hahaha..
Wtem na górze niespodziewanie coś huknęło.
– Hahaha masz rację, miejsce plebsu jest
na dole, tak więc ja już pójdę, powodzenia.
– Monika, zaczekaj!
– Coo, strach się dopadł szlachto
królewska?
– No co ty, oczywiście że nie, po
prostu… umm, chciałam zapytać za ile się tu spotykamy.
– Myślę, że 20 minut wystarczy
– powiedziała Monika, po czym zaczęła schodzić w
dół.
Schody
były proste i nieskończenie długie. Na starych ścianach
wisiały
nieużywane od lat pochodnie i różne ozdoby. Po chwili Iwona
znalazła się na dole gdzie rozciągał się korytarz, a w nim 4 pokoje.
– Hmm.. do którego pokoju by
tu wejść najpierw? Dobra, ten pomalowany niebieską farbą.
Monika zdecydowanym ruchem popchnęła drzwi i weszła do środka, gdzie
zobaczyła dużą „szafę” a w niej pełno szat. Była
tam nawet
jedna bluzka z frędzlami, którą Iwona już chciała schować
sobie
do torebki, niestety kiedy chwyciła ją w rękę, materiał rozpadł się.
– Kurde! A taka ładna była..dobra nieważne tutaj chyba nic
nie
znajdę – myślała na głos mama Zuzanny, po czym wyszła z
pomieszczenia. Kolejny pokój naznaczony był czerwoną farbą.
Pchała i pchała ale nic się nie działo. Nagle poczuła jak ziemia pod
nią się trzęsie, więc szybko odskoczyła na bok. Było to dobre
posunięcie, ponieważ po chwili grunt dosłownie zapadł się w tamtym
miejscu. Wtedy jakby nigdy nic otworzyły się drzwi. Iwona głośno
przełknęła ślinę po czym spojrzała w dół, gdzie zobaczyła
płynącą rzeczkę a w niej.. pełno kości i krokodyli. Woda była tak
przejrzyście czysta, że widać było wszystko. Mama Zuzanny przeskoczyła
przez otwór i weszła do ogromnej sali. W środku zobaczyła
duże
łoże i mnóstwo złotych ksiąg. Chwyciła kilka z nich po czym
zrobiła zdjęcia, a jedną zachowała. Zostały jeszcze 2 pokoje. Jeden
oznaczony farbą czarną a drugi złotą.
– Aha!
– pomyślała Iwona- skarbiec musi być na pewno w tej złotej-
po
czym popchnęła drzwi i szybko odskoczyła na bok. Niestety omal się nie
potknęła, ponieważ rozwiązał jej się but. Schyliła się więc żeby go
zawiązać, kiedy nagle rozległ się huk i w miejsce w którym
przed
chwilą stała Monika trafiła strzała.
– Boże, co
to za diabelskie miejsce... uhh, dla czwartej rano.. –
pomyślała
Monika i wciąż kucając weszła do pomieszczenia. Niestety nie zastało ją
złoto, czy diamenty. Zamiast tego drzwi szybko się zamknęły, a Monika
została w pułapce. Jeszcze przez chwilę rozpaczliwie
próbowała
otworzyć drzwi, ale kiedy nic to nie dało postanowiła rozejrzeć się po
pomieszczeniu.
* REKLAMA*
Dove...
odświeżające dezodoranty z edycji limitowanej w sprzedaży już
od
dzisiaj! Coco- mango, malina- truskawka i karmel to jedne z wielu
smaków jakie oferujemy! Mało tego, 30% zysku ofierujemy
fundacji
„Pray for Tomasz” która ma na celu
pomóc
najbardziej dziwnemu schorzeniu na świecie jakie posiada Tomasz
K. Zebrano 10 milionów dolarów podczas
gdy
potrzebne jest 10 razy więcej, wspieraj!
* ZOBACZ TAKŻE *
⦁ Kim Kardashian odnalazła
swój zgubiony na Bora Bora kolczyk w swoich wielkich fałdach
⦁ Do sieci wyciekło nagranie
rozmów z Tomaszem K.
⦁ Vedia Tiger opowiada swoją historię.
Szokujące fakty na temat jej dzieciństwa
⦁ Travis Scott i Vedia Tiger razem?
Spodziewają się dziecka?
⦁ Monika Delfin oskarża Vedię Tiger
… dowiedz się więcej
⦁ Madison Beer przyłapana na randce z
Vedią Tiger!!!
[ who the
f..k are "Vedia Tiger" i ten jakis Scott i ta Madison? And
who gives a ...? - przyp.red]
– W MOIM OPOWIADANIU TO SĄ SŁAWNI
LUDZIE. VEDIA TO BĘDĘ JA A TRAVIS TO RAPER. AMEN.
****************************************************
Jeszcze przez chwilę rozpaczliwie próbowała otworzyć drzwi,
ale
kiedy nic to nie dało, postanowiła rozejrzeć się po pomieszczeniu..
W pomieszczeniu tak naprawdę nie było nic szczególnego,
oprócz stolika na którym leżał papierowy
zwój.
Iwona rozwinęła go. Widniały tam przeróżne hieroglify.
Monika
pamiętała, że kiedyś uczyła się ich Zuzanna, więc chcąc nie chcąc też
cokolwiek podłapała. Zaczęła więc czytać.
–
Dobrze... co my tu mamy.. ta kombinacja oznacza.. śmierć albo
ucieczkę... chciwość... a tutaj mamy.. O BOŻE, POMIESZCZENIE PEŁNE WODY
– w tym samym momencie z maleńkich dziurek w ścianie zaczęła
sączyć się woda. Monika podbiegła do drzwi znów
próbując
je otworzyć. Biegała po całej komnacie rozpaczliwie szukając jakiegoś
wyjścia. Niestety nie dało się nic zrobić.. więc Iwona usiadła w kącie
czekając na zagładę.
Tymczasem…
Justyna skierowała się w stronę schodów po
których
zaczęła się wspinać. W porównaniu do tych prowadzących na
dół były zawiłe i strome. W końcu stanęła na samej
górze
rozglądając się. Znajdowało się tam tylko jedno pomieszczenie. Justyna
niepewnie pociągnęła za dźwignię, a drzwi otworzyły się z cichym
skrzypieniem. Justyna weszła do środka kiedy nagle, coś, albo może
ktoś, skoczył jej na plecy.
– AAAAAAA!!!!!!!! ZŁAŹ ZE MNIE ZŁAŹ!!!
– wołała mama Pati, zrzucając ktosia.
– Co ty tu robić! Ja tu żyć! Pradawne przodki! UU!
– począł
wymachiwać rękoma niewielkich rozmiarów człowieczek. Justyna
powstrzymując płacz i krzyk zaczęła: - Ja jestem Justyna!
Przyszłam tu razem z Iwoną po skarb, żeby nam postawili pomnik w
Płocku, ale się zagubiłam.
– Ploucku?
– Płocku!
– Uuu, ty Bóg z miasta
Polucuk! Biały!
Justyna załapując o co chodzi powiedziała:– Aaa, taak ja
jestem
Bogiem z miasta Pouluck i rozkazuje ci zaprowadzić mnie do skarbca, a w
zamian dam ci to – tutaj wskazała na swój
mądrofon.
Człowieczek podszedł bliżej i krzyknął kiedy Justyna włączyła telefon:
– Ty! Bóg! I mieć dar przyszłości! Ja być Enmo!
OOooo
Bogowieee- pradawny przodek zaczął składać pokłony.
– Mi to bardzo schlebia, Enmo, ale wstań
już, musisz pokazać mi skarbiec, pamiętasz? Z-Ł-O-T-O
– uuuu zloto, za mną! – Enmo złapał Justynę za rękę
prowadząc ją z powrotem w dół, aż doszli do
schodów
prowadzących do piwnicy, gdzie się skierowali.
–
Bogowie, tutaj są drzwi, ja już.. - sapał ludek po czym przekręcił w
zamku klucz który cały czas nosił na szyi. Justynie ukazała
się
ogromna sala pełna najróżniejszych łupów.
Oczywiście nie
mogła wziąć wszystkiego, tym zajmą się już archeologowie.
– Enmo, co tutaj jest najcenniejsze?
– UUUUU – zawołał człowiek, wskazując na wielki
diament ze
złotym skarabeuszem na czubku i szmaragdami na dole. Enmo chwycił go i
wręczył Justynie, która schowała go do torebki, chowając
jeszcze
dwie sztabki złota i 3 naszyjniki z brylantów. Chciała już
oddać
się kąpieli w złocie, kiedy nagle usłyszała odgłosy wody.
– Enmo, czemu słyszę szum wody?
– To być pułapka, na chciwych,
niepożądany.. uwięziony.. zostanie utopiony
– IWONA! Enmo, szybko musisz to
wyłączyć, tam utknęła druga, mniej ważna ode mnie Bogini!
– Bogini to nie utonie!
– Nie utonie, ale będzie mokra i zła i
spotka cię kląąąątwaaaaa!!
– AUAUAUU KLĄTWA O NIEEE ja wyłączyć!! –
przeraził
się człowieczek po czym pobiegł z powrotem na korytarz i otworzył jakąś
skrzynkę. Po chwili rozległo się głośne bipanie, a drzwi
„złotej"
komnaty otworzyły się, zalewając przy tym buty Justyny.
– Justyna?! Dzięki Ci Boże, już
myślałam, że tam umrę- AAAA!!! JUSTYNA, ZA TOBĄ! UCIEKAJ!
– Spokojnie Moniko, to jest Enmo, mieszka tu i
pomógł mi
zdobyć skarb. My jesteśmy BOGINIAMI – spojrzała znacząco na
Iwonę
mama Pati.
– Ooooo paniii, ja Enmo, ty Bogowie,
uu – człowiek znowu pokłonił się, po czym zaprowadził
dziewczyny
do wyjścia ze świątyni.
– Czekaj, Enmo! Jak my mamy teraz
dotrzeć do naszego domku?
– Oooo do domku, hmmm za mną!
Indianin poprowadził je nad rzeczką. Tę samą do której
wcześniej
wpadła Monika. Oczywiście było tam pełno aligatorów.
–
Mmm, słuchaj nie wiem czy to dobry pomysł żebyśmy pływały
wśród
tych gadów, poza tym nawet nie wiemy gdzie mamy iść.
Enmo zaczął wydawać jakieś dziwne odgłosy, po czym dwa krokodyle
podpłynęły na sam brzeg, odwracając się ogonem do kobiet. –
Wskakiwać! One drogę znać uu, dziękuję wam Boginie za dar!
Szeroka droga!
– My także dziękujemy! Iwona, ty
pierwsza.
– Co, czemu ja? Uhh.. no dobra lepsze to niż żeby nas w nocy
pożarły tu jaguary – powiedziała Monika i wskoczyła na
zwierzaka.
Justyna po chwili zawahania uczyniła to samo. Wtedy krokodyle
zaczęły płynąć.
– Ej Justyna, a tak w
ogóle to czemu ty dałaś mu telefon? Równie dobrze
mogłabyś mu dać zapalniczkę i ucieszyłby się tak samo.
– Bo widzisz, zapalniczka nie ma nadajnika GPS. Pomyśl, za te
skarby które mam w torbie dostaniemy wiele, ale ile
dostaniemy
za odkrycie świątyni!
– Ty jesteś genialna! Ohh jak cudownie
będzie wstawać o czwartej!
– Noo..
Jeszcze przez chwilę dyskutowały, kiedy nagle aligatory zatrzymały się
pod ich domkiem. Kobiety szybko z nich zsiadły i wbiegły do swoich
pokoi.
– Dobra Monika, dzwoń do jakiegoś
archeologa.
– Już, szukam numeru... O patrz tutaj jest jakiś bardzo znany
z
Medelin! Pierwszy sygnał... drugi... trzeci sygnał... – Dzień
dobry, tutaj Fernando Cafarago, czy mogę służyć?
– Dzień dobry, z tej strony Iwona Łapacz i Justyna Sobczak.
Jesteśmy właśnie na wakacjach w Amazonii i znalazłyśmy starożytną
świątynię i mamy przy sobie skarb. W świątyni mieszka Enmo i dałam mu
swoją komórkę, żebyście mogli namierzyć to miejsce.
– Ile razy mam powtarzać, że to nie jest śmieszne!? Były już
latające krokodyle, teraz to, co będzie następne?! Może apokalipsa
zombie? Jeszcze raz-
– Proszę pana, ale my
mówimy jak najzupełniej poważnie. My się wywodzimy z rodu
słowiańskiego, a tam nikt nigdy nie kłamie. Podam panu mój
numer
a pan wraz z ekipą namierzy mój telefon i zobaczy, że
mówię prawdę!
– Uhh no dobrze, ale jeśli
to okaże się żart, płacą panie koszty związane z namierzaniem telefonu.
Natomiast, jeśli okaże się to prawdą, musicie jak najszybciej
przyjechać do Kolumbii, abyśmy mogli stwierdzić autentyczność i
wypłacić wam sumę..
– Właśnie, problem w tym że
myśmy tu utknęły na 2 tygodnie, bo nie ma żadnych samolotów,
a
na prywatny nas nie stać.
– Dobrze, w takim razie
my bierzemy się do pracy, a jeśli sytuacja będzie tego wymagać opłacimy
wasz samolot. Do widzenia.
– Wiesz co? Nie wiem jak ty, ale ja
jestem strasznie zmęczona.. Chodźmy się zdrzemnąć.
– Takk, ja też już padam.
Kilka godzin
później...
Bipppppp bipppppp bippppppp
bippppppppppppppppppppppp
Justyna przetarłszy jedno oko, spojrzała na telefon. Na wyświetlaczu
widniał napis „Fernando Cafarago”. –
Monika! Monika,
obudź się!
– Co chcesz demonie...
– IWONA!! Archeolog dzwoni więc odbierz!
– No już, Jezuuu... – Halo?
– Dzień dobry, tutaj znowu Fernando. A więc tak.. nie wiem
jakim
cudem dokonały panie tego odkrycia, ale powiedzą mi to panie osobiście,
ponieważ jutro o 10 będzie po was prywatny samolot, na lotnisku w
Manaus.
Kolumbia,
Bogota 07 XII 2025 godz. 1:00
-FBI ! OPEN THE DOOR!!!!!!
Abella krzyknęła, po czym szybko odskoczyła od Pati. Do pomieszczenia
wtargnęła grupa umundurowanych policjantów z Tomaszem na
czele.
– Co tu się dzieje?!! Jakim prawem???
– zaczął reżyser
– A takim, że te dwie tutaj są
n i e p e ł n o l e t n i e – powiedział Tomasz.
– Zuza, Pati, mówiłyście, że
macie po 18 lat – spiął się Ricky.
– BO MAMY ! –
zirytowała się Zuzanna.
– W takim razie co to jest? – Tomasz wyciągnął
dowody
osobiste dziewczyn na których widniała data urodzenia: 2008.
– Hmm produkcja z udziałem 16 latek, ciekawe ile za to grozi?
– Od 4 do 10 lat – powiedział
jeden z policjantów.
– No – kontynuował Tomasz – Jednakże ja
mam dla was
propozycję. Albo teraz dziewczyny wrócą ze mną, a wy jeśli
już
nawet zdążyliście coś nagrać natychmiast to usuniecie, mało tego,
opublikujecie na swoich forach porno, nie wiem nie obchodzi mnie to, że
te dwie mają NIGDY nawet za 20 lat nie brać udziału w waszym
„przemyśle”, albo zgarniemy was tu i teraz.
– My bardzo przepraszamy, nie mieliśmy pojęcia. Oczywiście
dziewczyny są pańskie, a my dopilnujemy aby nigdy więcej nie brały w
tym udziału – przestraszył się reżyser, kiedy nagle wszyscy
odwrócili głowy w stronę głośnego chlipania.
Patrycja dosłownie popłakała się:
– Ja.. NIE!!! NIE ZABIERZECIE MNIE S-S- STĄD! TO MOJE
MAAARZENIA!
AAAA DLACZEGO JA chlip KIEDY JUŻ PRAWIE AAA chlip chlip
– TO NIESPRAWIEDLIWE, MY JESTEŚMY PEŁNOLETNIE ! NIE POZWOLĘ
SOBIE! JA WAM DAM!! NIENAWIDZĘ WAS!!! – darła się Zuzanna,
jednak
Tomasz tylko przewrócił oczyma, po czym skinął na
kolegów
którzy złapali pod pachę wyrywające się dziewczyny i wyszli.
Kiedy już zapakowali je do auta, Tomasz na chwilę wyszedł i wręczył im
jakieś pieniądze. W końcu odjechali. – I co, teraz macie
zamiar
się nie odzywać, tak?
– Wiesz co? Już nawet nie
będę mówić o sobie, ale zrujnowałeś największe marzenia
Pati, bo
nie możesz się pogodzić z tym, że JA JESTEM JUŻ DOROSŁA. Nie wiem jak
sfałszowałeś dowody, ale wiem, że to n i e l e g a l n e.
Przez
ciebie Pati, nawet za 10 lat kiedy nie będzie mieć z tobą nic
wspólnego, nie spełni marzenia i umrze niespełniona, bo do
końca
życia będzie wiedzieć, że to twoja wina!!!!! – wybuchła
Zuzanna.
Pati nie skomentowała, ponieważ wciąż trochę płakała.
– Słuchaj mnie! Gdyby nie ja zepsułybyście sobie życie za
nędzne
grosze!! Nie pozwalam, dopóki żyje!! Mało tego, za
próbę
zrobienia czegoś takiego dostajecie szlaban! Na dwa tygodnie. Jutro
rano mądrofony są u mnie i nie wychodzicie z domu i nic mnie nie
obchodzą wasze skomlania!
– Serio? Nie dość, że wszystko popsułeś
to jeszcze dajesz nam karę? Szkoda że mamy po osiemnaście lat.
– Tak, tylko widzisz droga Zuzanno, jeśli nie będziecie się
mnie
słuchać to macie mi oddać moje 25 tysięcy dolarów
–
uśmiechnął się Tomasz parkując pod rezydencją. – A teraz do
łóżek.
Zuzanna i Pati od razu pobiegły do swojego pokoju
– Zuza, przez twojego tatę wszystko stracone!! Miałyśmy
imprezować, być buntownicze i jechać za tydzień do Cali!!!
– Mało tego, musimy oddać telefony rano.
Boże ja tego nie przeżyję!
– Wiesz co.. mam świetny pomysł.. nie po to wymykałyśmy się z
jednego więzienia do drugiego. Chodź idziemy się pakować i jeszcze
zaraz wyruszamy do Cali – uśmiechnęła się Pati.
– No dobra, ale jak tam dojedziemy i
skąd weźmiemy hajs?
– To proste, twój tata ma wiele aut i kupę hajsu,
ja
zgarnę kluczyki do tego lambo które stoi przed domem, a ty
trochę hajsu z jego portfela.
– Ty to jesteś genialna!
– No a jak. Nie tylko ty tu masz rozum,
a teraz chodź się pakować.
Na całe szczęście dziewczyny nie zdążyły się jeszcze tak bardzo
zadomowić więc w 30 minut wszystkie torby i walizki były spakowane.
Odczekały jeszcze chwilę kiedy usłyszały ciche chrapanie. Pati cichutko
zeszła po schodach do pokoju Tomasza. Na stoliku obok jego głowy
połyskiwały klucze. Już prawie chwyciła kiedy nagle rozległo się
chrapanie:
– Zuzanna... Francuski...... nie!.....
masz... Chrappppp...
Pati z ulgą podniosła klucze i szybko opuściła pokój.
Tymczasem
Zuzanna dostała o wiele prostsze zadanie, z uwagi na to że jest klutzem
i znając życie przewróciłaby się i wpadła jeszcze na
Tomasza.
Zatem zabrała kilka portfeli które znalazła w salonie i
również ten główny, który Tomasz
trzyma zawsze w
kieszeni spodni. Najciszej jak się dało zniosły bagaże przed dom,
zapakowały się do auta, podłączyły mądrofony do gniazdka w aucie i
włączyły GPS, włączyły też muzykę, po czym ustalając zmianę co 4
godziny, ruszyły z piskiem opon.
* * *
A za nimi ruszyło czarne porsche.
|