| Zuzanna
Kuznar |
|
NOGI ZA PAS
część II Zuzanna Kuznar © 2021 ![]()
* * * * *
Zuzanna Kuznar © 2021 a za nimi ruszyło czarne porsche...********************************
odcinek 13 ********************************
Brazylia, Amazonia 07 XII 2025 godz. 07:00 – Monika! Przez ciebie się spóźnimy na samolot, pakuj się szybciej. – No przecież ja już jestem dawno spakowana tylko musiałam papierosa wypalić! Iwona i Justyna zniosły na dół bagaże i zadzwoniły po transport. Jako że w Amazonii wszędzie porusza się za pomocą motorówek wodnych, po 15 minutach jedna już stała koło ich domku. – W końcu! Głupi bluszcz!! Już nie mogłam się doczekać żeby stąd odjechać! – cieszyła się mama Zuzanny. – Mi tam się bardzo podobało, odpoczęłam, zarobiłam pieniądze i przeżyłam pierwszą w moim życiu przygodę. – Łatwo ci mówić, to nie ciebie pogryzły owady, spaliło słońce, i to nie ty wpadłaś to rzeczki z aligatorami! – Oj cicho, daj mi się nacieszyć tym tropikalnym klimatem. Justyna jednak zbyt długo się nie nacieszyła, bo przyjechała po nie motorówka ochlapując je wodą. Marudząc pod nosem wsiadły do pojazdu i odjechały. Ostatni raz podziwiały bujną roślinność i dzikie zwierzęta. Po około godzinie dopłynęli do Manaus. – Należy się 20 dolarów – oznajmił kierowca, na co Monika wręczyła mu banknot. – Ej, ale co to jest!? Miało być dwadzieścia dolarów, a dajecie mi jakieś zoltyz! – Panie, my ci robimy wielką przysługę, bo inaczej nie mamy jak dać a te dwadzieścia złoty to pan zamieni w kantorze na 100 dolarów! – Hmm, wygląda co prawda egzotycznie.. no dobra niech wam będzie, szerokiej drogi. – Z Bogiem! – E ty Justyna ale go zrobiłyśmy, co nie? haha – Noo, a gdzie jest lotnisko?? – Nie wiem, zapytajmy tego pana w mundurze. – Przepraszam bardzo, wie pan może gdzie tutaj jest lotnisko? – Tak, to bardzo niedaleko. Pójdą panie prosto do końca tej ulicy i już panie zobaczą. – Dziękujemy!! Kobiety szybko znalazły lotnisko i udały się na strefę prywatną. Według zegarka samolot zaraz powinien tam być. Po 20 minutach nadleciał, a Justyna i Monika weszły do środka. Kolumbia, 07. XII. 2025 godz 4:00 – Zuzaaaa, za ile będzieeeemy??? – Serio Pati, wytrzymałaś tyle godzin w samolocie, a po dwóch godzinach drogi marudzisz? Jeśli chcesz to zrobimy przesiadkę i teraz ty będziesz prowadzić, żeby ci się nie nudziło, a ja pójdę spać. – No spoko, to za parę kilometrów będzie mak, zatrzymamy się, zjemy coś i zrobimy przesiadkę. – Ok, a w ogóle to żałuję, że nie mogę zobaczyć miny Tomasza kiedy odkryje naszą nieobecność.. – Ja tak samo! Ciekawe kiedy wstanie.. – Wróciliśmy do domu jakieś 2 i pół godziny temu więc pewnie po 12. – Wiesz, zastanawiam się teraz skąd on w ogóle wiedział, że my tam będziemy… – Też o tym myślałam. Nie mam zielonego pojęcia. Nikomu przecież o tym nie mówiłyśmy bo nikogo tu nie znamy. – To znaczy tylko jedno.. ktoś nas śledzi! – Nasze mamy? – Nie wydaję mi się, gdyby to były one na pewno ujawniły by się w pierwszej sekundzie w której by nas zobaczyły. – Pewnie tak, ciekawe w ogóle czy są już na naszym tropie. – Weź jeszcze się okaże, że są w Kolumbii hahah – Uważaj, zjazd do maka. 10 godzin później – Ała Monika!! Uważaj gdzie stawiasz swoją walizkę, przytrzasnęłaś mi stopę. – No wybacz, ale dopiero co wylądowałyśmy i próbuję się dodzwonić do Mirca! – I co z te- Iwona pokazała Justynie żeby była cicho. – Dzień dobry Mirco. Tak. No powiedzmy, że jednak był samolot. W porządku. Jest pan z klientem który też jest w sprawie Zuzanny i Pati? Dobrze. Tak, zaraz będziemy. – I co???? – Do Mirca zadzwonił jakiś klient który też interesuje się sprawą Zuzanny. Podał mi jego adres i mamy tam pojechać wszyscy się spotkać. – Hmmm to ciekawe. Kogo jeszcze mogłaby ta sprawa interesować.. O Boże, Iwona!!! A co jak to Tomasz?? – Nie, no coś ty nie możliwe.. – Pomyśl, on mieszka w Bogocie i jest ojcem Zuzanny, czy to nie wystarczające? – Justyna, ja z nim nie gadałam od 5 lat! – To się narobiło... Dobra, nie dowiemy się póki tam nie pojedziemy. Łap taxi i w drogę. Iwona podeszła do pierwszego lepszego ubera i załadowały tam bagaże, po czym auto ruszyło. Po około 15 minutach pojazd zatrzymał się pod piękną rezydencją, a kobiety zapłaciły i wysiadły. Monika zapukała do drzwi. Po chwili rozległy się kroki a drzwi otworzyły się. – Iwona. – Tomasz. Kilkanaście godzin wcześniej... Mirco zacierał ręce. Wszystko poszło zgodnie z planem. Ta cała szopka z fake FBI, które anonimowo polecił Tomaszowi, ucieczka dziewczyn do Cali, dzisiejszy telefon Tomasza.. nie mogło być lepiej.. Mirco w świetnym humorze wszedł do auta i skierował się do rezydencji Tomasza. Po 15 minutach dotarł na miejsce, zaparkował i zapukał do drzwi. – Dzień dobry Mirco, wejdź. Chcesz coś do picia? – Dzień dobry panie Tomaszu. Nie, dziękuję. – Dobrze, a więc jaki masz plan? – Najpierw proszę mi dokładnie przedstawić całą sytuację. – A więc tak: Godzina 7:30. Tomasz wybudzony dziwnym przeczuciem zszedł na dół po szklankę soku. – Może byłem dla nich za surowy.. – pomyślał – W końcu przez Monikę Zuzanna spędziła całe swoje dzieciństwo pod śmietnikiem to nie jej wina... nie powinienem dawać im takiej kary.. Tomasz, kierując się poczuciem winy, postanowił zajrzeć do pokoju dziewczyn. Powoli wszedł do środka.. orientując się, że nikogo tam nie ma. Zdenerwowany przeszukał cały dom, a nawet podwórko, ale wciąż pustka.. Mało tego, zniknęło auto. Tomasz w pośpiechu wciągnął spodnie z poprzedniego dnia. I zauważył, że nie ma portfela. Przeszukał kilka szuflad ale dziwnym trafem stamtąd też poginęły pieniądze. – A to przeklęte!! Myśl Tomku myśl, czy jest jakiś prywatny detektyw.. – I wtedy zadzwoniłem po ciebie, Mirco – skończył opowiadać Tomasz. – Dobrze, a więc.. chwileczkę, mój telefon dzwoni. – Halo? Dzień dobry pani Moniko. Jest pani w Bogocie? Ale jak? Dobrze, w takim razie spotkajmy się za chwilę. Jestem teraz z klientem który też jest umówiony ze mną w sprawie Zuzanny i Pati, podam wam adres i przyjeżdżajcie jak najszybciej. – Mirco zakończył rozmowę. – Panie Tomku, mama Zuzanny i mama Patrycji zaraz tu będą, nie pan nic przeciwko? Tomasz na chwilę zamyślił się. Przez głowę przeleciały mu wszystkie wspomnienia z Iwoną. To, jak na początku było super, potem.. – Panie Tomaszu? – Ummm tak, tak oczywiście, dla dobra sprawy.. 15 minut później zabrzmiał dzwonek do drzwi. Tomasz niepewnie otworzył i ujrzał w nich Justynę z Moniką. – Iwona – powiedział. – Tomasz. – Wcale się nie zmieniłaś... – Ty też... – Ykhym– odchrząknęła Justyna. – O, witaj Justyno. – Cześć Tomek – uśmiechnęła się od ucha do ucha mama Pati, na co Iwona zrobiła złowrogą minę, po czym zapytała: – Możemy wejść? – Jasne, chodźcie. Kobieciny weszły do środka siadając przy stole koło Mirca. – Witajcie! Miło was widzieć w końcu osobiście! – Mirco, ciebie też miło widzieć, bardzo ci dziękujemy, że zająłeś się sprawą podczas naszej nieobecności. – Oczywiście, że się zająłem, ale widzą panie, sprawa wygląda tak, że dziewczyny zatrzymały się u pana Tomasza- – CO? Tomek, wiedziałeś o tym gdzie są dziewczyny i nawet mnie nie poinformowałeś?? Wiesz jak ja się martwiłam?! – Po pierwsze to nie rozmawiamy od 5 lat. – Dobrze, ale w takiej sprawie?! – Iwona, one są pełnoletnie! – I co z tego? Ja wciąż jestem matką i dopóki nie powiem będą siedzieć w domu pod moim nadzorem. Zero chłopaków, zero imprez, zero podróży. Wynajęłyśmy Mirca, żeby odszukał dziewczyny i umieścił je w ośrodku! – W jakim znowu ośrodku? – Jako że straty moralne jakie poniosły w wyniku tej ucieczki są n i e o d w r a c a l n e ja i Monika postanowiłyśmy umieścić je na jakiś czas w ośrodku moralizującym dla chrześcijan w Bogocie – wtrąciła się Justyna. – ŻE CO? Czy wyście już powariowały do reszty? – Ty nie rozumiesz, zadaniem matki jest chronić dziecko. I czy ci się to podoba Mirco umieści je w ośrodku! – Dobrze, ale najpierw sprawdzę czy ten ośrodek jest prawdziwy. – Co znaczy prawdziwy? Boże jaki ty jesteś naiwny haha. – Panie Tomaszu nie trzeba, naprawdę ja już się tym zająłem – spiął się Mirco. Tomasz od razu to wyczuł, więc postanowił jak najszybciej zbadać sprawę ośrodka, jednak powiedział: – Och, w takim razie w porządku. Dobrze, przepraszam Mirco, przerwałam ci. – A więc tak, wczoraj dziewczyny uciekły z Bogoty. – I zabrały moje auto i pieniądze. – Co im zrobiłeś, że aż uciekły?? – A co wy im robiłyście, że uciekły? – odgryzł się Tomasz. – My starałyśmy się tylko je chronić. – Można powiedzieć że ja tak samo. – Tomaszu widzę, że coś się stało, o co chodzi – zapytała Monika. – Jak ci powiem to pewnie mnie zabijesz, bo niektórzy mają w zwyczaju wyżywać się na posłańcu. – GADAJ! – Uhh, co mam ci powiedzieć? Że w ostatniej chwili powstrzymałem je od nakręcenia porno? Monika zemdlała. Mirco szybko poleciał po zimną wodę, którą wylał na mamę Zuzanny. – Co... Się... dzieje. BOŻE NIE WIERZĘ!! JAK!! TO OKROPNE!!!! – Spokojnie Moniko, zadbałem o to żeby nigdy w życiu im się to nie udało. Iwona jeszcze przez dobre 15 minut płakała nad tą sytuacją, aż w końcu zapytała Justyny: – Dlaczego w ogóle cię to nie obchodzi? – Oczywiście, że obchodzi i spiorę Pati na kwaśne jabłko jak ją dorwę, ale ja w przeciwieństwie do ciebie się nie oszukuje co do mojej córki i nie był to dla mnie żaden szok. – Dobrze, może skupmy się najpierw na tym jak je odnaleźć – zaczął Mirco. – Plan jest taki, że jeszcze zaraz pojadę po nie do Cali. – Chwila, chwila skąd wiesz, że pojechały do Cali ? – zapytał Tomasz. – Ymmm ja.. O Boże zapomniałem wam powiedzieć, namierzyłem ich lokalizację! Są w Cali i już po nie jadę, i przywiozę je tu całe i zdrowe. Z paniami już się rozliczyłem, a pan zapłaci mi potem. To ja już pojadę żeby szybciej je znaleźć – szybko wyrzucił z siebie Mirco po czym wyszedł z rezydencji zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć. – Nie wiem jak dla was, ale coś mi tu śmierdzi – powiedział Tomasz. – Uważam, że powinniśmy za nim jak najszybciej jechać - dodała Justyna. – Dobrze, a więc skoro tyle razy Moniko pozwalałaś mi u siebie w Płocku zostawać, to do rozstrzygnięcia sprawy ja pozwolę wam zostać tu, a teraz pójdę tylko po kilka rzeczy na górę i jedziemy za Mirciem – powiedział Tomasz i udał się na piętro. – Justyna, muszę iść na stronę, ale zapomniałam zapytać Tomasza gdzie są łazienki. – Z tego co widzę to nie tutaj, idź na górę. Monika weszła na piętro po czym odnalazła toaletę. Kiedy już z niej wychodziła wpadła na Tomasza. – Oh, wybacz – Nic się nie stało.. – Tomaszu, przepraszam, naprawdę żałuję tych wszystkich oszustw i w ogóle. – Moniko – – SZYBCIEJ TAM! – przerwała im Justyna, więc Tomasz jedynie smutno uśmiechnął się do Iwony i oboje zeszli na dół, po czym z piskiem opon odjechali. * * * * * * * * * * * – Mirco? – Witaj Jess, jak tam z dziewczynami? – Dobrze, za jakieś pół godziny będziemy na miejscu, a ty gdzie jesteś? – Właśnie wyjechałem z Bogoty. Opowiem ci wszystko jak dojadę, pa. – Pa, pa ********************************
odcinek 14 ********************************
Kolumbia, Cali godz. 6:00 07. XII 2025 – Nareszcie! – ucieszyła się Pati, wjeżdżając do Cali. – Ej, a gdzie będziemy spać? – What do you mean? – Chodzi mi o hotel. Żadna z nas nie pomyślała żeby coś znaleźć. – Mów za siebie. Ja z nudów na tylnym siedzeniu, kiedy nawet nie mogłam wybrać stacji w radiu bo „kierowca o tym decyduje” znalazłam z tysiąc hoteli i zarezerwowałam nam trzy. Jak się zatrzymamy to wybierzemy któryś. – Wow nie wiedziałam, że ty jesteś taka operatywna.. – No widzisz, nie tylko ty jesteś mózgiem operacji. - Polemizowałabym. – Nie zaczynaj, nie chce mi się z tobą kłócić o 6 rano. – Tomasz powiedziałby, że to hitlerowska godzina. – Taaa, „szkoda” że go tu nie ma hahahah. – Hahaha, dobra zatrzymuj się na tej stacji. Pati zatrzymała auto, po czym pokazała Zuzannie trzy hotele. Jeden nazywał się Casa Nispero i był naprawdę ładny. Miał wszystko czego Zuzannie potrzeba do szczęścia czyli darmowy Internet, dobre jedzenie, basen, a nawet dwa - i pełno plastiku. Lokalizacja także była świetna ponieważ hotel znajdował się w samym centrum miasta. Drugi- Intercontinental Cali był typowym bogatym blokiem w stylu Hiltona czy hoteli w Can Cun. Trzeci natomiast był najbardziej w stylu Tomasza. Skromny, tani i schludny hostelik. – Trzeci od razu odpada. Zastanawiam się teraz który jest lepszy.. – W tym pierwszym są na pewno dobre śniadania i fajny klimat. Na zdjęciach widać palmy przy basenie i egzotyczne rośliny w środku. Pokój jest ogromny, o wiele większy niż w drugim i bardziej luksusowy. Nawet widok z okna jest lepszy. Za to w a la Hiltonie na pewno będą dobre obiady i kolacje- – Wybacz, że ci przerwę, ale ja nie zamierzam jeść w hotelu niczego oprócz śniadania. Odebrałybyśmy tym sobie całą zabawę, pomyśl: wychodzimy sobie o której chcemy zjeść czy to 24 czy o 18. – No w sumie masz racje. Ale jednak tam też jest ładnie.. i jest ogromny basen i Ja już nie wiem! Ty podejmuj decyzję. – Hmmm no dobra, zatrzymajmy się w tym z pięknym pokojem. – Okej czyli a la Hilton odpada. Mamy zwycięzcę! – Kto prowadzi? – zapytała Pati. – Ty, ale najpierw chodź na stację kupić coś do picia. Dziewczyny wybrały napoje i skierowały się do kasy, za którą stał około 50- letni mężczyzna z obleśnym uśmieszkiem. – To będzie 10 pesos. – O, tak się składa, że nie mamy pesos bo zapomniałyśmy wymienić.. Ale mogę dać dolary, ile to będzie? – W dolarach nie przyjmuję, ale w czym innym.. - tu zrobił sugestywną minę. Zuzanna i Pati spojrzały na siebie porozumiewawczo, po czym ta druga podeszła do mężczyzny i usiadła na blacie przed nim. Złapała się za końce bluzki jakby miała ją zdjąć, kiedy nagle Zuzanna krzyknęła – Chciałbyś stary zboku! I obydwie rzuciły się do ucieczki. W pośpiechu wsiadły do samochodu i odjechały. – Hahaha co za akcja! – Noo, było super! - Miejmy nadzieję, że nie wezwie policji.. – O 10 pesos? Poza tym na nagraniu widać by było, że chciał no wiesz.. – W sumie.. dobra, nieważne. Nota wydawcy: jakie są ulubione przyimki Autorki? Odpowiedź: "około", "po czym" i "po chwili" Po OKOŁO 15 minutach dotarły do celu. – Wow rzeczywiście tu ładnie. Dziewczyny weszły na recepcję. – Dzień dobry ja tu rezerwowałam pokój na dwie osoby. – Dzień dobry, na jakie nazwisko? – Maciołek. – Przepraszam, może pani powtórzyć? – M A C I O Ł E K. Ugh wpiszę pani – powiedziała Pati po czym wystukała swoje nazwisko w komputerze. – Aa faktycznie. Na ile nocy? – Na razie trzy, ale prawdopodobnie przedłużymy. – Dobrze, to będzie 2100 dolarów. Normalnie Zuzanna pewnie wywaliła by język i wyłupiła oczy, ale tym razem z uśmiechem na twarzy przyłożyła do kasy kartę Tomasza. – To będzie pokój numer 120. Tu są kluczyki – oznajmiła recepcjonistka po czym wręczyła Pati przedmiot. – Dziękujemy, miłego dnia. Dziewczyny znalazły swój pokój i weszły do środka. Rzeczywiście był ogromny i luksusowy, a z tarasu miały widok na basen i palmy. Pati rzuciła się na łóżko: – Nie wiem jak ty, ale ja idę się myć i spać. To była ciężka noc. – Noo chyba zrobię tak samo. To kto idzie pierwszy? – Razem idziemy, zaoszczędzimy wody i czasu. – No racja. W czasie gdy dziewczyny poszły się myć, do ich pokoju po cichu wtargnęła nieznajoma postać. Chwilę grzebała w ich bagażu, po czym zaczęła gorączkowo szukać czegoś w szafkach, kiedy nagle zawibrował jej telefon. – Halo? Mirco, słuchaj nie wiem gdzie one pochowały te telefony, ale na pewno są dobre w chowaniu bo nie mogę ich nigdzie znaleźć! Wtem w łazience rozległ się dźwięk piosenki z tik toka. – Czy te idiotki nagrywają pod prysznicem? Dobra Eddie, zapomnij. W takim razie założę im podsłuch w pokoju i tych ubraniach które sobie przygotowały. – Dobra myśl. Ja będę za jakieś 3 godziny, jesteśmy w kontakcie Jess. Jessica słysząc dźwięk zakręcanej wody szybko umieściła podsłuch, po czym chciała wyjść z pokoju kiedy nagle w drzwiach od łazienki stanęła Zuzanna w ręczniku. – AA! Kim jesteś i co tu robisz ?! – Bardzo przepraszam, ja jestem Miranda i przyszłam tylko dać wam ręczniki. Są na łóżku. – Ale my już mamy ręczniki.. – O, w takim razie musiałam pomylić pokoje, bardzo przepraszam! – Nic się nie stało, do widzenia. Jessica szybko opuściła pokój. – Zuza, kto to był? – Jakaś pani z obsługi hotelu się pomyliła. – Dobra nieważne chodź spać. ************************************* – Mam nadzieję, że uda nam się znaleźć dziewczyny – rozpaczała Iwona. – Znaleźć to na pewno nam się uda, ale żeby znowu nam nie uciekły. – Jak dorwę Pati to jej wszystkie włosy z głowy powyrywam! Co one sobie myślały? Że mogą bezkarnie uciec z Polski do jakichś neopogańskich krajów, imprezować i nagrywać porno, a po wszystkim jakby nigdy nic uciec jeszcze od ciebie Tomaszu! – Tak, masz rację Justyno, to jest skandal. Nie wiem gdzie popełniłyśmy błąd! – Dobra, z tym porno i ucieczką ode mnie faktycznie przesadziły, ale jeśli chodzi o resztę to do cholery one mają po 18 lat. Nie możecie im kazać gnić w Płocku. Bardzo dobrze, że korzystają z życia i nic z tym nie zrobicie bo to nawet nielegalne. Są dorosłe i uszanujcie to. – Ty nic nie rozumiesz! My tylko chcemy je chronić, a imprezy to nie są dobre rzeczy. – Wasza rola w tym się już skończyła. To, że wy macie wieśniackie przekonania nie oznacza, że dziewczyny mają mieć takie same! – Zakończmy tą dyskusję! Może zastanówmy się co zrobimy kiedy już je schwytamy – zaczęła Justyna. – Ja myślę, że powinniśmy po prostu odwieść je do Bogoty do mnie, tam sobie wszystko wyjaśnimy, a potem zrobią co zechcą.. – Nie zapominajcie, że Mirco też tam jedzie – wtrąciła Monika. – Właśnie. Moim zdaniem powinniśmy dać Mircowi zamknąć je w ośrodku na chociaż tydzień czy dwa, żeby się nauczyły. Tym bardziej, że już mu zapłaciłyśmy. – Sęk w tym, że sprawdziłem ten cały ośrodek i okazuje się, iż to wcale nie jest żaden moralizujący zakład. – Jak to?!! – Tak to. Mogłem się tego od razu spodziewać. W żadnym cywilizowanym kraju oprócz Polski nie funkcjonują takie kretynizmy. – Dobrze, w takim razie co tam jest?? – zdenerwowała się Justyna. – Pod przykrywką ośrodka znajdują się tam nielegalne walki, porno, handel żywym towarem.. Mało tego, w mieście krążą plotki, że El Lerro nawiązał współpracę z Bradem Collinsem - właścicielem ośrodka i Jessicą Miller - jego dziewczyną. – Kim jest El Lerro? – Pochodzi z Hiszpanii i jest słynnym mafiozą, głównie zajmuje się eksportem dziewczyn z Europy na cały świat, a w Kolumbii jest popyt na takie. – Oczywiście, że jest. – O Matko, przecież Zuzanna i Pati- – Exactly. Prawdopodobnie nie zatrzymaliby ich tu na długo, bo wiedzą, że mam pieniądze i kontakty, więc nie skończyłoby się to dla nich za fajnie. – Czyli co- wróciłyby z powrotem do Europy? – Moniko, pomyśl jaki to ma sens? – wtrąciła się Justyna. – Skoro w Europie jest pełno Słowianek, tam sprowadzają dziewczyny bardziej egzotyczne.. – Justyna dobrze mówi. Dużo się dowiedziałem o tym. Ośrodek ma nawiązaną współpracę z Azją, Afryką i Arabią. Jeśli chodzi o pojedyncze kraje to jeszcze z Meksykiem i Brazylią, ale tam sprowadzają tylko białe dziewczyny. Mój stary znajomy który wisi mi przysługę obiecał dowiedzieć się do jakich krajów w Azji, Afryce i Arabii eksportują dziewczyny. Podejrzewam, że w Arabii tylko z półwyspu Perskiego, bo tam są najbogatsi szejkowie – skończył Tomasz. – Tomku, ale ty jesteś mądry i światowy! – zaczęła przymilać się Justyna. – Justyna, nie czas na to! Nasze córki mogą trafić w ręce jakichś arabów, albo bambusów a ty co? – Przepraszam że przerwę, ale kim są bambusy? – No ci z Afryki. Tomasz nie wiedząc co ma na to odpowiedzieć po prostu się zamknął. – Nieważne, Tomku za ile będziemy na miejscu? – zapytała Justyna. – Za około godzinę. Plan jest taki, że zatrzymamy się w Hiltonie.. – O, jak super!!! – Nie, jestem załamany, ale nie było prawie żadnych wolnych miejsc w innych hotelach, ze względu na sezon turystyczny. – Mi tam się podoba.. no dobra kontynuuj. – A więc, kiedy już się rozpakujemy i zjemy coś, ja idę się zdrzemnąć bo spałem dzisiaj tyle co nic, a nie będę niewyspany biegał za Zuzanną i Patrycją. – Dobrze mówisz, ja też się położę, a ty Monika? – Ja się akurat wyspałam w samolocie, ale w tym czasie chętnie pozwiedzam okolicę. – No dobra, czyli zanim dojedziemy to będzie pewnie po siódmej, zanim zjemy i się rozpakujemy będzie ósma.. spałem dzisiaj 2 godziny więc, żeby normalnie funkcjonować powinienem zdrzemnąć się co najmniej 8. Czyli to będzie.. 15. O 15 idziemy na obiad, a potem szukać Zuzanny i Pati. – Tak późno? Co ja będę robić w tym czasie – zmartwiła się Iwona. – Nie wiem, poszukaj tropu, idź na plażę. A i wiecie, że czeka nas łażenie po klubach? – CO? – To. Na 100 procent je tam znajdziemy. – Dla dobra sprawy.. – A i tak w ogóle to skąd miałyście pieniądze, żeby tu przylecieć? I skąd wiedziałyście, że Zuzanna i Pati tu są? – Widzisz, dużo powiedziało nam insta story Zuzanny i Magda która była zła, że jej nie zabrały ze sobą. A co to pierwszego pytania, to długo by opowiadać... – Więc lepiej już zacznij.. ***************************************************** – Zuzanna, Zuzanna wstawaj!! Jest już po 16! Nie chciałam cię budzić dwie godziny temu ale już pora, musimy się przygotować na imprezy i pójść na plażę, poza tym jestem głooodnaaa... – Ja chcę spać, no weźźźźźźź! – Spałaś już 11 godzin! – I co z tego? Don’t be a party pooper! – Exactly. Zrujnujesz nam imprezę jak nie wstaniesz! – Ugh no już wstaję! Zadowolona? – Tak, a teraz ubieraj się, bo idziemy na obiad. Zdążyłam zrobić małe rozeznanie i naprzeciwko naszego hotelu jest fajna włoska. Potem pójdziemy na plażę, więc od razu ubierz kostium. – Wow widzę, że to ty tu wszystkim rozporządzasz.. – A co miałam robić jak spałaś? – No dobra już się nie spinaj.. a o której mniej więcej wracamy z tej plaży, szefowo? – Zanim zjemy będzie po 17 więc przez twoje lenistwo niewiele. Godzina, max. Dwie i wracamy szykować się na imprezę. – Sprawdzałaś może gdzie są tu jakieś fajne kluby? – Oczywiście że tak. W centrum jest ich wiele, więc będziemy po prostu wchodzić do tych które nam się spodobają. – Brzmi jak plan – powiedziała Zuzanna zakładając buty. – Noo, myślałam też co będziemy robić jutro. – I ? – I jako że dzisiaj będziemy imprezować to pewnie wstaniemy później, więc jutrzejszy dzień, a raczej jego pozostałości zostawiamy na zwiedzanie, a pojutrze wstaniemy bardzo wcześnie i jedziemy do parku narodowego. – Mówisz o Tayronie? – Tak. – Widzisz szefowo, nie wiem czy wiesz ale to 19 godzin drogi stąd. – Serio? – No, Kolumbia to ogromny kraj, ale myślę że twój pomysł nie jest zły. Zawsze możemy samolotem do St. Marta, park jest pół godziny stamtąd. – Dobry pomysł, jak będziemy czekać na jedzenie to sprawdzimy bilety. Dziewczyny wyszły z hotelu i przeszły przez ulicę na drugą stronę. Faktycznie znajdowała się tam włoska restauracja. Zuzanna podpatrzyła trochę dania innych klientów i naprawdę wyglądało to apetycznie. Zuzanna i Pati zajęły więc stolik. – W ogóle nie uważasz, że to trochę dziwne, iż jemy włoską kuchnię w Kolumbii? – Nie, bo mam ochotę na włoską, plus gotuje tu prawdziwy Włoch. – No chyba, że tak. Tomasz i tak by nam nie pozwolił, bo to terrorysta jakich mało. – A propos ciekawe czy nas już szuka.. – Na pewno. W życiu nie zgadnie, że jesteśmy w Cali. Chyba, że... PATI mówiłyśmy mu o naszej liście miejsc?!! – Chyba pierwszego dnia.. – O Fuck! Na naszej liście miejsc w Kolumbii było Cali.. – Nie sądzę żeby to zapamiętał, a nawet jeśli to na pewno nie będzie tu jechać tylko po to żeby potwierdzić swoje przekonania, calm down. – Skoro tak mówisz.. Ale tak czy siak musimy uważać. Pati zamówiła Lasagne, a Zuzanna pastę prosciutto i do tego dwie lampki czerwonego wina. – Właśnie, Zuzanna, miałaś sprawdzić te bilety. – Aaa już.. okej a więc lot trwa 6 godzin i kosztuje 100 dolarów. – Kupujemy teraz czy chcesz jeszcze się wstrzymać? – Kupuj! – Dobra, lot mamy o 6:00 więc będziemy na miejscu pewnie po 12. – Super, akurat zdążymy pojechać do parku! Skończyłaś już jeść? Dziewczyny zapłaciły rachunek i wyszły z restauracji kierując się na plażę. Po 10 minutach dotarły do celu i rozłożyły się na piasku. Zuzanna na chwilę weszła do wody, a Pati wolała pozostać sucha, więc jedynie się opalała czytając książkę. – Cześć – nagle podszedł do Pati nieco starszy chłopak. Skądś go kojarzyła, ale nie wiedziała skąd. – Heej, jestem Pati, a ty to? – Ashton, miło mi poznać. - Tak.. mi też.. a więc co tam? – speszyła się trochę Patrycja. – Nic, jesteś po prostu naprawdę ładna. Może chciałabyś wpaść dzisiaj na imprezę mojego kumpla? – Jasne, a gdzie to będzie i o której? – Po dwunastej, podaj mi swój numer to prześlę ci adres – uśmiechnął się chłopak podając Patrycji swój telefon. – Proszę bardzo. – W takim razie do zobaczenia Pati – powiedział z zamiarem odejścia kiedy nagle dziewczyna zawołała jego imię: – Ashton! Mogę wziąć ze sobą przyjaciółkę? Stoi tam – tu Pati wskazała na pływającą Zuzannę. – Skąd jesteście? Zastanawiam się tylko czy w waszym kraju wszystkie dziewczyny tak wyglądają, bo jeśli tak to lecę tam jeszcze dziś. – Och jaki ty jesteś uroczy, ale niestety taka uroda jaką ma Zuzanna i ja rzadko się u nas zdarza. – W takim razie czuję się zaszczycony.. do zobaczenia. – Do zobaczenia! 15 minut później Zuzanna wyszła w końcu z wody. Podekscytowana Pati ruszyła w jej kierunku. – Zuza nie uwierzysz! Był tu taki przystojniak i zaprosił nas na imprezę dzisiaj o 12 u jego kumpla! Podałam mu numer i przesłał mi adres! – Ta, widziałam, ale czy nie wydaje ci się to trochę podejrzane? – Podejrzane? No co ty, co to takiego, że zobaczył słowiańską piękność i jej przyjaciółkę i postanowił zaprosić je na imprezę? Zluzuj, to nie spotkanie w ciemnym lesie haha.. Nie przypomnę ci już kto pojechał na Ibizę do dziewczyny której nie znał hmm – O Boże Pati, to co innego, gadałam z nią tysiąc razy przez kamerkę a pierwszy raz widziałyśmy się na lotnisku. Nie moja wina, że nie mogłaś ze mną jechać i musiałam szukać innych przyjaciół! – Nie zaczynaj! Co było - minęło.. – Sama zaczęłaś ale dobra, nieważne, po prostu próbuję wszystko kontrolować żebyśmy potem nie skończyły w rowie. – Zaufaj mi, wszystko będzie spoko. Gdyby mój kumpel robił imprezę i zobaczyłabym taką laskę na plaży, zrobiłabym to samo co ten chłopak. – Jak on w ogóle ma na imię? Może nie wiesz? – Akurat wiem. Ashton. – Super, ale jeśli będzie tak jak mówiłam to już nie żyjesz. – Dobra, dobra.. TY SPÓJRZ JAKA LASKA! Zuzanna obróciła się i faktycznie. Koło brzegu przechodziła śliczna latynoska z kręconymi włosami. Pati zaczęła: – Ale jej zazdroszczę.. Też bym chciała tak wyglądać! – Umm wiesz co zaraz wrócę, zostawiłam chyba okulary w wodzie! – Nie, tutaj są- powiedziała Pati ale Zuzanny już nie było. – Pati! Gdzie jest moja czerwona pomadka?? – Skąd mogę wiedzieć, ale jak masz się tak drzeć to pożycz moją. – Dzięki. Ja już tylko pomaluję usta i jestem gotowa. Pati miała proste jak struna czarne włosy z dwoma poskręcanymi blond kosmykami na przodzie. Różowy crop top z futerkiem i do tego obcisłe spodnie z dużymi dziurami oraz przeźroczysto- różowe szpilki i czarne paznokcie. Miała doczepione długie rzęs, a jej usta były czerwone, tak samo jak Zuzanny. Zuzanna natomiast uczesała się w sleek pontail. Do tego czarną obcisłą sukienkę z koronką na górze i dole na cienkich ramiączkach. Ubrała także łańcuszki na udo i szyję. Dopełnieniem były czarne szpilki z czerwonymi podeszwami i krwisto- czerwona pomadka. Paznokcie w kontraście pomalowała na biało. Wyglądały oszałamiająco. Kiedy wyszły z hotelu każdy chłopak na ulicy przyglądał im się rozmarzonym wzrokiem. Połowa dziewczyn patrzyła na nie z nienawiścią i zazdrością, druga tym samym wzrokiem co chłopcy. W końcu wsiadły do taksówki i zawiozła je pod adres, który podał Patrycji Ashton. – Przepraszam, ale gdzie my jedziemy? - zapytała Pati zauważając, że wyjechali kawałek z Cali i kierują się w stronę lasu. – Pod podanym przez panią adresem jest ogromna willa. Znajduje się ona mniej więcej 10 kilometrów stąd w tym lesie. – Skąd pan wie? – dociekała Zuzanna, na co taksówkarz uśmiechnął się: – Codziennie wożę tam tyle dziewczyn, że ciężko nie zapamiętać. Zuzanna przedrzeźniła Pati po cichu, na tyle głośno by zdołała to usłyszeć: „Zluzuuuuj, to przecież NiE sPoTkAnIE W CIeMnyM LeSiE” – To jeszcze nic nie oznacza, słyszałaś, wiele dziewczyn tu jeździ i wracają żywe. – Taa, bo to pewnie jakiś burdel. Nienawidzę cię. Resztę drogi dziewczyny spędziły w ciszy. W końcu dojechały na ogromny parking przed jeszcze wiekszą willą. – Robi się ciekawie – mruknęła Zuzanna płacąc i wysiadając. Dziewczyny podeszły do wysokiego ciemnoskórego ochroniarza. – Dzień dobry, my- – Czego tu szukacie, to impreza prywatna. – Tak wiemy, ale zaprosił nas Ashton.. Ochroniarz powiedział coś do mikrofonu, po czym otworzył dziewczynom drzwi. Dom był ogromny. – Wiesz co, spodziewałam się małej imprezy a tu proszę! Ciekawe kim jest ten Ashton – powiedziała Pati, jednak po chwili spostrzegła, że mówi w przestrzeń ponieważ Zuzanna stała z jakąś brunetką śmiejąc się. Zirytowana Patrycja chwyciła ją za ramię i odciągnęła na bok. – Wybacz! Znajdziemy się później ! Co robisz, Pati?? – Miałyśmy poszukać Ashtona, a ty sobie flirtujesz. W ogóle czy to nie jest ta dziewczyna z plaży? – Czekaj, a nie po to tu przyszłyśmy? Żeby imprezować? I odpowiadając na twoje pytanie: tak, to ona. – No tak, ale.. ugh dobra nevermind wracaj sobie do tamtej dziewczyny, poszukam go sama – powiedziała Pati po czym oddaliła się, jednak zatrzymała ją Zuzanna. – Nie no co ty, nie zostawię cię samej. Chodź poszukamy go na górze. Niestety nie mogły znaleźć Ashtona, więc po prostu usiadły, napiły się i poszły na parkiet. Po dwóch godzinach kiedy znudziło im się tańczenie Zuzanna odszukała Lacey, a Pati dorwała jakiegoś chłopaka. Dziewczyny robiły to co robi się na imprezach. Tańczyły, piły, bawiły się aż w końcu ktoś podszedł do Pati: – Hej!! – Ashton! O Boże, przestraszyłeś mnie! – Wybacz, nie chciałem, jak podoba wam się impreza? – Jest super, zastanawiam się kto jest jej organizatorem. – Wiesz co, bardzo słabo tu słychać, chodźmy na zewnątrz i tam porozmawiamy. – Jasne!! Tylko znajdę Zuzannę, bo później się do niej już nie dodzwonię. – Tam stoi, koło piwa z tą laską w kręconych włosach! Pati podeszła do Zuzanny informując ją, że idzie z Ashtonem na zewnątrz. – Czekaj, idę z tobą! Lacey, zdzwonimy się później. Tak więc cała trójka ruszyła ku wyjściu. Zuzanna nieco się zdziwiła ponieważ Ashton prowadził je w stronę tylnego wyjścia, a nie tego którym tu przyszły. – Ej, dlaczego idziemy do tylnego wyjścia, a nie normalnego? – Bo tam jest basen i muzyka gra na całego! Chłopak otworzył drzwi kluczem, po czym przepuścił w nich dziewczyny. Wyszli na duży, słabo oświetlony podjazd od strony lasu. – Trochę tu mrocznie – zaczęła Pati. – Ale przynajmniej cicho. Tak w ogóle to ile macie lat? Nie zdążyliśmy się za bardzo poznać na plaży, bo mi się śpieszyło, ale cieszę się, że tu jesteście. – Ja mam 19, a Zuza 18, a ty? – 25. Przyjechałyście tu na wakacje? – Tak, ale za dwa dni wyjeżdżamy do St. Marta – powiedziała Pati, na co dostała kuksańca od Zuzanny. – To świetnie, są tam naprawdę piękne plaże.. A właśnie, wracając do twojego pytania Patrycjo, organizator tej imprezy to mój stary znajomy, nazywa się Brad.. Wtedy Zuzanna zobaczyła, że w aucie które stało niedaleko nich poruszyła się jakaś postać. Nasza bohaterka udała, że nic nie widzi spoglądając kątem. – Wygląda znajomo – pomyślała Zuzanna – Już wiem! To ta pani z obsługi co dzisiaj weszła nam przez pomyłkę do pokoju... Ale co ona tu robi.. – I wtedy – opowiadała coś Pati, kiedy przerwał jej głos przyjaciółki. – Wiecie co, zrobiło mi się bardzo zimno, wracajmy już do środka. – Jasne – odpowiedział Ashton kierując się w stronę wyjścia, jednak zatrzymał się przy drzwiach spoglądając na dziewczyny. – A wy gdzie idziecie? – No do środka, a gdzie? - Ale, ja nie powiedziałem, że wracacie... ja wracam z forsą się bawić, a wy... No cóż same zobaczycie – powiedział, szybko wchodząc do środka i zamykając drzwi na klucz. – Mówiłam ci!!! Uciekaj!!! – darła się Zuzanna. Niestety, było już za późno. ********************************
odcinek 15 ********************************
Kolumbia, Cali godz. 3:30 Ale było już za późno... Zanim Pati zdążyła się chociażby poruszyć, z auta wyskoczyła dziewczyna celując w nie pistoletem i dwóch napakowanych mężczyzn. – Ręce do góry i wsiadać! – Nie ma mowy! Zostawcie nas w spokoju – płakała Pati rzucając się do ucieczki. Nie zdążyła jednak wiele przebiec gdyż jeden z mięśniaków złapał ją i przerzucił sobie przez ramię. – Puszczaj mnie ty głupi potworze!! – szamotała się, co najwidoczniej nie spodobało się mężczyźnie, gdyż wrzucił ją do dużego samochodu niczym wór ziemniaków. Pati jeszcze przez chwilę krzyczała, jednak odpuściła sobie dalsze protesty widząc paralizator. Zuzanna natomiast chyba pogodziła się już ze swoim losem. Podszedł do niej drugi mięśniak, jednak widząc jak skończyła Pati powiedziała: – Nie nie, dziękuję ja wejdę sama. Mężczyźni usadzili je na siedzeniach, po czym związali dziewczyny liną i zasłonili im oczy chustami. – Wygodnie wam? – śmiała się Jessica. – Nie martwcie się, za 2 godziny będziemy na miejscu. – Kim wy jesteście?! – Wynajęły nas wasze mamy, a Mirca.. zapomnijcie. Tak czy siak od dzisiaj macie się słuchać. Zasady są proste: nieposłuszeństwo = kara, posłuszeństwo = nagroda. Nie będzie tam wam źle jeśli nie będziecie nic odwalać. Nagle drzwi do willi z hukiem otworzyły się i stanął w nich Tomasz wraz z Moniką i Iwoną. Wedy Jess przekręciła kluczyk i odjechała z piskiem opon, pozostawiając daleko za sobą zrozpaczonych rodziców. 3 godziny przed porwaniem (24:00, 08. XII 2025 – Kolumbia, Cali) – Okej, czyli wszystko już ustalone, tak? – Ta, te dwie powinny przyjechać za jakąś godzinę – W ogóle to skąd wiedziałaś, że kumpel Ashtona robi dzisiaj imprezę? – Mirco, on robi codziennie imprezy. Mam tylko nadzieje, że mój siostrzeniec dobrze się spisze i sprowadzi do tej willi Zuzannę i Pati. – Na pewno. Nie raz już to robił.. Właśnie, kiedy dasz mi te 50 tysięcy? – Słuchaj Mirco, nie dostaniesz tyle, ale po znajomości odpalę ci może z 10... – Ale jak to?! Przecież była inna umowa! Dobrze wiesz, że one pójdą za grube miliony i żałujesz mi mojej stawki!? To dzięki je mnie macie! – Wiem, także dzięki za towar, ale muszę już lecieć. 10 kafli albo nic – Jessica zerwała połączenie. – Szlag by to! – Mirco walnął w pięścią w ścianę. – Co za przebiegła s... Jak ja mam teraz odzyskać te pieniądze…. Wiem! Będę musiał zadzwonić do Tomasza jeszcze zaraz. Odbiją dziewczyny a on wypłaci mi solidne honorarium… w zemście za oszustwo zamkną ten ich głupi ośrodek a ja na tym zarobię! – Mirco chwycił telefon po czym wybrał właściwy numer. – Dzień dobry Mirco, co chcesz o tak późnej porze? – mruknęła zaspana Monika. – Myślę, że będą musiały panie jak najszybciej wstać. Coś mi śmierdziało z tym ośrodkiem... dowiedziałem się tu i tam i dzisiaj za około godzinę Zuzanna i Pati będą na imprezie za miastem. Wszystko jest ustawione. Stamtąd porwie je Jessica... to znaczy umm dziewczyna właściciela ośrodka... Mamy niewiele czasu i musimy się pośpieszyć. – Boże, nie wierzę!!! To okropne! Tomasz! Musimy wychodzić w tej chwili, dziewczyny zaraz zostaną porwane! Mirco, gdzie się spotykamy? – Będę pod waszym hotelem za 10 minut. – Monika co się stało? – zapytała Justyna więc Iwona powtórzyła to co powiedział jej Mirco. Wszyscy byli jedynym wielkim kłębkiem nerwów. Monika omało nie zemdlała, Mirco bał się o forsę, Justyna odmówiła już dwieście zdrowasiek, a Tomasz mimo, że starał się zachować trzeźwy umysł bał się jak cholera.. o swoje auto i oczywiście córkę... W końcu Mirco przyjechał pod hotel w którym zatrzymali się rodzice Zuzanny i Pati. – Oh Mirco, tak bardzo ci dziękujemy! – Nie ma za co pani Iwono.. miejmy tylko nadzieje że zdążymy. – Boże, zaraz zemdleje! Co za presja! Tomaszu, podaj mi wody. Po OKOŁO 15 minutach byli na miejscu. Tomasz rozejrzał się wokół szukając wejścia. Już miał wejść do środka kiedy nagle zatrzymał go ochroniarz: – A dokąd to? To impreza prywatna. – Tak wiem, ale my naprawdę musimy tam wejść. Wtedy ochroniarz dziwnie popatrzył się na starca jakby kogoś w nim rozpoznał. – Nie ma mowy, proszę stąd odejść. Tomasz podszedł powrotem do auta przy którym stali jego towarzysze. – Złe wiadomości. Ten ochroniarz chyba wie jak wyglądamy. – W takim razie wejdziemy oknem. Monika, ty odwrócisz jego uwagę, a w tym czasie my wejdziemy do środka.. – Czemu ja? I jak potem do was dołączę? – Odjedziesz autem kilka metrów dalej, tak żeby cię nie widział i wejdziesz innym oknem. – No dobra – Iwona podeszła do ochroniarza. – Cześć, wpuściłbyś mnie tutaj? Co prawda nie mam zaproszenia ale bardzo mi się podoba ta impreza. – Haha nie ma mowy! Nie chcemy tu żadnych obcych a jeśli to już wszystko, to – Monika zauważywszy że mężczyzna chciał obrócić się w lewo gdzie Tomasz był w połowie drogi wchodzenia przez okno, chwyciła pęk kluczy wiszący z jego kieszeni i krzyknęła: – Złap mnie jeśli potrafisz! – po czym zaczęła uciekać w stronę lasu ile sił w nogach. Ochroniarz oczywiście ruszył za nią. W pewnym momencie ścieżka skończyła się, a Iwona wbiegła do ciemnego, mrocznego lasu. Strach przed ochroniarzem przewyższył jednak ten przed potworami więc biegła dalej. Ukryła się za jedynym z drzew, a nieświadomy mężczyzna przebiegł koło niej dalej. Wtedy Iwona rzuciła klucze najdalej jak potrafiła i po cichu oddaliła się. Przedmioty spadły zaraz koło ochroniarza wypadając z pęczka, więc zaczął je gorączkowo zbierać, co Monika wykorzystała. Pobiegła z powrotem pod willę, tym razem wchodząc drzwiami i zatapiając się w tłumie ludzi. Przeszukała całe dolne piętro i wszystkie pokoje, ale nigdzie ani śladu dziewczyn. Kiedy wchodziła po schodach na górę zobaczyła Tomasza, Mirca i Justynę i ruszyła w ich kierunku. – Monika! Jesteś cała! – ucieszyła się Justyna – Oczywiście, że jestem, ale musiałam uciekać przed tym ochroniarzem więc pośpieszmy się zanim nas znajdzie. – Przeszukaliśmy całą górę i nic – zamartwił się Tomasz. – Ja szukałam na dole i też dupa. Ferajna zeszła znowu na dół. – Zanim pójdziemy znowu szukać, muszę się napić wody. Strasznie zmęczyła mnie ta gonitwa – powiedziała Monika po czym zaczęła pić wodę z kranu w dużej przestrzeni kuchennej. – Tu są jeszcze jakieś drzwi – powiedział Mirco wskazując na wyjście awaryjne. Nagle ledwo co, przez dudniącą muzykę, detektyw usłyszał wrzaski Pati. – TAM SĄ!! – wrzasnął, pozostała trójka poderwała się. Eddie przez chwilę grzebał w swoim plecaku, po czym wyjął mały scyzoryk. Chwilę mocował się z zamkiem i otworzył drzwi. – Za późno – szepnął Tomasz, widząc jak duże auto odjeżdża w nieznane. – FUCK! Tomaszu tam są nasze córki!! Ja nie wytrzymam! Boże, musimy wracać do Bogoty! W tej chwili, to może zdążymy jeszcze je uratować.. – Mamy na to 3 dni – oznajmił Eddie. – Co? Dlaczego? – Dowiedziałem się, że za trzy dni mają je przewieść do Dubaju, później do Chin, a stamtąd nie ma już ratunku. Przerażeni ruszyli do hotelu zabrać swoje rzeczy i wymeldować się i pełni obaw ruszyli do Bogoty. ****************************************************** – No, już prawie dojeżdżamy, pobudka! – uśmiechnęła się złowrogo Jess. – Wiesz że i tak będą nas szukać? Prędzej czy później nas znajdą. Wypuśćcie nas teraz a nic nie powiemy – zaczęła Zuzanna. – Haha, myślisz, że jestem na tyle głupia? I tak was nie znajdą bo nie zdążą. Za trzy dni wyjeżdżacie do Arabii, a później do Chin więc.. Nie mam się o co martwić. – Dlaczego akurat my? – wtrąciła się Pati – wcześniej mówiłaś, że to sprawka naszych mam. Wyjaśnij nam przynajmniej o co tu chodzi. – I tak więcej nie będziecie wolne więc.. Kiedy uciekłyście, wasze mamy wynajęły prywatnego detektywa żeby was znalazł.. pech chciał, że trafiły na Mirca.. mojego przyjaciela, jego zadaniem było złapać was i umieścić w ośrodku moralizującym dla chrześcijan, który znalazły na Internecie, wasze mamy nie wiedzą jednak że tak naprawdę to tylko przykrywka. Ułatwiłyście nam zadanie swoją ucieczką do Cali, bo teraz nawet nie przyjdzie im do głowy że coś wam się stało. – Słyszysz Pati? Przez ich nadopiekuńczość skończymy w rowie – szepnęła Zuzanna. – Nie martw się, nie skończymy, ale pogadamy o tym potem – odszepnęła po czym powiedziała już na głos Pati: – Dobrze, a kim ty jesteś? – Ja jestem Jessica, dziewczyna właściciela ośrodka.. a teraz koniec tych pogaduszek, wysiadka! Jessica popchnęła Zuzannę i Pati do przodu, gdzie od razu przechwycili je ochroniarze. Dziewczyny wciąż miały zawiązane oczy, więc nie miały nawet pojęcia dokąd zmierzają. Po chwili zatrzymali się. Ktoś zdjął im opaski. Znalazły się w dużej Sali. Oprócz nich było tu dużo innych dziewczyn. O dziwo nie wyglądały źle, było kilka drzwi do zadbanych toalet, wiele ładnych łóżek, garderób, szaf i kuchnia w której było pełno jedzenia. Same dziewczyny śmiały się z czegoś przeglądając telefon. – Nie żebym narzekała – zaczęła Zuzanna,- ale nie tak sobie wyobrażałam porwanie.. – Widzisz, mówiłam wam, że będzie wam tu dobrze jeśli będziecie posłuszne. – No okej, ale skąd masz pewność, że któraś z nich nie zadzwoni na policję? – Bo to są telefony bez opcji dzwonienia czy pisania. Wszystko co na nich robią widzimy od razu na naszych monitorach, plus mają tu o wiele lepsze życie niż miały kiedyś. Widzicie drogie przyjaciółki, kiedyś każda z nich protestowała. Teraz są szczęśliwe, bierzcie przykład! A teraz Bri! – tutaj Jessica zawołała jedną z siedzących na łóżku dziewczyn. – Co tam Jess? – Oprowadzisz nowe? – Jasne, chodźcie za mną – powiedziała Bri, na co Jess wyszła z pomieszczenia. – Słuchaj, musisz nam pomóc stąd uciec, my chcemy wrócić do rodziny, mieć wolność! To jest złota klatka, ale wciąż klatka! – Ciszej, bo jeszcze ktoś was tu usłyszy.. wiem co czujecie ale obawiam się, że nie będę mogła wam pomóc, a teraz chodźcie za mną.. okej a więc to są wasze łóżka. – Chwila, dlaczego na łóżkach są nasze imienia? – Widocznie wasze porwanie było planowane już wcześniej. – A no tak! Zapomniałam – powiedziała Zuzanna. – Dobra, czyli tu śpicie, tam są garderoby, tu macie telefony i nie próbujcie żadnych sztuczek. Uwierzcie mi, Jess nie przebiera w środkach. Pobudka jest o której chcecie. Tak naprawdę przed 20 nic się tu nie dzieje, czyli jecie o której się wam podoba i co wam się podoba. Jess zawsze dba o dobrą jakość wyżywienia. Codziennie chodzimy na siłownię, basen i salę gimnastyczną. W piątki i poniedziałki jest joga. Oprócz tego jeśli dobrze się sprawujesz możesz zapisać się na zajęcia dodatkowe. Ja chodzę na hiszpański i śpiew. A i zapomniałabym, codziennie tańczymy po 2 godziny. Ich klub jest najlepszy i chcą aby tak zostało. – Wszystko super, ale co to w ogóle jest za miejsce? Burdel? – Połowicznie. Niektóre dziewczyny tylko tańczą, inne tylko.. Drugie i to i to. Są też takie które czekają na eksport za granicę, z tego co wiem plasujecie się w ostatniej grupie. – Tak wiemy, a co będziemy robić do tego czasu? – Nie wiem, zapewne tańczyć albo- – Tak, dzięki za info.. – Jako że jesteście nowe, ja i dziewczyny zrobimy wam jutro śniadanie, więc nie martwcie się. A teraz idźcie już lepiej spać, dobranoc! – Dzięki, dobranoc Bri. – Ty, Pati, co sądzisz o tym wszystkim? – Myślę że Bri może nam pomóc uciec.. udaje szczęśliwą, ale mogę się założyć, że wcale nie chce tu być. Pamiętasz jak wspomniałam, że mamy rodzinę? W jej oczach coś błysnęło. – Musimy to z niej wyciągnąć i namówić ją do ucieczki.. a ona namówi resztę! – Świetny plan.. Mam nadzieję, że się uda. – Ja też, a teraz wybacz ale serio chce mi się spać. – Jasne, dobranoc – Zuzanna zamknęła szklane drzwi od ich pokoju po czym również się położyła. ******************************************************** – Już dojeżdżamy – westchnął Mirco. – Dobrze, czyli jaki jest nasz plan? – Moniko, przed chwilą go omawialiśmy – zirytował się Tomasz. – Wybacz, ale tak się stresuję, że wszystko mi ucieka! – No dobra. Dzisiaj już nic nie zdziałamy. Skoro dziewczyny wylatują za 3 dni, musimy odbić je na lotnisku. W ośrodku jest za dużo ochroniarzy i nie damy rady. Na pewno mają prywatny samolot, więc zadaniem Mirca jest dowiedzieć się dokładnie kiedy, gdzie i o której mają wylecieć. Kiedy już będziemy wiedzieć, poproszę mojego dawnego przyjaciela z FBI o zorganizowanie ustawki. Wy – tutaj Tomasz spojrzał na Monikę i Justynę – zajmiecie się wyprowadzeniem dziewczyn z samolotu i doprowadzeniem ich do mojego auta. Kiedy odjedziemy Lucifer zajmie się już Jessicą i jej ekipą. – Chwila, kim jest Lucifer? – Moim znajomym z FBI. Zanim zaczniesz gadać, że ma imię szatana to wiedz że jest szatanem we własnej osobie. – Dobre sobie, szatan nie pracowałby w policji. – Cóż, nigdy nie poznałaś diabła. Tak naprawdę to nie on namawia nas do złych uczynków. Lubimy obwiniać go o wszystko, ale tak naprawdę sami podejmujemy wybory. – Dobrze, skończymy z bajkami o szatanie. Jestem na to zbyt zdenerwowana. – Well, niedługo sama się przekonasz. NASTĘPNEGO DNIA Zuzanna i Pati obudziły się około 12. Kiedy wyszły ze swojego pokoju, zauważyły iż każdy jeszcze spał. Zignorowały więc obietnicę Bri o śniadaniu i postanowiły przyszykować je sobie same. Usmażyły bekon i jajko, zrobiły sobie pyszne kanapki ze świeżego pieczywa z dobrymi serami i marmoladą, oraz zrobiły sobie kakao. – Ty, nie jest tu tak źle. – Tu nie, ale w Afryce czy Arabii już tak. – Stara, w Arabii jest super bogato, ja tam- – Pati, nawet o tym nie myśl. Będziemy i tak super bogate plus W O L N E. Czy to nie lepsza opcja? - No w sumie.. – Oh, widzę że poradziłyście sobie same! – nagle za ich plecami jakby znikąd wyrosła Brianna. – Nie strasz – zaśmiała się Pati. – Wybacz. – Tak w ogóle, to zastanawiałam się.. nie tęsknisz za nikim? – zapytała Pati na co Bri aż zawrzała: – Pilnujcie swojego nosa, nowe – powiedziała, po czym wróciła do swojego pokoju. – Mówiłam ci żeby się wstrzymać z tym pytaniem! Widzisz co narobiłaś.. Po godzinie, gdy każdy już wstał, Haley poinformowała dziewczyny, że niedługo wychodzą na siłownię. Pati i Zuzanna przebrały się więc w strój sportowy który znalazły w garderobie, po czym ruszyły za resztą. Kiedy były w połowie ćwiczeń nagle niespodziewanie podeszła do ich Bri. – Słuchaj Bri, przepraszam- zaczęła Pati. – Nie, to nie twoja wina.. mam córkę. Zawsze starałam się ją chronić, ale chyba zrozumiałam, że siedzenie tu może tylko pogorszyć sprawę. – No, it’s not your fault... I have a daughter. I was always trying to protect her, but I think I just understood that sitting here and doing everything what Jessica wants can only make things even worse... - pisałam to sama bo mi się zachciało, nie potrafię wytłumaczyć XD – Co chcesz teraz zrobić? – Pomogę wam, a wy pomożecie mi. Uciekniemy stąd razem. Jeszcze dzisiaj w nocy. W zamian za moją pomoc załatwicie ochronę dla mnie i mojej córki. Wiem, że ojciec Zuzanny to miliarder. – Dobrze, oczywiście zgadzam się, ale jak chcesz to zrobić? I może omówimy to potem? – Nie. To jedyne miejsce w którym nasza rozmowa nie wygląda podejrzanie. Słuchajcie, dowiedziałam się, że dzisiaj Jessica i Brad jadą na ważne spotkanie i wrócą dopiero następnego dnia. Ochrona tutaj jest liczna i dobra. Ćwiczyłam karate więc spokojnie mogę pokonać kilku z nich, ale nie wszystkich. Wiem gdzie jest alarm pożarowy. W nocy o trzeciej wyjdziecie ze swojego pokoju na czworakach, tak żeby nie złapały was kamery. Spotkamy się koło kuchenki i wyjdziemy tylnym wyjściem do którego klucz ma tylko Jess i Lou. Zanim zapytacie kim jest Lou, to mój zaprzyjaźniony ochroniarz. Wisi mi przysługę. – Naprawdę bardzo ci dziękujemy.. – Nie trzeba. Robię to dla siebie. Do zobaczenia, nowe. ******************************************************* Parę godzin później... – Boże, mam nadzieję że się uda – szepnęła Zuzanna. – Ja też. Za 5 trzecia, musimy iść. Dziewczyny wyszły na czworaka z pokoju i doszły w umówione miejsce. Siedziały chwile, aż ktoś dotknął ramienia Pati. Ta już chciała się wydrzeć, ale wtedy czyjaś ręka zatkała jej usta. – Cicho, to ja- Bri – Boże, nie strasz nas tak! – Ciszej.. nie możemy nikogo obudzić.. a teraz za mną. Dziewczyny przeszły do drzwi które jako jedyne nie były objęte monitoringiem. Bri delikatnie puknęła w nie 3 razy po czym wrota otworzyły się i stanął w nich wysoki blondyn. – Poznajcie Lou. – Pati. – Zuzanna. – Dobra, teraz przejdźcie tamtędy, do końca korytarza. Będzie tam jeden koleś pilnujący wyjścia z ośrodka, a na zewnątrz czeka na was auto. Tu masz kluczyki Bri, jesteśmy kwita. – Oczywiście, dzięki.. Dziewczyny pobiegły wskazaną przez Lou drogą , po czym Bri powoli pchnęła drzwi pokazując dziewczynom, że mogą iść dalej. Na krześle faktycznie spał wątły ochroniarz. Już miały przejść koło niego, kiedy Zuzanna spostrzegła, że klucze do wyjścia wiszą na jego szyi. Ostrożnie zdjęła przedmiot, po czym Bri już otworzyła drzwi, nagle Pati potknęła się i wpadła prosto na śpiącego mężczyznę. – Co się dzieje!!! WSPARCIE!!!! Bri szybko powaliła go na ziemię, ale wtem usłyszała kroki. – Zuzanna, szybko! – Ale Pati!! Chodź wstawaj!! Nagle do sali wpadło stado innych ochroniarzy. – Biegnijcie!!!! – krzyknęła Pati. Zuzanna i Bri jak najszybciej wsiadły do auta po czym w akompaniamencie wystrzeliwanych pocisków odjechały. – Boże Bri, Pati tam została!!! – Nie martw się, wyciągniemy ją stamtąd, wszystko będzie dobrze..- ale w rzeczywistości nie wiedziała czy będzie. ****************************
przerwa ****************************
Są tacy co twierdzą że jest za dużo nowych postaci które pojawiają się i znikają co chwila bez sensu. Dla tych wymagajacych fachowej pomocy nie rozgarnietych, autorka podaje spis osób: _________________________________________________________ Zuzanna Kuznar – każdy wie, Główna bohaterka, piękna mądra i najlepsza. _________________________________________________________ Patrycja Maciołek – każdy wie _________________________________________________________ Justyna Sobczak – mama Pati _________________________________________________________ Iwona, Monika Łapacz – mama Zuzanny, była Tomasza – pani mecenas _________________________________________________________ Tomasz Kuznar aka starzec- ojciec Zuzanny, redaktor naczelny Forbesa, etc. _________________________________________________________ Mirco, Eduardo/ Eddie Perez – detektyw, aktor i piosenkarz _________________________________________________________ Zayn Malik – piosenkarz, były członek 1Direction _________________________________________________________ Jessica – dziewczyna właściciela ośrodka, znajoma Mirca _________________________________________________________ Brianna – koleżanka Zuzanny i Pati, pomogła im uciec z ośrodka _________________________________________________________ Maja Kulpa aka Kupa – największy wróg Zuzanny, koleżanka Pati ble _________________________________________________________ Magda Szejpun aka Mazda – drugi wróg Zuzanny, przyjaciółka Kupy ble _________________________________________________________ Mazikeen Smith ( Maze) – demonica która chroni Lucifera, przyjaciółka Patrycji. _________________________________________________________ Lucifer Morningstar – Diabeł, pracuje w FBI. NAJPIĘKNIEJSZY CHŁOPAK ALIVE OHHHH MÓJ MĄŻ!!!!!!!!!! _________________________________________________________ Chloe Decker ( Pani detektyw) – partnerka Lucifera w FBI _________________________________________________________ Fernando Cafarago – archeolog, oszust. _________________________________________________________ Madison Beer – piosenkarka , idolka Pati i Zuzanny. Najładniejsza dziewczyna Alive _________________________________________________________ Harry Jones - przyjaciel Tomasza z Pracy, date Justyny. _________________________________________________________ Detektyw Dupek – Daniel Schanhez ( Dan) – pracuje z Luciferem, nie lubią się i jest dupkiem. ( postać epizodyczna) _________________________________________________________ ***********************
koniec przerwy *************************
******************************** odcinek 16 ******************************** Zuzanna chodziła nerwowo po pokoju. Za chwilę mieli się tu zjawić Tomasz, Mirco, Justyna i Iwona. Nie dość, że będzie musiała tłumaczyć się matce i ojcu to jeszcze w końcu spotka Eddiego.. z drugiej strony bardzo bała się o Pati. W końcu jej rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. Zuzia odetchnęła i otworzyła. – Cześć mamo- – O BOŻE ZUZA JESTEŚ CAŁA!! – Iwona dosłownie rzuciła jej się na szyję. – Tak bardzo cię przepraszam, nie miałam pojęcia, że ten ośrodek to ściema, ale z drugiej strony mogłaś nie uciekać z domu! – Moniko, kiedy indziej wyjaśnimy sobie ten temat, teraz są ważniejsze sprawy.. – Oh, my się chyba jeszcze nie znamy, jestem Mirco. – Zuzanna. – Dobrze, więc dlaczego chciałaś się z nami widzieć? – I gdzie jest Pati? – zapytała Justyna. Zuzia zaczęła wyjaśniać wszystko po kolei. – Jakiś chłopak zaprosił nas na imprezę, która była ustawką i porwano nas stamtąd do ośrodka, ale to już wiecie. Widziałam was w drzwiach jak odjeżdżaliśmy.. Potem znalazłyśmy się w ośrodku, gdzie poznałyśmy Bri- tutaj wskazała na stojącą obok dziewczynę. – I dzięki jej pomocy udało nam się uciec, to znaczy prawie bo kiedy już miałyśmy wychodzić Pati wpadła na ochroniarza i musiałyśmy uciekać.. sęk w tym, że Patrycja dalej jest w ośrodku.. nie zdążyła. – MOJE DZIECKO!! Zuzanna, nie mogłyście jej pomóc!!!? – Justyna o mało nie zemdlała. – Gdybyśmy się wróciły złapali by też nas, a wtedy nie byłoby już żadnej szansy na wolność. Musimy po prostu odbić Pati. – Mam nawet pomysł jak to zrobimy – powiedział Eddie. ****************************************************** – Mirco jak dobrze cię widzieć! Czyli jednak zdecydowałeś się na moje warunki? – Jasne, to i tak dużo a w końcu przyjaźń jest ważniejsza od pieniędzy, czyż nie? – Oczywiście Amigo, niestety Zuzannie udało się uciec i to jeszcze z moją najbardziej zaufaną dziewczyną.. – Ale wciąż masz Pati, co z nią zrobisz? – Jutro o 5 zapakuję ją do prywatnego samolotu, a dalej przejmie ją już klient w Dubaju. – Pewnie zarobisz na tym sporo.. – A propos zarobków, tu jest twoja część – powiedziała Jess wręczając detektywowi kopertę. – Dzięki, niestety nie zostanę dłużej, bo praca mnie wzywa. – Szkoda, powodzenia w nowych sprawach! Mirco wsiadł do auta po czym najszybciej jak mógł wrócił do przyjaciół z wieściami. – Słuchajcie, Pati ma jutro o 5 wylecieć do Dubaju. Musimy już od czwartej stać pod ośrodkiem. Podzielimy się na 3 grupy i każda grupa będzie w oddzielnym aucie. Monika z Justyną, ja z Tomaszem i Zuza z Bri. – Jasne, ale nie zapomnij co mi obiecałaś Zuzanno. Ochroniarz dla mnie i małej – mówi Bri. – Oczywiście. Tato załatwisz to? – Tak, ale dopiero jak odbijemy Pati, a teraz wybaczcie, muszę zadzwonić do mojego przyjaciela z FBI poinformować go o wszystkim – powiedział Tomasz i wyszedł z pomieszczenia. – Tak, my pójdziemy z Tomaszem. – W takim razie widzimy się jutro o trzeciej pod rezydencją Tomka, do zobaczenia – pożegnał się Mirco. ***************** Zuzanna nie zmrużyła nawet oka. Tak więc gdy wybiła druga zaczęła się szykować. Pół godziny później obudziła Bri, po czym razem ruszyły pod dom Tomasza. Czekał tam już Mirco. Zuzanna poszła się z nim przywitać, chwilę rozmawiali kiedy drzwi rezydencji otworzyły się i stanęli w nich rodzice. Tak jak było wcześniej omówione rozdzielili się na grupy i pojechali pod ośrodek, każdy z innej strony. Czekali, czekali i czekali aż w końcu Zuzanna zauważyła jak Pati wychodzi z jakimś zapewne pilnującym ją mężczyzną i Jess, po czym wsiadają do auta. Od razu nadała sygnał pozostałym i pierwsza grupa ( Zuza i Bri) ruszyła w bezpiecznej odległości za samochodem. – Halo Zuza, wyjeżdża jakieś kolejne auto, więc jedziemy za nimi. Lucifer już jedzie za tobą i Bri, więc nie martwcie się – zadzwonił Tomasz. – Kim do diabła jest Lucifer? – Diabłem. – Ha ha ha bardzo śmieszne. – Cóż, mój stary znajomy z FBI. – Wow nie wiedziałam, że masz takie znajomości.. – No widzisz. A teraz skupcie się na zadaniu. Monika i Justyna na razie zostaną pod ośrodkiem. – Okej, przyjęłam – Zuzanna rozłączyła się. ******************************************************** Godzina 4:00 – Odbiór tato, tu Zuzanna. Dojechałyśmy pod jakieś lotnisko, ale na razie nikt nie wysiada z auta, gdzie Lucifer? – Powinien zaraz tam być, obserwujcie dalej. My teraz jedziemy za drugim autem. – A co u Moniki i Iwony? – Dalej śledzą ośrodek. – No dobra, bez odbioru – Zuzanna zakończyła rozmowę i zaczęła rozmyślać: – Swoją drogą ciekawe czy ten Lucifer jest przystojny... Podoba mi się bardzo jego imię.. Martwię się tylko, że skupi całą swoją uwagę na Pati bo jest porwana, chociaż ja jestem ładniejsza! Ale to teraz wszystko nie ważne bo moja najbliższa przyjaciółka może zaraz wyfrunąć do Dubaju. – Zuza, co robimy jak już wyjdą? – Nie wiem, zaraz powinno tu być FBI więc raczej powiedzą nam co robić, a jeśli się nie zjawią to mamy broń i coś się wymyśli. Po chwili jednak Zuzanna zauważyła że nie daleko zatrzymał się czarny, mały samochód, więc postanowiła pójść i sprawdzić czy to Lucifer. Nie groziło jej że zostanie zauważona, ponieważ samochód znajdował się w bezpiecznej odległości od lotniska, schowany pomiędzy krzakami. Zuzanna niepewnie szła w stronę samochodu, kiedy nagle ktoś z niego wyszedł. – Przepraszam czy to ty jesteś Zuzanna? – powiedział diabelsko piękny chłopak. – Umm tak, a ty jesteś? – Lucifer Morningstar, diabeł we własnej osobie – uśmiechnął się. – A więc „szatanie” jaki masz plan? – No cóż, musimy przesiąść się do jednego auta, a potem czekamy aż Pati wyjdzie i wkraczamy. – Okej to ja pójdę po Bri. Siedzieli, i gadali i siedzieli, aż w końcu Bri zobaczyła, że coś się dzieje. – Ej, patrzcie, chyba nadlatuje helikopter. – Faktycznie, Jessica i dwóch mężczyzn prowadziło już Pati do helikoptera, który miał zaraz wylądować. Potem poszło już jak z płatka. Lucifer szybko podjechał na lotnisko i kazał dziewczynom zostać w aucie, po czym sam wybiegł wraz z ekipą – FBI !!!!! Połowa zaczęła uciekać, połowa bić się z policjantami, jednak uwagę Zuzanny przykuło to, że Jessica wciąż ciągnie Pati do helikoptera. Nie zważając na nic chwyciła pistolet, pobiegła po czym strzeliła Jessice w nogę. – Ała!!! Ty głupia, pożałujesz! Jednak Zuzanna jak najszybciej pobiegła z Patrycją krzycząc do Lucifera. Kiedy się już odwróciła Jessiki nie było, reszta już uciekała. Wszyscy wsiedli do auta i odjechali. – O Boże Pati!! Nic ci nie jest?! – Zuzanna tuliła dziewczynę. – Zuziu, tak bardzo Ci dziękuję! Uratowałaś mnie.. – W końcu od czegoś się ma przyjaciół.. Pati powiedz, co tam się działo? – Jak udało wam się uciec zamknęli mnie w pokoju, potem przyszła Jessica i nadarła się na mnie, ale nic mi nie zrobiła.. Resztę już znacie. – Tak bardzo ci współczuję! – zaczęła Zuzanna, jednak Pati skupiła swoją uwagę na czymś a raczej na kimś innym. – My się chyba jeszcze nie znamy – odchrząknęła, irytując Zuzannę. – Lucifer Morningstar, a piękna pani w opałach to zapewne Pati? – Zgadza się – zachichotała. Zuzia ledwo powstrzymała się od kopnięcia jej. I tak na flirtach Pati zleciała im droga. Z tego wszystkiego zapomnieli skontaktować się z Tomaszem, więc Zuza wykręciła numer starca: – Halo? Tato, słuchaj wszystko się udało, Pati jest z nami cała i już do ciebie jedziemy. – Dobra, czekamy. Po OKOŁO 15 minutach dotarli na miejsce. Justyna już stała na zewnątrz. Kiedy zobaczyła Pati, płacząc rzuciła się na nią. – Moje dziecko!! Boże Pati! – Mamo... Du- dusiszzzz.. – Och przepraszam najmocniej – powiedziała, odsuwając się. Wszyscy weszli do środka, a Zuzanna dokładnie wszystko opowiedziała. Jeszcze przez chwilę rozmawiali, po czym chłopacy z FBI dostali nowe wezwanie. – Lucifer, jeszcze raz dziękuję – powiedział Tomasz. – Teraz jesteśmy kwita. Zuzanna poszła odprowadzić ich na zewnątrz, po czym Lucifer powiedział: – Tu jest mój numer, chodź dzisiaj ze mną na kolację. – Umm jasne – powiedziała niby od niechcenia Zuza, w środku umierając ze szczęścia. – Będę po ciebie o siódmej. – uśmiechnął się i wyszedł. – No moje drogie, teraz mamy sobie chyba wiele do wyjaśnienia.. – powiedziała stanowczym głosem Monika. – Masz rację mamo, należą wam się wyjaśnienia. Uciekłyśmy z domu, bo po osiemnastce należało nam się trochę życia a wiemy, że nie pozwoliłybyście pojechać nawet do Warszawy! – Mogłyście nam chociaż zostawić list, cokolwiek! Gdyby nie Magda nawet nie wiedziałybyśmy że tu jesteście! – Co za zdrajczyni, widzisz Pati, dobrze zrobiłyśmy że jej nie wzięłyśmy ze sobą! – Zuzia, nie o to teraz chodzi, czy wy wiecie jak myśmy się martwiły o was? – O mój Boże, daj mi spokój, jestem dorosła. – Ale to było bardzo nieodpowiedzialne! Myślałam, że zostaniesz w Płocku, będziesz tam studiować i potem pójdziesz do pracy i już na zawsze zostaniemy razem w jednym mieszkaniu! – Mamo kocham cię, ale cokolwiek nie zrobisz czy powiesz i tak nie wrócę do tej dziury. – Moniko, wygląda na to, że musisz zaakceptować wybór swojej córki. To, że moja ze mną wróci, nie oznacza, iż Zuzanna też ma. – Umm mamo, ale wiesz, że ja nigdzie nie wracam? Nie po to się stamtąd wyrwałam, żeby rezygnować z wielkiego świata dla twoich fanaberii – Ależ Pati!! – DOSYĆ! Dziewczyny, przeproście mamy za to, że uciekłyście, bo prawda jest taka, że mogłyście pojechać w normalny sposób i uniknąć spirali niefortunnych zdarzeń np. tych z ośrodkiem. ALE wy- tu Tomasz wskazał na Justynę i Monikę – zrozumcie ich wybór. – Wiesz co tato, masz rację, przepraszam mamo. – Och dziecko! – Iwona przytuliła Zuzannę. – Ja też przepraszam – powiedziała Pati. Kiedy już wszyscy się poprzytulali i zjedli i poszli na plażę i wykonali tysiąc innych czynności w końcu nastał wieczór. Mimo że była szósta, Pati stwierdziła że się położy, miała dzisiaj trudny dzień. Zuzanna wykorzystała to i zaczęła szykować się na randkę. Nagle zadzwonił jej telefon. – Halo? – Cześć Zuzann.o – Witaj Luci, skąd masz mój numer? – Mam swoje sposoby.. jesteś gotowa? – Tak, prawie. – Dobrze. Będę po ciebie za 20 minut. Ta rozmowa, mimo że krótka, zbudziła Patrycję która wściekła zaczęła myśleć: – Nie mogę uwierzyć! Co on w niej widzi, przecież jestem ładniejsza i mądrzejsza i w ogóle lepsza! Teraz jeszcze idą na randkę, a Zuzanna nawet nie raczyła mi nic powiedzieć… nie mogę puścić tego płazem, muszę za nimi jechać!!!! Tymczasem Zuzanna czekając również oddała się swoim myślom: – Ciekawe gdzie mnie zabierze... na pewno w jakieś wyjątkowe miejsce, bo jestem tak piękna, że w brzydkim miejscu było by mi nie do twarzy. Wybudowałabym chętnie restauracje do której mogą chodzić wyłącznie piękni ludzie.. ale gdzie? Potrzeba ładnego otoczenia i dużej przestrzeni.. W sumie to w Grecji jest fajnie, tam jest wiele starych, rozpadających się budynków. Zburzyć starocie i postawić coś nowego! Nie wiem dlaczego w tak turystycznym miejscu wciąż jest tyle ruin.. Przemyślenia Zuzanny przerwał jednak dźwięk wiadomości: "Luci: Jestem xx". Zuzanna chwyciła płaszcz i wyszła z pokoju. Pati od razu poderwała się z łóżka podążając za przyjaciółką. Kiedy zobaczyła że odjechali wsiadła do auta Tomasza, który widząc to zaczął coś krzyczeć. Po OKOŁO 15 minutach dojechali pod ekskluzywną meksykańską restaurację. – Jak ci się tu podoba Zuzanno? – Miejsce co prawda było bardzo bogate i ładne, ale był jeden problem. Zuzanna nie znosiła kuchni meksykańskiej.. postanowiła jednak przemęczyć się i z pięknym uśmiechem odpowiedziała: – Jest cudownie, kocham meksykańską. Zajęli stolik na tarasie z widokiem na morze i zaczęli rozmawiać, w międzyczasie podszedł kelner: – Dzień dobry, co państwo zamówią? – Ja poproszę kurczaka w sosie mole poblano, a ty piękna? – Ja chcę fajitas. – Niestety, skończyło nam się, ale mogę zaproponować enchiladas. Zuzanna zbladła, fajitas to jedyna potrawa którą lubiła, jednak postanowiła grać. – Oczywiście, uwielbiam enchiladas! – W takim razie dziękuję za złożenie zamówienia – uśmiechnął się staruszek. – Zuzanno, powiedz mi coś więcej o sobie.. – Zależy co chciałbyś wiedzieć. Hmm a więc urodziłam się w Chicago, potem dorastałam w Polsce- – Wybacz, że ci przerwę, czy to ten kraj między Rosją i Niemcami? – Tak. A więc przeprowadziłam się tydzień temu na 18, chwilowo do Bogoty, ale razem z Pati planujemy podróżować. – Kim jest Pati? Tymczasem Pati już dawno zeszła na plaże i weszła pod schody, tak że stała centralnie pod Luciferem i Zuzanną, ale nie mogli jej zauważyć. – Jak mógł mnie nie zapamiętać! Przecież jestem śliczna! – Uh nie przejmuj się nią, to ta brunetka którą ratowaliśmy. – Aaa, ta Pati.. – Takk, to jest moja przyjaciółka, ale żeby była wybitnie piękna czy mądra to nie powiem. Pati aż zawrzała. – Ładna jest.. – Może trochę, dobra, Pati jest nieważna teraz ty powiedz mi coś o sobie.. – To ja zadałem to pytanie. – Dobra to inaczej, gdzie mieszkasz, co robisz, ile masz lat? – To akurat mogę ci powiedzieć. Orginalnie mieszkam w piekle, ale 4 lata temu postanowiłem odpocząć od rozkazów ojca, który zesłał mnie tam na wieki, więc zrobiłem sobie wakacje w Los Angeles, poznałem panią Detektyw i dla zabawy rozwiązuję sprawy morderstw, etc w FBI. – Okej, kim jest pani detektyw i dlaczego akurat FBI? – zaśmiała się Zuza. – Dużo chcesz wiedzieć.. Pani detektyw to moja partnerka zawodowa, razem rozwiązujemy sprawy, a FBI dlatego że moją pracą w piekle jest karanie winnych. Jeszcze chwilę rozmawiali, aż w końcu przyszło ich jedzenie. – Moje jest świetne, a twoje, hermosa? – Moje też.. – Wszystko w porządku, trochę pobladłaś? – Zdaje ci się.. Na szczęście Zuza przetrwała do końca posiłku nie zwracając go. W końcu Lucifer poprosił o rachunek. – Mam jeszcze jedno pytanie. Dlaczego przyjechałeś tak daleko do Bogoty specjalnie żeby pomóc mojemu tacie? – Bo diabeł zawsze wywiązuje się z umowy. Dobrze się znamy, a Tomasz ma teraz wobec mnie dług, który kiedyś spłaci. – Aha, a nie wydaje ci się, że to trochę dziwne, iż nazywasz się Diabłem? – Hermosa, ja jestem diabłem. Zuzanna nie chciała tego kwestionować więc jedynie uśmiechnęła się. W końcu wyszli z restauracji i odjechali. – Wiesz Hermosa, ja muszę niedługo wracać, jutro może pojutrze, ale czy chciałabyś zobaczyć Los Angeles? – Chwila, chcesz mnie zabrać do siebie? – A czy nie to przed chwilą powiedziałem? Zuzanna już miała krzyknąć że oczywiście, kiedy postanowiła być bardziej tajemnicza.. – Może.. muszę się zastanowić czy mam czas, ale jeśli go znajdę to czemu nie? Luci widocznie się zdziwił, jednak powiedział: – Możesz też zabrać ze sobą tą Pamelę.. – Pati. – No właśnie, dobra, mój numer masz, więc dzwoń jak coś. – Jasne – Zuzanna ku zdziwieniu Lucifera dała mu całusa w policzek po czym wysiadła, mówiąc "trzymaj się Diable". – Trzymaj się Hermosa. Tymczasem... Pati weszła do rezydencji Tomasza. – PATI czy ty oszalałaś? Moje najdroższe auto, a co jakbyś coś z nim zrobiła? – Przepraszam... Bardzo mi się gdzieś spieszyło. – Już dobrze, ale następnym razem bierz te tańsze. A gdzie Zuzanna? myślałem, że jest z tobą. – Niee, ona jest z.. koleżanką na jakimś spotkaniu, nie wiem, ale niedługo powinna być. – Dobra dzięki, dobranoc. – Dobranoc – powiedziała Pati po czym weszła do swojego pokoju i zaczęła myśleć na głos: – Nie mogę uwierzyć wprost nie mogę!! Jak mogła tak mnie obgadać, przecież widziała, że lubię Luciego!! Nie dość, że ta randka, obgadanie, to jeszcze jedzie z nim do Los Angeles. Dobrze, że chociaż o mnie pomyślał... Będę mieć okazję go poderwać i odegrać się na Zuzannie... Wpadłam na świetny plan! – Pati sprawdziła która jest godzina w Polsce i okazało się, że 17. Szybko wykręciła odpowiedni numer. Pierwszy sygnał...... drugi sygnał..... trzeci sygnał......... – Halo? ********************************
odcinek 17 ********************************
Kolumbia, Bogota, 11. XII godz. 24:00 – Halo? – Magda!! Cześć kochana co tam u ciebie? – Pati? Ty masz jeszcze czelność do mnie dzwonić!! Po tym jak mnie z Zuzanną wystawiłyście?! – Słuchaj, ja właśnie w tej sprawie... wiesz, że ty jesteś moją przyjaciółką, lepszą niż Zuzanna, ona mnie zmanipulowała, ale ja już wiem jaka ona jest naprawdę i proszę Cię, przyleć tu do nas i mi się na niej pomóż odegrać. – Pati nawet jeśli ci wierzę, to myślisz, że rzucę wszystko po jednym twoim telefonie i przyjadę? Za co? – Ja ci opłacę lot i pobyt, ale przyjeżdżaj jak najszybciej! – W takim razie najwcześniej mogłabym być jutro, bo dzisiaj już jest za późno. – Co ty, nie jest za późno, ja ci znajdę lot Last Minute, w nocy i ci go kupię! – Jak znajdziesz i kupisz... – To jesteśmy w kontakcie. Pa. – Pa. Kolejny numer Pierwszy sygnał... ... Drugi sygnał... ... – Pati?? – Cześć Maju! – Boże, ja myślałam że tobie coś się stało! Wszystko w porządku? – Nie widziałaś moich postów na instagramie? – Ostatnio miałam wiele na głowie, więc nie.. Gdzie jesteś? – Słuchaj, ta okropna manipulatorka Zuzanna mnie namówiła do ucieczki z nią, a ja chciałam z tobą, bo ty jesteś moją najlepszą z najlepszych przyjaciółek Maju! Wracając: jestem w Bogocie i przekonałam się, że miałaś rację i Zuzanna jest straszna! Magda dzisiaj tu przyleci i nie damy sobie rady odegrać się na Zuzi bez ciebie! – Wiesz, że ja jestem zawsze chętna żeby dopiec Zuzannie, ale za co ja mam przylecieć? – Ja ci mogę opłacić lot, a jeśli chodzi o hajs do ręki, to pamiętasz ten naszyjnik babci? – Tak, jest bardzo wartościowy. – Sprzedaj go jeszcze dzisiaj i zarobisz kupę pieniędzy! – Pati, nie wiem czy mogę.. – Pomyśl, ty i twoja najlepsza przyjaciółka w Kolumbii, wokół piękni chłopacy, i jeszcze zrobisz na złość swojemu największemu wrogu! – No dobra, przekonałaś mnie! A na którą mamy lot? – Na 23:30, wyślę wam bilety i wszystko na maila, a z Magdą to już się sama dogadaj. – Do zobaczenia! – Paa! Wtem Pati usłyszała kroki na schodach więc szybko zgasiła lampkę i położyła się. ******************************************************** NASTĘPNEGO DNIA – Pati, wstawaj! Nie uwierzysz co się stało!! – Zuza..... daj spać... – PATI! – Zuzanna wylała na nią szklankę wody, na co Pati poderwała się: – Nienormalna jesteś!!!? – Wybacz, ale spotkałam się wczoraj z Luciferem i zaprosił nas do niego do LA! – Cooo? Serio? O Boże ale super! A mówiłaś mu coś o mnie?? – Tak, że jesteś ładna, fajna i w ogóle. – Mhm, a kiedy lecimy? – Jutro rano. – Hmm.. Kupa i Mazda będą dzisiaj około 20... Jakoś będę musiała je przemycić... – Okej, to ja idę się szykować – powiedziała Pati po czym poszła do łazienki. – Hmm dziwnie się zachowuje.. ale to w końcu Pati, za tym nie nadążysz – pomyślała Zuza ignorując tą myśl. Na dzisiaj Zuzanna zaplanowała, żeby pojechać na pola kawy za Bogotę. Kiedy Pati wyszła z pod prysznica Zuzanna przedstawiła jej swój plan. – To super, ale uważam, że najpierw powinnyśmy powiedzieć rodzicom że jutro jedziemy, żeby znowu nie było problemów. Dziewczyny zeszły na dół. Tomasz przygotowywał jajka i bekon, Iwona robiła deskę serów a Justyna przygotowywała bagietę. – O cześć, myślałem, że dłużej pośpicie – powiedział Tomasz, gdy je zauważył. – Wybieramy się na pola kawy więc musiałyśmy wstać wcześniej. – A w porządku, tylko najpierw zjedzcie. Wszyscy usiedli do śniadania i zaczęli rozmawiać. – Ładną masz koszulkę Moniko – powiedział Tomasz. – Mi się średnio podoba, za ciemna, zero kolorów. – To sto razy lepsze od falban, nie znasz się... Ty Zuzanno, jakbyś obcięła włosy na chłopaka i nosiła chłopięce ubrania i miała krótkie jak chłopak paznokcie i zero makijażu jak chłopak, i w ogóle jak chłopak to by było lepiej. – Czyś ty zgłupiał do reszty? Zaadoptuj sobie syna, nie wiem, na całe szczęście jestem pełnoletnia. Czy do ciebie kiedyś dojdzie, że dziewczyny nie noszą króciutkich włosów jak jakiś Bob! Już od rana mnie irytujesz. – Zuzanno, nie unoś się to była tylko sugestia – powiedział Tomek. – Tak w ogóle to mi się wydaje, że ty Pati nie powinnaś się tak ubierać – powiedziała Justyna. – Jak? To są zwykłe crop topy, tak się ludzie w naszym wieku ubierają. Jezus, co jest z wami nie tak.. – Trochę szacunku! – Jak nie przestaniemy to zaraz wam puścimy WAP.. – Ani mi się waż Zuza!!! To jest najgorsza piosenka wszechczasów! Jak tak w ogóle można? – Dobra, mniejsza. Słuchajcie my jutro z Pati lecimy do LA. – O Boże mogłyście wcześniej powiedzieć, nie zdążę się spakować! – powiedziała Monika. – Ummm ale my jedziemy same... – JAK TO SAME?! – Mamy 18 lat… byłyśmy już same w Kolumbii i Paryżu. – I patrzcie co z tego wynikło! – Iwona, one są dorosłe, niech jadą gdzie chcą – powiedział Tomasz, na co Monika spojrzała porozumiewawczo na Justynę: – Wybacz, ale tym razem muszę się zgodzić z Tomkiem. Gdyby nie nasze głupie zachowanie, dziewczyny nie musiałyby uciekać i uniknęłybyśmy połowy tych zdarzeń. Prawda jest taka, że częściowo to także nasza wina i ja to zrozumiałam. – Ughhh.. no dobrze! Jedźcie, ale macie się odzywać! – Na pewno nie codziennie, ale dziękujemy! Dziewczyny dokończyły jeść i pojechały. Tymczasem Tomasz postanowił wykorzystać tą okazję i wykonał telefon. Po chwili wróci do kuchni. – Słuchajcie, dziewczyn nie ma.. co wy na to żeby zrobić podwójną randkę? Ja i Monika, a tobie Justyno na pewno przypadnie mój przyjaciel Harry. – O Boże Tomku nie musiałeś! A przystojny ten Harry? – wkręciła się Justyna. – Sama zobaczysz. – Iwona, to jest świetny pomysł! Zgadzasz się? Monika nie spodziewała się tego rodzaju ekspresji jeśli chodzi o byłego męża. Sama bardzo chciała naprawić ich relację, powiedziała: – Piszę się na to! Jako że było ledwo południe postanowili zrobić sobie wycieczkę na wzgórza wokół Bogoty. Przyjaciel Tomka podjechał po nich swoim samochodem i wyruszyli. – A więc ty jesteś Justyna, tak? – Tak, a ty jesteś Harry? – Zgadza się, bardzo miło mi cię poznać. – Mi także! – powiedziała Justyna, po czym szepnęła do Moniki – Jaki kulturalny ten Harry.. Zaczęli rozmawiać: – Justyno, powiedz mi coś o sobie.. Ile masz lat, skąd pochodzisz? – Ja mam 42 lata i pochodzę z Płocka. – Jak egzotycznie! Ja urodziłem się we Włoszech ale pół życia mieszkam w Bogocie. – Jak się poznałeś z Tomkiem? – zapytała Iwona. – Pracujemy razem. – To fajnie! Po 30 minutach spędzonych na takich rozmowach w końcu dojechali na miejsce. Randka przebiegła tak, że najpierw chwilę się kręcili, później Tomek wyjął szampana i truskawki. – To co, jak długo jesteście razem? –zapytał Harry. – My już dawno nie jesteśmy razem – speszyła się Monika jednak Tomasz złapał ją za rękę. W pewnym momencie Justyna chciała usiąść w innej pozycji, jednak przechyliła się za mocno do tyłu przez co potoczyła się z górki jak długa, ciągnąc za sobą Harrego. Pech chciał, że wpadli na barana który ich poobijał. Justyna już miała zacząć się drzeć, jednak zobaczyła, że jej towarzysz śmieje się, więc na chwilę sama poczuła się również beztrosko. Po chwili Tomasz i Monika trzymając się za ręce także poturlali się w dół. Cóż, to była naprawdę udana randka. TYMCZASEM Pati widząc że wybiła 19 powiedziała Zuzannie: – Słuchaj, ja muszę już wracać bo się umówiłam z takim chłopakiem. – Ooo super, mogę iść z wami? – Wybacz, ale będziemy umm... no wiesz... i niestety nie możesz jechać ale wszystko ci ze szczegółami opowiem. – No dobra, to udanej zabawy, ja jeszcze chwilę tu pozwiedzam bo stoi tam niezłe ciacho.. Pati złapała jedną z licznych taksówek kręcących się w okolicy – Na lotnisko poproszę. Pati siedziała i siedziała i czekała ponad godzinę aż w końcu zza rogu wytoczyła się Kupa i Mazda. – PATI!!!!! – Kupa rzuciła się na Pati omal nie zabijając ją swoją masą, po chwili dołączyła się też Magda. – Dziewczyny, ja też się cieszę że was widzę ale dusicie... – Wybacz! Boże jak ja się za tobą stęskniłam! Dziewczyny wzięły taksówkę do jednego z hoteli niedaleko rezydencji Tomasza i zaczęły obmawiać plan. – Słuchajcie, jutro o 7 wylatujemy prywatnym samolotem Lucifera do Los Angeles.. – Jest przystojny? – Tak, ale jest mój, a Zuzanna próbuje mi go zabrać i dlatego już jej nie lubię! – Aaa, to jest dla nas nietykalny – zarzekła się Kupa – Noo, znajdziemy innego! – Wracając.. przemycę was jakoś do bagażnika i jak dojedziemy znajdę wam dobry hotel. Maja, sprzedałaś naszyjnik babci? – Tak, poszedł za 500 tysięcy więc jest dobrze. – ILE?! – Mówiłam że był bardzo wartościowy. – Przecież babcia cię zabiję! Myślałam o tysiącu może dwóch... I ona trzymała go w domu? – Nie wiem jej sprawa, ale teraz stać nas na wszystko, więc hotel opłacimy sobie same. – Lepiej dla mnie, więc jak już tam będziemy wkradnę się do jej telefonu i wezmę numer jednego chłopaka którego bardzo lubi i go poderwę, a potem jak już się z nim umówię to zbierzemy wszystkie brudy Zuzanny i puścimy na wielkim ekranie w klubie Lucifera, po czym wygarniemy jej, zabiorę Luciego i Zayna, a potem jak przeprosi to będziemy znowu mogły być koleżankami. – Świetny plan! Ale wykreślmy ostatni punkt, nie powinnaś się z nią kolegować jak masz dwie takie mądre, piękne i cudowne przyjaciółki jak ja i Magda. – Tak tak... Dziewczyny pożegnały się i umówiły jutro pod hotelem o 6:00 * * * Pati wróciła do rezydencji – I jak było na randce? – Super, w końcu nie robiliśmy nic takiego, ale zabrał mnie nad morze i chodziliśmy w blasku księżyca, a potem tańczyliśmy i było tak romantycznie! – Pati dała ponieść się swoim wyimaginowanym fantazjom. – Mmm widzę, że prawdziwy dżentelmen! Jutro dokończysz bo już 23 a trzeba wcześnie wstać – Dobranoc Zuzanno. – Dobranoc, Pati. ********************************
odcinek 18 ********************************
Kolumbia, Bogota, 13.XII 2025 godz. 5:30 BIP BIP BIP BIP BIP BIP BIP BIP BIP BIPPPPPPPPPPPPPPPP - zaczął nieznośnie brzęczeć budzik Pati. – O Boże już 5:30! – pomyślała po czym szybko wstała z łóżka starając się nie zbudzić przy tym Zuzanny. Ta na szczęście jedynie mruknęła coś w stylu „wyłącz” i dalej odpłynęła do krainy Morfeusza. Po OKOŁO 15 minutach Pati była gotowa. Zabrała jedno z aut Tomasz PO CZYM skierowała się do hotelu Kupy i Mazdy. – O jesteś już Pati! – Taa, jest za dziesięć szósta. Zuzanna podała mi adres, więc zapisałam go sobie w telefonie. Musimy szybko tam dotrzeć, przemycić was, a później muszę wrócić do rezydencji Tomasza, żeby Zuzanna nie zaczęła nic podejrzewać. Kiedy dojechały na miejsce faktycznie mały samolot był już przygotowywany do odlotu. Na miejscu nie było jeszcze nikogo ze znajomych Patrycji osób. Kiedy osoby zajmujące się kontrolą maszyny weszły do środka samolotu, Pati pobiegła z sapiącymi grubaskami do bagażnika. – Dobra, tu macie jedzenie, picie, poduszki i polarne kurtki, bo słyszałam, że jest tam zimno. – O dziękujemy ci przyjaciUłko!!! ( to jest specjalnie bo Kupa zawsze tak pisze i z tego jest znana) – Dobra pakujcie się tam i usiądźcie gdzieś za skrzyniami żeby was nie wytropili. Kiedy temat z Mazdą i Kupą był już załatwiony Pati jak najszybciej pognała do domu Tomka. Miała to szczęście, że Zuzanna mimo iż zarzeka się zawsze o której to ona nie będzie wstawać, zawsze stacza się z łóżka z ogromnymi jękami 5 minut przed wyjściem. Tak więc kiedy dotarła na miejsce Zuzia jeszcze spała. – WSTAWAJ! – Mmmm jeszcze chwilkę.. Jednak Pati spoglądając na zegarek ( 6:28) zwaliła przyjaciółkę z łóżka. – AŁAAA !! Moja pupa! Pati ty wieśniaczko! – Podziękujesz mi potem, gdyby nie ja nie zdążyłabyś się umalować a Lucifer uciekłby gdzie pieprz rośnie ( a jak dobrze wiemy rośnie w Kerali) – Ale ja głupia, mogłam jej nie budzić! – pomyślała PO CHWILI – Masz rację, już lecę się szykować. I tak oto na styku, zabrały swoje bagaży zapakowały się do auta i pożegnały z rodzicami. – Uważajcie tam na siebie! Zero imprez, alkoholu, chłopaków i tym bardziej dziewczyn, macie dzwonić i się słuchać! – powiedziała Monika. – I macie być o jedenastej w łóżku, a ty Pati masz się ubierać jak należy! – dodała Justyna. – Just have fun – zaśmiał się Tomasz. – KOCHAMY WAS! – My was też, do zobaczenia!! Dziewczyny dotarły na lotnisko z dziesięciominutowym opóźnieniem. – Och witajcie: Hermosa, Pamela – przytulił każdą z dziewczyn. – Pati! Umm to znaczy jestem Pati – uśmiechnęła się najpiękniej jak potrafiła. – Jasne.. a teraz chodźcie do samolotu. Pati jednak cały czas nurtowała jedna rzecz więc szybko sprawdziła co oznacza „hermosa” – Piękna? Pff czy on do reszty oszalał? Jeśli ktoś tu jest piękny to JA!! – pomyślała dziewczyna. – Gotowe? – Jak nigdy w życiu. – To w tobie lubię, Hermosa Pati zawrzała. Samolot miał piękne wygodne i duże siedzenia. Wszyscy usiedli i zaczęli rozmawiać. Po godzinie Zuzanna poczuła się śpiąca więc oparła głowę o ramię Lucifera i pogrążyła się w śnie. Pati mordując w głowie Zuzę także oddała się marzeniom sennym o morderstwie, porno, zemście i Luciferze. Kilka godzin później ***************************************************** – Zuzaa, wstawaj wysiadamy. – Już?? – Tak – zaśmiał się Lucifer – Minęło 5 godzin. – O Boże, ale mocno musiałam spać! Lucifer i Zuzanna mieli już wchodzić do limuzyny kiedy nagle Pati wypaliła: – Słuchajcie wy jedźcie i wyślecie mi adres, a ja do was dojadę, bo.. Um bo chciałam zagadać z tym pilotem.. – W takim razie powodzenia.. tylko nie pobrudźcie mi samolotu – Lucifer poruszył sugestywnie brwiami, na co Pati sprzedała mu kuksańca. – I’m just saying! Kiedy już odjechali, Patrycja pobiegła do pilota: – Przepraszam, mógłby pan otworzyć bagażnik, zostawiłam tam walizkę. – Oczywiście – odpowiedział mężczyzna i wcisnął coś w panelu sterowania. Pati pobiegła na tyły od razu wołając: – Maja?! Magda?! – Tu- tu jest- jesteśmy.. – Zimmnnooo. – Oj tam nie marudźcie tylko się pośpieszcie, żeby nikt was nie zauważył. Grubaski posłusznie wytoczyły się z maszyny i złapały taksówkę. – Słuchajcie ja będę zaraz wysiadać, a pan was zawiezie do super hotelu który dla was znalazłam! – No spoko, tylko odbieraj telefon, jesteśmy w kontakcie. – Jasne, całusy – rzuciła PO CZYM wysiadła z taxi. Jednak pod wskazanym adresem nie było żadnego mieszkania tudzież domu. Był tylko klub- Lux, na dodatek pusty gdyż dochodziła dopiero 11 w południe. Pati nie widząc innego wyjścia weszła do środka i skierowała się po schodach w górę, gdzie znajdował się apartament. Schyliła się żeby odłożyć walizki kiedy nagle nóż trafił w ścianę tuż nad jej głową, a ona sama wylądowała na podłodze przygnieciona czyimś ciałem. – Kim jesteś i co tu robisz ? – rozbrzmiał kobiecy głos. – Rany, puść mnie! Myślałam że tu mieszka Lucifer, kazali mi z Zuzanną przyjechać pod ten adres, najwidoczniej to pomyłka! – Jesteś Pati? - Tak! – odpowiedziała na co dziewczyna puściła ją wolno. – Wybacz, nie lubię intruzów i kompletnie zapomniałam, że Luci kazał mi cię wpuścić. Jestem Mazikeen ( Mejziken), ale możesz mówić Maze. – Pati, ale to już wiesz.. Niezłe przywitanie mi zaserwowałaś, szczerze najbardziej zaskakujące w moim życiu! – Cóż musisz się przyzwyczaić, bo noże to nieodłączna część mojej osoby. Mam całą kolekcję. Dopiero teraz Pati tak naprawdę przyjrzała się dziewczynie. Miała brązowe włosy do ramion i prawie czarne oczy. Wzrostem dorównywała Pati, była bardzo ładna. Uwagę przyciągał także jej styl, skórzana kurtka, skórzane obcisłe spodnie i krótki czerwony crop w kroju stanika. – Muszę przyznać, że jesteś zabójczo i to dosłownie – zaśmiała się Pati – ładna. – Ty też jesteś niczego sobie – uśmiechnęła się Maze. – A tak w ogóle to gdzie się podziewają Luci i Zuza? – Lucifer dostał wezwanie z pracy i postanowił zabrać ze sobą twoją koleżankę. – Spoko i tak miałam w planach trochę odpocząć. – Odpocząć? No weź, jak już tu jesteś to chociaż nie bądź nudziarą! Przejedziemy się na moim motorze po LA i za drobną opłatą wszystko ci pokaże. – Jesteś niemożliwa – zaśmiała się Pati, jednak wyszła za dziewczyną z apartamentu. – Tu masz kask, obejmij mnie w pasie i mocno się trzymaj Pati zrobiła to co kazała jej Maze czując przy tym nieco dziwne uczucie jednak zignorowała to. PO CHWILI maszyna ruszyła wywołując tym samym krzyk Pati.. ******************************************************** TYMCZASEM Lucifer zaparkował samochód i otworzył Zuzi drzwi. – Dzięki. Skierowali się do środka dużego budynku FBI. – Tutaj rozwiązują sprawy papierkowe, tam są łazienki i bufet.. a tam... O, pani detektyw! – Lucifer kogo znowu przyprowadziłeś – powiedziała kobieta, patrząc z dezaprobatą na chłopaka. – My Bad, Zuzanno - to jest Chloe, pani Detektyw, poznaj Zuzannę. – Cześć – uśmiechnęła się Zuza chowając zazdrość. – Hej... Lucifer dlaczego zabierasz swoje koleżanki do pracy? – Pani detektyw nie bądź niemiła, Zuzanna przyleciała tu specjalnie z Bogoty, musimy pokazać jej uroki LA! Mina panny Decker nieco się zmieniła, teraz dało się w niej wyczuć nutkę zazdrości: – Luci możesz pozwolić na chwilę? – Jasne, idź – uśmiechnęła się znowu Zuza. – Zaraz wracam! A więc o co chodzi? – Nie możesz przyprowadzać randomowych osób z ulicy do spraw FBI! – Pani detektyw, Zuzanna to moja dobra przyjaciółka, biorę to na swoją odpowiedzialność, a na pewno będzie chciała pomóc w rozwiązaniu jakiejś sprawy. Ma urok i jest inteligentna, może nam pomóc, a teraz wybacz – odparł, poprawił marynarkę i wrócił do Zuzanny. Chloe westchnęła i zabrała się do przedstawiania sprawy: – A więc dzisiaj rano jakaś siostra znalazła pod zakonem martwą dziewczynę. Wiemy, że miała 20 lat, nazywała się Elizabeth Moore i była parafianką. Zgon nastąpił między czwartą a trzecią od strzału w klatkę piersiową. – Więc na co czekamy? Czap czap jedziemy na miejsce zbrodni. Tym razem spotkamy się na miejscu, bo jadę z Zuzanną. – Jasne, z Zuzanną - przedrzeźniła go Decker jednak obydwoje już odeszli. ******************************************************** – I jak podoba ci się w LA? – zapytała Mazikeen. – Jest mega! Gdzie jeszcze jedziemy? – Mogę zabrać cię na napis Hollywood, chcesz? – Pewnie. Po OKOŁO 10 minutach Maze dojechała kręconymi drogami na wzgórze i zaparkowała motor. Zaczęły kierować się w stronę duzych liter, aż w końcu dotarły na miejsce. – Wiesz, lubię tu przychodzić nocą. Wtedy zawsze widać panoramę całego LA i jest tak inaczej... – Mogę sobie jedynie wyobrazić, skoro już w dzień jest tu tak pięknie – powiedziała Pati siadając w literce „O”. – Skąd w ogóle jesteś? – Urodziłam się w Grecji, ale wychowałam w Płocku. – Egzotycznie... gdzie to jest? W Azji, Afryce? – Mmm w Polsce... – Aaa w tym kraju w Rosji? – Dobra nieważne. Ile masz lat Maze? – Wiele tysięcy... w piekle czas leci inaczej. – W piekle? – No przecież jestem demonem. Tam się wychowałam ale Luciferowi nagle zachciało się wakacji, a jako że jestem stworzona po to by go chronić musiałam przekroczyć za nim bramy piekła! – Wydaje mi się, że w swój dziwaczny i niecodzienny sposób próbujesz powiedzieć mi, iż tęsknisz za domem, ale nie możesz wrócić tam bez Lucifera. – Wiadomo, że tęsknie, ale trochę się już przyzwyczaiłam.. No wiesz do ludzi, do waszych ziemskich problemów, sek-su, alkoholu i innych takich. – Jesteś szalona – A ty ładna – powiedziała Maze i już zaczęła się przysuwać, kiedy nagle zza rogu wyskoczył grubszy facet krzycząc: – Złaźcie stąd!!! Zaraz zapłacicie karę, nie można tu wchodzić! Dziewczyny roześmiały się i pobiegły do motoru. Człowiek zaczął je gonić, ale te odjechały jak najszybciej się dało. ******************************************************** – Siostro czy jesteś pewna, że nie wiesz co mogło stać się z Betty? – Nie... to znaczy znalazłam ją kiedy wychodziłam na poranną modlitwę około 6:00. Mało kto tu się kręci o takich porach, ale była dobrą dziewczyną, Bóg z nią. – Pani detektyw, jacyś podejrzani? – Lou Caneloni – chłopak Betty, jej współlokatorka – Alice Hextar i siostra – Haley Moore. – Dobra to my z Zuzanną pojedziemy przesłuchać Alice i Haley, a ty zajmij się Lou. Later. – Wiesz, musze przyznać, że teraz widzę czemu tak bardzo ci się to podoba.. to jest pewnego rodzaju ekscytujące! – Wiem, a teraz wsiadaj. Nie mamy czasu do stracenia. Po 15 minutach dojechali pod dom ofiary. – Haley ? - Tak, w czym mogę pomóc? – FBI, przyszliśmy w sprawie morderstwa twojej siostry. – A no tak, proszę wejść – odparła smutnym głosem. – Dobrze, a więc co robiłaś wczoraj między trzecią a czwartą w nocy? – A co mogłam robić? Spałam. – Czy ktoś może to potwierdzić? – Mieszkam sama, więc nie. – Dobrze, a wiesz kto mógł chcieć zrobić coś twojej siostrze? – Wiele osób. Ale ze względu na moje własne bezpieczeństwo nie mogę wam powiedzieć. Wtedy Lucifer spojrzał prosto w jej oczy i zapytał: – What do you truly desire? – Ja... ja... Ja chcę sprzedać te cholerne artefakty! ( to jest jedna z mocy diabła dla niekumatych xx) – Jak on to zrobił... – pomyślała Zuzanna i zapytała już na głos – Jakich artefaktów? – Parę miesięcy temu Betty znalazła na wyciecze w Peru stare artefakty. Postanowiłyśmy je sprzedać. Szukałyśmy długo w necie kogoś kto nadawałby się do kupna, aż w końcu znalazłyśmy Fernanda Cafarago. Betty chciała sprzedać mu skarby, jednak okazało się że to zwykły oszust. Zabiera co mu się da i nie płaci ani grosza. Niestety wtedy nie wiedziałyśmy jeszcze, że także kryminalista... Mógł zabić moją siostrę, bo nie chciała mu oddać skarbów. – Ale dlaczego pod kościołem? – Betty była bardzo uduchowiona. Kiedy miała jakieś problemy zawsze wychodziła w nocy pomodlić się pod swoją parafią. – Dobrze dziękujemy.. do widzenia. – Słuchaj Luci, coś mi tu śmierdzi. Ona mówiła to z takim spokojem jakby miała to co najmniej kilka razy przećwiczone.. – Też to zauważyłem.. ale z tym, że chce pozbyć się artefaktów mówiła na pewno szczerze. Namierzę tego całego Fernanda i zaraz tam pojedziemy. – O Boże! Przypomniałam sobie coś! Moja mama kiedy była w Amazonii przypadkiem dokonała ważnego odkrycia. Mówiła mi, że podała dokładną lokalizację skarbu właśnie jakiemuś archeologowi z LA... Nie dam sobie głowy uciąć ale wydaje mi się, że to był on. – W takim razie musimy tam jak najszybciej jechać. Luci zadzwonił powiedzieć Chloe o tym czego się dowiedzieli i zdobył adres oszusta, pod który skierował się z Zuzanną. – To tutaj PUK PUK – Dzień dobry, czy jesteś Fernando? Mężczyzna nie odpowiedział, tylko szybko zamknął drzwi na klucz biegnąc w głąb mieszkania. Luci kopnął drzwi, a te wypadły z zawiasów jak piórka. – Wow - pomyślała Zuzanna. Wparowali do środka, zastając mężczyznę próbującego otworzyć okno. Lucifer chwycił go za koszulę z nadludzką siłą unosząc nad ziemię. – Co zrobiłeś Betty!? – Nic naprawdę! – jednak po chwili Luci zrobił coś, ponieważ facet zaczął krzyczeć – BOŻE LITOŚCI, POWIEM CI WSZYSTKO ALE MNIE OSZCZĘDŹ! Ja byłem dogadany z Haley, mieliśmy podzielić się zyskami, ja naprawdę nie chciałem! To był wypadek!! – Wytłumaczysz to na Komendzie – powiedziała Zuzanna rozmyślając: Co to do cholery było? Ten koleś krzyczał jakby zobaczył diabła... Lucifer zadzwonił gdzieś i po chwili przyjechała policja zgarniając wciąż kulącego się Fernanda. – Słuchaj Luci co to było? Czy ty naprawdę jesteś królem piekła? – Jeśli chcesz mogę ci pokazać, ale lepiej usiądź. Wtem Zuzannie ukazała się czerwona twarz. ********************************
odcinek 19 ********************************
Zuzanna wrzasnęła. Nie był to jednak taki wrzask jak codziennie, gdy na przykład rozładuje jej się telefon lub zobaczy nie odczytaną wiadomość od taty o francuskim. Zuzia mimo, że zawsze udaje odważną w rzeczywistości boi się zrobić siku w nocy, więc po zobaczeniu diabelskiej twarzy o mało nie zemdlała. Luci widząc to zmienił swoje oblicze na ludzkie. – Boże- Ja nie wierzę- Mo-Monika miała rację, inne kraje to krainy szatanów! – Zuzanna aż zawrzała. Luci jednak nie robił sobie nic z jej słów stwierdziwszy, że zapewne po zobaczeniu czegoś takiego do reszty oszalała. Postanowił więc dać jej trochę czasu. Dlatego też zanim Zuzanna zdążyła powiedzieć cokolwiek innego wyszedł z pomieszczenia i ślad po nim zginął. Zuzanna myślała i myślała, aż w końcu jej cielęca natura wzięła za wygraną. – W sumie.. jeśli jest diabłem to musi mieć nadprzyrodzone moce... Nadprzyrodzone moce równa się pieniądze... jakby go tak sprzedać do parafii w Plocku to biskup zapłaciłby ile chcę… Jednak pomysł ten szybko uleciał Zuzannie z głowy. – Nieee za ładny jest by go tak sprzedawać, lepiej go zagonić do roboty, a jeszcze lepiej do ołtarza! – oświeciło Zuzannę, która tym razem już na głos poczęła snuć swoje plany. – Wtedy byłabym wszechpotężna i pokazałabym tej Kupie! Muszę doradzić się koniecznie Pati. Tak jak pomyślała, tak zrobiła. Pierwszy sygnał ... ... . Drugi sygnał ... ... ... . Trzeci sygnał ... ... . – Halo? Zuzanna? – Cześć Pati kochana! – Ty głupi paszkwilu!! Tak się wszyscy zamartwialiśmy o ciebie a ty sobie poszłaś i nawet nic nie powiedziałaś! Te słowa skłoniły Zuzannę do spojrzenia na zegarek który wskazywał na dwudziestą trzecią. Zuzia zdębiała. Wiedziała też że nie może powiedzieć Pati prawdy, bo obok są Tomasz, Monika, Justyna i Mirco. Jednak mimo tego, postanowiła wykorzystać swoje zdolności kłamstwa w żywe oczy( bądź przez telefon) nabyte jeszcze za lat młodości, świetnie wytrenowane i doskonalone na Tomaszu. – Pati.... *chlip* To nie moja wina! To Luci…. Zamknął mnie gdzieś i nie wiedziałam gdzie jestem, ale już jest dobrze..... Przyjedź po mnie zaraz prześlę ci lokalizację... – Boże Zuzanno! Nie mogłaś wcześniej zadzwonić? Jest już wszystko w porządku?? – Oj Pati wybacz mi proszę! Nie wiem co on mi podał ale dopiero się obudziłam. – Dobra zaraz po ciebie będę to mi wszystko opowiesz! Zuzanna zatarła ręce. Tak więc około 15 minut później Pati była już po przyjaciółkę. – No nareszcie! – Kiedy ja się starałam tu dojechać najszybciej jak się da! Nawet tak się śpieszyłam, że po drodze prawie wjechałam w jakiegoś starca co robił protest uliczny przeciwko mądrofonom. – Co za przypadek, mój tata też coś dzisiaj o tym wspominał. – Twój tata też potrącił staruszka na jezdni? – Zapewne nie raz, bo kierowca z niego nie najlepszy, ale nie tym razem. Mówił coś o jakimś proteście... Pati wariatko czy ty przypadkiem nie wjechałaś w mojego tatę! – Ummmm Jaa... Możliwe, ale- – Kto ci dał te prawo jazdy!! – Chcesz się teraz kłócić, gdy Tomasz pewnie leży w jakiś krzakach cały poobijany! – Nie pierwszy i nie ostatni raz – zaśmiała się przez chwilę Zuzanna na co i Pati zachichotała. Jednak po chwili obydwie spoważniały i postanowiły odnaleźć zrzędę, nie tyle z uwagi na jego stan zdrowotny co z w współczucia nieszczęśnikowi któremu przyjdzie uporać się z marudzącym Tomaszem. Tak więc wsiadły do auta i odjechały. – A właśnie, Zuza musisz mi powiedzieć o co dokładnie w tym chodzi bo ja już się pogubiłam! – Możesz mi nie uwierzyć, ale Luci to prawdziwy diabeł! Pati początku popatrzyła na Zuzię z politowaniem, ale po chwili gdy ta dała do zrozumienia że nie żartuje, poprzez nie wybuchnięcie głupawkowatym śmiechem, spoważniała. – Ciężko mi w to wierzyć z twoich ust ( tutaj Pati wymownie zwróciła się w stronę kłamliwej natury przyjaciółki), ale nie mogę zupełnie cię wyśmiać, bo mi też przydarzyło się kiedyś coś nadnaturalnego. Pewnego dnia jak babcia Regina skończyła patrol osiedla i wygnała mnie do ciemnej łazienki do kąta, przemówił do mnie jakiś głos.. na początku myślałam, że to jakiś Jezus, ale okazało się, że to O. Klapek. Święty patron z którym babcia zapoznawała mnie już za młodu. Od tej pory wierzę w duchy – powiedziała dumnie. – Um.. Pati nie wiem jak ci to powiedzieć ale to nie był żaden- – Oj nie zrzędź Zuzanna, tylko opowiadaj plan! Zaraz będziemy na tej ulicy co to na której go potrąciłam. – Chcę się z nim ożenić – oznajmiła, na co Pati mimo, że aktualnie nic nie piła, to aż wyciągnęła mini buteleczkę wina podróżnego, by móc dramatycznie wypluć je na siedzenie. – Pati ty zakało! To samochód Tomasza, wścieknie się!! * I tu Zuza próbowała być na chwilę poważna lecz gdy doszło do niej, że starzec został potrącony własnym samochodem, jeszcze podczas jakieś durnego protestu wybuchła śmiechem * A jak Zuza wybuchła śmiechem to i Pati więc tak o to skończyły z głupawką a następnie czkawką. – 2 sprawy. Po 1- zmywasz to z siedzenia. Po 2, pomyśl pierdoło, jak ożenię się z władcą piekieł to będę władczynią no nie? – No ta... ZUZA TY GENIUSZKO! Wtedy możemy rozwalić wszystkich naszych wrogów i być najpiękniejsze i najbogatsze! – Dokładnie!! – Kurde, ale za kogo ja mam wyjść? Plus pamiętaj, że przez jakiś czas nie mogę się jeszcze narażać na takie publiczne eventy, bo ci z ośrodka wciąż pewnie na mnie czyhają.. Chyba, że ożeniłabym się z Zaynem! Jest sławny więc na imprezie będzie dużo ludzi, nie sądzę by odważyli się zaatakować.. – ALE JAK TO Z ZAYNEM?! – Zuza przecież ty jesteś z Lucim! – Ale to mój były, tak nie można!!! – Nawet nie byliście razem.. Tutaj Zuzanna uświadomiła sobie, że nie może być tak samolubna i zachłanna więc z wielką niechęcią oddała Zayna Pati. – No dobra, ale jak ich zmusimy do oświadczyn? – A w czym jesteśmy najlepsze? – uśmiechnęła się złowieszczo Pati. – W kłamstwach i naciągniach finansowych? – To też.. pomyśl Zuzanno, pomyśl! W intrygach oczywiście! – A, że też o tym nie pomyślałam! – Musimy uknuć super mega intrygę i wciągnąć w nią wszystkich dookoła, tak żeby nic nie wyczuli… – Nie wiem, czy myślisz to samo co ja, ale Mirco może się nam przydać. – Dokładnie o tym pomyślałam! – Dobra, no a co jak już wrobimy ich w małżeństwa? Poza tym, czy myślisz że uda nam się oszukać króla kłamstw, dosłownie diabła? – Diabeł nie diabeł. Ja byłam wychowana w najostrzejszym rygorze plotkowania i tresowana klapkiem płockiej babki z Drobina! Mi żaden szatan nie straszny. – Masz rację! A ja byłam wychowana przez terrorystów!! – A odpowiadając na twoje pytanie, możemy po prostu cieszyć się władzą i niszczyć wrogów! – A właśnie, co do wrogów.. jest tu wciąż Kupa i Majcher? Pati mimo, że doskonale wiedziała gdzie są dziewczyny postanowiła na wszelki wypadek nie odkrywać przed Zuzanną wszystkich swoich kart, tak więc odpowiedziała: – Chyba gdzieś tam się tułają.. O! Jesteśmy na miejscu. – Jesteś pewna, że to tutaj? – Jak nic! Tak więc dwie niemoty wysiadły i postanowiły szukać jeszcze większej niemoty od nich - Tomasza... ********************************
odcinek 20 ********************************
Zuzanna i Pati już od ponad dobrych 20 minut wypatrywały łysiny Tomasza w krzaczorach. Niestety, po starcze ani śladu. – No i co my teraz zrobimy – zaszlochała Zuzia. – Boże, tak mi przykro, że rozjechałam ci tatę! Wiem jak teraz musisz za nim tęsknić i to przeżywać – zaczęła dziewczyna, na co Zuzanna na chwilę przestała chlipać, by spojrzeć na Pati jak na ostatnią wariatkę, po czym wybuchła śmiechem. – No coś ty haha, za to akurat jestem ci wdzięczna, przynajmniej przez chwilę przestanie marudzić że wystawi mnie do wilków! Po prostu nie mamy kluczyków do jego rezydencji, a tam są wszystkie nasze rzeczy! WSZYSTKIE! Teraz i Pati szlochała żałośnie: – O panie Tomku, zaklinam niech się pan w końcu znajdzie, bo my nie damy rady bez pana! Patrycja poczuła jak ktoś łapie ją za nogę więc krzyknęła i czym prędzej kopnęła napastnika w twarz. – Uaaaaa – zabełkotał leżący na ziemi i tak ledwo co przytomny Tomasz, po czym prawdopodobnie zemdlał. Pati popatrzyła przepraszającym wzrokiem na Zuzannę, która jedynie pokręciła głową na głupotę swojej przyjaciółki. – Musimy go teraz jakoś przetransportować do domu.. Dobra, ty bierz za nogi ja wezmę za głowę. – Ała! Uważaj bo zaraz zwalisz mnie z nóg! – marudziła Pati nieudolnie próbując podnieść staruszka. Wtem zobaczyła duży cień nad swoją głową, więc uniosła się na chwilę. Jej oczom ukazał się piękny umięśniony blondyn. – Witaj, widzę że ty i twoja towarzyszka zupełnie nie radzicie sobie z pomocą temu biednemu człowiekowi.. Niczym samotny liść nie radzi sobie z silnym tchnieniem wiatru – zaczął nieznajomy, a w okół niego rozciągała się jakaś medytacyjna aura. Po chwili złapał Tomasza i z lekkością uniósł go ku górze. Pati mimo że nic a nic nie zrozumiała, uśmiechnęła się głupawo mówiąc: – Ty masz zupełną rację! Dziękujemy ci za pomoc! Jak się nazywasz nasz * tutaj „kokieteryjnie” zatrzepotała rzęsami* wybawicieluuuu.. – Nazywam się HBDXHSJSJCMEWM – Nieznajomy począł bełkotać jakby się czymś dławił – ale mówcie mi Szaweł. Zuza od początku stała z miną jakby ktoś właśnie oświadczył jej że pies to tak naprawdę kot, lecz koncept społeczeństwa oszukał tępy lud. W końcu szepnęła do Pati: – Stara ogarnij się! Przecież to jakiś wariat kompletny, lepiej się stąd zmywajmy. – Ciekawe jak same poradzimy sobie z Tomaszem jeśli odprawimy Szawła.. Zuzanna nie bądź taką nudziarą, on chce nam tylko pomóc! Poza tym spójrz na jego klatę – zachichotała, na co Zuzanna jedynie przewróciła oczyma. – Nie chce przeszkadzać w waszej komunikacji, ale gdzie zanieść tego staruszka? – Tutaj, do tego czarnego porsche obok. Jednakże, jako że Szaweł należał do osób wysokich, próbując włożyć Tomasza do auta niechcący walnął nim o drzwiczki samochodu. Tomasz zerwał się jakby obudzony z głębokiego snu. – AA!! Gdzie ja jestem!! Kim ty jesteś? puść mnie! – zaczął krzyczeć. Niestety nowy kolega brał sobie wszystko dosłownie więc po chwili Tomasz już całował ziemię.. – Witaj druhu.. Mów mi Szaweł – chłopak wyciągnął rękę w stronę starca, po czym pomógł mu wstać. – Ja jestem Tomasz... AŁŁŁ MOJA NOGA! – Spokojnie, zapewne jest złamana, wystarczy modlić się o uzdrowienie ze szczerą intencją – zaczął Szaweł na co Zuzia już nie wytrzymała: – A może po prostu zawieźmy go do szpitala, przygłupie! – Widzę, że trzymasz w sobie dużo niepotrzebnej złości, wycisz się i uspokój, a zauważysz dobre efekty Zuzanna słynęła ze swojego porywczego temperamentu, więc słuchając spokojnego wręcz do szpiku kości Szawła, dostawała gorączki. Już miała tupnąć nóżką kiedy nagle Tomasz wykrzyknął: – CHWILA! Co tu się w ogól stało... - wtem dostał olśnienia. – ZUZANNO!! Dlaczego zabrałaś moje auto?! Już wszystko pamiętam... Pati niezdaro, potrąciłaś mnie! – Przepraszam Pana! Ale ja prawo jazdy zdawałam już dawno i mi się zapomniało już od tego czasu.. – Tato, ale ja- – Nawet nic nie mów Zuzanna, znowu nawaliłaś. – Ale to Pat- – csiii!!! – Dobrze! Skoro wszystko wiecznie robię źle i każdemu wadzę i musicie być wszyscy dla mnie podli i tylko na mnie krzyczeć i oczekiwać nie wiadomo czego to mam to gdzieś! Mam dosyć tego, że wszyscy mnie ranią i mną tutaj pomiatają, radź sobie sam!! – Zuzanna już nie powstrzymując irytacji pobiegła w przeciwnym kierunku. Pati uznała, że taki moment sam na sam z Zuzią będzie świetny na obmyślenie ich planu, a pocieszy ją później makiem, bo jak dobrze wiemy nie ma takiego problemu którego mak nie rozwiąże. – Szaweł, mógłbyś zająć się panem Tomaszem? Ja pójdę za Zuzą, wiesz, sprawdzić czy się trzyma i w ogóle. – Pomoc jest niczym liść - zaczął nowy, lecz Pati szybko odeszła i krzyknęła: – DZIĘKI! Do zobaczenia!! Jednak po chwili wróciła i wręczyła Szawłowi małą karteczkę. – Tutaj masz mój numer hi hi – po czym odbiegła. Biegła tak z 10 minut zanim w końcu dogoniła przyjaciółkę - ZUZA POCZEKAJ! To ja Pati!! – Też masz zamiar mówić mi jaka to ja nie jestem?! – Zuza, spokojnie, ja cię świetnie rozumiem bo mi babcia też wiecznie rozkazywała! To jest nie pojęte, żeby jakieś dinozaury nam rozkazywały. – Masz całkowitą rację Pati, jesteś świetną przyjaciółką! – No a teraz weź się w garść bo musimy wymyśleć cały wielki plan! – Ty, a może zamiast Zayna weźmiesz Szawła? – Zgłupiałaś stara? Zayn to milioner i ma wpływy, a o to właśnie nam chodzi.. – Oj Pati, Pati... Nieważne, masz jakieś pomysły? – W sumie to tak.. a co jeśli udamy, że zaciążyłyśmy? – Tylko to średnio możliwe, bo z tego co wiem to ty i Zayn nie.. ani ja z Lucim, plus nawet jeśli, to nie sądzisz, że byłoby to podejrzane gdybyśmy obydwie w tym samym czasie zaszły w ciążę? Odpada! – To ja nie mam innych pomysłów! Wiesz co, pomyślimy potem bo teraz zgłodniałam. Chodźmy do maka. I tak dziewczyny podreptały zajeść problemy dużym cheeseburgerem i solidną porcją frytek. W tym czasie... Iwona i Justyna już od tygodnia były umówione na spotkanie z tajemniczym archeologiem. Jednakże Mirco, który trudni się tropieniem zagadek i ma staż w FBI oraz CIA od razu zwietrzył podstęp. Dlatego razem z kobietami postanowił, że zaczeka z bronią ukryty w łazience i na wszelki wypadek wkroczy do akcji. – Powinien tu zaraz być – westchnęła Iwona i faktycznie nie myliła się bo parę minut później rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. – Ja otworzę – wyrwała się Justyna. – Dzień Dobry! Nazywam się Andrew Soy i przyszedłem po złotą monetę! Panie to jak mniewam Justyna i Monika, tak? – We własnych osobach! – powiedziała Iwona po czym wyciągnęła skarb – Czy ma pan pieniądze o których mówiliśmy? – 70 tysięcy dolarów znajduje się w tych oto walizkach które trzymam. – Świetnie, możemy zerknąć? Mężczyzna wyraźnie się spiął, jednak wręczył Justynie walizki. – Przecież to są jakieś papierki!!! Zanim ktokolwiek zdążył się połapać, Andrew już mierzył pistoletem w kobiety. – A teraz grzecznie oddacie mi monety i nic nikomu się nie stanie. Mirco słysząc to od razu sięgnął po telefon. Postanowił zadzwonić do swojego kolegi z milicji. Dobre 5 minut szukał numeru kiedy zorientował się, że jakimś cudem nie ma go w telefonie. – Damn it... Teraz będę musiał zadzwonić na komendę... Nie mając lepszej opcji Eddie wykręcił numer. Po wielu długich, nudnych chwilach słuchania muzyczki windowej ktoś w końcu się odezwał – HALO? Mirco skrzywił się na donośny głos posterunkowego – Proszę ciszej.. Tutaj detektyw Eduardo Perez- – PAN MIRCO? To ja – Iwan! Kope lat! Jak tam ci się wiedzie? Dalej jest pan z Milenką? – Iwan, nie mamy teraz na to czasu, słuchaj siedzę w łazience, a w pokoju obok jest przestępca z pistoletem. – Jest ktoś tam jeszcze z tobą? – Tak, dwie kobiety które są w niebezpieczeństwie! – W jakim wieku? – Nie wiem, chyba około 40. – To co ci ich szkoda brachu! – Iwan!! Ogarnij się w końcu chłopie i wzywaj pomoc! – No dobra a co to za łazienka co w niej siedzisz? – Hotel Fernando na St. Julita 24. – Ale panie, najpierw to pan musi złożyć oficjalne zażalenie! Co pan myśli, że ja tu za darmo na nadgodzinach będę siedział? – Przecież się znamy, nie możesz zrobić wyjątku? – Panie Eddie tak procedury nie działają! Proszę wejść na oficjalną stronę i komendant zaraz wszystko załatwi. Za równo kwadrans kończę zmianę, a jeszcze chce kupić burgera więc powodzenia! Zanim Mirco zdążył cokolwiek powiedzieć policjant szybko się rozłączył. – Niech to szlag.. Teraz nie mam innego wyboru niż złożyć to zażalenie! Detektyw wszedł na stronę komendy, jednak już na samym początku poraził go przerażająco mały druk, którego w żaden sposób nie dało się powiększyć. – Jak tylko się stąd wydostanę to ja im dam. Jednak na razie jego położenie wciąż nie było zbyt ciekawe więc postanowił sięgnąć po swoje okulary do czytania. Na jego nieszczęście zapomniał dziś włożyć okulary do kieszeni w marynarce, a zamiast tego przełożył je na szafkę. Szafka ta znajdowała się kilka metrów od niego, ale gdyby spróbował wstać uszkodzony kafelek mógłby wydać głośny dźwięk. Postanowił jednak zaryzykować. Powoli podniósł się w górę. – Udało się! Wtem skarpetka zaczepiła mu się o wystający kafelek i runął z hukiem na ziemię. – CO TO BYŁO?! – krzyknął „archeolog” po czym wparował do łazienki. Iwona i Justyna załkały żałośnie, bez żadnej nadziei na ratunek. – Tutaj się ukrywasz! – Mężczyzna kopnął broń Eddiego w bok po czym mierząc w Mirca pistoletem kazał mu wstać. Następnie poszło już gładko. Oszust związał Mirca i zaśmiał się demonicznie: – Teraz już nic mnie nie powstrzyma! Szukałem tego artefaktu całe swoje życie.. A wy, idiotki, przypadkiem go znalazłyście i dostarczyłyście prosto w moje ręce ha ha haaa.. Tak dla waszej informacji, jest on warty grube miliony, ale wam można było wcisnąć kit o 70 tysiącach... A nawet tyle nie zainwestuje, podczas gdy odebranie wam go za darmo było jak zabranie dziecku lizaka... Bułka z masłem! Nasi bohaterowie starali się cokolwiek powiedzieć, chociażby krzyknąć, ale usta mieli związane grubą wstęgą. – Żebyście mnie nie wsypali niestety musicie zginąć.. Wiecie, nie mam nic do was, ale nie mogę sobie pozwolić na taką amatorszczyznę i dać wam przeżyć. Archeolog przesunął krzesła z zakładnikami równo naprzeciwko drzwi. – Teraz jak tylko wyjdę z pokoju strzelę do was i ucieknę. Miło robiło się interesy! Ciaooo! Archeolog załadował broń i stanął koło drzwi jeszcze raz sprawdzając czy wszystko ma. At the same time... Zuzanna już rozstała się z Patrycją i zmierzała właśnie w stronę hotelu spotkać się z mamą, Justyną i Mirkiem. Rozmowa z przyjaciółką pomogła jej trochę ostudzić emocje, ale wciąż była zła. Jak to Zuzia, gdy coś ją wkurzy, to potrafi cały dzień wyżywać się na wszystkim i wszystkich.. Tak więc idąc 15 minut zdążyła naubliżać już 5 osobom. Nakrzyczała na harcerza, wpadła w staruszkę, przegoniła ptaki, itd. – Co to za okropny dzień.. Jeszcze na domiar złego nie udało nam się z Pati nic wymyśleć.. A jakby tak wygryźć Pati i samemu się ożenić z Zaynem i Lucim.. Nieee, poligamia jest tu chyba zabroniona, plus przyjaciółka zawsze potrzebna. Tak nie można. ( Autorka postanowiła na rzecz opowiadania dać Zuzannie większe zasady moralne). I tak rozmyślając w końcu znalazła się w windzie hotelowej. Wcisnęła odpowiedni guzik i wjechała na odpowiednie piętro i inne takie niewarte opisywania rzeczy. Gdy Zuzanna jest w podłym humorze, miewa w zwyczaju trzaskać przeokropnie drzwiami, z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że Iwona jej zawsze zabraniała i krzyczała za to na nią, a po drugie to wyżycie się, nawet na drzwiach, sprawiało jej ulgę. Tak więc widząc lekko uchylone drzwi i nie mając zielonego pojęcia co dzieje się w pokoju, wparowała ze złością do środka, waląc z impetem drzwiami. Wtem rozległ się huk. Archeolog stał za drzwiami, więc oberwał prosto w głowę. Zatoczył się i nadział czołem na wieszak, po czym padł jak długi mamrocząc coś pod nosem. – Co tu się – Bardzo pana przepraszam! – zaczęła Zuzanna, jednak po chwili spostrzegła związanych przyjaciół. Nadarzyła jej się wspaniała okazja. Postanowiła wylać swoją złość na złoczyńcy. Tak więc najpierw zaczęła okładać go ważącą tonę torebką – A MASZ TY ZBIRZE WSTRĘNY!! Potem postanowiła zastosować trenowaną na ojcu taktykę skoku na żebra. – Następnym razem ci się odechce zniewalać moich przyjaciół! Archeolog jęczał i stękał, aż w końcu zemdlał na dobre. – To jest to! Wreszcie mi lepiej! Ahhh nie ma to jak porządne wyładowanie emocji.. To ja będę się zmywać! Albo w sumie, no niech wam będzie, pomogę wam – wybełkotała Zuzia po czym wszystkich rozwiązała. – Boże Zuziu! Ja wiedziałam, że ty nas uratujesz! Kocham cię! – cieszyła się Iwona omal nie dusząc córki. – Ja ciebie nigdy nie lubiłam, ale chyba już spłaciłaś dług! Dzięki Zuzanno! – dodała Justyna. Zapewne teraz zadajecie sobie pytanie „A co z Mirco?” Cóż, Mirco postanowił pierwszy raz nie stosować się do swojej zasady: „To co masz zrobić jutro zrób pojutrze” i od razu pobiegł na pobliski komisariat. Mini Throwback... ( kamera pokazuje fragment wykłócania się Eddiego) – Ja wam dam składanie zażaleń!!! Wszyscy powylatujecie!! Powrót do Zuzanny, Moniki i Justyny... – A tak w ogóle to gdzie Mirco? – Nawet nie wiem, pobiegł gdzieś krzycząc coś w stylu „Ja wam dam patałachy!” – Aha... Wtem zawyły syreny policyjne... Byli uratowani. 15 minut później – Wszystko na pewno jasne? – Tak, panie komisarzu. – Na wszelki wypadek, jeszcze raz, ten mężczyzna to znany oszust. Ścigamy go od dobrych 6 lat, dzięki pani, panno Zuzanno, w końcu udało nam się go schwytać. Jest pani bohaterką i na pewno zostanie pani należycie nagrodzona za swój heroiczny czyn. – Dziękuje! Ale wie pan, ja takich heroicznych czynów to każdego dnia dokonuję.. A tak między nami, kiedy będą o mnie mówić w TV i gdzie mam przesłać zdjęcie jakiego chcę by używano?? – Ha ha ha, jest pani bardzo zabawna! Niech się pani nie martwi, wszystko zostanie załatwione. Poza tym w telewizji już zapewne o pani mówią. Jak stąd wyjdziecie paparazzi nie dadzą wam żyć. Powodzenia! – No dobrze, czyli starożytna moneta trafia do muzeum, tak? – zapytała najmniej rozgarnięta jak zwykle Justyna. – Tak, a po pieniądze zostaną wam przelane na konto, proszę tylko wypełnić kilka papierów i ja je od razu zaniosę na komisariat. Tak oto wszyscy byli zadowoleni. Policja w końcu dorwała złoczyńcę, Zuzanna poczuła się docenioną bohaterką aka prawie Boginią, Monika i Justyna dostały pieniądze za artefakt, a Mirco pogonił kolumbijską policję... Ale czy nie zapomnieliście przypadkiem, drodzy czytelnicy o dwóch co prawda przez większość opowiadania mało istotnych, lecz dużych wagą bohaterach? Odwieczne nemezis Zuzanny, Kupa I Majcherówna gotowały się ze złości oglądając telewizję.. i z pewnością będzie mieć to wpływ na ciąg dalszy naszych opowieści. – ZUZANNA!!!!!!!!! – wrzasnęła wściekle Kupa. ********************************
odcinek 21 ********************************
Bogota, Kolumbia •Dzien po schwytaniu archeologa• Był to zwyczajny środowy poranek, pogoda zachwyciła dzisiaj mieszkańców wyjątkowo znośną temperaturą, tak wiec wszyscy w miarę wczesnie jak na Kolumbijczykow opuścili swoje domy i wybrali się na spacer bądź plaże. Tak wiec ulice tłoczyły się od ludzi. Była jednak jedna osoba która nie zdecydowała się skorzystać z uroków pogodowych i jak możecie odgadnąć, drodzy czytelnicy, była to Zuzanna. Odkąd w telewizji przedstawiono ją jako młodą bohaterkę, Zuzi krótko mówiąc odbiło. Poczuła się od razu gwiazdą prawie taką jak Kim Kardashian.. Wieczorem postanowiła niezwłocznie rozstać się ze wszystkimi i za niewielką cześć dużej nagrody pieniężnej jaką jej wręczono, wynajęła sobie pokój w Hiltonie. Pierwszym co Zuzanna postanowiła zrobić, ( a raczej nie robić ) był absolutny zakaz korzystania z ubikacji w celach innych niż upiekszanie i długie kąpiele, ponieważ jak wszyscy dobrze wiedzą, gwiazdy takich rzeczy nie robią. Jednakże po 4 godzinach zamawiania frappucino do pokoju, Zuzia zmuszona była powrócić do chłopskiego zwyczaju używania toalety.. Pomyślała sobie jednak, że to pewnie dlatego ze jej transformacja w gwiazdę dopiero się zaczęła i przemiana nie jest jeszcze stuprocentowa. Tak wiec gdy już skończyla pobiegła na siłownię zastanawiać się co ma robić dalej jako celebrytka. Pierwszą jej myślą bylo pójście od razu do Victoria's Secret ubiegać się o posadę modelki, jednak dochodziła już 1 więc pomysł ten odłożyła na poranek. Podreptała z powrotem do pokoju i spojrzała na swój telefon, który parę godzin wczesniej postanowiła wyłączyć, aby żałośni fani nie dobijali się do niej. Uznała jednak, że nie ma zupełnie co robić i dopadła mądrofonu. Ku jej zdziwieniu fani nie dobijali się, dobijała się za to Iwona, Tomasz i Pati, a nawet Mirco. Wszyscy słali jej podziękowania ( jedynie Pati groźby, że musi siedzieć sama ze starszyzną i że jeśli Zuzanna jutro się nie stawi się w domu to Pati gotowa jest wyrzucić całą jej kolekcje różowych staników ) i mimo, że Zuzanna mogłaby kupić teraz cały sklep takich biustonoszy, to była osobą bardzo sentymentalną, więc przeraziła się troszeczkę ( lecz nie za bardzo bo gwiazdom nie wolno ) Po jakimś czasie znudziło jej się czytanie wiadomości i postanowiła pójść spać. I tak dochodzimy do poranka... Zuzanna otworzyła powoli jedno oko i już miała leniwie przekręcić się na drugi bok, kiedy przypomniała sobie wczorajsze wydarzenia. „A niech mnie! Jestem teraz gwiazdą” pomyślała i przeciągnęła się. Nie było czasu do stracenia. Wpierw Zuzia popędziła oczywiście na siłownię, później kazała sobie przynieść do pokoju ogromne śniadanie z którego połowę zostawiła, na końcu usiadła, podrapala się po głowie i myślała co dalej..? W końcu przypomniało jej się żeby iść na shopping, ale wtedy zastanowiła się nad tym dogłębniej. "Przecież teraz, kiedy jestem sławna wszyscy będą mnie napastować i prosić o autografy! To straszne, bo będę musiała plebs odganiać własnoręcznie, a nie wiem jeszcze jak wynająć ochroniarza.. Muszę koniecznie się zakamuflować!" Popędziła wiec do łazienki, pomalowała się, nałożyła na nos duże czarne okulary, włosy zakryła chustą i ubrała czarny outfit. – Teraz powinno być mi łatwiej- pomyślała. – Ale z kolei nie mogę pokazać się tak w Victoria's Secret! Tak wiec na kamuflowaniu i odkamofluwaniu się minął Zuzi słoneczny poranek. W końcu zdecydowała się zaryzykować i ubrać po prostu okulary. Ale taką osobistość poznałby przecież każdy chociażby po nogach czy włosach. Tak wiec ostrożnie wysunęła z hotelu, gdzie kazała sobie wcześniej zamówić taksówkę. – Dokąd zawieść? – burknął taksówkarz, na co Zuzanna ucieszyła się. „Nie poznał mnie! to dobrze, będę miała chwile spokoju”. – Pod galerię z Victorią Secret poproszę. Taksówkarz zmarszczył brwi, napił się kawy, machnął ręką i ruszył. TYMCZASEM W domu Tomasza od rana trwało niemałe zamieszanie. Wszyscy wciąż wspominali wczorajsze wydarzenia, a do tego doszło przygotowanie śniadania dla 5 osób, bo Mirco, wstrząśnięty sytuacją, postanowił zostać z przyjaciółmi. Tak więc gdy w końcu ostatnie jajka zostały usmażone, rozpoczęła się dyskusja podczas śniadania. – Wiecie – zaczęła Justyna – ja to nigdy nie lubiłam Zuzanny, ale trzeba przyznać, że się spisała! Widać że została dobrze wychowana, nie jak moja Pati która siedziała jak cielę i nic nie pomogła. A teraz mogłybyśmy się pławić w luksusach... taką mam właśnie córkę niewdzięczną.. Pati obruszyła się okropnie i zapiszczała – Jak zwykle wszyscy chwalą Zuzannę! A ona wcale nie jest taka dobra, zostawiła nas wszystkich i prysnęła, a to jej bohaterstwo to nie żaden czyn heroiczny, tylko wychodzi jej niedbalstwo i to jak trzaska drzwiami okropnie i wszystko niszczy!! A ja próbowałam pomóc jak mogłam i wszyscy psy na mnie wieszają. Monolog Pati przerwał Mirco, który martwił się aby kłótnia nie przeszła w rękoczyny które przyjdzie mu przerywać. – Ależ Pati, nie przejmuj się wcale my wszyscy wiemy, że Ty jesteś dobrze wytrenowana klapkiem babki z Drobina i byś niejednemu takiemu dała rady, a pech sprawił, że pomogła nam akurat Zuzanna, ale my cię bardzo doceniamy i pewien jestem, że Zuzia tez niedługo wróci i tak powie. Pati zatrzepotała rzęsami - W końcu ktoś rozsądny przemówił. I takie dyskusje trwały jeszcze długo, lecz nie chcemy naszych czytelników zamęczac wiec zamiast opisywać puszenie się Pati i narzekanie Justyny, przyjedziemy do tego co robił Tomasz. Tomasz czuł się zagubiony.. Doszło do niego jak kruche jest życie i jaką jego cześć zmarnował na docinanie Zuzannie jaka jest nieudolna i niemądra i jak się francuskiego uczyć nie chciała.. A ona teraz mówi w 5 językach i ratuje ofiary porwania. Mało tego, czuł dług wobec córki, co wcale mu nie pasowało, bo do tej pory to on czuł się uprawniony robienia rozmaitych długów Zuzannie i denerwowania jej rzeczami których nienawidziła, jak na przykład pukanie w nogę podczas rozmowy, czy podważanie autorytetu i wyśmiewanie marzeń. Tomasz myślal i myślał, aż rozbolała go głowa, ale w końcu wymyślił. Postanowił przeprosić Zuzannę. Jednak musiał to przećwiczyć gdyż tego słowa nigdy jeszcze nie wypowiedział, a w wymowie wydawało się bardzo skomplikowane. Zaczął wiec powoli, sylabami. – Prze- par- szam Nie szło mu zbyt dobrze wiec próbował literkami, aż w końcu z biedą i okropnym akcentem ale wymówił. Dumny z siebie, czekał aż Zuzanna wróci do domu, aby usłyszała nowo nauczone przez Tomasza słowo. A jak tego nie doceni to znaczy, że niewdzięczna i należy oddać do wilków... TYMCZASEM W HOTELU 7 ELEVEN... Pan Garry pracował w hotelu 7 eleven od wielu lat. Codziennie te same obowiązki były do tego stopnia uciążliwe, ze już dawno postanowił urozmaicić sobie życie. Niby to sprzątając zaczął podsłuchiwać gości hotelowych, a ich konwersacje ( bądź same odgłosy ) zapewniały mu jakąkolwiek rozrywkę. Podobnie było dzisiaj. Garry posunął mopem koło pokoju numer 45 i przyłożył ucho do drzwi. Okno było lekko uchylone, a z pokoju ulatniał się zapach Makusia, Burger Kinga i innych pyszności. Po chwili nasluchiwania nagle rozległ się ponury ryk. Była to niejaka Maja Kupa, ledwo ruszającą się po wczorajszej kolacji i zła do szpiku kości. – Kinga pasztecie głupi! Przygniatasz mnie! złaź natychmiast!!! Wczoraj, gdy Majcher i Kupa dowiedziały się o sukcesie Zuzanny, dostały białej gorączki. Kończyła im się kasa więc było je stać tylko na pare dni w 7 eleven w dodatku tylko na jedno łóżko, na którym żadna z nich nie zmieściłaby się nawet osobno, więc postanowiły leżeć na sobie i na podłodze na zmianę. Kinga Majcherówna potoczyła się i z łoskotem spadła z kartonowego łóżka. – Głupia jesteś ! Nie dziwie się ze cię Pati porzuciła jak worek kartofli! – Pati mnie wcale nie porzuciła ona jest moją przyjaciółką, tylko ją Zuzanna zbałamuciła! Ale tak być dluzej nie może. Nie będzie mi ta wstrętna Zuźka zycia rujnować! Musimy się jakoś zemścić. Kinga zatarła ręce. – W końcu jakieś konkrety! ale ja uwazam ze powinnismy się na Pati zemścić także, bo nawet jak uległa wpływom Zuzanny to należy jej się sroga nauczka! – Ale Kiniu ty wiesz, ze ja mam słabość do Pati.. może jej darujmy? – Nie! Właśnie tu jest twój problem!! Gdzie jest ta stara, dobra, zwarta Kupa która nie da sobie żadnej lafiryndzie podskoczyć! Poza tym to ty musisz się tej Pati pozbyć bo takiej jak ty to kula u nogi. Ona jest ładna i szczupła a tobie już lekarz przepowiada 3 stopień nadwagi jak nie skończysz z Makusiem i ona ci tylko będzie potencjalnego męża kusić. – Kiedy ja właśnie myślałam, ze może bym tak z nią zamieszkała.. – Maja nie bądź głupia! Ona się ogląda za bogatymi chłopakami a nie za tobą, pasztecie! możesz teraz albo się zemścić, ze jest taka pusta i cie nie docenia albo z tym żyć. – Masz racje Kiniu. Nikt nie będzie z nami pogrywać w ten sposób. Ale jak my to same wszystko zrobimy? – Nie same.. Wiem, ze jest pewien detektyw Mirco, on już wkrótce nie będzie mógł znieść życia w cieniu Zuzanny, bo to nie on sławny detektyw wytropił złoczyńcę, a jakaś plocka rusałka! Ty wiesz jaka to ujma na honorze? – No i co, myślisz że pomoże nam w zemście? – Nie od razu, ale trzeba odczekać dzień i wysłać mu anonimowy list, bo smsa nikt na poważnie nie bierze. – Kiniu ty to jesteś mądra! Ale co jak odmówi i nas sprzeda? – Naprawde wierzysz w to że ktokolwiek miałby chociaż jeden procent sympatii dla Zuzanny, po tym jak puszyłaby się, jak to ona tylko potrafi? Znienawidzi ją jeszcze bardziej niż my, mówię ci! A nawet jak nie, to się sam ośmieszy i oskarżymy go o nienawiść do ludzi pulchnych i sam sobie do gniazda nasra, no nie? – No ta, masz rację. I tak sobie knuły, a Garry stał i słuchał. To be continued… Ale, ale, wlaśnie dostałam sms od wydawcy że domaga się poprawek i że „ostatnie odcinki są po łebkach” i „nakomplikowane” i „za dużo nowych postaci” i „idzie do nikąd” i takie tam, i że wstrzymuje wypłatę. Jak tak to idę NA STRAJK!!! Koniec i trąba a kto czytał ten bomba. [ plagiat – przyp. Wyd.] Nie plagiat tylko s a m p l i n g, Ośle Sknerski Dziadku z Lasku Wolskiego w Srakowie. Cała Europa zamknie przed tobą drzwi jak ja będę odbierać Nobla. Odbierać to będziesz z koleżkami nożownikami, w ciemnej uliczce w Oslo, jakiemuś staruszkowi co go dostał za rozprawkę o wpływie Artificial Idiot on the Economy of the Mean Streets of Gustavia, albo za plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu (dać im więcej broni, lepsze wyszkolenie i ogrodzić teren). Napisałam już wiele dalszych odcinków ale nie pozwolę sie eksploatować! Jako Polak nie masz nawet ku temu potrzebnego doświadczenia. Wysyłanie innych na nie swój Madagaskar to nie plan na miarę cywilizowania Hereros (Wiki: The Schutztruppe of only 766 troops and native auxiliary forces was, at first, no match for the Herero), czy budowy solidnych, choć opartych na giętkiej substancji, podstaw ekonomicznych Wolnego Konga, przez władcę popularnie nazywanym Królem-Budowniczym (Koning-Bouwheer). Nie istnieją żadne nowe odcinki. Połóż tysiąc a zobaczysz... stary dusigroszu! Tysiąc przeciwko czterystu batom! Film stare nudziarstwo, ale proszę. Są poniżej, w kolorze i szczegółowym streszczeniu. A w dodatku dodam specjalny dodatek poradniczy, jak szybko zrobić pieniądze by żyć godnie i niezależnie od ekonomów i slavedriverów. Będzie umieszczony randomowo gdzieś w środku, żeby w ksiegarni nie przychodzili kartkować go szukać. Daję też dodatkowe bonusowe opowiadanie "Geomasakra" i drugie "Zoo Liberation Army". Nie chciało sie pisać to dajemy w zamian 'bonusy' z mądrofona i dużą ilość słowa 'dodaję' ![]() |
| część I |