Zuzanna Kuznar
novels and texts
____________________________________________________________________________
NOGI ZA PAS

część I

Zuzanna Kuznar

© 2021





                                                                                        * * * * *


NOGI ZA PAS 

Zuzanna Kuznar © 2021

odcinek 1

    Bogota, 2. XII 2025, godzina 20:30

    – Polejcie jeszcze lampki! – woła już od godziny Tomasz.
    Dziś wieczorem postanowił urządzić sobie fiestę z okazji urodzin swojej jedynej córki Zuzanny. W tym celu przygotował sobie nawet mały ołtarzyk gdzie wisiało zdjęcie solenizantki. Oczywiście nie aktualne, ale te z Barbadosu, na którym - według Tomasza - Zuzanna miała najlepsze włosy i ogólny wygląd. Innego zdania była Zuzanna i wszyscy chłopcy. Wokół ołtarzyku porozwieszane były rysunki oraz różne mniejsze i większe dzieła Zuzanny.. Oto jest piórko (…) ( http://www.zuziaq.com )
    Sam Tomasz już ponad od dobrych dwóch godzin skakał wokół stołu w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu, uśmiechając się od ucha do ucha; powody mogły być różne, a w tym dniu było ich naprawdę wiele. Po pierwsze dostał awans, po drugie poznał pewną blondynkę o imieniu Patrycja na jednym z portali randkowych, do których posiadania zmusili go koledzy z pracy i los. Ale głównie koledzy.
    Po trzecie i najważniejsze, jego córka Zuzanna obchodziła dzisiaj (dokładniej za 4 godziny) upragnione 18 urodziny!! Pewnie zaprosiła 3 koleżanki i na tym się obyło, na pewno przez te dwa lata, przez które rozmawialiśmy zaledwie kilka razy, wiele się zmieniło i 18 to dla niej zwyczajna liczba.. - rozmyślał Tomasz. To niestety prawda, odkąd przeniósł się on do Kolumbii, zasięg w jego staroświeckim telefonie jest jeszcze 100x gorszy. A należy zaznaczyć, iż nigdy do najlepszych nie należał. Dzwonił więc on czasami do Zuzanny z budki telefonicznej ale raz to zapomniał numeru, raz zapomniał kartki z numerem, kolejny raz zapomniał gdzie jest budka.. i tak mu życie leciało.
    O nie! Wino się skończyło!! Trzeba będzie wynurzyć się po następne. Ale co to? Czyżby Tomasz skapitulował właśnie na kanapie? No cóż, czasami nawet wino musi zaczekać do jutra...

    Tymczasem…

    Płock, Pustynia Mazowiecka , 03.12.2025  godz. 3:30

    SKRZYYYYP - zaklekotało po raz kolejny łóżko, które Zuzanna dzieliła z mamą.
    – Cicho siedź - przeklęła w myślach Zuzanna, zaklinając łóżko na wszelkie możliwe sposoby. Pomińmy fakt, że to przez nią skrzypi...
    Tak, Zuzanna wciąż spała z mamą. Z dwóch powodów. Pierwszy: Zuzanna przeraźliwie bała się potworów. Drugi: Swoje łóżko już dawno popsuła, poza tym Monika przechodząc przez jej pokój na balkon o 5:45, zakłócała jej rytm snu w bardzo irytujący sposób.
    Zuzanna z wykrzywioną miną ledwo dała radę wyciągnąć ostatnią kończynę z łóżka, nie budząc przy tym Iwony. Szybko pomaszerowała do swojego pokoju skąd wyciągnęła z szafy dwie ogromne walizki przygotowane wieczorem. W pierwszej znajdowały się najbardziej niezbędne rzeczy, buty oraz pieniądze i laptop, a w drugiej ubrania i... tylko ubrania, a także góra kosmetyków do make-up’u, które Zuzanna zamówiła już dawno, na tę okazję. Biorąc walizki jeszcze raz przelotnie spojrzała na swoje świeżo przedłużane paznokcie w szkarłatnym odcieniu. ACH ta wolność...
    Chwyciła walizki i po sprawdzeniu dziesięć razy czy aby na pewno wszystko zabrała, podłożyła list na komodę nocną mamy i szybko opuściła mieszkanie. Do autobusu co prawda zostało jeszcze 10 minut ale z Patrycją umówiła się o 3:55. Dotarcie na dworzec było nie lada wyzwaniem zważywszy na to, iż walizki należało prowadzić bardzo spokojnie, aby przypadkiem nie zbudzić monitoringu osiedlowego czy samej Moniki. W końcu się jednak udało..
    – Siema Stara, jak leci? - zagadała Patrycja.
    – Zajebiście, czuję, że  to chyba najlepszy dzień w moim życiu - odpowiedziała rozradowana Zuzanna.
    – W moim też. Czekałyśmy na ten moment 5 lat!  W końcu nam się należy..
    – Taaa, ale może jeszcze raz powtórzmy nasz plan.
    – No dobra, a więc autobus powinien zaraz przyjechać - westchnęła Pati zerkając na bilet, widniejąca na nim godzina wskazywała 4.00
    – Która godzina - zapytała Zuzanna.
    – 3:57
    – Okej, więc powinnyśmy dojechać do Warszawy około 6.00. Taksówkę zamówimy jak dojedziemy, więc w 15 min powinnyśmy znaleźć się na Dworcu Zachodnim. A stamtąd już prosto na lotnisko.
    – Jestem genialna - zadarła nosa Zuzanna, na co oburzyła się Pati:
    – Chciałaś chyba powiedzieć że MY JESTEŚMY genialne?
    – Ni-
    Zuzanna nie dokończyła, bo na całe szczęście przyjechał autobus, ratując buntowniczki od kolejnej kłótni. No cóż, z pewnością byłaby ciekawsza niż poprzednia na temat „Czyje paznokcie są dłuższe i ładniejsze”...
 


********************************   odcinek 2   ********************************


    03.12.2025, 5:00 – Płock, Pustynia Mazowiecka

    I’m a savage, yeah, classy, bougie, ratchet… Od ponad półtorej godziny autobus wypełnia dźwięk tik- toka, nie pozwalając innym pasażerom zmrużyć oka.
    – Pati! Znowu się pomyliłaś! Przez ciebie musimy nagrać jeszcze raz - jęknęła przeciągle Zuzanna po czym chciała włączyć odliczanie. Od tego pomysłu odciągnęła ją jednak pewna staruszka, posyłając jej mordercze spojrzenie. Zuzanna widząc koszulkę z nadrukiem „Prawo i Sprawiedliwość” postanowiła jej nie denerwować. Każdy pisiarz jest dla Zuzanny zbyt ciężki w dyskusji. Tak więc dziewczyny posłusznie wróciły na swoje miejsca i zaczęły rozmawiać.
    – Ej stara, według mojego iphone’a za około 20 minut powinnyśmy być w Wawie.
    – Akurat powinnyśmy zdążyć pozbierać wszystkie śmieci z pod siedzenia i sprawdzić instagrama…
    – Taak, a jak nie starczy nam czasu to najwyżej zrezygnujemy ze sprzątania śmieci..
    – Pati, tak w ogóle to gdzie my się zatrzymamy?
    – Mówiłam ci, że załatwiłam nam nocleg u mojego kolegi, którego poznałam na Tinderze.
Zuzanna posłała jej zaszokowane spojrzenie po czym powiedziała:
    – Przecież ty go nawet nie znasz.
    – ZNAM! – wrzasnęła Pati, na co spojrzenia wszystkich ludzi w autobusie skierowały się w jej stronę. - Przepraszam-  speszyła się, po czym zaczęła tłumaczyć Zuzannie: - Ma na imię Thomas, ma 23 lata i mieszka w pięknej, dużej rezydencji.
    – No dobra, ale pamiętaj, że jeżeli okaże się to 50- letni zbok to sama mu ‘płacisz’ a ja się zmywam.
    – Ta, ta – mruknęła Pati nic nie robiąc sobie ze słów Zuzanny.
  
Tymczasem
    Otolińska 15 m 55    godz 5.00
 Iwona przetarłszy jedno oko, rzuciła spojrzenie na zegarek.    
    – Matko Boska! Toż to już 5.00 godzina! Wstała na równe nogi.
    Chwyciła szlafrok, poszła umyć zęby i zaparzyć kawę po czym ruszyła na balkon. Jednak podczas palenia 6 papierosa w jej głowie zaświeciła się pewna myśl: - Dlaczego nie widziałam nigdzie Zuzanny? Ach, pewnie przez to, że wstałam tak późno i śpieszyłam się na balkon, po prostu jej nie zauważyłam – i wyjęła kolejnego papierosa.

    04.12.2025, Bogota   godz 13:00
    Tomasz odsypiał swoją nocną imprezę już ponad 10 godzin. Tak że gdy kolejny raz przekręcił się z boku na bok, doszedł do wniosku, że nie chce mu się dłużej leżeć. Zaczął wspominać swój sen. Widział Zuzannę. Włosy miała krótko ostrzyżone, nie spotykała się z Patrycją ani żadnymi chłopakami. Uczyła się pilnie francuskiego oraz historii i geografii. Czytała własnie Dostojewskiego. 
    Niestety, Tomasz się obudził, a sen zniknął. Pojawił się za to głód, przez który Tomasz szybko udał się do kuchni. Przygotował sobie sok pomarańczowy, deskę serów, jaja na bekonie oraz herbatę i owoce, po czym zasiadł do śniadania. Kiedy już poczuł się pełny, wziął prysznic i wyszedł ze swojej rezydencji. Jutro miała przyjechać do niego dziewczyna poznana na tinderze. Tomasz natchnięty snem, ruszył w kierunku budki telefonicznej. Już miał wybrać numer Zuzanny gdy zauważył, że... znowu zapomniał kartki z numerem ;)


********************************   odcinek 3   ********************************


    Warszawa, 03.12.2025  godz. 5:30
Zuzanna i Patrycja właśnie wysiadały z autobusu. Oczywiście zajęło im to trochę więcej czasu niż normalnym pasażerom, ponieważ jak zwykle musiały się pokłócić; albo Zuzanna niechcący nastąpiła na sznurówkę Pati, przez co tamta runęła jak długa tłukąc sobie przy tym nogę, albo itd.
W końcu jednak udało im się bezpiecznie wysiąść, zabrać swoje bagaże i wsiąść do taksówki.
    – Dzień dobry pięknie panie, gdzie mam panie zawieść ? - zagaił wesoło taksówkarz.
    – Na lotnisko poprosimy – westchnęła Zuzanna po czym wróciła do przeglądania tik-toka.
    – Gdzie się piękne panie wybierają? - zapytał.
    – My się wybieramy w bardzo wiele miejsc hi hi, ale najpierw, hi hi do Kolumbii, do Bogoty, stamtąd do Cali a następnie do Medelin. Później Meksyk, Brazylia, generalnie : cała Ameryka południowa, pózniej Vegas, LA,  wycieczka po Californii, NY, Luizjana, Floryda i na końcu Karaiby. Później przenosimy się do Europy gdzie odwiedzimy : Francję, Anglię, Włochy, oraz Hiszpanię, Portugalię i Amsterdam – powiedziała na jednym wdechu Pati.
Taksówkarz jedynie podrapał się po głowie, zastanawiając się gdzie te wszystkie miejsca się znajdują, po czym zadał pytanie:
    – Co prawda, to ja zielonego pojęcia nie mam, gdzie się te wszystkie kontynenty znajdują, bo w Kościele jedyne co nam o podróżach mówili to, że drogie i nie potrzebne nikomu do szczęścia i życia, bo lepiej dać na tacę niż Putinowi za samolot i jedynie te w celach chrześcijańskich są warte cokolwiek, ale zdaję sobie sprawę, że musi to piękne panie kosztować fortunę! Skąd piękne panie chcą wziąć na to pieniądze?
Na to zdanie Zuzanna zerwała się z siedzenia łypiąc na taksówkarza groźnym okiem. Przypomniało jej się bowiem jak w młodości ojciec codziennie jej o tym gadał i gadał aż jej uszy puchły.
Taksówkarz jednak widząc jej spojrzenie zrezygnował z dalszych pytań. Zamiast tego zaczął flirtować z chichoczącą Pati, co Zuzanna skwitowała jedynie poprzez – jak to miała w zwyczaju - przewrócenie oczyma.
I tak mniej więcej minęła im cała, licząca 15 minut, droga na lotnisko.
    – Jesteśmy! -  powiedział w końcu mężczyzna odrywając Zuzannę od mediów.
    – Należy się.. - I tu już miał powiedzieć sumę, kiedy telefon Zuzanny przez przypadek się odblokował i włączyła się jej „żywa” tapeta.
I guess I’m Just a date play to you...
    – Ależ piękna, pani! Nie ma nawet o czym mówić!! Jeżeli pani jest fanką Madison Beer, to był wielki zaszczyt móc przewieźć panią za darmo! – wykrzyknął, ignorując całkowicie Patrycję, co chyba nie za bardzo jej się spodobało, gdyż napuszyła się jak Tomasz kiedy Zuzanna oświadczyła mu 5 lat temu że jedyne cięcie jej włosów na jakie może liczyć, to rutynowe podcięcie końcówek.
Zuzanna tylko uśmiechnęła się i dziękując, razem z Pats opuściła taksówkę.

TYMCZASEM
    Płock, 03.12.2025  godzina 5:30

    Iwona opuściła balkon. Zaczęła kręcić się po całym mieszkaniu szukając Zuzy. Przeszukała już chyba każdy kąt, kiedy spanikowana zaczęła wydzwaniać po wszystkich mamach koleżanek Zuzanny. Ja jej dam – myślała Monika - Zachciało jej się wymykać z domu! Po czym wykręciła pierwszy numer – mamy Magdy.
    – Halo? – mruknęła zaspanym głosem mama Magdy.
    – Cześć kochana! Tu Iwona. Słuchaj, czy wiesz może gdzie jest Zuzanna? Może u was? Albo może poszła gdzieś z Magdą??
    – Iwonko droga nic nie wiem naprawdę. Moja Magda śpi. A ty proszę cię nie dzwoń więcej o tej godzinie, bo -
    – Przepraszam bardzo, ale każdy Polak ma obowiązek narodowy wstawać o równej 5:00 a jeszcze lepiej o 4:30 ponieważ o tej godzinie robotnicy Orlenu idą do pracy, a poza tym należy udać się na balkon i powzdychać do wschodzącego słońca – oburzyła się Iwona.
    – Ma pani całkowitą rację, pani mecenas! Ja nie wiem doprawdy, co mnie opętało, ale już mnie odopętało i  przyrzekam wstawać od dzisiaj o równiutkiej 4:30 a nawet i 3:00 jak będzie potrzeba!
    – Świetna postawa! Tak trzymaj, a teraz niestety muszę kończyć, ponieważ szukam Zuzanny.
    – Naturlich my Fuhrer! ( umlałtów się nie da tu dać )
I tak po kolei obdzwoniła wszystkie kontakty aż doszła do ostatniego.
Zwęziła złowrogo oczy i po chwili wahania wcisnęła ikonkę kontaktu:
Pierwszy sygnal ......
Drugi sygnał......
Trzeci sygnał......
    – Iwona.
    – Justyna - Wiem dobrze dlaczego dzwonisz. Czyżby Zuzanna zaginęła?
    – Ale skąd ty to wiesz? – zaszokowała się Monika* [ Iwona ma tak na drugie -przyp. red. ]
    – Zapewne bym nie wiedziała, gdyby nie fakt, że Patrycja też zniknęła.
    – Może ktoś je porwał? - Iwona jak zwykle starała się wybielić Zuzannę.
    – Razem z walizkami i pieniędzmi? Nie sądzę.. Te dwie gówniary uciekły.
    – Ależ to okropne! Musimy je znaleźć zanim pójdą na jakieś imprezy, upiją się i...
    – Masz rację Iwono, chyba wygląda na to, że musimy zawrzeć chwilowy... Rozejm? I połączyć nasze siły by znaleźć Zuzannę i Patrycję. Mimo że to wszystko wina Zuzanny - dodała, na co Iwona się oburzyła.
    – Jak to wina Zuzanny?! To Pati namawiała ją do oglądania porno jak były małe. Mogę się założyć że teraz namówiła ją do nakręcenia jakiegoś gdzieś w Vegas!!
    – To oszczerstwa, poza tym, gdyby nie Zuzanna to Patrycja by nawet nie wiedziała gdzie jest jakieś Vegas, bo wszystkie mapy specjalnie wyrzuciłam, a Pati na necie ogląda tylko tik toka i instagrama!
Tutaj Monika się na chwile zacięła. Ponieważ dobrze wiedziała, że to prawda... niestety jej też nie udało się odciągnąć córki od map. Zaczęły więc lamentować obydwie i zwalać winę na ojców, mapy i porno.


********************************   odcinek 4   ********************************


    Kolumbia, Bogota   03.12.2025    godz. 14:00


NA POTRZEBY OPOWIADANIA PRZYJMIJMY, ŻE SĄ JAKIEŚ ANOMALIE POGODOWE W NIEKTÓRYCH MIESIĄCACH I MIMO GRUDNIA JEST CIEPLUTKO NP. W PARYŻU, dziękuję za uwagę*

    Tomasz już od ponad godziny mocował się z krawatem. Próbował na  wszelkie możliwe sposoby. W końcu jednak, kiedy skończyły mu się już wszystkie przekleństwa, postanowił wejść na youtube’a, co było ogromnym uszczerbkiem na jego honorze.
    Po następnej godzinie udało mu się w końcu zamocować krawat. Wyszedł więc w pośpiechu ze swojej rezydencji i wyciągnął z kieszeni spodni z najnowszej kolekcji Gucci kluczyki do czerwonego lamborghini. Co prawda Tomasz nigdy nie był konsumpcyjnym stworzeniem, ale wszystko zmieniło się, kiedy przez przypadek dostał pracę jako naczelny redaktor kilku ważnych magazynów modowych, np.: Forbes, Glamour, NY Times, Playboy, etc.
    Wbrew swoim wcześniejszym oświadczeniom, kupił sobie trzy domy: jeden w Kolumbii, willę na Madagaskarze, oraz apartament w Paryżu. Nieoficjalne źródła donoszą, że niedawno sprawił sobie także nową posiadłość gdzieś w Toskanii. Oczywiście Zuzanna o jego bogactwie nie miała zielonego pojęcia, bo magazynów żadnych nie czyta. Tomasz dobrze zdawał sobie sprawę, że gdyby Zuzanna się dowiedziała , jego oszczędności zniknęłyby szybciej niż pierogi podczas Wigilii.
    Aktualnie jechał na spotkanie biznesowe, potem na kolację z Madison Beer oraz jej agentem: chciała nawiązać współpracę z magazynem „Glamour”. O 20 czekała na niego w domu masażystka terapeutyczna, następnego dnia przyjść miała sprzątaczka. Sam musiał też uzupełnić piwnicę z winem oraz zapasy w lodówce, ponieważ o około 17:00 lądowała Patricia. Oczywiście nie zamierzał sam trudnić się odebraniem jej z lotniska. Pojedzie po nią szofer w limuzynie co po 1-sze zrobi lepsze wrażenie, 2- zaoszczędzi czasu Tomasza.


    Warszawa, 03.12.2025, godz. 6:00    
    

    Dziewczyny weszły na lotnisko. Znajome uczucie ekscytacji ogarnęło Zuzannę. Pati, która natomiast pierwszy raz widziała lotnisko, przyglądała się wszystkiemu uważnie i z zadowoleniem. Zuzanna zerknęła na tablice lotów:
    CHICAGO - 6:00
    BOGOTA - 8:00
    BALI - 8:30
    BORA- BORA – 10:25
    MEDIOLAN – 11:40
    

    Pati była podekscytowana podwójnie tym, że ich przesiadka będzie miała miejsce w Paryżu. Liczyła nawet, że pójdą na jakąś imprezę, jednak jej nadzieje szybko ostudziła Zuzanna, tłumacząc że pierwsze co zrobią po przyjeździe do Bogoty to właśnie impreza, a rano trzeba wstać, bo jak spóźnią się na samolot to po nich. Lądowały o 10.00 więc miały przed sobą cały dzień, który Zuzanna już zaplanowała. Kiedy zrzucą bagaże do hotelu lotniskowego, wybiorą się na śniadanie. Później Zuzanna zaplanowała dla Patrycji niespodziankę. Wiedziała, że Patrycja kocha malować, więc postanowiła zabrać ją do Luwru. Bilet kupiła już półtora roku temu. Bilet przewiduje zwiedzanie trzygodzinne. Na potem Zuzanna wyszukała już restaurację z gwiazdkami Michelina, oferujacą także zobaczenie kuchni od „środka”, koło muzeum. Następnie przejdą się ulicami Paryża. Później mają wykupione zwiedzanie podziemnych uliczek  paryskich. Zuzanna jednak nie wie, że Pati również przygotowała dla niej niespodziankę i zamierza zabrać ją do Moulin Rouge. Na końcu wybiorą się na spacer koło Sekwany i piknik, skąd będzie widok na pięknie oświetloną wieżę Eiffla.
    Rano musiały wstać o 8:30 żeby wyrobić się na samolot na 10:00, jednak wcześniej zaplanowały sobie odwiedzić salon tatuaży i piercingów o godzinie 6:00.  Zuzanna planowała 3 tatuaże (zdj. na skype) Patrycja 2 (zdj. na skype), a oprócz tego jeden wspólny; a także Zuzanna – kolczyk w uszach i pępku, a Pati w nozdrzu (po boku, nie przez środek i także w pępku). Jeśli chodzi o włosy to Zuzanna zrobiła je dzień przed wyjazdem razem z Pati. Zuza miała platynowe z ciemniejszą górą, po prostowaniu keratynowym długie do pasa włosy, a Patrycja brązowe fale z fioletowymi końcówkami. Wyglądały oszałamiająco.
    Na razie jednak przemierzały lotnisko w poszukiwaniu miejsca odpraw. Kiedy już tam dotarły i skierowały się do bramek, Zuzanna zaczęła ściągać buty. Na szczęście tłumy ludzi nie latały o tak wczesnej porze więc lotnisko nie było przepełnione. Patrycja zmarszczyła brwi:
    – Zuza, ale dlaczego ty ściągasz buty?
    – O Jezu, zapomniałam ci powiedzieć, że (.. i tutaj Zuzanna streściła Pati zasady lotniskowe). Ta jedynie pokiwała głową po czym także ściągnęła buty i włożyła do 'pudełka' telefon. Jej był taki sam jak Zuzanny jednak miał inną obudowę. Była różowa z napisem: "I’m a virgin. But this is an old case". Zuzanna miała natomiast kejsa przezroczystego, dzięki czemu było widać jej turkusową obudowę. Jednak po naciśnięciu odpowiedniego guzika na ekranie pojawiała się „żywa tapeta” z dźwiękiem i Madison Beer:   I GUESS I’M JUST A DATE PLAY TO YOU... ... UMM UM UMMMMM UUUMMMM UM UM UM UM UM U U UUM.
    Kiedy już przeszły odprawę ( nie obyło się oczywiście bez flirtów Pati z ochroniarzem ) zauważyły Starbucks’a w którym wzięły karmelowe frappucino na spółkę oraz dwa ciasteczka malinowo- jagodowe. Nie chciały nic więcej, ponieważ śniadanie miały zjeść w Paryżu.
Tak więc Zuzanna oprowadziła jeszcze Pati po lotnisku, kupiły pralinki orzechowe, pokłóciły się ze sobą o to, która ma ładniejsze paznokcie, Krwistoczerwone Zuzanny, czy te w odcieniu Nude Patrycji.
O godzinie 7:45 wsiadły do samolotu, gdzie nagrały kilka tik toków. Oczywiście kłóciły się także o to, która zajmie miejsce przy oknie, ale Zuzanna pomyślała że to pierwszy lot jej przyjaciółki, więc ustąpiła. Podczas startowania trzymały się za ręce, czego zrobiły zdjęcie, które wyszło bardzo ładnie i wstawiły je potem na instagrama.

    Płock, Plotzk, 03.12.2025 godz. 6.00

    Iwona i Justyna postanowiły się spotkać. Tak więc o równej 6.00 do drzwi Moniki zapukała mama Pati.
    – Cześć
    – Cześć, wchodź. Możemy dyskutować w kuchni albo na balkonie.
    Po krótkiej debacie doszły jednak do wniosku, iż skoro nie ma dzieci to palić mogą w kuchni, a jeszcze na balkonie nie daj Boże ktoś usłyszy i wtedy będą skończone. Tak więc zasiadły.
    – Iwonko, co chcesz zrobić w tej strasznej sytuacji?
    – Jak to co? Zadzwonić na policję!
    – Ale one mają już 18 lat.
    – Niepraw..
I tutaj Iwona przypomniała sobie, że dzisiaj jest 3 grudnia.
    – Sprytnie to sobie wykalkulowały, zrobiły to specjalnie od razu w urodziny Zuzanny, tak żeby mogły prawnie być nietykalne.. – oburzyła się Monika.
    – Teraz już wiem, dlaczego Patrycja odmówiła organizowania imprezy na 18, a zamiast tego całe fundusze kazała przelać sobie na konto.. ( Pati ma urodziny 15 czerwca 2006 )
    – Poczekaj, sprawdzę stan konta Zuzanny – powiedziała Iwona po czym weszła na strone ipko. 1, 2, 3, 4 podejście a za każdym razem te same komunikaty: WRONG CODE, WRONG PASSWORD , WRONG PIN CODE...  Zuzanna o godz. 12.00 wczoraj zmieniła hasła na wszelkich możliwych kontach, w tym także na tym bankowym. Iwona zagotowała się i aż cała poczerwieniała ze złości, tak, że Justyna musiała ją wachlować. Kiedy już się trochę uspokoiła, mama Pati zapytała:
    – To co my teraz zrobimy?  Mimo, że Patrycja ma ukończone 18 lat to i tak będę za nią rządzić, chociażbym ją miała znaleźć na końcu świata i zamknąć w piwnicy!!!!!!!!!!!
Takiego samego zdania była mama Zuzanny. Więc uśmiechnęła się tyko i powiedziała:
    – Wynajmiemy prywatnego detektywa.


********************************   odcinek 5   ********************************


    Dziewczyny już prawie lądowały. Lot minął im w miarę spokojnie, zważywszy na to, że trwał zaledwie półtorej godziny. Przez pierwsze minuty w powietrzu Pati panikowała myśląc, iż samolot spada w dół. Zuzanna tylko śmiała się pod nosem, unosząc głowę jak paw, niczym to Zuzanna. Przez resztę lotu kłóciły się czyj ojciec jest gorszy.
    – To nieprawda! Mój ojciec jest dużo gorszy, on mi każe uczyć się francuskiego i geografii sprzed miliona lat aż do teraz i rysować mapę na pamięć!
    – A mój ojciec mi zabronił zrobić sobie tatuaży i kolczyków, ale mu pokazałam figę z makiem i jak skończyłam 18..
I tutaj dziewczyny na samą wymowę tej niebiańskiej liczby zrobiły kilka sekund ciszy dla oddania hołdu.
    – to i tak zrobiłam – dokończyła Patrycja.
    – Tak? To wcale nic takiego, bo mój ojciec mi tego samego dokładnie zabronił a nawet więcej.
    – A mój ojciec mi kazał sprzątać dom..
    – A mój ojciec mi kazał czytać książki..
    – A mój –
    – Przepraszam panie bardzo, ale samolot to nie targ warzywny, więc prosimy nie zakłócać spokoju innych pasażerów bo inaczej - ( i tu stewardessa wyciągnęła paralizator )
    – Oooo, Zuza dlaczego nic nie mówiłaś, że w samolotach rozdają dilda za darmo ? - ucieszyła się Pati.
    – Pati... – starała się zatrzymać słowotok Patrycji zażenowana Zuzanna.
    – Ależ to wspaniale! Pani stewardesso, ja mam tylko kilka różowych i białych ale takiego srebrnego to jeszcze nie miałam!! - ekscytowała się Pati
Stewardessa jedynie uniosła w górę ręce marudząc pod nosem ‘Co cię Jessica podkusiło, żeby obsługiwać tych szajbusów w samolotach?? A mogłam wyjechać na studia...'
    Po pół godzinie samolot wreszcie wylądował. Dziewczyny zabrały swoje bagaże i udały się do hotelu lotniskowego. Najpierw zrzuciły bagaże do hotelu, poprawiły makijaż oraz się przebrały i ułożyły fryzury. Później poszły zjeść śniadanie w francuskim stylu, czyli tosty po francusku z malinami, bagieta z serami, do tego nieco po amerykańsku jaja na bekonie, których Zuzanna nie odpuści, nawet we Francji; i do tego świeże cappuccino, ooo taaak. Kiedy już się najadły, około południa, Zuzanna powiedziała Pati, że ma dla niej niespodziankę. Tak więc wsiadły do taksówki. Zatrzymały się przed wielkim muzeum z napisem Luwr. Pati wzruszyła się bardzo po czym powiedziała:
    – Ale Zuzanno, przecież bilety tutaj musiały kosztować fortunę! – na co Zuzanna niby od niechcenia spojrzała na swoje paznokcie.
    – Oj tam, od razu fortunę – zaśmiała się, spoglądając na Patrycję.
    – Zuzanno najdroższa, ja wiem, że nie raz się kłóciłyśmy i że ja cię kiedyś obgadywałam z Kupą, ale to tylko dlatego, żeście mnie też razem z tą całą Magdą obgadywały. Ale ja cię bardzo przepraszam, bo ja teraz widzę że ty mnie słuchasz i wiesz, że ja uwielbiam sztukę i ja to bardzo doceniam, Zuzanno. I muszę ci nawet przyznać, że twoje paznokcie może i nie są tak ładne jak moje, ale mogę je ostatecznie uznać za prawie równe moim. Zuziu, ja ci obiecuję, że będę dobrą przyjaciółką, kocham cię i dziękuję!!!! –  wygłosiła Pati po czym mocno przytuliła Zuzannę.
    Od samego początku Pati była bardzo podekscytowana. Kiedy weszły do środka, obydwu dziewczynom zaparło dech w piersiach. Pozłacane kolumny, tysiące obrazów i rzeźb, rozmaite wystawy i niecodzienne formy sztuki. Najpierw Zuzanna podzielała entuzjazm Pati i latały dobrą godzinę z energią much w lecie. Później Zuzanna nieco opadła z sił, ale Patrycja była niezmordowana, tak więc Zuza przycupnęła sobie koło Mona Lisy na ławeczce, a Pati zwiedzała dalej. Po około 2 godzinach, kiedy Pati także się zmęczyła, dziewczyny postanowiły udać się do restauracji niedaleko Luwru.
    Pogoda była bardzo ładna, ciepło, lekki wiatr ochładzał powietrze, tak więc było wręcz w sam raz. Zuzanna miała na sobie czarną sukienkę w słoneczniki sporo przed kolano i na to krótką dżinsową kurtkę oraz czarne buty z odkrytymi palcami na koturnie. Włosy spięte w tzw messy bun. Patrycja z kolei ubrała czarny bralet na ramiączkach oraz długie spodnie z dużymi dziurami. Do tego czerwone conversy, a włosy pozostawiła rozpuszczone. Jednym słowem wyglądały olśniewająco. Po kilku minutach weszły do malutkiej restauracji w której oprócz nich było może z 10 osób. Udały się do stolika z napisem Réservation pour Kuznar et Maciolek. Zasiadły czekając na kelnera.
    – I jak, podobało ci się w Luwrze? – zapytała Zuzanna.
    – Oczywiście, że tak! Jestem tylko trochę niezadowolona, że nie zdążyłam zobaczyć „Jana Chrzciciela”
    – Od czegoś masz Internet - zaśmiała się Zuzanna.
    – Nie znasz się na sztuce i dlatego tak mówisz – uznała Pati, czym oburzyła głęboko Zuzannę.
    – Może i ja się nie znam na sztuce, ale znam się za to na wielu innych rzeczach, jak wina, geografia, historia. Znam 7 różnych języków, a ty tylko 3 więc się  nie odzywaj – Zuzanna napuszyła się niczym ryba rozdymka.
    – Ty się tak nie chwal, bo może i jesteś mądra i znasz języki, ale za to ja potrafię rysować, znam się na biologii i matematyce, a ty się ojca nie słuchałaś i poszłaś na kierunek matematyczny i ci gówno z tego wyszło, bo po miesiącu musiałaś zmieniać kierunek, kiedy ja już zaliczałam pierwszą pracę – uśmiechnęła się dumnie Patrycja. Zuzanna cała aż poczerwieniała.
    – Ty lepiej się trzymaj swoich kierunków! Z tego co wiem to studia za rok a ty nawet jeszcze papierów nie złożyłaś. Przykro mi Pati, ale nie ma kierunku „striptiz” na żadnej uczelni, ale mogę ci polecić kilka klubów.
    – TY...
    – Bonjour mesdames! Comment allez-vous? – Kolejną kłótnię dziewcząt na szczęście przerwał przystojny kelner.
    – Bonjour, Tres bien, et toi? - uśmiechnęła się pięknie Zuzanna.
    – Can we talk in English please? I can’t speak French - zirytowała się Patrycja, która znała tylko angielski i hiszpański.
    – Of course – odparł kelner.
Nie ucieszyło to jednak Zuzanny, która planowała popisać się swoją znajomością francuskiego.
( Tutaj dialogi z osobami z innych krajów będę pisać od razu po polsku ).
    – Witamy w naszej restauracji!  Ja jestem Theo i dzisiaj będę miał przyjemność was obsługiwać. Jeżeli mają panie ochotę, mogą uczestniczyć w przygotowaniu jednego z dań.
    – Świetnie! Bardzo nam miło, ja jestem Patricia a to jest Susanne – powiedziała Pats, na co kelner uniósł jej rękę i ją pocałował, co później uczynił także z Zuzanną. Po chwili odszedł zostawiając dziewczyny same.
    Obiad składał się z kilku dań, które były tak niesamowicie pyszne, że Zuzannie i Patrycji zabrakło słów, żeby je opisać. Jadły malutkie kawałki grillowanego homara podane ze szczyptą kawioru zamoczonego w szampanie, deskę wyśmienitych serów, żabie udka w mniejszej wersji, sałatkę z gorącym kozim serem, malutką miseczkę muli..
    Na deser zjadły białe trufle i owoce marynowane w rumie, mały crème brûlée oraz najlepszej jakości praliny. Na stole przewijały się także różne wina. Chateau Margaux, które zaproponowała Zuzanna do grillowanego homara z kawiorem. Wszyscy byli bardzo zaskoczeni, gdy okazało się, że jest to połączenie wręcz idealne...
    – Ależ mademoiselle, to wino naprawdę nie pasuje w żaden sposób do tej potrawy, zmarnuje pani smak i pieniądze! Nasz sommelier naprawdę wie co mówi...
    – Jestem klientem i proszę pana uprzejmie o sprzedanie nam butelki Chateau Margaux. Więc zamiast od pół godziny namawiać mnie na Chateau Grillet, proszę podać mi moje zamówienie – zirytowała się Zuzanna.
    Trzeba było przyznać, że co jak co ale na winach Zuzanna znała się  niesamowicie. Znała każdy rocznik, odmianę, prowincję. Tym razem także wiedziała co robi. Mogłaby co prawda przystać na propozycję szefa kuchni i nie robić zamieszania, ale miała w tym swój konkretny cel. Mianowicie, podczas spożywania sałatki zauważyła jak do restauracji wchodzi Zayn Malik w towarzystwie jakiejś brunetki. Na szczęście była o wiele brzydsza od Zuzanny. Oczywiście Zuzanna o mało nie powstrzymała wrzasku który cisnął jej się na usta, ale zatrzymała ją Pati która także zauważyła Zenka. Przez pierwsze 15 min Zuzanna była niezdolna do powiedzenia czegokolwiek, a Pati musiała ją wachlować. W końcu jednak się ocknęła.
    – O Boże Pati ale co ja mam teraz zrobić?! Nie wypada mi podejść i prosić o zdjęcie czy autograf w takiej restauracji, poza tym jest z dziewczyną- I tu Zuzanna posłała brunetce mordercze spojrzenie.
    – Czekaj, a Zayn przypadkiem nie jest zainteresowany winami?
    – No jest.
    – A ty przypadkiem nie masz tak ogromnej wiedzy o winach, że zagięła byś najlepszego sommelier’a ?
    – No mam.
Pati tylko przewróciła oczyma na skromność Zuzanny jednak kontynuowała dalej:
    – To może spróbuj dobrać do naszej następnej przekąski takie wino, które teoretycznie nie powinno do niej pasować. Zwrócisz tym na siebie uwagę wszystkich w lokalu, a oprócz tego, kiedy okaże się, że połączenie które wybrałaś jest świetne, Zayn sam przyleci w twoje ramiona.
    – Pati, ty jesteś genialna – uradowała się Zuzanna.
    – Tak tak, wisisz mi teraz porządne zakupy.
    – Ale czekaj. Jak ja mam to zrobić? Przecież Chateau Margaux nigdy i w żadnych przypadku nie będzie pasować do lekkich potraw.
    – Zuzanno, pozwól, że przytoczę słowa twojego ojca.. - zaczęła Pati, na co Zuzanna zrobiła złowrogą minę, jednak pozwoliła kontynuować przyjaciółce. – Czy mogłabyś kiedyś użyć swojego rozumku? Popatrz, może i ja się na winach nie znam, ale kilka podstawowych rzeczy wiem. Na stole mamy podane jeszcze 3 inne przekąski. Z czego w jednej z nich znajduje się ciężkie mięso, a w drugiej ciężki sos. Połącz homara z sosem i mięsem, a wtedy Margaux będzie pasować idealnie.
    – A skąd masz pewność, że to w ogóle będzie jadalne, geniuszu?
    – Ja jak byłam mała*...
    ( * Minuta ciszy na przeklinanie każdego wieku poniżej 18-stki * )
    – ..to sobie musiałam radzić sama, bo ze mną nie chcieli nigdzie wyjeżdżać i najdalej gdzie byłam to Warszawa. Dlatego czasami, jak uzbierałam pieniądze to sobie kupowałam różne składniki i robiłam sobie taką zabawę, że jadę jako gość VIP na ekskluzywną wyspę z pięknymi plażami ( wanna ) i jestem pierwszą osobą, która próbuje tamtejszej kuchni. Wracając, mieszałam ze sobą różne składniki, udając że to nowe potrawy. Pewnego razu się zdarzyło, że w rybnym koło Tesco był homar i takiego gada nigdy nie jadłam, to kupiłam i zmieszałam z tym co było w lodówce: czyli mięsem które babcia przywiozła z grilla i sosem. Co dziwne, wyszło naprawdę przepyszne. Co prawda tamto mięso i sos z tymi które mamy na teraz na stole nie może się równać, ale skoro takie badzewie było dobre w tym połączeniu, to co dopiero takie delicje.
    – Wow. Chyba nigdy jeszcze nie dałaś takiego pokazu inteligencji – zachwyciła się Zuzanna - no dobra, może raz w 7 klasie odpowiedziałaś dobrze na pytanie ile to 16x4 ale od tego czasu taki przebłysk intelektu jeszcze ci się nie przytrafił.
    – Bo ja mam specjalne zapasy mądrości w głowie i ja ich nie zużywam na byle głupoty jak ty. Na przykład na naukę 7 języków jak masz Google translate.
    – Ale to nie moja wina! - broniła się Zuzanna – bo mnie do tego tata zmuszał i ja nie miałam wyboru, a poza tym to jak ci kiedyś odetną ten Internet to co zrobisz?
    – To samo co ty zrobisz, jak nie będziesz miała skąd ściągać na sprawdzianach z arytmetyki - uśmiechnęła się przebiegle Pati.
    – Ty..
    – Przepraszam Mademoiselle, prosiła pani o dodatkowy talerz. Proszę, oto on - powiedział kelner, przerywając tym samym kłótnię Patrycji i Zuzy.
    – Ach, tak. Dziękuję.
    – Dobra stara, teraz mieszaj te składniki skoro masz już wprawę - powiedziała Zuzanna do Pati
    – Już się robi. Najpierw dodam trochę tego... jeszcze szczypta tego.... Trochę tej dziwnej przyprawy.... jedna niteczka tego... GOTOWE! Spróbuj!
Jednak tutaj należało przypomnieć, że do zwyczajów Zuzanny nie należało absolutnie próbowanie czegokolwiek. Ale Zayn był tego warty. Tak więc Zuzanna przemogła się i z miną Tomasza zbudzonego o 5:30, wzięła pierwszy kęs, potem nagle drugi, i trzeci...
    – O mniam, ale to jest dobre – powiedziała Zuza z pełną buzią.
    – Wiem, ale nie jedz już bo nie wystarczy do wina!
    – Dobra. Tak w ogóle to dzięki Pati, ratujesz mi życie.
    – Spoko, już nawet wiem jak możesz się odwdzięczyć...
    – No?
    – Pamiętasz jak byłyśmy w samolocie i ta stewardessa chciała dać mi dildo, ale w końcu diabli wiedzą czemu sobie poszła ?
    – Ale to nie -
    – P a m i ę t a s z ???
    – ughhhhh, tak.
    – No więc potrzebuję nowego w tym samym kolorze. Może uda mi się jakieś dostać, w końcu przed nami jeszcze kilkadziesiąt lotów, ale lepiej mieć więcej niż mniej, a jedno już straciłam. W ogóle wymyśliłam sobie, że będę je podpisywać. W sensie wiesz, ten z lotu do Brazylii nazwę Brasil, ten do NY, New York, itd..
    Po około 10 minutach kiedy skończyło się obecne wino, a Pati znudziło się opisywanie nazw dild, Zuzanna ku zaskoczeniu wszystkich powiedziała:
    – Poproszę Chateau Margaux.
I wtedy Zayn pierwszy raz spojrzał na Zuzannę. Co prawda z wyglądu bardzo mu się spodobała, ale po tym co powiedziała nie uważał ją za zbyt mądrą. Do czasu...
I tak dochodzimy do tego oto momentu w którym kelner w końcu podał Zuzannie upragnione wino. Wszyscy bacznie się przyglądali.
    – Poezja! – krzyknęła Pati, na co niedowierzający kelner zawołał szefa kuchni i sommeliera. Obydwaj spróbowali i okazało się, że połączenie jest wręcz prefekcyjne. Lobster Thermidor aux crevettes in Mornay sauce, garnished with pate de trouffes and brandy, and a fried egg with spam on top. Zaczęli więc pytać Zuzannę:
    – Ale jak pani to zrobiła????
    – Panowie, przecież ja nie mówiłam, że te maragaux, to ja chcę wypić do samego homara. Od zawsze z Patrycją bardzo lubiłyśmy eksperymentować z mixami potraw, więc tutaj też nie mogłyśmy się od tego powstrzymać, a jako że na winach znam się jak nikt inny ( Zuzanna włączyła swój tryb: Jestem- Zuzanna- najlepsza- najładniejsza- najmądrzejsza... etc..) to ja wiedziałam iż do tego mixu, te wino będzie idealne – wymyśliła na poczekaniu Zuzanna.
    – Ależ ta potrawa jest doprawdy wspaniała !! Chcę ją wprowadzić do mojego menu! Teraz! – powiedział szef kuchni po czym odszedł do kuchni, po chwili wracając z dużą kartą menu. – A potrawę nazwiemy.. Susan and Patricia’s mix, w skrócie SPAM.
    – Bardzo się cieszymy, że panu tak przypadła do gustu nasza potrawa - ucieszyła się Pati, patrząc na wniebowziętą Zuzannę, której niewiele brakowało, żeby z samozadowolenia zacząć się unosić nad ziemią.  Kiedy już skończyły jeść i pożegnały się z zachwyconym szefem kuchni, Zuzanna zauważyła, że Zayn dziwnie jej się przygląda. Zignorowała to jednak, uroczo uśmiechając się do chłopaka. I to podziałało jak doping, ponieważ Zayn przeprosił dziewczynę, z którą siedział, wstał oraz podszedł do Zuzanny.
    – Cześć, nazywam się Zayn i chciałbym powiedzieć, że jestem zachwycony twoimi zdolnościami! To było niesamowite.
    – Bardzo mi miło to słyszeć. Ja jestem Zuzanna i jestem twoją ogromną fanką - powiedziała Zuzanna. Zayn bardzo się ucieszył.
    – Wiesz poza tym, to ja też lubię testować różne mixy pozycj- potraw - szybko poprawił się piosenkarz. – Ja teraz muszę wracać do stolika, ale bardzo chciałbym cię poznać. Tutaj jest mój numer – powiedział, po czym dał Zuzannie karteczkę, przytulił ją i odszedł.
    Gdy tylko wyszły z restauracji Zuzanna krzyknęła w niebogłosy, niszcząc przy tym bębenki Pati. Przeszły się jeszcze ulicami Paryża i zanim się obejrzały była już 24:00. Niestety na podziemne uliczki paryskie nie starczyło już czasu. Pati uwcześnie studiując mapę Paryża, pokierowała nimi tak żeby właśnie o tej godzinie znaleźć się pod Moulin Rouge.
    – Zuzanno, ja chciałam ci jeszcze raz podziękować za twój szczodry gest – powiedziała Pati mając na myśli Luwr- I zabrać cię do... MOULIN ROUGE!!!!!!!!!

    – O BOŻE ! PATI ! – krzyknęła Zuzanna po czym niemal dusząc Patrycję zaczęła ją ściskać – Dziękuję!!! Naprawdę, nawet nie wiesz jak się cieszę! Ja kiedyś tu byłam z rodzicami, ale nie chcieli mnie wpuścić bo byłam za mała.
I tu dziewczyny zmarkotniały przeklinając w myślach każdy wiek poniżej 18-stki. Po chwili jednak uśmiechnięte skierowały się w stronę kabaretu. Kiedy już weszły do środka i zajęły swoje miejsca, Zuzanna zobaczyła znajomą twarz.
    – Poczekaj chwilę Pati, zaraz wrócę.
    – Zuzanna! Jak miło cię widzieć
    – Mi ciebie też, Zayn. Gdzie zajmujesz miejsca? – na co chłopak wskazał miejsca koło Pati i Zuzanny.
    – To świetnie ! Siedzisz koło nas.
    – Koło NAS ?
    – Tak, jestem tutaj z moją przyjaciółką – Patrycją.
    – Oh w porządku. Idziemy zająć nasze miejsca? – zapytał Zayn po czym chwycił ramię Zuzanny.
    – Z przyjemnością.

    Płock, Plotzk 03.12.2025 godz 17:00

    – Halo?
    – Halo, dzień dobry Madziu, co tam słychać?
    – Proszę pani, ja muszę coś pani pokazać.. – zaczęła Madzia Szejpun.
    – Wiesz, ja bardzo bym chciała, ale teraz nie za bardzo-
    – Wiem gdzie jest Zuzanna i Patrycja – oznajmiła Magda, na co Monika i Justyna omal nie spadły z kanapy.
    – W takim razie czekamy.

    15 minut później…

DING DONG ! – zabrzmiał dzwonek i Iwona niemal biegiem ruszyła do drzwi.
    – Dzień dobry Madziu, wchodź!
    – Dzień dobry.
W międzyczasie do rozmowy dołączyła się Justyna.
    – Więc proszę cię, powiedz nam, gdzie są Patrycja i Zuzanna??- zapytała Iwona.
    – Ja zawsze miałam Zuzannę za przyjaciółkę.. i ja bym jej nigdy nie wydała, ale.. my  miałyśmy razem uciec, bo ona zawsze udawała moją przyjaciółkę, dlatego, że się z Pati wcześniej nie mogła przyjaźnić, a teraz mnie wystawiła dla niej, bo widziałam na snap story Zuzanny, jak one się dobrze razem bawią w Paryżu i-
    – W PARYŻU ?!- przeraziły się  Monika i Justyna, które były pewne że dziewczyny najdalej uciekły może do Warszawy.
    – Boże... słabo mi.... Przecież tam jest tyle klubów i chłopaków.... To straszne! - lamentowała Monika
    – To co pani powiem będzie jeszcze gorsze, lepiej niech panie obydwie usiądą. Ich ostatecznym celem nie jest Paryż... mają tam tylko przesiadkę, w drodze do.... Kolumbii.
    

    Monika zemdlała

*******************************************************


    Po niespodziewanej wizycie Magdy, Monika i Justyna już od ponad godziny szukają na internecie prywatnego detektywa. Wymogów jest wiele.
    – Musi koniecznie pochodzić z Kolumbii i być gotowy ruszyć w pogoń za Zuzanną i Patrycją – dodała Iwona.
    – Tak, i koniecznie musi być przystojny i młody. Jeśli dla dobra dziewczynek musimy zamknąć je w ośrodku moralizującym dla chrześcijan to zrobimy to. Chociaż obawiam się, że tak wielkie straty moralne jakich teraz doświadczają, tego nawet ośrodek nie naprawi. Tak czy inaczej musi je jakoś porwać, najlepiej żeby je zwiódł i zawiózł do „swojego domu”.
    – Musi mieć też dobrą renomę.
    – I koniecznie musi być chrześcijaninem.
    – A tak a propos strat moralnych... Wiesz, zastanawiałam się nad zabiegiem przywrócenia dziewictwa dziewczynom.
    – Ty wiesz, że ja myślałam o tym samym!
    I tak debatowały szukając idealnego kandydata. W końcu, zrezygnowane, weszły na ostatnią stronę... i nagle..
    – Przecież to jest Eduardo Perez !!!! – wykrzyknęła uradowana Monika* [czyli Iwona].
    – A no faktycznie! Pamiętam, że podczas debiutu Chica Vampiro, wszyscy woleli Maxa’a ( człowieka ) a tylko Pati i Zuzanna - Mirca ( wampira) . Jak go zobaczą to same za nim polecą.  Jest tam podany numer?
    – Czekaj...... JEST !
    – To na co czekasz? Dzwoń! – powiedziała Justyna, ale Monika przypomniała sobie, jak kiedyś rozmawiała przez Skype’a z Tomaszem.
    – Najpierw musimy sprawdzić która jest u nich godzina.
No więc zaczęły googlować  i z pomocą kalkulatora dowiedziały się, że w Bogocie jest teraz 23:00.
    – To chyba trochę za późno..
    – No co ty. Oni tam są bardzo zdemoralizowani i imprezują, więc na pewno nie śpi – powiedziała Iwona.
    – No dobra, ale nawet jak imprezuje to raczej nie odbierze.
    – Masz rację..
Tak więc pożegnały się i umówiły się u Justyny jutro o 5:30.
W międzyczasie Iwona postanowiła połączyć się z Tomaszem. Jednak, jako że była już 20:00, a jutro o 4:00 trzeba wstać, postanowiła odłożyć to na jutro.


********************************   odcinek 6   ********************************


    Płock, Plotzk, Pustynia Mazowiecka  4. XII 2025  godz. 6:45

    Monika i Justyna już od ponad dwóch godzin debatują w kuchni, kiedy w końcu mama Pati zaproponowała coś ciekawego:
    – Iwonko, jak już zadzwonimy do tego detektywa i mu zapłacimy zaliczkę, a on zacznie pracować, to co dalej?  Chyba nie myślisz, że będę siedzieć bezczynnie, kiedy moja córka robi jakieś okropne rzeczy w niekatolickich krajach szatanów!!
    – Masz całkowitą rację kochana! Oprócz tego całego Eddiego, musimy pomyśleć o czymś na własną rękę... musimy......... musimy yyyyyyy.........
    – POJECHAĆ DO KOLUMBII!! – dokończyła za Monikę Justyna.
    – Ale, Justyno! Przecież to nie jest katolicki kraj. Poza tym jak my je znajdziemy?
    – Mów co chcesz, ale mój matczyny radar słowiański jest dużo lepszy niż jakiś detektyw, a tak w ogóle to ja świetnie wiem, że to jest kraj zdemoralizowany, chociaż nie wiem gdzie on się w ogóle znajduje, ale to nieważne. Pomyśl, połączymy dwie misje w jedną... znajdziemy dziewczynki i nawrócimy kraj szatanów. Będziemy chrześcijanami roku na plebanii!
    – Ależ to jest świetny pomysł! Musimy jak najszybciej kupić bilety! – ucieszyła się Monika.
Tak więc zasiadły i kupiły bilety na tanieloty.pl.
    – Iwonko, ale ty jesteś pewna, że nam tam starczy pieniędzy? – zapytała Justyna.
    – Oczywiście, że tak! Bo odkąd ja zostałam mecenas, po 10 latach walk z moim byłym mężem, to mnie stać na wszystko i ja bym sobie mogła kupić willę jak bym chciała, ale tego nie robię tylko dlatego, że mam ogromny sentyment do balkonu...
    – Wiesz co, wszystko super, ale ja jestem bardzo niepocieszona tym, że nie ma bezpośrednich lotów do tej całej Kolumbii, bo przesiadki są bardzo niechrześcijańskie... - oburzyła się Justyna
    – Tak, to prawda, ale musimy się poświęcić.
    – A tak w ogóle, to gdzie my mamy tą przesiadkę?
    – No w... czekaj nie pamiętam, muszę zobaczyć.... w Paryżu. 
    – Całe szczęście, że udało ci się znaleźć lot last minute na jeszcze dzisiaj – odetchnęła Justyna.
    – Taaak, to było ogromne szczęście...
    – Która godzina?
    – 2:30
Tamtej nocy, po usłyszeniu tak oburzającej wiadomości od Magdy, Justyna i Iwona zasnęły o 17:00, gdyż nie miały siły na nic innego.. dlatego chcąc nie chcąc obudziły się 2 godziny wcześniej niż zawsze.
    – Dobra, lot jest na 7:30 więc jak wyjedziemy za półtorej godziny, to powinnyśmy zdążyć. Tylko pamiętaj, o 3:45 masz być pod moim blokiem.
    – Będę pamiętać, a teraz wybacz, ale mam tylko godzinę na spakowanie 25 walizek więc... – zaczęła mama Pati.
    – Poczekaj! Najpierw zadzwonimy do Eduarda.
    – Sama dasz radę! Paaaaaaaa - i zanim Monika zdążyła cokolwiek powiedzieć, Justyna wyszła.


    Bogota, Kolumbia ,  04. XII 2025 godz. 9:30 ( + 7h)

    Eduardo’s POV

    Było co prawda jeszcze bardzo wcześnie, ale Eddie miał dzisiaj dużo zajęć. Od kiedy skończył swoją przygodę w Chica Vampiro, zaczął pracę jako  prywatny detektyw. Był sławny w swoim kraju, co ułatwiało mu zdobycie klientów. Niektóre nastolatki wymyślały nawet fałszywe sprawy, za które płaciły, byle tylko móc porozmawiać z Mirco. Tak więc po 25 sygnale budzika, który był zbyt daleko żeby rozbić go o ścianę i zbyt blisko żeby go zignorować, postanowił wstać.
    Chwilę się poszwędał, umył zęby, wziął prysznic, zjadł porządne śniadanie i zaczął już przeglądać gazety, kiedy nagle zadzwonił jego służbowy telefon.
    – Good morning, it’s Eduardo Perez, how can I help you? – zaczął przymilnym głosem Mirco.

( Tutaj jak już wcześniej mówiłam będę pisać po polsku bo to by nie miało sensu )
    – Dzień dobry! Z tej strony Iwona-Monika Łapacz. Czy pan jest prywatnym detektuwyem?
    – Przepraszam, czym?
- No detektuwemy..
    – Mogłaby mi to pani napisać w sms-ach, nie za bardzo rozumiem..   
    – Niech będzie – oburzyła się Iwona, myśląć: jak można w tych czasach nie znać angielskiego? Jakiś dziwny ten Eddie...
    – Aaaaaaa, detektywem... tak, to ja.
    – Dobrze więc, sprawa wygląda następująco: Moja córka i jej przyjaciółka wczoraj uciekły z domu...
    – Przepraszam, że przerywam, ale ile one mają lat – zaciekawił się Eduardo.
    – .. osiemnaście. Więc -
    – W takim razie są już przecież pełnoletnie..
    – Pan nic nie rozumie!!!!! One te 18 skończyły dopiero wczoraj!!! Ja nie pozwolę, żeby moja córka się po jakiś niekatolickich krajach szwendała!!! Ja mam gdzieś ile ma lat! Ja jestem matką i choćbym ją miała zamknąć w piwnicy to to zrobię!!!! – wykrzyczała łamaną angielszczyzną Iwona.
    – Spokojnie, ja tylko chcę wiedzieć jak chce je pani zmusić do powrotu skoro są już dorosłe..
    – Właśnie dlatego nie dzwonię na policję tylko do prywatnego detektywa. Od koleżanki dziewczyn wiem, że przebywają w Bogocie.
    – Dobrze, ale skąd pani ma pewność, że ta koleżanka nie kłamie?
    – Bo widziałam na własne oczy snap story Zuzanny, a ona każdemu kłamie zawsze i wszędzie, ale nie mediom społecznościowym, które kocha i uwielbia nad życie i choćby ją FBI ścigało, to story na snapie i tak zawsze wstawi.
    – To wiele wyjaśnia, w takim razie czego pani ode mnie oczekuje? Nawet jak je już znajdę to co dalej?
    – Ja wiem, że pan grał w Chica Vampiro, bo Zuzanna  i Patrycja uwielbiały ten serial, a w szczególności właśnie postać Mirco. Więc skoro im się podobasz to łatwo ci będzie zwabić je do swojego „domu”, a w szczególności Zuzannę, która do takich okropnych, niemoralnych rzeczy jest zawsze pierwsza w kolejce, a Pati zaraz za nią –  dodała zdruzgotana Monika, na co Eddie bardzo się ucieszył.
    – Później musisz ją jakoś zamknąć w ośrodku moralizującym dla chrześcijan, a dostaniesz ile chcesz.
    – W ośrodku? –  zapytał Mirco, coraz bardziej obawiając się o zdrowie psychiczne Moniki.
    – Moralizującym dla chrześcijan. Widziałam na Internecie, że tam w okolicy Bogoty jest jeden.
    Mirco dobrze znał ten ośrodek. Pod przykrywką moralizacji odbywają się tam nielegalne walki, handel prochami i prostytucja. Postanowił jednak nic nie mówić Iwonie i upiec 3 ptaszki na jednym ogniu. 1- wyciągnąć od Moniki ile się tylko da, 2 ... ... dwie fajne laski, 3 wziąć hajs od „ośrodka” za znalezienie pięknych, młodych, egzotycznych dziewczyn.
    – Aaa, tak rzeczywiście jest tutaj taki jeden bardzo dobrze renomowany zakład – powiedział, na co Iwona bardzo się ucieszyła.
    – Dobrze, więc zaliczkę może mi pani przesłać na-
    – Wręczę ją panu osobiście, ponieważ jutro będę w Bogocie – powiedziała Monika, na co Mirco trochę się przestraszył. A co jeśli dowie się prawdy o ośrodku...
Jednak szybko przypomniał sobie, że skoro angielski Iwony jest na tak tragicznym poziomie, to pewnie z hiszpańskiego rozumie  tylko „puta” i „amigos”- czyli tyle co każdy.
    – Dobrze, w takim razie ja podam pani adres na sms i jak pani przyjedzie to proszę do mnie zadzwonić. Aaaa i proszę mi wysłać podstawowe dane dziewczyn i różne fakty które mogą ułatwić poszukiwania.
    – Zaraz wyślę, do widzenia!
    – Ciao.
    Po około 30 minutach Mirco odebrał sms-a z informacjami:
Iwona:  Zuzanna Emilia Kuznar,  18 lat, ur. 03. XII 2006, ojciec: Tomasz Kuznar
Zna: hiszpański, angielski, niemiecki, francuski, portugalski, włoski i chiński.
    – Wow – powiedział Mirco czytając dalej – Interesuje się śpiewaniem, potrafi tańczyć; coś tam mi kiedyś mówiła, że tańczy jakieś lap dens i jakieś pole dens ale nie wiem co to jest.
    – Dzięki ci Boże – ucieszył się Mirco
    Możesz szukać jej na imprezach bo je uwielbia. Kocha Madison Beer. O, jeszcze jeden pomocny fakt, który jest tak okropny, że nawet nie wiem dlaczego to piszę, ale trzeba jej pomóc! Wyczytałam kiedyś z jej pamiętnika, że ona i Pati oglądają codziennie porno i chciałyby jakieś nakręcić, ale nie wiedzą jak.

    Po przeczytaniu tej wiadomości Mirco z zachwytu o mało nie spadł z krzesła. Niechcący wrócił oczyma do pierwszej linijki smsa.
    – Córka Tomasza ?! Niemożliwe...– powiedział, po czym sięgnął po okulary.
    – Nie no, tutaj jest na 100% napisane Tomasz Kuznar… Boże, co ja zrobiłem ,że mnie tak wynagradzasz?
     

    PIP PIP

    1 nowa wiadomość od : Iwona
Patrycja Katerina Maciołek, lat 18, ur. 15.XI 2006 , najlepsza przyjaciółka Zuzanny.
Zna: angielski, hiszpański, portugalski. Interesuje się sztuką i malarstwem, nałogowo ogląda porno, lubi kokainę i ładnych chłopaków. Więcej o niej sama nie wiem, ale przesyłam ci ich zdjęcia. Blodyna to Zuzanna, brunetka to Pati
Powodzenia xx

    I rzeczywiście w załączniku doszło kilka aktualnych zdjęć, które Iwona pobrała ze story Zuzy.
    – Obydwie są piękne jak diabli, ale Zuzanna... Nigdy jeszcze takiej laski na oczy nie widziałem.. ach piękna jest moja praca – rozmarzył się Eddie.

    Tomasz’s POV
    – Panno Beer, wybór naszej kompanii jest naprawdę świetną decyzją! – udawał zachwyconego Tomasz.
    – Tak, ja też się cieszę! A kiedy robimy pierwszą sesję? – zapytała Madison.
    – Ustalimy to jutro. Zapraszam was jutro do mojej rezydencji i tam omówimy wszystkie szczegóły.
    – Wspaniały pomysł – dodał agent piosenkarki
    – Dobrze, w takim razie widzimy się jutro wieczorem, a teraz przepraszam, ale naprawdę muszę już iść –  powiedział Tomasz.
    – Oczywiście, Madison też musi już jechać na wywiad. Jeszcze raz bardzo panu dziękujemy i do zobaczenia!
    Kiedy Tomasz już wsiadł do auta i odwalił wszystkie obowiązki służbowe, wrócił do swojej rezydencji. Sprzątaczka była u niego wczoraj, więc dom wręcz błyszczał. W końcu za niecałe 10 godzin miała zjawić się tajemnicza Patricia...

    Około 11 godzin później..
Tomasz po raz kolejny wybrał numer Pati, przy okazji sprawdzając czy przypadkiem nie odezwała się na Tinderze. Jednak zero. Żadnej wiadomości.
Co prawda Tomasz był trochę zmartwiony, ponieważ bardzo cieszył się na jej przyjazd i nawet wynajął pokojówkę, ale skoro nawet nie odpisuje to on przecież nie będzie się dwoił i troił, żeby jej dogodzić. Tak więc udał się do klubu, zatapiając zmartwienia w szkockiej.

    TYMCZASEM….

    Paryż, Francja;   04. XII 2025  godz. 7:30 

   – Zuzaaaaa, Zuzaaaaaaa, ZUZA WSTAWAJ! – wykrzyknęła w końcu Pati, od ponad godziny próbująca obudzić Zuzannę. Skończyło się to dla niej nie najlepiej, bowiem jak każdy dobrze wie, Zuzanna lubi kopać i bić wszystko co popadnie jeśli się ją budzi za wcześnie.
    – Spieprzaaaj Pati, daj mi najpierw skończyć z Zayne.. –  JEZUS MARYJA CZY TY JESTEŚ NORMALNA?! – zerwała się na równe nogi Zuzanna, kiedy Pati wylała na nią szklankę zimnej wody.
    – Nie możemy się spóźnić na samolot! Trzeba było wczoraj nie iść, jak to tłumaczyłaś ‘pokazywać Zayn’owi płytki toaletowe w Mullin Rouge‘ przez godzinę, to może byś teraz wstała i nie chodziła jak goryl.
    – Oj tam, siedź cicho! Myślisz, że nie widziałam jak wsiadasz do auta tego mięśniaka?
    – Tak, tylko że ja jestem już wprawiona i mogę chodzić, a ty jesteś głupie ciele i się wolałaś słuchać ojca jak ci mówiłam 5 lat temu żeby już zacząć, to teraz masz.
    – No dobra, pierwszy raz masz rację... ale teraz idę się szykować więc Au Revoir.
    – Spoko, to ja idę zamówić już śniadanie do pokoju.
    Po około półtorej godziny kiedy Zuzanna i Pati już się wymalowały, ubrały, zjadły i nagrały tik toki, postanowiły wyruszyć na lotnisko. Tak więc przeszły jedynie przez ulicę i po 2 minutach  były na miejscu. Ahhh zalety hoteli lotniskowych...
    – Dobra, to – zaczęła Pati jednak nie dane jej było skończyć.
    – Ja pierdo*ę – powiedziała Zuzanna, po czym pociągnęła Pati do łazienki obok której akurat stały. Patrycja wiedziała że jest źle, ponieważ Zuzanna przeklinała ostatnio tylko w ekstremalnych sytuacjach.
    – Co się stało !?
    – Nasze matki tu są..  o mój Boże..
    – CO ?! Ale jak?
    – Nie wiem, naprawdę, ale jestem pewna że to one, bo po pierwsze zawsze i wszędzie poznam głos Moniki, a po drugie koło nich stało z 50 walizek.
    – Zuza, ktoś tu idzie! Szybko do kabiny !!! – powiedziała Pati po czym wpadła do kibla ciągnąc za sobą Zuzannę.
    – Iwono, to jest doprawdy okropne! Zabrali nam połowę bagażu!!! Wszystkie moje falbanki odesłane do Płocka – płakała Justyna.
    – I moje wszystkie szlafroki !! Tylko jeden mi został, Boże to okropne..
Monika przejrzała się w lustrze, umyła ręce i powiedziała:
    – Dobra, chodźmy już do hotelu. Jutro przed nami lot do Bogoty - po czym wyszły.
    – NIE WIERZĘ!!! ALE SKĄD ONE WIEDZĄ, ŻE MY JEDZIEMY DO KOLUMBII?
    – Snapchat... – Zapomniałam zablokować nieznajome konta na relacji..
    – ZUZANNA! Czy ty wiesz, coś ty najlepszego narobiła??! Przecież one nas zamkną w jakiś lochach jak nas znajdą!
    – Przepraszam, okej? To nie  moja wina...
    – Dobra już w porządku, chodź bo się spóźnimy na samolot.

    Dziewczyny wyszły z łazienki, przeszły odprawę i już od 15 minut siedziały w samolocie, kiedy nagle zabrzmiał komunikat:
    UWAGA! Lotnisko jest zagrożone atakiem terrorystycznym, prosimy zachować spokój i pozostać na swoich miejscach. Trasa zostaje zmieniona : lecimy na stację awaryjną w Irlandii. Prosimy o wyłączenie telefonów i...
    – IRLANDIA?! - krzyknęły dziewczyny w tym samym czasie.
    – Zuza, jak powiadomię Toma skoro nie można już korzystać z telefonów?
    – Houston, mamy problem.
 

********************************   odcinek 7   ********************************


    Paryż, Francja  godz. 10.00 (04. XII 2025)

    – Monika pośpiesz się!! Po co ty się rozpakowujesz, skoro i tak jutro już nas tu nie będzie?
    – Każdy porządny Polak, gdziekolwiek i na ile by nie był, to się zawsze musi rozpakować, a ty się wstydź, bo powinnaś jeszcze czerpać przyjemność z tego błogosławieństwa, że się możesz rozpakować i zapakować na nowo.
    – Iwono, to nie jest prawda, bo porządny Polak właśnie ceni swój czas i dlatego wstaje każdego dnia o 5:30, więc to bez sensu, ale rób jak chcesz.
    – Nie mam ochoty się kłócić z hołotą.
    – Kogo nazywasz hołotą?! Gdyby nie ty i Zuzanna to ja bym teraz była w kościele, a że nie jestem to tylko i wyłącznie twoja wina !
    – Po pierwsze to ci się już nawet dni mylą, nie ma dzisiaj niedzieli. A po drugie, to nie jest wina Zuzanny, że Pati jedyne co robi to ogląda porno i przez jej porno tutaj jesteśmy, a nie przez moją córkę.
    – Tak, ale widzisz, może i Pati ogląda porno, ale to wina Zuzanny, że 5 lat temu już zaczęła robić bardzo niemoralne i okropne rzeczy, bo Zuzanna jak była na Grenadzie z Tomkiem, to się całowała i obściskiwała z czterema naraz i Pati jej chciała dorównać..
    – TO JEST WSZYSTKO WINA TOMASZA NIE ZUZANNY! Oni ją zmusili a ten niekatolicki szatan tylko patrzył i nic nie zrobił, bo mi Zuzanna wszystko opowiedziała! A poza tym to też wina Pati bo ona się pierwsza całowała, a Zuzanna właśnie jej chciała dorównać i dlatego też to zrobiła!
    – Nie zwalaj winy na Tomasza! To Zuzanna wiecznie kłamie i już każdy to wie oprócz ciebie, a on jest bardzo fajny i ja nawet nie raz próbowałam do niego zagadać, ale ty go wyzywasz i knujesz na niego za plecami, ale jak przyjdzie co do czego to kochany Tomuś.. i przez ciebie ja nie miałam szansy, bo on jest dobry chłop, ale tyś się wokół niego tak zakręciła, że to już niepojętę!!! A co do całowania, to Pati tylko chciała dorównać Zuzannie, która wie wszystko o tych tematach, a Pati mimo że ogląda porno już tyle lat i to i tak mniej wiedziała.
    – Ty się odczep od Tomasza! Bo on jest wszystkiemu winien, a ty mu się starasz podlizać.
DING DONG - zabrzmiał nagle dzwonek do drzwi. Monika szybko otworzyła.
    – Dzień dobry. Czy mogłabym panie prosić o bycie nieco ciszej? W przeciwnym razie prosimy znaleźć inny hotel, ponieważ to nie jest stragan warzywny – warknęła niezbyt miło wyglądająca recepcjonistka.
    – Oczywiście, przepraszamy panią bardzo, ale-
    – Nie interesuje mnie za bardzo wasze tłumaczenie, po prostu bądźcie c i c h o ! Do widzenia!
    – Widzisz co zrobiłaś, Justyna? Przez ciebie jakaś jędza, która pewnie nie jest nawet chrześcijanką, nas poniża!
    – Ciiiiiiiiiiii! Zaraz znowu tu przyjdzie i będziemy musiały zmieniać hotel. Co prawda zostało nam zaledwie pięć walizek na głowę, ale i tak ważą tonę!
    – Dobra, to zaraz możemy wychodzić, tylko zapalę na balkonie.
- A dlaczego nie możesz tego zrobić na dworzu?
Tak naprawdę Monika z tęsknoty za pustynią Mazowiecką chciała chociaż trochę przybliżyć sobie swojskie klimaty, jednak powiedziała: Bo tu są niecywilizowani ludzie i oni nie lubią jak się pali na ulicy koło nich..
    – Naprawdę? Co za  plebs... w takim razie i ja zapalę.
I tak palą i palą, aż w końcu do pokoju weszła czerwona ze złości recepcjonistka.
    – Co najlepszego panie znowu wyprawiają?! Czy naprawdę nie widzą panie ogromnego znaczku na drzwiach balkonowych z napisem „nie palić!”
    – Jak piszecie w języku jaskiniowców to nie nasza wina! – powiedziała Monika, jednak kiedy dotarł do niej sens wypowiedzianych przez nią słów było już za późno. Okazało się, że recepcjonistka jest córką właściciela hotelu, który jest zagorzałym fanem francuskiego.
Wyleciały na zbity pysk!
    – SZATANY! HOŁOTA! GŁUPI ATEIŚCI!!!!! BAMBUSY!!!! – darła się Iwona w stronę drzwi hotelowych, jednak kiedy zobaczyła jak właściciel hotelu zaczyna gdzieś dzwonić, razem z Justyną szybko się oddaliły.
    – Co za banda debilów! I gdzie my teraz pójdziemy?
    – Nie mam pojęcia, mój Internet tu nie działa, a języka nie znam i nie wiem jak się dopytać..
Tak więc cały  dzień w szpileczkach, falbanach, które zaczepiały się o każdy wystający przedmiot i ogromnych, puchowych, długich do ziemi swetrach w upale, chodziły po Paryżu w poszukiwaniu jakiegoś hotelu.
    – JEST! – wykrzyknęła spocona Monika, już ledwo przebierając nogami.
    – Przecież to jest jakiś tani mostel! – zawyła mama Pati.
    – W dupie to mam!! Jedyne o czym marzę to łóżko i szlafrok...
    – Niech ci będzie... W takim razie chodźmy.. wiesz co? Nie sądziłam, że to kiedyś powiem, ale nawet się trochę cieszę, że nas okradli z 6 walizek i zostały nam tylko po dwie na głowę do targania.
    – Ja chyba też.. ważne że została mi ta z najpotrzebniejszymi rzeczami i ciuchami.
Tak, Monika nauczona doświadczeniem spakowała do jednej walizki trochę wszystkiego.. jeden szlafrok, bluzki, spodnie, sukienki w falbany, buty itd.
    – Dzień dobry, czy są jakieś wolne  pokoje? – zapytała Monika.
    – Chwileczkę.. - uśmiechnęła się miło pani za recepcją. – Niestety, dzisiaj już nie, ale proszę wrócić jutro.
Iwona omal nie wybuchła: – Jak to nie ma żadnych wolnych pokojów?!!!!!! To ma być poważna instytucja czy plac zabaw?
    – Podoba mi się ta mała... ostra jest! Lubię takie – powiedział obleśny, zataczający się typ, po chwili namysłu dodał – Jeśli chcesz to możesz razem ze swoją koleżaneczką, za opłatą przenocować w moim pokoju.
Iwona już miała nawrzeszczeć na niego i sprzedać mu gonga walizką kiedy przypomniała sobie 10 godzin chodzenia w szpileczkach po upale z 2 walizkami... i to przeważyło szalę.
    – Z miłą chęcią – odpowiedziały obydwie w tym samym czasie, na co recepcjonistka jedynie posłała im współczujące spojrzenie.
    Na szczęście w pokoju były 2 łóżka, więc Justyna i Monika w ścisku spały na tym małym, podczas gdy pijak zajął duże, specjalnie żeby spały z nim, jednak Monika wolała spać na podłodze.. Justyna tak samo. Nie wyspały się ani trochę. Pół nocy na warcie czuwała Justyna, pół Iwona. Musiały pilnować czy menel nie kradnie ich ostatnich, cennych bagaży i próbuje się do nich dobrać. To byłoby niewybaczalne… wyrzucono by je z parafii. I tak się tylko wierciły z boku na bok do 6.00.

*****************************************


    Irlandia,   04 XII 2025  godz. 19:00

    – Boże Zuzanna i co my teraz zrobimy?? W tym obsranym hotelu nawet nie ma Internetu! Tom nic nie wie o tym co się stało!!
    – Pati, to jest po prostu straszne, całe życie pod górkę! Urodzone w złych rodzinach i jeszcze nawet teraz nam się nie udaje.
    – Tak to prawda, bo my powinnyśmy być urodzone w bogatej rodzinie co ma dużo kasyn w Vegas i jeździć w każde wakacje i przerwy od szkoły na Polinezję Francuską, Madagaskar itd. i mieć wyprawiane urodziny w Rio i na Ibizie i jeździć sobie na zakupy do Mediolanu oraz być super sławne i mieć chłopaków sławnych z tik toka i się przyjaźnić z Madison Beer i nawet występować w porno z Abellą Danger i Rickim Johnsonem, a zamiast tego żeśmy się wychowały w jakiejś wiosce zabitej dechami!!!
    – I co prawda ty mogłaś wyjechać, ale Chicago to nie Vegas więc to nie twoja wina! – wygłosiła Pati.
Przechodząca obok ich pokoju sprzątaczka, która także była z Polski, ale przyjechała tu w poszukiwaniu pracy, słysząc to jedynie podłożyła im worek ze śmieciami na wycieraczkę.
    – Tak Pati! Ty masz całkowitą rację, to nie moja wina, bo ja powinnam mieszkać w Miami albo Vegas, albo chociaż Los Angeles i to wszystko wina Moniki i Tomasza, bo gdyby nie oni to ja bym już teraz była na randce z Tony’m.
    – A ja powinnam być urodzona w Nowym Jorku i być gwiazdą porno światowej sławy i w wieku 10 lat już mieć wykupione miejsce na Harvardzie! A tak w ogóle to Tony jest cudowny! Ach, gdyby ci się nie podobał to sama bym już sobie dawno ustawiła z nim tapetę – rozmarzyła się Pati, na co Zuzanna kopnęła ją w łydkę.
    – AŁAA! Czyś ty ześwirowała! Przecież mówię że gdyby ci się nie podobał! Spójrz – pokazała Zuzannie swoją tapetę przedstawiającą Rickiego Johnsona i Abellę Danger.
    – Dobra dobra, sorry.
    – Mniejsza już o nasze nieudane życia, co my teraz zrobimy?
    – A co mam zrobić? Nawet jeśli teraz znajdziemy gdzieś Internet i napiszemy do Toma, to i tak u niego jest teraz jakaś 3 nad ranem i tego nie odczyta, a lot mamy za kilka godzin, więc jeszcze nawet do tego czasu nie zdąży wstać z łóżka. Po prostu pojedziemy pod ten adres co ci podał i najwyżej poczekamy pod jego willą...

    2 godziny później w kafejce internetowej...

    TA OPOWIEŚĆ Z POV ZUZY I PATI TO GŁÓWNIE MOJE FANTAZJE, SORRY ZA NUDZENIE ALE MUSZĘ GDZIEŚ JE UMIEŚCIĆ...

    – O Jezu Zuzanna! Jesteś w "dla ciebie" na tik toku. I twój ostatni tik tok z Paryża ma ponad 1 mln serc!!!! PATRZ, TONY SKOMENTOWAŁ.
    – AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!! BOŻE W KOŃCU COŚ DOSTAŁAM OD ŻYCIA, W KOŃCU TAAAK!!! Pati kocham cię – wydarła się Zuzanna, na co obsługa już zmierzała w jej kierunku z zamiarem wyrzucenia jej z kafejki, jednak Zuza wręczyła im szybko 50 dolarów.

    Rzeczywiście wczoraj przed wylotem nagrała Tik toka. Zuzanna szybko spojrzała na wyświetlacz telefonu i swój najnowszy post :
@susanakuznar:
 (przykład jej tt daje ci na skype)
@tonylopez : Damn  I think I fall in luv with u…
Zuzanna zemdlała…
 - Zuzanna? Zuzaaa? – Pati stała nad Zuzanną starając się ją obudzić.
- Boże Pati, czy to jest sen!?!!! Czy Tony naprawdę tak skomentował mojego tik toka?? – Zuzanna szybko się poderwała.
- Tak, ale-
- Pati gdzie jest mój telefon???
- Ja go mam ale-
- Dawaj mi go, muszę odpowiedzieć Tony’emu!
- Już ci daje! Uspokój się….
Zuzanna siedziała dobrą godzinę zastanawiając się co odpisać. Jeżeli napisze mu że go kocha, to uzna ją za psycholkę, jeśli wyśle tylko serduszko, będzie to suche. Tak więc w końcu z pomocą Pati napisała:
@tonylopez : Damn I think I fall in luv with u…
Replys ( 14578)
@susanakuznar: Same lmao 
- Zuza, ja wprost nie mogę uwierzyć w twoje szczęście…
- Ja też Pati, ale nie martw się, jak już będę sławna to napiszę do Abelli i może cię weźmie na jakiś plan-
- Zuza kocham cię!!!!! Ja cię zawsze uwielbiałam i jak cokolwiek będziesz potrzebować to mów, bo ja tylko ciebie uznaje za swój autorytet i bóstwo najwyższe! - Pati omal nie udusiła Zuzannę.
- Patiii puść mnie, przyszło jakieś powiadomienie..
@tony lopez followed you.
- O mój Boże, ale ja ci zazdroszczę! Sprawdź czy coś odpisał na twój komentarz..
- Już, czekaj chwilkę………. NAPISAŁ!
- CO???
- Sama zobacz – Zuzanna pokazała Pati swojego iphone’a.
@tonylopez : Damn I think I fall in luv with u…
Replys ( 15601)
@susanakuznar: Same lmao ( 3 emotki z wywieszonym językiem czerwone)
@tonylopez : Add me on snap ;)
- Na co ty jeszcze czekasz ?! Dodaj go !!
- Już, już ……. Wysłał mi snapa!  Czekaj… Ohh jaki on jest piękny spójrz:
* zdjęcie Tony’ego z napisem „Wassup”
- Chodź szybko do łazienki Zuza, poprawimy make-up i odeślemy mu snapa!
- Świetny pomysł, chodźmy..
Kiedy po 30 min Zuza i Pati w końcu wyszły z kibla, zaczęło się :
- Pati bardziej w lewo.
- Nie, to ty idź bardziej w prawo.
- Ale które to prawo?
- Czekaj jeszcze raz..
- Dobra teraz się uśmiechnij a ja puszczę oczko..
 - Dobra chyba wyszło, pokaż.
- Ale ładnie wyszłam - zaczęła Zuzanna, czym zbulwersowała Pati.
- Chyba MY ładnie wyszłyśmy..
- No tak, ale ja ładniej.
- Nieprawda! Ty miałaś swoją szansę na modeling kilka lat temu i ją zmarnowałaś więc teraz nie rób z siebie Gigi Haidid!
- Przesadzasz Pati! Ughhhh dobra nieważne, musimy jeszcze wymyśleć co napisać..
- Napisz „Just chillin' in Dublin, and you?”
- Ej zajebiste, czekajjjj i jeszcze dodam emotkę białego serduszka... Wysłane!
Nowy snap od : lopez_tony
  
*na zdj napis :  What’s your friend’s name?
- Znowu mi zabierasz chłopaka! – wkurzyła się Zuzanna
- Znowu? Dobrze wiesz, że to nie moja wina z Patrykiem!
- Twoja! Jak oddał Oliwii ajpada bo się naskarżyłaś jego mamie, to tylko z tobą gadał a ze mną nie pisał bo nie miał jak!
- Oj no dobra, ale to było tylko raz.
 
*Patricia*
Tony: Yo’re both super hot bruh
Susan: Thanks!
Tony:  but you’re hottest ;)
Susan : luv u
Tony : Where do you live? Maybe near Vegas
Susan : Actually, tomorrow we’re going to Colombia but we’ll be in Vegas in 1 mth.
Tony : Wanna meet? I can show you… nice clubs ;)
Susan : Sure, and you know.. I never rode a helicopter..
Tony : haha lmao you will
Susan :   say less…

TA OPOWIEŚĆ Z POV ZUZY I PATI TO GŁÓWNIE MOJE FANTAZJE, SORRY ZA NUDZENIE ALE MUSZĘ GDZIEŚ JE UMIEŚCIĆ..

Bogota,  05 XII 2025 godz. 13:00
    Tomasz zmartwychwstał. A tak na serio to w końcu skacowany wstał. W drodze do łazienki przewrócił się kilka razy, ponarzekał, ale koniec końców około 16:00 usiadł do pracy. Miał sporo rzeczy do zrobienia więc jedynie zajął się pracą, rozmyślając „co się stało z Patricią?”


********************************   odcinek 8   ********************************


    Paryż, Teksas  05 XII 2025  godz. 6:00

   Iwona i Monika już od czwartej były na nogach. Musiały sprawdzić czy wszystkie szlafroki są  w walizkach, czy pieniądze się zgadzają, a tu  było ciężko bo Monika zanim policzyła do końca to już zapomniała ile wcześniej wyliczyła, a zanim Justyna wpisała w Google przelicznik walutowy to już sama zdążyła zapomnieć jaką kwotę ma wpisać. Około 6 zaczęły przygotowania.
    – Monikaaaaa! Widziałaś gdzieś mój szlafrok? Ten z napisem „I LOVE ORLEN”?
    – Wydaje mi się, że ten pijak co wciąż śpi, wczoraj jak szukał jakiejś kołdry to wziął sobie twój szlafrok, spójrz.
Rzeczywiście, menel leżał cały okryty szlafrokiem Justyny.
    – Boże, przecież to jest mój ulubiony! 
    – To proszę bardzo, idź i ściągaj go z lumpa, a potem pierz i susz.
    – Matko Boska, to już wolę kupić jakiś nowy.. Mam pomysł! Lot mamy na 10 a jest na razie jest dopiero 6. Pojedziemy zaraz na lotnisko, bo 3 godziny wcześniej co najmniej musimy tam być a dodatkową godzinę poświęcimy na kupno szlafroka. Na pewno w cywilizowanym kraju w każdym sklepie będzie ich tona!!

   ( Uwaga od autorska : ja osobiście uważam, że szlafrok to normalna rzecz bo jest cieplutki i mięciutki a jak jesteś w domu to nie rewia mody tylko ma być ci wygodnie, ale mój szef dla którego pracuję jest dziwakiem robakiem i ma opaczną opinię niż reszta ludzkości na każdy jeden temat, dla niego nawet woda mineralna to głupota bo trzeba pić z kranu, ani nie można się czesać w kitkę w domu jak ci nie pasuje, bo to jest pokaz mody Gucci, a nawet należy przy urodzeniu oskalpować sobie brwi bo gęste i piękne brwi to zło... Wyrazy współczucia możecie mi przesyłać na email: vediamalik@gmail.com, dziękuję za uwagę.   PS:  jeżeli czyta to jakiś specjalista, który wie co może dolegać mojemu szefowi aka rurze wydechowej to please contact me, thank you. )
    – Tak Justyno! To jest świetny pomysł!! Kupimy jeszcze przy okazji zapalniczki z napisem Paris i wiele innych niezbędnych rzeczy.
    – Nie marnujmy czasu, jedźmy już teraz!
 Kiedy dziewczyny już miały wymknąć się z pokoju który dzieliły z menelem, nagle rozległ się donośny głos.
    – Hola! A gdzie to się panie wybierają tak bez zapłaty? - pijak już miał wstać, żeby siłą odebrać pieniądze, a wtedy nagle Iwona szybko wyjęła swój mądrofon i puściła ścieżkę dzwiękową którą nagrała przed ucieczką Zuzanny.
   „STARY FARMER FARMĘ MIAŁ IJAJAJAJJAJJAJJO NA NIEJ RURY HODOWAŁ IJAJAJAJJAAJJAO RURA TU RURA TAM RURY WYDECHOWE AAAAAAA, STARY FARMER FARME MIAŁ IAJJAJAJAJAJAJAJO”

   Niestety. Pijak był fanem muzyki country więc jedynie zaczął zmierzać ku nim tanecznym krokiem. Wtedy Iwona przypomniała sobie, że kiedyś Zuzanna podesłała jej recytację jednego z jej wierszyków...

   „Kalafiorze skalmaronosy, odchodzie plamisty uciekaj gdyż jak cię prąd w dupe kopnie to ci dupa odleci. Transparenta chmura prądu zbliża się O SKUBANA idzie a na czele chmury NOS Z BETONUU swieci i wydaje rozkazy o Komodo święta co kurz ma pod dupą własną i go sama sprzątnąć nie potrafi, IDŹ I GŁOŚ wśrod rady starców żeś patafianem i żeś musiał uciekać przed własnym nosem. Niczym mrówka co ucieka przed stającym kotem co ja chcę na wieczne wakacje wyslać. CDN.....
A tymczasem piosenka firmowa:
NOS W BETONIE SMAŻY SIĘ
OŁ JEEEE
SMAŻY SIĘ ...
NOS W BETONIE SMAŻY SIĘ
OŁ JEEE.....
SMAŻY SIĘ.....
KIEDY ZMROK OGARNIA SKARPETKOWY LAS WTEDY WŁAŚNIE PRZYCHODZI nos I WSZYSTKICH BŁOGOSŁAWI BETONEM, OŁ JEEEE
BETONEM W KUPER
I TAK MIJAJĄ LATA A JA WCIĄŻ NIE JESTEM BOGATAAAAA ( to z przeżyć osobistych autora ) MOZE LISC GARBIASTY MI POMOŻE , a nie bo on tylko dłubie w nosie :(               
Kłaczku co z dupy wystaje, i każdego dnia się przemieszcza po całym świecie w poszukiwaniu NOSA W BETONIE....... IDŹ I szukaj Tomasza by go następnie oskalpować i mu włożyć żabę w ryj żeby już więcej nie ględził o pryszczach ... Tomasz aka putin pulchny siedzi i cały dzień w brudnych gaciach drapie się po dupie i nic więcej nie robi, ale to nie szkodzi bo Nos z betonu przybywa i go ratuje. Najpierw Lecą razem na magicznym dywanie do krainy kup. Niestety w połowie drogi pelikan co ma dupę zamiast dzioba porywa ponownie nos a Tomasz spada w dół i rozbija się o B E T O N a tak serio to spada uchem na drążek i staje się przygłuchy, więc nie słyszy jak się za nim czai pet, a pet go porywa i pali na balkonie codziennie conajmniej razy 30 AMENEEEEENNNN dupa.

  Menel zachwiał się i zawył przeraźliwie..
    – Boże, co to jest za tortura, proszę, ja zrobię wszystko co chcecie tylko wyłączcie te okropności!!!!
Wtedy Justyna i Monika wybiegły z pokoju, a następie z hotelu.
    – Ty wiesz co Iwona, ja myślę, że myśmy go trochę za ostro potraktowały... pamiętasz jak Tomasz umówił kiedyś Zuzannie konsultacje z psychologiem?
    – No pamiętam, spadł z krzesła jak to usłyszał, ale koniec końców napisał nawet doktorat na jej temat i dostał najwyższą z możliwych ocen. A ty pamiętasz jak zapisałaś kiedyś Pati na odwyk od porno?
    – Taa pamiętam, ale potem jak wróciła to było jeszcze gorzej.
    – I tak ci tego nigdy nie wybaczę, że przez twoją córkę, moja córka też się w to wciągnęła!
    – Ale to nie wina Pati!! To wszystko twoja wina i Zuzanny!
    – Nieprawda, to wszystko wina Tomasza, bo to on jej tłumaczył wiadomości jak się umawiała na jakieś porno z typami i to on jej kazał nie spać do 3 i przez niego to już nie problem dla niej całą noc kręcić i nie spać i to on ją zabierał na dyskoteki i on jej kazał nie chodzić w szlafroku, I TO WSZYSTKO ON!!!
    – Iwono, mimo że Tomasz mi się bardzo podoba, to ja muszę być szczera i solidarna i masz całkowitą rację, a teraz chodźmy już na lotnisko.
I tak po 2 godzinach szukania jakiś pamiątek Iwona i Justyna zawiedzione wsiadły do samolotu.
    – To jest jakaś masakra! Tu nawet nie ma jednego szlafroka..
    – Nie martw się, oni po prostu jeszcze nie byli w Polsce... nie możemy się śmiać z niedoedukowanych, małomiasteczkowych ludzi kochana, bo nam wielkim paniom domu to nie przystoi.
    – Wiem, tylko ciężko jest się przestawić na taki plebs, jak się żyło w kraju katolickim i cywilizowanym.

   Po około 5 godzinach lotu, kiedy Iwona w końcu zasnęła, rozległ się komunikat:

Z POWODU SILNYCH WIATRÓW, KTÓRE WCZORAJ RÓWNIEŻ ZMUSIŁY NAS DO LĄDOWANIA AWARYJNEGO, MUSIMY ZMIENIĆ TRASĘ NA KIERUNEK POŁUDNIOWY. MIMO, ŻE DO KOLUMBII ZOSTAŁO OKOŁO 2 GODZIN LOTU, JEŻELI SKIERUJEMY SIĘ DALEJ W KIERUNKU ZACHODNIM, MOŻLIWE SĄ POWAŻNE USZKODZENIA SAMOLOTU. 

    – Iwona, ty coś rozumiesz z tego co oni tam mówią?
    – Justyna... Nie dolecimy chyba tak prędko do Kolumbii...
    – JAK TO?!
    – Nie martw się! Ja nie raz widziałam takie rzeczy na filmach i to tylko kilka godzin zanim wiatry ustaną i nas wsadzą do kolejnego samolotu.
    – Skoro tak mówisz.. przynajmniej coś zjemy i rozprostujemy nogi! Jestem taka głodna.
    – Ja też, w tym samolocie nie ma nawet schabowego, a co dopiero mówić o pierogach czy barszczu.
    – To okropne!

    Około 6 godzin później

   Iwona i Justyna w długich spodniach, falbanowych koszulkach w neonowych kolorach i szpileczkach przedzierały się właśnie przez dżunglę amazońską.
    – To jest po prostu niedowiary! Jak mogli nas skazać tak same na siebie... – jęczała Justyna
    Kiedy samolot wylądował okazało się, że lądowanie awaryjne ma miejsce w Manaus w Brazylii. Gdy pasażerowie wysiedli, ci którzy wykupili wcześniej ubezpieczenie zostali skierowani do specjalnych hoteli, natomiast Iwona i Justyna stwierdziły, że to całe ubezpieczenie bez sensu, bo takie rzeczy się  nie zdarzają w prawdziwym życiu i wolały dać na tacę. Na szczęście menager linii lotniczej się nad nimi zlitował, dał im prowiant, mapę i hotel…. Taak, ale niestety wszystkie hotele których w Manaus nie jest za wiele, są zajęte przez osoby które wykupiły ubezpieczenie.
    Tak więc Monika i Justyna dostały domek w dżungli, do którego w sezonie chętnie przyjeżdżają turyści. Oczywiście są tam zawożeni specjalną łodzią wzdłuż rzeki Amazonki, a nasze bohaterki musiały dostać się tam na własną rękę… Dlatego już od ponad 5 godzin przedzierają się przez gęstą puszczę z 5 walizkami, polegając jedynie na mapie i przyrodzie. Cóż, z pewnością będzie ciekawie. Ciekawe kiedy pierwsze robactwo przyklei się do falban...

    Gdzieś w powietrzu, 05 XII 2025, godz. 10:00    

   Patrycja i Zuzanna już dobre 8 godzin leciały do Kolumbii. Lot jak na razie mijał im bardzo dobrze, chociaż żadna z nich nie chciała spać. Żaliły się na swoje życie i ojców i matki i w ogóle na wszystko, czytały sobie listy i tworzyły nowe, oglądały porno, które Pati ściągnęła na telefon, grały w gry offline, etc.
    – Paaaaatiiiiiiiii
    – Coooo
    – Weź zobacz ile jeszcze lotu nam zostało, bo ja się już tak wygodnie ułożyłam.
    – A sama sobie zobacz! Ja też się akurat dobrze ułożyłam a ty masz bliżej.
    – Jak mam bliżej, przecież fotele są w tej samej odległości od ekranów.
    – Ja tak mówię i tak jest.
    – No to niech każda sobie sama sprawdzi.
    – Zgoda, czekaj...... JESZCZE TYLKO GODZINA !
    – Widzę! Ale szybko mi minął ten lot..
    – Mi tak samo, już nie mogę się doczekać! Zuzanna? A gdzie jedziemy po tym jak już zobaczymy Bogotę?
    – Czekaj wejdę na mapę Kolumbii i ci pokażę.
    – Dobra, patrz. Najpierw jedziemy do Cali, później do Medelin, potem różne atrakcje Kolumbii typu dżungle, pola kawy, morze..
    – A potem do Cancun i stamtąd wycieczka po Jucatanie?
    – Dokładnie. Pamiętam z podróży ze starym ojcem, że na takie wycieczki samochodowe najlepszy jest właśnie Jucatan. Poimprezujemy w Cancun, potem zobaczymy Chitchen itza nocą i cenotes, będzie super!
    – Boże, ja dzięki tobie zobaczę połowę świata!
    – Poczekaj, aż pojedziemy z Meksyku do Brazylii! Najpierw zobaczymy Amazonię i zjedziemy ile się tylko da w tym kraju, a potem w lutym idealnie na sam karnawał, zawitamy w Rio.
    – A później USA?
    – Tak, tylko jeszcze musimy ustalić gdzie najpierw.
    – Wiesz, moim zdaniem najpierw powinnyśmy pojechać do Vegas, bo po pierwsze to jestem już umówiona na plan filmowy z jednym znanym producentem, a-
    – CO??????? Dlaczego nic nie mówiłaś?! Przecież to fantastycznie!
    – Tak, wiem w końcu będę sławna, bogata, a na dodatek spełnię marzenia!
    – Szkoda tylko, że nie możesz mnie też tam wkręcić..
    – Po pierwsze już pytałam i nie da rady, a po drugie to dobrze wiesz, że ojciec by cię wydziedziczył, a Monika zabiła.
    – On mnie i tak już wydziedziczył dawno, a nawet jeśli nie, to pewnie to zrobi jak się dowie, że mam kolczyki i tatuaże, a matka jak mnie dorwie to i tak mnie zabije, więc nie mam nic do stracenia.
    – Ej to super, w takim razie załatwimy jeszcze jakiś film w Bogocie i będzie MEGA.
 Kiedy dziewczyny wysiadły z samolotu wzięły taxi i podały kierowcy adres.
    – Jezu Zuza, ale tu jest ślicznie!
    – Noo i ten tropikalny klimat...
    – Bez dwóch zdań to jest najfajniejsze miejsce w jakim byłam.
    – Ale ty najdalej byłaś nad jeziorem na Radziwiu...
    – W mojej wyobraźni to ja już cały świat obleciałam, a ty się nie wywyższaj.
    – Oj dobra, sorry tylko tak sobie pomyślałam.
    – To lepiej nie myśl bo ci to nie wych-
    – Drogie panie, jesteśmy – przerwał Pati taksówkarz.
    – To tutaj?! -  zszokowała się Zuzanna.
    – Mówiłam ci, że jego willa jest imponująca, za kogo ty mnie masz? Jakąś amatorkę? Jak ja znajduje facetów to mucha nie siada.
    – Zaraz jeszcze o tym pogadamy, przepraszam ile się należy?
    – 20 000.
    – ILE? 20 TYSIĘCY ZA 10 MINUT JAZDY, PAN CHYBA OSZALAŁ – krzyknęła Zuzanna, która jak zwykle nie miała zielonego pojęcia o kraju do którego jechała, na szczęście sytuację uratowała Pati co jako że nigdy nigdzie nie była, bardzo zainteresowała się Kolumbią.
    – Zuza, debilu to jest w pesos czyli jakieś około 6 dolców. Przepraszam pana bardzo, koleżanka cierpi na rzadkie schorzenie – zmyśliła Pati co akurat było poniekąd prawdą, po czym wręczyła mężczyźnie pieniądze.
    – Nic się nie stało, miłego dnia i witamy  w Kolumbii!
    – Dziękujemy, do widzenia!
    – Ty Patrycja, a skąd ty wiedziałaś, że to jest w pesos?
    – No bo ja w przeciwieństwie do ciebie, dużo czytałam o Kolumbii.
    – Dobra nieważne, chodź zapukamy do tej willi.
Dziewczyny podeszły do wielkich marmurowych drzwi i przycisnęły dzwonek. Zabrzmiała melodia „Shake, shake, shake seniora...”
    – Ty, ja znam tą piosenkę, mój tat-  chciała powiedzieć Zuzanna kiedy nagle drzwi otworzyły się i stanął w nich dobrze dziewczynom znany starzec.
    – Zu- Zuzanna?- przetarł oczy  niedowierzając temu co widzi.
    – Tata? – Zuzanna już nawet nie kryjąc się ze swoim zdziwieniem rozdziawiła szeroko buzię.
Pati odeszły z twarzy wszystkie kolory.


********************************   odcinek 9   ********************************


    – Tata? – Zuzanna omal nie dostała zawału.
    – C-oo,  niee... Po prostu masz już zwidy! Wiedziałem, że te leki na pamięć są jakieś lewe... - szeptał sam do siebie Tomasz, po czym wszedł do domu i zamknął drzwi.
    – Pati!!! Dlaczego ty się umówiłaś z moim ojcem i mi nawet nic nie powiedziałaś!?
    – Zuzanna, ja jestem w takim samym szoku jak ty! Swoje zdjęcia retuszowałam, no wiesz doprawiałam sobie cycki, kolor włosów, zmieniłam trochę twarz więc możliwe, że mógł mnie nie poznać, a on sam swoich zdjęć żadnych nie wstawiał bo twierdził, że jest niefotogeniczny..
    – Czyś ty kompletnie oszalała?! A co jakby to był jakiś psychol i porywacz, a nie mój tata?
    – Oj tam, przecież miałyśmy iść na żywioł, poza tym to wiesz jak ciężko było mi znaleźć milionera z taką willą i jeszcze który chciałby nas ugościć za darmo..
    – Za darmo? A ty mu nie miałaś płacić no wiesz...
    – No niby tak ale to było trochę oczywiste, poza tym jak się teraz okazało, że to twój stary to jeszcze lepiej! Będziemy mieć za darmo żarcie, nocleg na ile chcemy i w ogóle wszystko!
    – A pomyślałaś co się stanie jak powie mojej matce? Nawet nie wiem czy chce mnie jeszcze widzieć na oczy... przecież od 4 lat byłam tak zajęta przygotowaniami i pracą w polu, że potraciłam kontakt z każdym oprócz ciebie i nawet na skype nie wchodziłam już tyle czasu.
    – Po pierwsze to na pewno jej nie powie. Pamiętasz jak w młodości robiłaś różne rzeczy przez telefon? Nigdy nie powiedział Monice i zawsze był po twojej stronie. A po drugie, to na pewno cię nie wygoni, przecież jesteś jego córką!
   Debatę dziewczyn przerwał Tomasz wypadając z domu w ogromnych, grubych okularach.
    – Czy mnie własne oczy nie mylą? Zuzanna, czy to ty? – starzec nie mógł uwierzyć w to co widział.
    – Tato, ja- ja przepraszam – Zuzanna się rozpłakała. – Ja hmm nie hmm tracić z tobą kontaktu hmmmm ale ja tak bardzo byłam zajęta hmm że tylko mi Pati została, a ty mi na nic nie pozwalałeś i hmmm ja już teraz wiem, że jestem podłą i wyrodną córką, ale proszę wybacz mi hmmm bo ja cię kochaaaam!!!!!
    – Boże Zuziu, chodź tu moje dziecko – Tomasz przytulił Zuzannę. – Dlaczego tyś się nie odzywała przez 4 lata? Dziecko czy ty wiesz ile to czasu? Ja już myślałem, że cię nigdy nie zobaczę a tu proszę... już ci nawet wybaczę dziecko drogie te tatuaże i to wszystko, ale ty wybacz staremu ojcu, że nie dzwonił, ale ja tu nawet zasięgu nie mam, a na skype cię od 4 lat nie było..
    – Jak mówiłam, naprawdę zapomniałam o Bożym świecie! Tylko się uczyłam i na polu z Pati zbierałam owoce...
    – Zuzanna, ale czy ty się dobrze czujesz? Ty się uczyłaś i tak cię to pochłonęło, żeś nawet nie dzwoniła??
    – Ja wiem tato, że ciężko  w to uwierzyć, ale ja się zaparłam w sobie żeby wam wszystkim pokazać i się dostałam na bardzo dobre uczelnie.
    – Nie wierzę... moja córka i dobre uczelnie? Zuziu kochana ale jakie to uczelnie? Na Radziwiu??
    – Nie ojcze, ja się dostałam do Colombia University i na...... ja wiem że nie uwierzysz ale ja się dostałam na Harvard.
    – Dziecko drogie, ale czy to jest nowa nazwa Biedronki?
    – Tato! Naprawdę się dostałam na Harvard!
Mina Tomasza wyrażała jedynie tyle jak jego ostatni neuron w mózgu ulega zniszczeniu.
    – Ale jak? Przecież ty języka nie znasz!!
    – I tutaj cię zaskoczę. Znam 7 różnych języków.
    – Czy to już jest koniec? Czy ja dostałem wylewu? Boże nie katuj mnie dłużej tą piękną wizją bo jak się obudzę to zejdę z rozczarowania... Zuzanna tu ne triche pas?
    – non papa, je connais vraiment sept langues.
    – Dziecko, jestem z ciebie taki dumny!!!!!! Niech cię uściskam!!
    – Du-mmmm – Dusii-mmmm mniee
    – Ojeju przepraszam! Tak się cieszę!
    – O Jezu, zapomniałam kompletnie o Pati! – zawołała Zuza na co Pati zrobiła wdzięczną minę..
    – To jest ta Pati? – zapytał zdumiony Tomasz.
    – Ta Pati- czyli? – zapytała Zuzanna.
    – No ta z Grecji..
    – Tak to ja proszę pana. Miło pana widzieć – uśmiechnęła się Patrycja po czym uścisnęła rękę Tomasza.
    – Tak, mnie też, ale możecie mi wytłumaczyć o co tu chodzi? Skąd macie mój adres?
    – To trochę dziwna sytuacja... Pamięta pan może Patricie z którą pisał pan na Tinderze? – zapytała Pati.
    – Pamiętam – zmarszczył brwi starzec.
    – Tak niefortunnie wyszło, że no.. to ja nią jestem. Moje fotki były ostro podretuszowane, a pan swoich nie wstawił w ogóle...
    – Co za zbieg okoliczności, że akurat my się ‘poznaliśmy’ na tym portalu i teraz jesteś tu z Zuzanną... Wprost nie mogę w to uwierzyć! – powtarzał się Tomasz. – A tak w ogóle to wy.. no ten, jesteście już po jakimś potajemnym ślubie czy jak?
    Tata Zuzy zawsze nazywał Pati jej narzeczoną tak dla żartu, ale teraz nabrał obaw, gdyż przyjechały tu w końcu razem, a znają się już tyle lat.
    – Tato!!! Widzimy się dopiero kilka minut a ty już zaczynasz swoje! Dobrze wiesz, że Pati jest dla mnie jak siostra, bleeee!!!!
    – Zuzanno przepraszam, ale wybacz staremu, głupiemu ojcu, bo ja zobaczyłem że wy macie takie same pierścionki na palcu...
    – No dobrze, ale żeby to mi było przedostatni raz! A te pierścionki to są pierścionki przyjaźni!!
    – Tylko że na serdecznym palcu się nosi pierścionki zaręczynowe...
    – Ale to tak specjalnie, żeby jacyś nachalni dziadkowie do nas w klubach nie podchodzili za blisko, bo te pierścionki są odblaskowe i się świecą w ciemności – wtrąciła się Pati.
    – W takim razie jeszcze raz przepraszam, a teraz wchodźcie! Jest już późno, a sąsiedzi to gwiazdeczki porno i urządzają sobie jakąś orgię dzisiaj. Uwierzcie, że nie chciałybyście tego zobaczyć – przeraził się Tomasz po czym ruszył w głąb korytarza.
    – Ej Zuza, bo ja no ten noo zapomniałam sprawdzić no ten co jest tam na drugim końcu szosy bo mi się tak no wydaje, że tam był jakiś ranny kotek i ja no ten..
    – Nawet o tym nie myśl, skoro tu mieszkają to nam nie uciekną, a teraz musimy odespać lot i zrobić inne ważniejsze rzeczy niż porno!!
    – Ale Zuzaaaaa, no weźźź i tak będziesz gadać z tatą, a ja co mam robić?
    – No właśnie, tho, nie będziesz uczestniczyć w takim fajnym wydarzeniu kulturowym bez twojej najlepszej przyjaciółki, prawda??
    – Teoretycznie to-
    – PRAWDA?
    – Ugghhhhhhhh niech ci będzie! Ale, Zuza!
    – Co?
    – Mi się wydaje, że ten kotek..
    – Idziemy – warknęła Zuza po czym chwyciła Pati za rękę i razem weszły w głąb domu Tomasza.
    – I jak wam się podoba moja willa? Zuzanno, brałem inspirację z twojego stylu bogatej nowoczesności, co uważasz?
    – Wow, po prostu wow..
    – Ja kiedyś byłam na takim balu dla pracowników Orlenu bo się zakradłam i mimo, że to największa impreza światowa to tam nawet nie było tak pięknie...
    Dom Tomasza był naprawdę imponujący zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Willa była bardzo duża, a w środku znajdowały się: Sauna, pokój gier, 3 sypialnie, ogromny salon, kuchnia, garderoby, 4 łazienki, basen, oczko wodne z rozmaitymi egzotycznymi rybami, wielki taras balkonowy, a także patio, biuro i pokój Tomasza. Było tam nawet kino domowe! ( dla nie wiedzących, taki ogromny telewizor kinowy w ogrodzie i przed nim pufy i maszyna do popcornu i w ciepłe dni się wychodzi i masz kino domowe ).
    Tomasz oprowadzał dziewczyny po swojej rezydencji, kiedy w końcu dotarli do ostatniego pomieszczenia jakim był garaż.
    – Boże Święty trzymaj mnie bo zaraz zemdleję... Tato, skąd ty masz pieniądze na te wszystkie samochody...  2 porsche, czerwony Aston Martin, 3 lamborghini: niebieskie, żółte i czarne, białe Ferrari i ten niewielki grat który nie wiem co tu robi...
    – Widzisz, ja jestem teraz redaktorem naczelnym wielkich gazet takich jak Glamour czy Forbes-
    – A co to jest gazeta? – zapytała zaciekawiona Pati – A nie, chwila, wiem to chyba takie jak książka tylko tańsze i ciekawsze, tak?
    Zuzanna co chwila otwierała i zamykała usta, jakby chciała coś powiedzieć, jednak zrezygnowała. Kiedy już obeszli cały dom, zasiedli do kolacji.
    – I jak wam smakuje ten stek, dziewczyny?
    – Pyszny, jak zawsze – odpowiedziała Zuzanna.
    – Nigdy takiego nie jadłam, bardzo dobry! I ten pieczony ziemniak jest pyszny, ma pan talent!
    Tomasz nie chcąc przyznawać się, że w jego menu znajduje się zaledwie kilka potraw które potrafi przyrządzić, jedynie uśmiechnął się i powiedział: – No, to teraz opowiedzcie mi co się ciekawego działo u was przez te lata!
    – Dobra, a więc jak już mówiłam dostałam się na Harvard i Colombia University.
    – Jakie kierunki wybrałaś? – zapytał zaciekawiony Tomasz.
    – Na Harvardzie prawo, a w NY historię, archeologię i literaturę.
- Zuza, ty i prawo?
    – Ja przez te 4 lata się uczyłam i uczyłam prawa i ja znam już prawa wszystkich stanów ameryki!
    – Dziecko, nie da się tyle zapamiętać!
    – Jak się chce to się wszystko da.
    – Niech ci będzie, a ty Pati gdzie poszłaś?
    – Ja stwierdziłam, że zamiast chodzić na dwa kierunki jednocześnie to wolę chodzić na jeden i jednocześnie pracować, dlatego tak jak Zuzanna wybieram się na Colombia University na kierunek: sztuka z afrykanistyką.
    – Wow, bardzo oryginalnie. A znasz jakiś język afrykański?
    – Dwa lata temu zaczęłam się uczyć Zulu.
    – Gratulacje, oby tak dalej dziewczyny! A tak w ogóle to kiedy zaczynacie rok szkolny?
    – W tej chwili jest tak, że jak kończysz liceum to jest około półtora roku przerwy i potem studia, a my skończyłyśmy we wrześniu więc w październiku za rok.
    – Szczerze mówiąc myślałem, że Zuza skończy w Biedronce a ty Pati w porno, bez urazy.
    Dziewczyny jedynie popatrzyły się porozumiewawczo po sobie, po czym Zuzanna zwinnie zmieniła temat. Najpierw zanudzały Tomasza opowieściami o chłopakach, potem o swoich planach podróżniczych na które starzec omal nie spadł z krzesła.
    – Ale Zuziu, ja mam tylko jedno pytanie, skąd wy chcecie wziąć na to pieniądze?
    – My ci nie możemy odpowiedzieć na to pytanie całkowicie ponieważ to jest tajemnica. Mogę ci powiedzieć jedynie że połowę środków zbierałyśmy 4 lata.
    – Oj Zuzanna, nic się nie zmieniłaś od tych 4 lat... a jak wam się udało zwiać?
    – Bilety miałyśmy wykupione dużo wcześniej, więc w środku nocy wymknęłyśmy się bez większych problemów.
    I tak gadali i gadali, aż w końcu Tomasz spojrzał na zegarek: – Dziewczyny jest już 3:30!!! Mimo, że nie widziałem cię Zuza 4 lata, to wciąż jestem surowym ojcem i nie możesz chodzić spać o –
    – Terefere ośle! – Zuzanna dostała głupawki, co wywołało też głupawkę Pati. – Poza tym ja hahhaah mam już haha 18 hahah lat NOS W BETONIE HHAHHHHAH
    – Boże za co? – Tomasz rozłożył ręcę do niebios.
Oczywiście po kilku minutach dziewczyny dostały czkawki. Kiedy już się uspokoiły, Tomasz poszedł przydzielić im pokoje na górze ( dla nie pamiętających willa ma 2 piętra, dół i górę )
    – Dobrze, więc ty Zuziu zamieszkasz w tym koło mojego, a ty Pati-
    – Ale my chcemy mieć razem pokój – przerwała Zuzanna, na co Patrycja zmarszczyła brwi.
    – Ale w każdym pokoju jest tylko jedno łóżko..
    – To świetnie, i tak byśmy spały w jednym.
    – Tak właściw-- zaczęła Pati, na co Zuza sprzedała jej kopa w kostkę.  – Tak właściwie to Zuzanna ma rację.
    – Tak, bo wiesz tato ja się boję i dlatego pozatym my jesteśmy przyjaciółkami i no..
    – Czy wy jesteście pewne, że między wami –
    – Zaraz spadniesz ze schodów. Oczywiście, że nie!
    – Już dobra, spokojnie, ale powiedz mi czego ty się boisz?
    – W s z y s t k i e g o
Tomasz widząc, że dalsza dyskusja nie ma sensu jedynie machnął ręką, powiedział dobranoc i udał się do swojej pieczary.
    – Możesz mi powiedzieć dlaczego chcesz żebyśmy miały jeden pokój? I to w dodatku po prawej stronie domu z tą brzydką anteną pod naszym oknem?
    – Po pierwsze, to na serio się boję, a po drugie to pomyśl, debilko. Nasz pokój jest po przeciwnej stronie domu niż pokój Tomasza, więc śmiało będziemy mogły wymykać się w nocy przez okno, dzięki tej twoim zdaniem brzydkiej antenie..
    – Aaaaaa, to ma sens... Zuza ale ty jesteś mądra..
    – Wiem.
    – Powinnaś powiedzieć ‘Dziękuję’
    – Dziękuję za co?
    – Właśnie dałam ci komplement!
    – Nie dałaś mi komplementu, stwierdziłaś fakt, to jest f a k t.
    – Nieważne, jestem zmęczona, chodźmy spać..
    – Ok, tylko zmienię koszulkę – powiedziała Zuzanna i kiedy już zaczęła się przebierać nagle w domu naprzeciwko, w oknie naprzeciwko ich okna stanął przystojny chłopak przyglądając się Zuzi. Na szczęście nie zauważył, że bohaterka także go spostrzegła.
    – PATI KOD CZERWONY! SZYBKO CHODŹ TU I MNIE SOBĄ ZASŁOŃ MNIE SOBĄ!!
    Pati szybko podbiegła do Zuzanny i przytuliła ją, całkowicie ją zasłaniając. Wtedy Zuzanna obróciła je tyłem i o mało się nie zabijając doszły w końcu do okna. Pati zasłaniając rolety puściła oczko chłopakowi który patrzył na nią z uznaniem. Pewnie myślał, że nasze główne bohaterki zaraz wykonają dwuosobową orgię...  niedoczekanie.
    – O Boże dzięki stara, ratujesz mi życie!
    – Spoko, ale muszę ci powiedzieć, że gorący był ten typ! I chyba go skądś kojarzę, czekaj – Pati schwyciła swój mądrofon i chwilę w nim grzebała – Wiedziałam! To jest Ricky Johnson! Ten aktor o którym mówił twój tata.
    – Co ty, pokaż... nie wierzę! Nie dość, że mieszkamy za darmo w tym pałacu i odnalazłam ojca, to jeszcze mieszkamy naprzeciwko jednego z najsławniejszych aktorów porno!!!
    – Wiesz co, ja może jednak pójdę zobaczyć czy ten kotek przy drodze.. – zaczęła Patrycja, jednak widząc złowrogi wzrok Zuzanny dodała – no dobra, idziemy spać.
I tak się wierciły i wierciły i podkopywały nawzajem, aż w końcu zwinięte w ludzki supeł zasnęły.

    Brazylia, 06 XII 2025 godz. 01:30

    Monika i Justyna już od kilkunastu godzin przedzierały się przez dżunglę. W pewnym momencie przerobiły swoje szmatki na wojownicze ciuchy i oderwały wszystkie falbany. Moment ten nastał gdy ogromny pająk przyczepił się do falbany Iwony i nie chciał zejść.
    Justyna wymyśliła żeby może popłynąć wzdłuż Amazonki, ale szybko zrezygnowała z tego pomysłu widząc oczy wystające z wody. Prowiantu co prawda miały jeszcze dużo, ale ich obite nogi w szpileczkach już nie dawały rady, więc zmieniły je na buty przewiewne trekkingowe które kupiły z zamiarem odwiedzenia plantacji kawy w Bogocie.
    Łatwo nie było. Około 1.00 w końcu Iwona zauważyła mały domek.
    – Ty Justyna, to chyba tutaj, patrz ledwo pali się jakaś lampka.
    – Całe szczęście bo już - Justyna przewróciła się o wystający korzeń wywołując tym samym śmiech Iwony.
    – hahahha Niezdara! – zaśmiała się i już chciała iść dalej, jednak Justyna złapała ją za nogę i teraz sama całowała ziemię. – TY WARIATKO!
    – Trzeba było się nie śmiać! A teraz chodź bo 10 godzin łażenia w tym buszu to zdecydowanie o 10 godzin za dużo. – Ruszyły więc w stronę domku i zapukały do drzwi, które po chwili się otworzyły.
    – Całe szczęście, już panie są! Jest już późno i niedługo jaguary zaczynają grasować, wchodźcie – powiedziała miła kobieta sprawująca pieczę nad hotelem.
    – Jaguary? – Justyna przełknęła ślinę.
    – Dobrze, a więc ja jestem Mia i pracuję tu jako recepcjonistka. Jako że nasz hotel jest trochę nietypowy, to po prostu mieszkam tu na dole pilnując porządku. Pamiętajcie żeby zasuwać na noc moskitiery nad łóżkami i nie palić światła po nocy. Broń Boże nie zostawiajcie otwartego okna i nie zostawiajcie napojów w puszce. Śniadanie jest o 9, a po śniadaniu będzie przyjeżdżał przewodnik i będziecie eksplorować dżunglę, płynąc łodzią wzdłuż Amazonki!
    – Dziękujemy bardzo za informacje, a teraz musimy już iść do łóżek bo ledwo żyjemy.. – jęknęła Monika
    – Oczywiście, wasz pokój ma numer 1, do widzenia
    – Do widzenia!
    Kiedy Iwona i Justyna weszły do swojego pokoju, Monika powiedziała: – Wiesz co? Nam też należy się wypoczynek! Musimy trochę naładować baterie zanim zaczniemy ścigać dziewczyny, a do tego czasu Mirco się wszystkim zajmie. Właśnie! Jutro musimy do niego zadzwonić i o wszystkim go poinformować.
    – Masz całkowitą rację, należy się nam! Już nawet zapomniałam o tych wszystkich robakach i łażeniu 10 godzin, to będzie niezapomniany urlop za free! Jak dobrze, że nie wykupiłyśmy tego ubezpieczenia!
    – Tak! Trzeba jutro zadzwonić do księdza Janusza z podziękowaniami, że akurat zbierał pieniądze na renowację okien kościoła 4 raz w miesiącu..
    – Ale na razie naprawdę chodźmy spać bo już ledwo chodzę.
    – Ej, zakładasz tę moskitierę?
    – Eee tam niee, tylko mi powietrze będzie blokować. Przecież okna są zamknięte – machnęła ręką Justyna.
    – No w sumie.. Dobra to dobranoc.
    – Dobranoc.
    – AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!! PAJĄK!!!!!!!!!


********************************   odcinek 10   ********************************


    Kolumbia, Bogota 06. XII 2025  godz 12:30

Mirco’s pov:
     Mirco obudził się dzisiaj w świetnym humorze, dlatego wstał wcześniej niż zwykle, pełen zapału. Słuchał dobrej muzyki, zjadł pyszne śniadanie i nawet zdążył umówić się na randkę kiedy nagle  rozbrzmiał dźwięk telefonu. Eddie przekonany że to laska z którą był umówiony, odebrał cały w skowronkach.
    – Witaj mon amour.. –  zaczął.
    – Co? Jakie znowu monamur? Czy rozmawiam z Eduardem???
Mirco od razu poznał ten mazowiecki akcent. Dzwoniła Iwona. Aktorzyna nieco się  speszył jednak po chwili odchrząknął:
    – Oh, pani Monika! Najmocniej przepraszam... Są panie już w Kolumbii?
    – Właśnie dzwonię w tej sprawie. Niestety wasze ateuszowskie linie z przesiadkami zamiast wylądować w Kolumbii wylądowały w jakiejś Brazylii i utknęłyśmy tu razem z Justyną na 2 tygodnie! –  rozpaczała Monika.
    – To straszne! – Mirco w rzeczywistości zacierał ręce że będzie miał wolne pole do podrywów Zuzanny i Patrycji
   – Tak, dlatego chwilowo musi pan sam zająć się sprawą. Naszym zadaniem jest znaleźć dziewczyny i umieścić je w ośrodku.
   – Oczywiście, pani życzenie jest dla mnie rozkazem, ale co z pieniędzmi?
   – No to te 50 złotych -
   – Jakie 50 złotych? Proszę pani zaliczka wynosi dwa tysiące dolarów.
   – ILE??? Tyle to nawet ksiądz na tace nie bierze!!!! Nie zgadzam się!!
   – To w takim razie, wygląda na to, że będzie musiała znaleźć innego prywatnego detektywa, który wzbudzi zaufanie dziewczyn i umieści je nielegalnie w ośrodku...
   – Ale...
   – Nie ma ale pani Iwono, albo pieniądze dzisiaj są na moim koncie albo w tym momencie się rozstajemy.
   – Wciąż nie jestem przekonana!
   – Zależy pani na dobru i moralizacji Zuzanny?
   – Najbardziej na świecie!! Z niej musi wyrosnąć porządny katolik co jest w stanie o 4:00 się udać do fabryki i wrócić o 22 !
   – Właśnie, dlatego te pieniądze nie zostaną zmarnowane. Tutaj na szali jest przyszłość Zuzanny.
   – Dobrze! Ma pan rację, religia i dobro mojej córki są bezcenne. Zaraz dostanie pan przelew, proszę tylko podać mi konto bankowe na sms.
   – Oczywiście, do usłyszenia.
   – Bóg z tobą !
   Mirco wprawdzie wiedział że za coś takiego nikt normalny nie zapłaciłby więcej niż 300 dolców ale trochę skorzystał na małomiasteczkowości Iwony. W końcu nie często zdarzają się tacy klienci.  Tak więc zadowolony z siebie wszedł na konto, na którym w końcu zobaczył pieniądze. Uśmiechnięty od ucha do ucha wyszedł z domu. Parę dni temu sprawdził informacje na temat dziewczyn, popytał tu i tam, zdobył adres Tomasza, więc teraz miał już proste zadanie. Wszedł do auta i skierował się w stronę północy.
   Po 30 minutach jazdy dotarł pod rezydencję Tomka. Siedział w aucie około godzinę bacznie obserwując posesję.  W końcu drzwi otworzyły się. Pierwszy wyszedł Tomasz, a za nim dziewczyny. Mirco włączył tryb przyciemniania szyb i uchylił okno, aby usłyszeć ich rozmowę.
   – Tatooo, ale pojedziemy na te zakupy jak obiecałeś, taaak?
   – Taaak, ja dołączam się do prośby Zuzanny – powiedziała Pati
   – Boże, jesteście tu pierwszy dzień i już jestem zmęczony... - Aha, czyli są tu od niedawna – pomyślał Mirco. – Ale niech wam będzie, jak wrócimy z mojego biura, zawiozę was tam.
   – Taaaaaak, dziękujemy, ty jesteś najlepszym tatą na świecie, a jeszcze lepszym będziesz jak cały ten shopping zasponsorujesz – zaczęła się przymilać Zuzanna.
   – Panie Tomaszu, a jak pan będzie w biurze to możemy pozwiedzać okolicę?
   – Tam są tylko wieżowce, ohydny widok! Dużo lepsza jest ta okolica.
   – To może my tu zostaniemy i pozwiedzamy? – zaproponowała Zuzanna.
   – Przecież nie mogę was samych zostawić!
   – Tato my już mamy po 18 lat, a Pati to nawet prawie 19!!!!
   Tomasz widząc, że został przegłosowany, machnął ręką, dał im trochę pieniędzy po czym powiedział: –  Będę po was o 18, to pojedziemy na te wasze zakupy. Nie zniszczcie mi domu – i odjechał.
   – E, Pati..
   – Co?
   – Gówno, wiesz  gdzie teraz idziemy?
   – Nie wiem, ale wydaje mi się, że jak jechałyśmy tu taxi to morze jest niedaleko stąd.
   – Jest dwie ulice dalej, bo sprawdzałam rano na Google.
   – A no to może chodźmy na plażę, tylko nie na długo bo jest już po 14 a dzisiaj idziemy na imprezę.
   – Przecież impreza zaczyna się po pierwszej.
   – No właśnie, dlatego mamy bardzo mało czasu na uszykowanie się.
   – A do jakiego klubu w ogóle idziemy?
   – Widziałam na story dziewczyn z instagrama, że jest taki jeden fajny na mieście. Nazywa się chyba Senorita?? Nie wiem nie pamiętam.
   – No ok. to chodź na tę plażę – powiedziała Zuzanna, po czym dziewczyny skierowały się nad morze.

[ Bogota nie leży nad morzem - przyp. red. ] to moje opowiadanie, wszystko jest przemyślane. Nie wtryniaj nosa.

   Mirco usatysfakcjonowany uzyskanymi informacjami powoli wycofał się i pojechał w stronę kafetejki w której był umówiony z niejaką Jessicą, rozmyślając na głos: – Hmm, kojarzę ten klub. Co prawda nikt normalny do niego nie chodzi bo to sam plastik, ale dla dobra sprawy...
   Zanim się nie obejrzał był już po kawiarnią. Otoczenie było bardzo ładne, ponieważ niewielki lokal znajdował się nad samą plażą. Serwowali tam najlepszą kawę w Bogocie, a ich wypieki również były przepyszne. Tak więc zaparkował auto i wszedł do środka. Skierował się w stronę  stolika nr 6, który znajdował się na tarasie. Fale melodyjnie uderzały o brzeg, a w tle grała romantyczna muzyka. Mirco czekał, i czekał aż w końcu minęło chyba z pół godziny. W końcu jednak drzwi otworzyły się i stanęła w nich niewysoka brunetka w czerwonej sukience. Eddie rozpoznając w niej Jessicę, od razu poderwał się z miejsca. Dziewczyna lekko uśmiechnęła się w jego stronę po czym podeszła i dała mu dwa całusy w policzki, co uczynił także i on.
   – Cześć Mirco, kopelat!
   – Witaj Jess, tak dawno się nie widzieliśmy!
   – No właśnie mamy chyba dużo do nadrobienia..
   – Oczywiście. Wybacz mi, ale ostatnio mam coraz więcej klientów i zero wolnego czasu.
   – Rozumiem, my też teraz mamy dużo spraw w związku z ośrodkiem.
   – Dalej jesteś z Bradem?
   – Tak, kilka dni temu mi się oświadczył.
- Gratulacje Chica! Ja niestety dalej jestem samotnym randkowiczem..
   – O Mirco, z twoją urodą i charyzmą masz zapewne kolejki dziewczyn!
   – Może i mam, ale nie mam kiedy się z nimi umawiać!
   – Amigo, czas odstawić trochę pracę, bo mam nadzieję niedługo zobaczyć niños, haha..
   – Wybij to sobie z głowy! Ja mam dopiero 25-
   – Disculpa, czy wybrali już państwo deser z naszego menu? – przerwała kelnerka.
   – Tak, poprosimy dwa razy creme bruille i ciasto truskawkowe, gracias – powiedziała brunetka, po czym pracownica zanotowała i oddaliła się.
   – Na czym my to..
   – O właśnie, jak tam w ośrodku? – zagaił Mirco.
   – Amigo! Biznes idzie świetnie, coraz więcej klientów, walk i lasek, mówię ci zbijamy taką fortunę jak nigdy.
   – Świetnie! A policja nie ma was już na oku?
   – Margo wcisnął im trochę pesos i siedzą cicho. Jedynym naszym problem jest to, że klientom i widzom nudzą się już Kolumbijki, a mamy tylko dziewczyny stąd i dwie z Brazylii. Dlatego ostatnio weszliśmy we współpracę z El Lerro. On będzie nam sprowadzał dziewczyny z Europy, a my jemu Kolumbijki.
   – Z tym El Lerro?? Szczerze mówiąc myślałem, że jest tylko legendą którą straszy się dzieciaki w Hiszpanii, żeby wracały wcześnie do domu.
   – Niestety, a raczej stety, El Lerro jest jak najbardziej prawdziwy i pomoże nam zbić  jeszcze większy majątek. Szkoda tylko, że pierwszy towar przychodzi dopiero za miesiąc.
   – Wiesz co.. mam taką klientkę z Polski, bardzo naiwne kobiety. Myślą że wasz ośrodek to prawdziwy zakład moralizujący i chcą umieścić tam swoje córki – zaczął Mirco.
   – Mhm, kontynuuj – zaintrygowała się brunetka.
   – Uciekły na 18cie, kilka dni temu do Bogoty, a matki chcą je nawrócić czy coś tam. Tak czy siak dostałem już 2 tysiące dolarów zaliczki. Moglibyśmy się dogadać i za niewielką cenę po znajomości dziewczyny są wasze w góra tydzień.
   – Amigo!! Co za cudowny plan, Brad na pewno się ucieszy z twojej propozycji... a masz może zdjęcia  tych dziewczyn?
   – Jasne, że mam – powiedział Eddie po czym pokazał Jessice obrazki.
   – Są idealne! Białe, słowiańskie i przepiękne!! Spisałeś się mój przyjacielu.
   – Wiem, wiem a tak w ogóle to która godzina?
   – 17:30
   – Niech to! Słuchaj Jess w sprawie ośrodka dogadamy się niedługo, bardzo dziękuje ci za kolację Bella ale muszę już lecieć!!
   – Nie ma sprawy, ja też będę się już zrywać.
   Mirco wybiegł z restauracji i szybko odjechał. Zapomniał na śmierć o Zuzannie i Pati które niedługo miały wybrać się na imprezę. Dopiero kiedy Dojechał pod rezydencję Tomasza zorientował się, że o 18 dziewczyny miały jechać.. ale na zakupy.
   – Mirco ty bałwanie! Alzheimer cię już dopada.. - marudził sam do siebie kiedy zobaczył jak samochód Tomasza parkuje przed domem, a ze środka wybiegają Pati i Zuzanna.

   Brazylia, Amazonia godz. 13.30

   – Monika i Justyna wstały już dawno, obudzone odgłosami przyrody. Wypiły kawę wypaliły papierosy i debatowały
   – Ty Iwona, myślisz, że Mirco’wi się uda?
   – No jasne! W końcu to detektyw!
   – No nie wiem nie wiem, powinnyśmy nadzorować sprawę.
   – Jak chcesz nadzorować sprawę orle inteligencji, skoro utknęłyśmy w tym gąszczu?
   – Nie mam pojęcia... ale wiesz co, może i jednak to dobrze, że tu jesteśmy? Odpoczniemy trochę i wypoczęte wrócimy do akcji a Eddie na razie wszystkim się zajmie.
   – No w sumie masz rację.
   – Wiem! Chodźmy się poopalać!!!
   – Taaaaaaak!
   Kobiety pobiegły przebrać się w stroje kąpielowe. Monika przywdziała klasyczne fiołkowe bikini z frędzlami, a Justyna postawiła na róż. Rozochocone wyszły na taras. – Ej Justyna, a nie powinnyśmy się czymś posmarować??
   – No coś ty!! O tej porze owadów nie ma, a tutaj i tak drzewa zasłaniają słońce więc jak się posmarujemy blokerem to nas w ogóle nie opali!
   – Skoro tak mówisz..
   Iwona położyła się na fotelu a zaraz koło niej mama Pati. Przez chwilę jeszcze rozmawiały o Kościele, demoralizacji i córkach, potem przeczytały miesięcznik pisowski, po czym nie wiadomo kiedy zasnęły.
   – AŁAAAA!!! – wydarła się Iwona, na co Justyna spadła z fotela.
   – Co się stało Moniko!!!?
   – Wszystko mnie pali!!! Jestem cała w owadach, pomocy!!!!! Aaaaaaa!! – wołała pani mecenas, po czym nie wiele myśląc wleciała do rzeczki która płynęła obok ich domku.
   Wtem wynurzył się krokodyl...


********************************   odcinek 11   ********************************


   Kolumbia, Bogota 06. XII 2020 godz. 18:00

   – Mirco ty bałwanie! Alzheimer cię już dopada... - marudził sam do siebie kiedy zobaczył jak samochód Tomasza parkuje przed domem, a ze środka wybiegają Pati i Zuzanna.
   – Tatoo przyjechałeś!! – ucieszyła się Zuzanna.
   – Dziecko, a czy mam inny wybór? Słuchać waszego marudzenia? Poza tym to zrobiłyście się jakieś strasznie wyrośnięte i zapewne jakbyście się na mnie rzuciły jak za młodu, powyłamywałybyście mi wszystkie kości.. Pati i Zuza jedynie popatrzyły po sobie porozumiewawczo i wsiadły do auta Tomasza, które sekundę potem ruszyło.
   Mirco postanowił uciąć sobie drzemkę w aucie podczas nieobecności dziewczyn. Obliczył sobie że skoro impreza zaczyna się o pierwszej  to  mniej więcej za dwie/ trzy  godziny powinny być  z powrotem. Nastawił więc budzik i oddał się marzeniom o kobietach..

   Zuzana’s pov:
   – Panie Tomaszu, mógłby pan włączyć radio? – zapytała Pati.
   – Już, czekaj... Crap! Co za- a dobra już, po prostu zapomniałem pogłośnić, proszę bardzo.
   ZANIM PRZECZYTASZ DALEJ KLIKNIJ W LINK I SŁUCHAJ TEGO PODCZAS CZYTANIA TEGO FRAGMENTU!!!!! SŁUCHAJ OD 45 SEKUNDY WIDEO!!!!!!!!!!!         https://www.youtube.com/watch?v=LNNPNweSbp8

   – Bożeee, zmień tą stację tego się nie da słuchać! – jęczała Zuzanna, na co Tomasz w rytm muzyki wystawił środkowego palca – Live  was sooo beautiful!!! Then we all got lock down..

Once this place was humming
And the air was full of drumming
The sound of cymbals crashing
Glasses were all smashing
Trumpets were all screaming
Saxophones were blaring
Nobody was caring if it's day or night! Ohhh, ohhhh

   – I’M A GHOST!! LIVING IN A GHOST TOWNNN!! – wydarła się Pati skacząc na siedzeniu.
   – Serio Pati? Ty też? No dobra niech wam będzie..

* Kamera odjeżdża ( pokazuje widok z góry i jadące auto przez około minutę do końca piosenki*


So much time to lose
Just staring at my phone
Every night I am dreaming
That you'll come and creep in my bed
Please let this be over
Not stuck in a world without end
Whoa, oh, whoa, oh
Whoa, oh, whoa, oh, oh
Preachers were all preaching
Charities beseeching
Politicians dealing
Thieves were happy stealing
Widows were all weeping
There's no beds for us to sleep in
Always had the feeling
It will all come tumbling down
I'm a ghost
Living in a ghost town
You can look for me
But I can't be fund
Koniec słuchania**

   – Jesteśmy na miejscu – poinformował Tomasz, parkując pod galerią.
   – W końcu!! Nie wiem Pati skąd ty znasz takie piosenki?
   – Dziewczyno, to jest podstawa rocka! Jak można tego nie znać..
   – No a tak serio?
- A tak serio to kiedyś jak słuchałam muzyki na Spofity niechcący włączył mi się ten kawałek i odtąd uwielbiam Stonesów.
   – Wiedziałam! Ty jesteś za głupia żeby sama z siebie słuchać takich piosenek!
   – To ty jesteś za głupia!!! Ja chociaż nie zmarnowałam życiowej szansy na wyjazd do Ameryki i się chciałam uczyć języków!!
   – Nie zmarnowałaś bo nawet nie miałaś takiej szansy, boś za głupia!
   Tomasz wzniósł oczy ku niebu po czym powiedział: – Nie chce przerywać, ale gdzie teraz chcecie iść??
   – Chodźmy zobaczyć mapę galerii, tam jest! – powiedziała Zuzanna – No dobra co my tu mamy.. na dole H&M, Gucci, Chanel, Louis Vouitton, dwie kawiarnie i restauracja... na górze Victoria’s Secret, Versace, Armani, Starbucks, jakaś restauracja włoska... I miliard innych sklepów..
   – A co jest na samej górze? – zapytała Pati.
   – Kino i kolejne tysiąc sklepów.
   – Hmmmm no to może najpierw przejdźmy się po sklepach tutaj, a potem pojedziemy na górę na kawę do Starbucks’a i dalej po sklepach.
   – Taak to super pomysł!!!!!
Tomaszowi życie przeleciało przed oczyma.

ZANIM PRZECZYTASZ DALEJ WEJDŹ W LINK I SŁUCHAJ JEDNOCZEŚNIE CZYTAJĄC JAK WCZEŚNIEJ

https://www.youtube.com/watch?v=QooqZkNk8Bw
Jump in the line, rock your body in time
Whoa!
Shake, shake, shake, Senora,
Shake your body line
Shake, shake, shake, Senora,
Shake it all the time (Whoa)
Work, work, work, Senora,
Work your body line (Yep)


   – Gucci!!! – zaskrzeczała Pati po czym obydwie pobiegły w stronę sklepu rzucając na Tomasza swoje bluzy. – Pati, patrz jakie ładne!!! Ta torebka jest śliczna, biorę! I ta też jest piękna!!
   – Zuza szybko!!! Spójrz na te buty, zaraz przymierzę! Czekaj.. IDEALNE! – A ta torebka, o Jezu!!!!
   – Zuza patrz jeszcze na te sukienki.– Widzę!!! Czerwona jest piękna! I niebieska też!!!!
Tomasz: Somebody help me.!
Jump in the line, rock your body in time)
Whoa!
Shake, shake, shake, Senora,
Shake your body line
Shake, shake, shake, Senora,
Shake it all the time (Whoa)
Work, work, work, Senora,
Work your body line (Yep)
   – Chanel!!!! – VERSACE!!!! – ARMANI!!!!!
   – Stójcie!! – krzyknął Tomasz, biegnąc za dziewczynami.
    – Przepraszam pana, ale teraz musi zapłacić pan rachunek!
- Dobrze, już, ile on wynosi?
   – 20 tysięcy dolarów proszę pana.
* Tomasz mdleje* - koniec piosenki.

* * *
   – Halo, halo, panie Tomaszu, proszę się obudzić! – wołała pracownica sklepu.
   – Co.. Co się stało? – wymamrotał lekko skołowany Tomek po czym podniósł się.
   – Nie wiem, ale wiem że musi pan uregulować rachunek!!! Proszę, tutaj niech przyłoży pan kartkę * pik* ... i już, może pan iść.
   Tomasz był zbyt skołowany by cokolwiek powiedzieć więc jedynie wyszedł ze sklepu kiwając głową.
Postał 5 minut w miejscu kiedy odzyskał świadomość i przypomniał sobie dokładnie co się stało.
   – ZUZANNA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!   

********************************************************

   – Hahaha, ale to były fajne zakupy!! – śmiała się Zuzanna popijając kawę.
   – Noo, a najlepsze jest to, że całość sfinansował twój ojciec hahah – przyznała rację Pati.
   – Właśnie, ojciec! Zapomniałyśmy o nim. Teraz pewnie chodzi wściekły szukając nas po całej galerii!!
   – Dobra Zuza skup się, gdzie go ostatni raz widziałyśmy?
   – Wydaje mi się że kiedy wychodziłyśmy z Chanel..
   – Okej, to bierzmy kawy i idziemy tam – powiedziała Pati i podniosła się z miejsca, co uczyniła także Zuzanna. Dziewczyny zaczęły się kierować w stronę windy.
   – Ej, to nie fair! Ja mam o wiele mniej karmelu w mojej kawie niż ty!! – oburzyła się Pati.
   – Nieprawda cymbale, mamy po tyle samo, podnieś wieczko i sprawdź.
Pati pochyliła się i otworzyła napój kiedy nagle poczuła jak na kogoś wpada
   – Fuck!!! Dziewczyno uważaj jak łazisz, jestem cały w twojej kawie!! – krzyknął nieznajomy chłopak.
Na oko był góra 5 lat starszy od dziewczyn, przystojny, wysoki brunet.
   – Ja bardzo przepraszam, ale sam uważaj jak chodzisz łamago! Nie moja wina że musiałeś wejść akurat we mnie!!
   – Czy ty-
- Dobra stary chodź, nie warto. To tylko jakaś głupia laska – wtrącił się prawdopodobnie kolega bruneta po czym pociągnął go za ramię.
   – Debilka!! – krzyknął nieznajomy na odchodne.
   – Frajer!!! – Pati nie pozostała mu dłużna.
   – Ej kto to był?? – zaintrygowała się Zuzanna.
   – Zuza, a kto to był? Widzę go pierwszy raz na oczy.. i mam nadzieje, że ostatni!
   – No dobra, ale musisz przyznać, że był przystojny!
   – Oj chodź już pod ten sklep
Dziewczyny weszły do windy po czym zjechały na  najniższe piętro. Już w połowie drogi dostrzegły wściekłego Tomasza.
   – Czy wy jesteście poważne!!? 20 TYSIĘCY!?
   – No co, przecież jesteś bogaty!
   – Tak droga córko, ale to wciąż nie powód żeby zostawiać mnie z takim rachunkiem, wychodzimy.
   – Ale tato!!! My nawet jeszcze nie zdążyłyśmy pójść do Victoria’s Secret!!!
   – I dobrze, po co wam to? 20 sklepów, z czego w każdym zostawiłyście majątek to dla was mało?  – No nie, ale – Żadne ale, jeśli teraz nie wyjdziecie ze mną to nici z waszej imprezki!
   – UGH NO DOBRA, chodź Pati, ten terrorysta jest nieobliczalny.
Całą drogę spędzili w ciszy, ponieważ Tomasz musiał się uspokoić, a Pati i Zuzanna zajęte były szukaniem na Internecie pomysłów na makijaż.

**************************************************

   Brzegiem plaży szła blondynka, a za nią trzy następne. W pewnym momencie jedna z nich przewróciła się i wpadła do wody, odsłaniając przy tym nieco za dużo.

BEEP BEEEP BEEEEEEEEEEEP BEEEEEEP BEEEEEEEEPP

   – Przeklęte ustrojstwo !! – warknął Mirco po czym wyłączył budzik. – Błagam, przywróćcie mi ten sen – detektyw zapłakał po czym położył się znowu. Nie mógł jednak wrócić do snu, więc zirytowany wstał. Jego irytacja nie trwała jednak długo ponieważ chwilę potem zobaczył która jest godzina.
   – 24:43?! Nastawiałem budzik na góra dwudziestą! Cholerna technologia!!
   Eddie wyjrzał przez szybę, i na całe szczęście w pokoju Zuzanny i Patrycji wciąż paliło się światło, jednak po chwili zgasło. Wtedy zobaczył jak okno otwiera się i Zuzanna rozgląda się po okolicy, dlatego od razu włączył tryb przyciemniania szyb. Po chwili Zuza odwróciła się tyłem i postawiła nogę na antence poniżej okna. Później złapała się parapetu zeskoczyła na kolejne okno i zjechała po rynnie na dół.
   – Nie ma mowy żebym stąd zeszła! – szepnęła Pati
   – No złaź, musimy iść na imprezę!
   – Wiesz co ahhhh ja chyba poczułam się taka śpiąca ahhh może pójdziemy spać??
   – Dobra, jak nie chcesz to idę sama. Może spotkam Rickiego...
   – Ugh no już, już schodzę czekaj.. jak ty to... AAAAA
   Mirco nie mógł powstrzymać śmiechu kiedy Pati zleciała w dół prosto na Zuzannę. Chwile na siebie powrzeszczały, otrzepały się, i wsiadły do auta Tomasza. Eddie podążył za nimi. Po 15 minutach stali już pod klubem. Kiedy Eddie wysiadł z auta zauważył, że nigdzie w pobliżu nie ma dziewczyn. Szybko podszedł do bramkarza stosując  swój niezawodny trick:
   – Fred!! Co za niespodzianka! Kopę lat stary – powiedział Mirco.
   – Przepraszam, ale nie kojarzę pana za bardzo..
   – Jak to nie? Fred co ty gadasz przecież siedzieliśmy razem w ławce! Stary, serio mnie nie pamiętasz? To ja Eddie.
   Ochroniarz zmieszał się po czym odchrząknął:– Eddie!! Nie poznałbym cię, co tam u ciebie?
   – A wszystko w porządku, chciałem dzisiaj tutaj poimprezować, ale widzę taką ogromną kolejkę, że chyba pojadę gdzie indziej.
   – No  co ty stary, wchodź – uśmiechnął się ochroniarz po czym po cichaczu wpuśćił Mirca do środka.
   – Fred!
   – Co tam?
   – Widziałeś tu może takie dwie Słowianki niedawno?
   – Jasne, że tak haha wpuściłem je bez kolejki a w zamian obiecały-
   – Dobra, dzięki trzymaj się stary – pożegnał się detektyw po czym wszedł do klubu. Od razu uderzył w niego zapach potu, alkoholu i marihuany. Wzrokiem przemierzył cały lokal kiedy nagle zobaczył Pati kupującą drinka.
   – Zuzanna, w końcu jesteś! Ile można siedzieć w tym kiblu!
   – Wybacz, musiałam poprawić kreskę. I co, są jacyś przystojniacy?
   – Na razie żadnych nie widzę, ale jak dopiję drinka to chodź na parkiet.
   – Spoko, w ogóle nie wierzę, że ten dziad na bramkach dał się na to nabrać haha
   – Noo, nigdy w życiu bym z nim nie...
   – Ja też, ohyda.
   – Mam nadzieję, że nas nie zauważy, hah.
   – PATI  PATI ZA TOBĄ JEST RICKY!!!!!!! – szepnęła podekscytowana Zuzanna.
   – Coo?! – Pati odwróciła się za siebie i faktycznie tuż za nią siedział aktor. Ricky od razu zauważył, że Patrycja wgapuje się w niego więc powiedział: – What’s up?
   – Ricky Johnson? – We własnej osobie.
   – Ale super! Ja jestem Pati i kocham twoje filmy! – wypaliła niewiele myśląć.
   – Dobrze wiedzieć, że je oglądasz – zaśmiał się aktor, więc Zuzanna postanowiła uratować sytuację.
   – Cześć, a ja jestem Zuza, przyjaciółka Pati. – Miło was poznać – powiedział Ricky po czym zawołał barmana – drinki dla pięknych pań poproszę.
   – Muszę przyznać, że uwielbiam twój duet  z Abellą! Zawsze chciałabym tego spróbować, jesteście moją ogromną inspiracją!
   – Wiesz Pati,  właśnie jestem tu z nią i kilkoma innym gwiazdami, czekają w loży prywatnej, a potem jedziemy na plan, jak chcesz możesz zabrać się z nami.
   – No w sumie to mogę , a ty Zuzanna jedziesz? – Pati udawała znudzoną.
   – Jasne, tylko chodź najpierw pójdziemy na chwilę do łazienki i widzimy się przy tylnym wyjściu, Ricky? – Sure.
Dziewczyny doszły do łazienki, z lekką pomocą Zuzanny która mocno trzymała Pati, żeby ta nie upadła. W końcu weszły do środka.
   – AAAAAAA!!!!! ZUZA NIE WIERZĘ! MOJE NAJWIĘKSZE MARZENIE SIĘ SPEŁNIŁO!!!! – Pati rzuciła się na Zuzannę.
   – AŁŁ! Już się uspokój wariatko! Ja nie wiem czy jadę..
   – JAK NIE WIESZ? Gorączkę masz czy co?
   – Nie, po prostu teraz to wydaje się super, ale potem może to się za nami ciągnąć... co jak wywalą mnie z uczelni?
   – Zapewniam cię że żadna z tych kujońskich uczelni nie przegląda wyszukiwarek porno akurat z twoim imieniem! Na pewno nie staniemy się tak sławne.
   – No nie wiem...
   – Proszęęęęęę, tylko jeden raz!!
   – Ughhh, no dobra ale ty jesteś bottom i ja biorę Rickiego pierwsza.
   – Ok, mogę przystać na twoje warunki, a teraz chodźmy! – Pati pociągnęła Zuzannę za rękę i podeszły do wyjścia gdzie już czekała na nich ekipa.
   – O, a to są te dziewczyny o których wam mówiłem. Pojadą dzisiaj z nami na plan, spoko?
   – Niezłe są, producentowi się spodobają. Ile macie lat? – zapytała Abella.
   – Hejj Abella, ja mam 19 a Zuza 18.
   – No to idealnie. Jedziemy!

************************************************

   No to idealnie. Jedziemy!

   Mirco już od ponad pół godziny śledził każdy krok Zuzy i Pati. Kiedy dowiedział się gdzie mają jechać wpadł na genialny plan. Szybko wyszedł z klubu i wsiadł do auta, po czym pojechał za nimi. Po około 15 minutach zaparkowali pod jakimś hotelem. Mirco krążył w okolicy czekając na odpowiedni moment, a po chwili wykonał telefon.

   – Ej, Zuza w sumie trochę szkoda, że nawet nie poimprezowałyśmy – zaczęła Pati.
   – Noo masz rację. W ogóle zaczynam mieć coraz więcej obaw..
   – Ja też ale to moje marzenie i jestem szczęśliwa, że zaraz się spełni.
   – Dobra, słuchajcie. Teraz przygotuje was nasza wizażystka, potem powiemy wam w skrócie co macie robić i każda z was dostanie dzisiaj ponad tysiąc dolarów – poinformowała Abella.
   – Extra! Już idziemy!
   Pati została pomalowana lekko, a Zuzanna mocniej ponieważ wyglądała bardzo młodo. Dziewczyny zostały przebrane i weszły już do Sali nagrań, którą okazał się duży, świetnie oświetlony apartament.
   – A więc tak, pierwsza wchodzi Pati. Będziesz gadać z Abellą, po czym przyjdzie wasz „korepetytor ”  czyli Ricky i zaczniecie akcję. Kiedy już zaczniecie do drzwi zapuka Zuzanna jako sąsiadka, będziesz chciała pożyczyć cukier czy coś, a potem się przyłączysz. Wszystko zrozumiałe?
   – Takk – odpowiedziały jednocześnie dziewczyny.
   – Dobra, to wszyscy na swoje miejsca. Zaczynamy kręcić za 5 minut.
Pati napiła się jeszcze, przytuliła Zuzannę, zrobiła fotkę na snapa z Abellą i usiadła przy stoliku razem z aktorką
   – Akcja za 3, 2, 1!!!!!
   – Jestem taka słaba z matmy, dobrze że dzisiaj przychodzi do nas pan Johnson..
   – Tak, ja też jestem słaba..
- STOP! Pati - co to ma być? Masz powiedzieć coś w stylu, swoją drogą jest gorący.. czy nie wiem, ale postaraj się, albo wejdzie za ciebie Zuzanna!
   – Nah I’m good – szybko powiedziała Zuza popijając herbatę i rozmawiając z wizażystką o kosmetykach.
   – Oczywiście, przepraszam! – poprawiła się Pati.
   – Akcja za 3.. 2... 1!
   – Jestem taka słaba z matmy, dobrze że dzisiaj przychodzi do nas pan Johnson...
   – Noo, swoją drogą jest bardzo przystojny – zachichotała Pati.
* dzwonek*
   – To pewnie on! Pójdę otworzyć.
   – Witajcie dziewczyny, gotowe na naukę?
   – Oczywiście, panie Ricky.
   Pati, Abella i Ricky przez chwilę odgrywali rolę nauki po czym Abella wstała i poszła po wodę, która leżała na blacie koło stolika wypinając się przy tym. Wtedy Pati wstała i już prawie pocałowała się z nią kiedy nagle coś huknęło:
   FBI -- OPEN THE DOOR!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

* * *

   Brazylia Amazonia, 6 XII 2020 godz. 13:30

   – Wszystko mnie pali!!! Jestem cała w owadach, pomocy!!!!! Aaaaaaa!! – wołała pani mecenas, po czym nie wiele myśląc wleciała do rzeczki która płynęła obok ich domku.
   Wtem wynurzył się krokodyl...

   – AAAAAA!!!!! Justyna pomocy!!! Krokodyl!! – wołała rozpaczliwie Iwona płynąc w stronę brzegu, co tylko zachęciło gada.
   – Monika, już lecę!!! Wytrzymaj! – Justyna  chwyciła ręczniki po  czym stanęła na brzegu rzeki i zaczęła rzucać nimi w zwierzę, które rozwścieczone ruszyło do ataku. Mama Pati chwyciła leżącą na stoliku szczotkę do włosów, wołając: IDŹ POTWORZE!
   Niestety, Iwona chcąc wyjść na wierzch złapała się jej nogi, natomiast krokodyl złapał za nogawkę Moniki. Tak więc Justyna z głośnym pluskiem wpadła do wody. Prosto na aligatora!
   – A masz !! Ty przeklęty gadzie! Justyna nie szczędziła sobie siły tłukąc zwierzaka szczotką. Po chwili Monika także na niego wskoczyła pomagając koleżance. Rozdrażniony krokodyl zaczął bardzo szybko płynąć w nieznanym kierunku, coraz dalej od brzegu.
   – Monika, czekaj!! Przestańmy go bić po jak nas zrzuci to się utopimy!!’
   – Boże, Justyna gdzie on nas wywiezie! To wszystko twoja wina! Gdybym się ciebie nie posłuchałą to by mnie nic nie piekło i bym nie wpadła to tej rzeki!
   – Tak? Moja wina? A kto chciał się opalać??
   – Zacznijmy od tego, że by nas tu w ogóle nie było gdyby nie wybryki Zuzanny i Patrycji!
   – Tak! To wszystko wina... Tomasza! Bo to on nauczył Zuzannę mapy, a Zuza Pati!
   – No, a skoro mamy już winnego, to teraz jak się stąd wydostaniemy?
   – Patrz, zaraz będzie płynął koło tego dużego głazu! Musimy na niego skoczyć a stamtąd na drugi i potem na ląd.
   – Ale tu są jakieś gąszcza! Coś nas pożre!
   – I tak nas pożre aligator, jak tego nie zrobimy!
   – Niech ci będzie... skok za 3... 2... 1 SKACZ!
   – O Boże, o mało się nie przewróciłam!
   – Ja też, a teraz szybko zanim krokodyl zauważy!!
Monika i Justyna szybko weszły na ląd i przeszły przez liany. Przeszły kilka kroków kiedy nagle ziemia zapadła im się pod nogami i spadły w dół.
   – AAAAAA!!!!! – JUSTYNA?! Gdzie jesteś?!
   – Leżysz na mnie, złaź!
   – Gdzie my znowu jesteśmy?!
   – Nie mam pojęcia, ale spójrz za siebie!
   – Świątynia?

********************************   odcinek 12   ********************************


    Amazonia, Brazylia   06.XII.2025  godz. 18:30

   – Gdzie my znowu jesteśmy?!
   – Nie mam pojęcia, ale spójrz za siebie..
   – Świątynia?
   – Boże Justyna, uciekajmy stąd!!
   – Iwona, pomyśl- jeśli znajdziemy tu coś cennego, możemy sprzedać to za taką kwotę, że starczy nam na prywatny samolot do Kolumbii jeszcze jutro!
   – No nie wiem czy Zuzanna i Pati są tego warte..
   – No, może nasze córki nie, ale pomyśl.. Jeśli nam się to uda, postawią nam pomnik na samym środku ulicy Tumskiej, będziemy mogły wstawać o czwartej bo to szlachecki przywilej i dostaniemy nowe szlafroki z logiem Orlenu za fri!
   – Naprawdę? To cudowne, że takie tradycje przetrwały. Pamiętam, że kiedyś jeśli ktoś wstawał tak wcześnie znaczyło, że miał bardzo dużo pieniędzy, bo musiał wstawać pilnować interesu. Teraz to odznaka bohaterstwa. Nie mogę się już doczekać!
   – Ja też, a teraz chodźmy.
Monika i Justyna skierowały się w stronę głównego wejścia do świątyni. Nie mogły go jednak nigdzie znaleźć
   – No popatrz, przecież to wygląda jak drzwi, ale nigdzie nie ma klamki!
   – Głupiaś, to są obiekty z czasów renesansu, wtedy nie było jeszcze klamek.
   – Oj ty się nie mądrz Monika, tylko pchaj razem ze mną.
   – No przecież pcham- AAA – płyta odsunęła się, a mama Zuzanny wpadła z hukiem do środka.
   – IWONA? Wszystko w porządku??
   – Taak, tylko musiałam akurat upaść na jakąś figurkę i boli mnie teraz rękaaaa..
   – Co tam widzisz???
   – Aktualnie nic geniuszko, muszę najpierw włączyć latarkę... Wow..
   – Co się stało?
   – Chodź szybko, musisz to zobaczyć!
   – Eeee, może ja –  Justyna już chciała stchórzyć, ale zirytowana Monika pociągnęła ją za rękę do środka. – Ałaaa, wariatko co robisz..
   – Słuchaj, ja tu nie przyszłam czekać aż się namyślisz tylko zdobyć luksusowe przywileje.
   – Dobra, cokolwiek,- łaaaaał ale tu ładnie, co nie? – Noo – potwierdziła Justyna.
Wnętrze świątyni naprawdę było imponujące, wszędzie widniały złote figurki i ozdoby a na środku dużej Sali widniało diamentowe siedzisko.
   – Dobra, z tego co tu widzę to są tylko dwie drogi: po schodach w górę i w dół. Dlatego proponuję się rozdzielić. Ja pójdę na górę, a ty na dół.
   – Ale dlaczego ja na dół?!
   – Bo miejsce plebsu jest na dole hahaha..
Wtem na górze niespodziewanie coś huknęło.
   – Hahaha masz rację, miejsce plebsu jest na dole, tak więc ja już pójdę, powodzenia.
   – Monika, zaczekaj!
   – Coo, strach się dopadł szlachto królewska?
   – No co ty, oczywiście że nie, po prostu… umm, chciałam zapytać za ile się tu spotykamy.
   – Myślę, że 20 minut wystarczy – powiedziała Monika, po czym zaczęła schodzić w dół.
Schody były proste i nieskończenie długie. Na starych ścianach wisiały  nieużywane od lat pochodnie i różne ozdoby. Po chwili Iwona znalazła się na dole gdzie rozciągał się korytarz, a w nim 4 pokoje.
   – Hmm.. do którego pokoju by tu wejść najpierw? Dobra, ten pomalowany niebieską farbą.
   Monika zdecydowanym ruchem popchnęła drzwi i weszła do środka, gdzie zobaczyła dużą „szafę” a w niej pełno szat. Była tam nawet jedna bluzka z frędzlami, którą Iwona już chciała schować sobie do torebki, niestety kiedy chwyciła ją w rękę, materiał rozpadł się.
   – Kurde! A taka ładna była..dobra nieważne tutaj chyba nic nie znajdę – myślała na głos mama Zuzanny, po czym wyszła z pomieszczenia. Kolejny pokój naznaczony był czerwoną farbą.
   Pchała i pchała ale nic się nie działo. Nagle poczuła jak ziemia pod nią się trzęsie, więc szybko odskoczyła na bok. Było to dobre posunięcie, ponieważ po chwili grunt dosłownie zapadł się w tamtym miejscu. Wtedy jakby nigdy nic otworzyły się drzwi. Iwona głośno przełknęła ślinę po czym spojrzała w dół, gdzie zobaczyła płynącą rzeczkę a w niej.. pełno kości i krokodyli. Woda była tak przejrzyście czysta, że widać było wszystko. Mama Zuzanny przeskoczyła przez otwór i weszła do ogromnej sali. W środku zobaczyła duże łoże i mnóstwo złotych ksiąg. Chwyciła kilka z nich po czym zrobiła zdjęcia, a jedną zachowała. Zostały jeszcze 2 pokoje. Jeden oznaczony farbą czarną a drugi złotą.
   – Aha! – pomyślała Iwona- skarbiec musi być na pewno w tej złotej- po czym popchnęła drzwi i szybko odskoczyła na bok. Niestety omal się nie potknęła, ponieważ rozwiązał jej się but. Schyliła się więc żeby go zawiązać, kiedy nagle rozległ się huk i w miejsce w którym przed chwilą stała Monika trafiła strzała.
   – Boże, co to za diabelskie miejsce... uhh, dla czwartej rano.. – pomyślała Monika i wciąż kucając weszła do pomieszczenia. Niestety nie zastało ją złoto, czy diamenty. Zamiast tego drzwi szybko się zamknęły, a Monika została w pułapce. Jeszcze przez chwilę rozpaczliwie próbowała otworzyć drzwi, ale kiedy nic to nie dało postanowiła rozejrzeć się po pomieszczeniu.

    * REKLAMA*
   Dove... odświeżające dezodoranty z edycji limitowanej w  sprzedaży już od dzisiaj! Coco- mango, malina- truskawka i karmel to jedne z wielu smaków jakie oferujemy! Mało tego, 30% zysku ofierujemy fundacji „Pray for Tomasz” która ma na celu pomóc najbardziej dziwnemu schorzeniu na świecie jakie posiada Tomasz K.  Zebrano 10 milionów dolarów podczas gdy potrzebne jest 10 razy więcej, wspieraj!

    * ZOBACZ TAKŻE *
⦁    Kim Kardashian odnalazła swój zgubiony na Bora Bora kolczyk w swoich wielkich fałdach
⦁    Do sieci wyciekło nagranie rozmów z Tomaszem K.
⦁    Vedia Tiger opowiada swoją historię. Szokujące fakty na temat jej dzieciństwa
⦁    Travis Scott i Vedia Tiger razem? Spodziewają się dziecka?
⦁    Monika Delfin oskarża Vedię Tiger … dowiedz się więcej
⦁    Madison Beer przyłapana na randce z Vedią Tiger!!!
  [ who the f..k  are "Vedia Tiger" i ten jakis Scott i ta Madison? And who gives a ...? - przyp.red]
   – W MOIM OPOWIADANIU TO SĄ SŁAWNI LUDZIE. VEDIA TO BĘDĘ JA  A TRAVIS TO RAPER. AMEN.


****************************************************


   Jeszcze przez chwilę rozpaczliwie próbowała otworzyć drzwi, ale kiedy nic to nie dało, postanowiła rozejrzeć się po pomieszczeniu..
   W pomieszczeniu tak naprawdę nie było nic szczególnego, oprócz stolika na którym leżał papierowy zwój. Iwona rozwinęła go. Widniały tam przeróżne hieroglify. Monika pamiętała, że kiedyś uczyła się ich Zuzanna, więc chcąc nie chcąc też cokolwiek podłapała. Zaczęła więc czytać.
   – Dobrze... co my tu mamy.. ta kombinacja oznacza.. śmierć albo ucieczkę... chciwość... a tutaj mamy.. O BOŻE, POMIESZCZENIE PEŁNE WODY – w tym samym momencie z maleńkich dziurek w ścianie zaczęła sączyć się woda. Monika podbiegła do drzwi znów próbując je otworzyć. Biegała po całej komnacie rozpaczliwie szukając jakiegoś wyjścia. Niestety nie dało się nic zrobić.. więc Iwona usiadła w kącie czekając na zagładę.
 
   Tymczasem…

   Justyna skierowała się w stronę schodów po których zaczęła się wspinać. W porównaniu do tych prowadzących na dół były zawiłe i strome. W końcu stanęła na samej górze rozglądając się. Znajdowało się tam tylko jedno pomieszczenie. Justyna niepewnie pociągnęła za dźwignię, a drzwi otworzyły się z cichym skrzypieniem. Justyna weszła do środka kiedy nagle, coś, albo może ktoś, skoczył jej na plecy.
   – AAAAAAA!!!!!!!! ZŁAŹ ZE MNIE ZŁAŹ!!! – wołała mama Pati, zrzucając ktosia.
   – Co ty tu robić! Ja tu żyć! Pradawne przodki! UU! – począł wymachiwać rękoma niewielkich rozmiarów człowieczek. Justyna powstrzymując płacz i krzyk zaczęła: - Ja jestem Justyna!  Przyszłam tu razem z Iwoną po skarb, żeby nam postawili pomnik w Płocku, ale się zagubiłam.
   – Ploucku?
   – Płocku!
   – Uuu, ty Bóg z miasta Polucuk! Biały!
   Justyna załapując o co chodzi powiedziała:– Aaa, taak ja jestem Bogiem z miasta Pouluck i rozkazuje ci zaprowadzić mnie do skarbca, a w zamian dam ci to – tutaj wskazała na swój mądrofon. Człowieczek podszedł bliżej i krzyknął kiedy Justyna włączyła telefon: – Ty! Bóg! I mieć dar przyszłości! Ja być Enmo! OOooo Bogowieee- pradawny przodek zaczął składać pokłony.
   – Mi to bardzo schlebia, Enmo, ale wstań już, musisz pokazać mi skarbiec, pamiętasz? Z-Ł-O-T-O
   – uuuu zloto, za mną! – Enmo złapał Justynę za rękę prowadząc ją z powrotem w dół, aż doszli do schodów prowadzących do piwnicy, gdzie się skierowali.
   – Bogowie, tutaj są drzwi, ja już.. - sapał ludek po czym przekręcił w zamku klucz który cały czas nosił na szyi. Justynie ukazała się ogromna sala pełna najróżniejszych łupów. Oczywiście nie mogła wziąć wszystkiego, tym zajmą się już archeologowie.
   – Enmo, co tutaj jest najcenniejsze?
   – UUUUU – zawołał człowiek, wskazując na wielki diament ze złotym skarabeuszem na czubku i szmaragdami na dole. Enmo chwycił go i wręczył Justynie, która schowała go do torebki, chowając jeszcze dwie sztabki złota i 3 naszyjniki z brylantów. Chciała już oddać się kąpieli w złocie, kiedy nagle usłyszała odgłosy wody.
   – Enmo, czemu słyszę szum wody?
   – To być pułapka, na chciwych, niepożądany.. uwięziony.. zostanie utopiony
   – IWONA! Enmo, szybko musisz to wyłączyć, tam utknęła druga, mniej ważna ode mnie Bogini!
   – Bogini to nie utonie!
   – Nie utonie, ale będzie mokra i zła i spotka cię kląąąątwaaaaa!!
   – AUAUAUU KLĄTWA O NIEEE  ja wyłączyć!! – przeraził się człowieczek po czym pobiegł z powrotem na korytarz i otworzył jakąś skrzynkę. Po chwili rozległo się głośne bipanie, a drzwi „złotej" komnaty otworzyły się, zalewając przy tym buty Justyny.
   – Justyna?! Dzięki Ci Boże, już myślałam, że tam umrę- AAAA!!! JUSTYNA, ZA TOBĄ! UCIEKAJ!
   – Spokojnie Moniko, to jest Enmo, mieszka tu i pomógł mi zdobyć skarb. My jesteśmy BOGINIAMI – spojrzała znacząco na Iwonę mama Pati.
   – Ooooo paniii, ja Enmo, ty Bogowie, uu – człowiek znowu pokłonił się, po czym zaprowadził dziewczyny do wyjścia ze świątyni.
   – Czekaj, Enmo! Jak my mamy teraz dotrzeć do naszego domku?
   – Oooo do domku, hmmm za mną!
   Indianin poprowadził je nad rzeczką. Tę samą do której wcześniej wpadła Monika. Oczywiście było tam pełno aligatorów. – Mmm, słuchaj nie wiem czy to dobry pomysł żebyśmy pływały wśród tych gadów, poza tym nawet nie wiemy gdzie mamy iść.
   Enmo zaczął wydawać jakieś dziwne odgłosy, po czym dwa krokodyle podpłynęły na sam brzeg, odwracając się ogonem do kobiet. – Wskakiwać! One drogę znać uu, dziękuję wam Boginie za dar!  Szeroka droga!
   – My także dziękujemy! Iwona, ty pierwsza.
   – Co, czemu ja? Uhh.. no dobra lepsze to niż żeby nas w nocy pożarły tu jaguary – powiedziała Monika i wskoczyła na zwierzaka. Justyna po chwili zawahania uczyniła to samo.  Wtedy krokodyle zaczęły płynąć.
   – Ej Justyna, a tak w ogóle to czemu ty dałaś mu telefon? Równie dobrze mogłabyś mu dać zapalniczkę i ucieszyłby się tak samo.
   – Bo widzisz, zapalniczka nie ma nadajnika GPS. Pomyśl, za te skarby które mam w torbie dostaniemy wiele, ale ile dostaniemy za odkrycie świątyni!
   – Ty jesteś genialna! Ohh jak cudownie będzie wstawać o czwartej!
   – Noo..
   Jeszcze przez chwilę dyskutowały, kiedy nagle aligatory zatrzymały się pod ich domkiem. Kobiety szybko z nich zsiadły i wbiegły do swoich pokoi.
   – Dobra Monika, dzwoń do jakiegoś archeologa.
   – Już, szukam numeru... O patrz tutaj jest jakiś bardzo znany z Medelin! Pierwszy sygnał... drugi... trzeci sygnał... – Dzień dobry, tutaj Fernando Cafarago, czy mogę służyć?
   – Dzień dobry, z tej strony Iwona Łapacz i Justyna Sobczak. Jesteśmy właśnie na wakacjach w Amazonii i znalazłyśmy starożytną świątynię i mamy przy sobie skarb. W świątyni mieszka Enmo i dałam mu swoją komórkę, żebyście mogli namierzyć to miejsce.
   – Ile razy mam powtarzać, że to nie jest śmieszne!? Były już latające krokodyle, teraz to, co będzie następne?! Może apokalipsa zombie?  Jeszcze raz-
   – Proszę pana, ale my mówimy jak najzupełniej poważnie. My się wywodzimy z rodu słowiańskiego, a tam nikt nigdy nie kłamie. Podam panu mój numer a pan wraz z ekipą namierzy mój telefon i zobaczy, że mówię prawdę!
   – Uhh no dobrze, ale jeśli to okaże się żart, płacą panie koszty związane z namierzaniem telefonu. Natomiast, jeśli okaże się to prawdą, musicie jak najszybciej przyjechać do Kolumbii, abyśmy mogli stwierdzić autentyczność i wypłacić wam sumę..
   – Właśnie, problem w tym że myśmy tu utknęły na 2 tygodnie, bo nie ma żadnych samolotów, a na prywatny nas nie stać.
   – Dobrze, w takim razie my bierzemy się do pracy, a jeśli sytuacja będzie tego wymagać opłacimy wasz samolot. Do widzenia.
   – Wiesz co? Nie wiem jak ty, ale ja jestem strasznie zmęczona.. Chodźmy się zdrzemnąć.
   – Takk, ja też już padam.

   Kilka godzin później...

   Bipppppp bipppppp bippppppp bippppppppppppppppppppppp

   Justyna przetarłszy jedno oko, spojrzała na telefon. Na wyświetlaczu widniał napis „Fernando Cafarago”. – Monika! Monika, obudź się!
   – Co chcesz demonie...
   – IWONA!! Archeolog dzwoni więc odbierz!
   – No już, Jezuuu... – Halo?
   – Dzień dobry, tutaj znowu Fernando. A więc tak.. nie wiem jakim cudem dokonały panie tego odkrycia, ale powiedzą mi to panie osobiście, ponieważ jutro o 10 będzie po was prywatny samolot, na lotnisku w Manaus.


   Kolumbia, Bogota 07 XII 2025 godz. 1:00

-FBI ! OPEN THE DOOR!!!!!!
   Abella krzyknęła, po czym szybko odskoczyła od Pati. Do pomieszczenia wtargnęła grupa umundurowanych policjantów z Tomaszem na czele.
   – Co tu się dzieje?!! Jakim prawem??? – zaczął reżyser
   – A takim, że te dwie tutaj są  n i e p e ł n o l e t n i e – powiedział Tomasz.
   – Zuza, Pati, mówiłyście, że macie po 18 lat – spiął się Ricky.
   – BO MAMY ! –  zirytowała się Zuzanna.
   – W takim razie co to jest? – Tomasz wyciągnął dowody osobiste dziewczyn na których widniała data urodzenia: 2008. – Hmm produkcja z udziałem 16 latek, ciekawe ile za to grozi?
   – Od 4 do 10 lat – powiedział jeden z policjantów.
   – No – kontynuował Tomasz – Jednakże ja mam dla was propozycję. Albo teraz dziewczyny wrócą ze mną, a wy jeśli już nawet zdążyliście coś nagrać natychmiast to usuniecie, mało tego, opublikujecie na swoich forach porno, nie wiem nie obchodzi mnie to, że te dwie mają NIGDY nawet za 20 lat nie brać udziału w waszym „przemyśle”, albo zgarniemy was tu i teraz.
   – My bardzo przepraszamy, nie mieliśmy pojęcia. Oczywiście dziewczyny są pańskie, a my dopilnujemy aby nigdy więcej nie brały w tym udziału – przestraszył się reżyser, kiedy nagle wszyscy odwrócili głowy w stronę głośnego chlipania.
   Patrycja dosłownie popłakała się:
   – Ja.. NIE!!! NIE ZABIERZECIE MNIE S-S- STĄD! TO MOJE MAAARZENIA! AAAA DLACZEGO JA chlip KIEDY JUŻ PRAWIE AAA chlip chlip
   – TO NIESPRAWIEDLIWE, MY JESTEŚMY PEŁNOLETNIE ! NIE POZWOLĘ SOBIE! JA WAM DAM!! NIENAWIDZĘ WAS!!! – darła się Zuzanna, jednak Tomasz tylko przewrócił oczyma, po czym skinął na kolegów którzy złapali pod pachę wyrywające się dziewczyny i wyszli.

   Kiedy już zapakowali je do auta, Tomasz na chwilę wyszedł i wręczył im jakieś pieniądze. W końcu odjechali. – I co, teraz macie zamiar się nie odzywać, tak?
   – Wiesz co? Już nawet nie będę mówić o sobie, ale zrujnowałeś największe marzenia Pati, bo nie możesz się pogodzić z tym, że JA JESTEM JUŻ DOROSŁA. Nie wiem jak sfałszowałeś dowody, ale wiem, że to  n i e l e g a l n e. Przez ciebie Pati, nawet za 10 lat kiedy nie będzie mieć z tobą nic wspólnego, nie spełni marzenia i umrze niespełniona, bo do końca życia będzie wiedzieć, że to twoja wina!!!!! – wybuchła Zuzanna. Pati nie skomentowała, ponieważ wciąż trochę płakała.
   – Słuchaj mnie! Gdyby nie ja zepsułybyście sobie życie za nędzne grosze!! Nie pozwalam, dopóki żyje!! Mało tego, za próbę zrobienia czegoś takiego dostajecie szlaban! Na dwa tygodnie. Jutro rano mądrofony są u mnie i nie wychodzicie z domu i nic mnie nie obchodzą wasze skomlania!
   – Serio? Nie dość, że wszystko popsułeś to jeszcze dajesz nam karę? Szkoda że mamy po osiemnaście lat.
   – Tak, tylko widzisz droga Zuzanno, jeśli nie będziecie się mnie słuchać to macie mi oddać moje 25 tysięcy dolarów – uśmiechnął się Tomasz parkując pod rezydencją. – A teraz do łóżek.

Zuzanna i Pati od razu pobiegły do swojego pokoju
   – Zuza, przez twojego tatę wszystko stracone!! Miałyśmy imprezować, być buntownicze i jechać za tydzień do Cali!!!
   – Mało tego, musimy oddać telefony rano. Boże ja tego nie przeżyję!
   – Wiesz co.. mam świetny pomysł.. nie po to wymykałyśmy się z jednego więzienia do drugiego. Chodź idziemy się pakować i jeszcze zaraz wyruszamy do Cali – uśmiechnęła się Pati.
   – No dobra, ale jak tam dojedziemy i skąd weźmiemy hajs?
   – To proste, twój tata ma wiele aut i kupę hajsu, ja zgarnę kluczyki do tego lambo które stoi przed domem, a ty trochę hajsu z jego portfela.
   – Ty to jesteś genialna!
   – No a jak. Nie tylko ty tu masz rozum, a teraz chodź się pakować.
   Na całe szczęście dziewczyny nie zdążyły się jeszcze tak bardzo zadomowić więc w 30 minut wszystkie torby i walizki były spakowane. Odczekały jeszcze chwilę kiedy usłyszały ciche chrapanie. Pati cichutko zeszła po schodach do pokoju Tomasza. Na stoliku obok jego głowy połyskiwały klucze. Już prawie chwyciła kiedy nagle rozległo się chrapanie:
   – Zuzanna... Francuski...... nie!..... masz... Chrappppp...
   Pati z ulgą podniosła klucze i szybko opuściła pokój. Tymczasem Zuzanna dostała o wiele prostsze zadanie, z uwagi na to że jest klutzem i znając życie przewróciłaby się i wpadła jeszcze na Tomasza. Zatem zabrała kilka portfeli które znalazła w salonie i również ten główny, który Tomasz trzyma zawsze w kieszeni spodni. Najciszej jak się dało zniosły bagaże przed dom, zapakowały się do auta, podłączyły mądrofony do gniazdka w aucie i włączyły GPS, włączyły też muzykę, po czym ustalając zmianę co 4 godziny, ruszyły z piskiem opon.

* * *
A za nimi ruszyło czarne porsche.

  część II

 

 novels and texts