| Zuzanna
Kuznar |
|
ZOO LIBERATION ARMY Wam się wydaje że tylko siedzimy przed lustrami. Czasem owszem
siedzimy, ale to przez tę żałosną rzeczywistość którą nam wasze
bumerskie pokolenie zafundowało. Jesteśmy bardzo aktywne. Niedawno
zrobiłyśmy demonstrację.. i jeden gbur zaczął się z nami siłować, ja go
w piszczel kopnęłam.. (ha ha ha) ***** I były jeszcze inne historie różne. Na przykład okazało się że w
sierocińcu za miastem niektóre dzieci nie chcą tam być i
uciekają, ale im się nie udaje. Więc ja z koleżankami postanowiłyśmy
pójść do sierocińca w nocy i tam im pomóc wyskoczyć z
piętra. Na fejsbuku zgadałyśmy się z jedną dziewczyną, w nocy wyszła do
nas z tego ośrodka, ją osłoniłyśmy, a nasza koleżanka Agata została tam
za nią. Jakby co to zaczęliby gonić Agatę a tamta mogła uciec w drugą
stronę. No i zaczęła uciekać, w stronę brata mojej koleżanki
który tam czekał, bo on nasze manifestacje popiera. ***** Raz z koleżanką uciekłyśmy z domu. Przesiedziałyśmy całą pandemię w domach i już się dłużej nie dało. Na insta zaprzyjaźniłam się z Zeynem. Albo jego botem, nie wiadomo do końca, ale zaprosił nas na swój koncert "gdzie i kiedy tylko chcemy". Tosia wysłała mu nawet załącznik, jej wykonanie jego hitu "Aj kom on ju tu" czy jakoś tak. Na pewno ten załącznik otworzył, bo przeciez inaczej by nas nie zapraszał. Siedziałyśmy przez tydzień i planowałyśmy na internecie. Najpierw patrzyłyśmy na hotele w Egipcie bo to przyjazny jest dla dzieci kraj i tani. Moja koleżanka ma dużo pieniędzy bo ma porządne kieszonkowe, nie jak to moje sknerskie, i sobie odkłada. Zamówiłyśmy dwa bilety a od dwunastu lat można samemu podróżować, wystarczy powiedzieć że ktoś tam na nas czeka i jakbym ogólnie skłamała to nic by się nie stało. Nikt by się nie zainteresował. – Ale jak kupiłyście te bilety? Trzeba zapłacić kartą kredytową.– Ona ma, bo jej rodzina jest taka bogata dosyć. Jej tata dał jej jedną swoją. – Żaden tata nie da dwunastolatce karty kredytowej. Jeszcze się taki tata nie narodził odkąd świat istnieje. – Jej tata dał bo ją kocha i się nie chytrzy! Zabukowałyśmy sobie dwa bilety, w tej klasie dobrej, tylko nie pamiętam która jest lepsza, pierwsza czy biznes, i hotel z ogromnym basenem, śniadaniem i obiadokolacją i zaczęłyśmy się po cichu pakować. I pewnego dnia powiedziałam mamie że idę do koleżanki na noc, a ona powiedziała swojej że idzie do mnie na noc. Jej mama do mojej nie zadzwoniła bo była zajęta rozmową z siostrą o jej kuzynie, którego zła narzeczona rzuciła że niby nic nie robi tylko siedzi na kanapie i w gry gra, choć jego tata jest bogaty to co ma niby robić jak ma dopiero 28 lat. I pojechałyśmy autobusem do Warszawy, za dwadzieścia złotych. Tam normalnie wszedłyśmy, powiedziałyśmy że na nas czekają dziadkowie. – A jak dostałyście się na lotnisku z autobusu?– Pieszo bo to niedaleko. – z Zachodniego lub z pod Pałacu na lotnisko idzie się ze dwie godziny! – Nie, bo on podjeżdża pod lotnisko. – Znam autobusy z Płocka do Warszawy, żaden z nich nie podjeżdża pod lotnisko. Ani jeden. – Wtedy jechał! Ale my i tak podjechałyśmy taksówką. – Ano, chyba że tak.. Ile taksówka kosztowała, bo ja dokładnie wiem ile. – Koło dwudziestu. – W nocy? Powiedziałaś że w środku nocy to było.. – Ale na osobę! I dojechałyśmy na lotnisko i tam się okazało że nasz lot wcale nie jest do Egiptu. – Kupując bilety nie wiedziałyście dokąd? – Moja koleżanka myślała że England to znaczy Egipt. – To ta co udawała amerykankę w schronisku? – Tak. No i mamy do Egiptu lecieć ale w ostatniej chwili.. bo tam ogólnie jest taka możliwość że możesz na inny co jest w tym samym czasie.. – Nie ma takiej możliwości. Możesz tylko wejść na lot na który masz bilet, na żaden inny nikt cię nie wpuści pod żadnym pozorem. – Nie zrozumiałeś, na początku chciałyśmy jechać do Egiptu ale okazało się że tam nie ma przystojnych facetów. Stwierdziłyśmy że Anglia będzie lepsza bo tam mieszka Zajn. I już wsiadamy w samolot i mama do mnie dzwoni, gdzie ja jestem. A ja mówię że do Maka poszłam i się wyłączyłam. I zablokowałam numer mamie. – Omar Sharif był z Egiptu i bardzo przystojny.. Na bigmaka w środku nocy? – Jaki szeryf? Makuś jest otwarty całą dobę. Ale dalismy sobie spokój z Anglią bo jak go zguglowałysmy, okazało się że Zayn ma pojutrze koncert na Ibizie. Szybko podeszliśmy do bramki i zamiast do wejścia na samolot do Londynu, podeszłysmy do innej, do Hiszpanii. – Jesteś pewna że Ibiza jest w Hiszpanii? – Gugiel się nie myli nigdy, bo jest pałerowany przez AI, wyuczoną zbiorową mądrością wpisów pod clickbaitami z Wyborczej i Dejli Mejla. Dałyśmy kolesiowi kartę pokładową, to był kolega jednej laski ze szkoły więc nas wpuścił, bo mu powiedziałyśmy że jak wrócimy to mu zrobimy menage a trois.. ale miałyśmy na myśli Devil's triangle.. he he.. No i lecimy, udało się. Potem przeszłyśmy przez bramki i jedziemy do hotelu, tam spotkałyśmy buddystę i mu nakopałyśmy.. I spotkałam Zeyna! ================================================================================= WE'RE GOING TO EAT PIZZAOjciec miał zły sen że jego córka Zuzanna zniknęła gdzieś bez śladu. Dzwonił i pisał, ale bez skutku; ostatni raz, miesiąc wcześniej, odpisała że nie ma czasu, jest na siłowni z Tośką, ma 2% baterii, a potem idzie do kina i oddzwoni w najbliźszych dniach. Następne próby pozostały bez odpowiedzi, więc postanowił odnaleźć jej mamę, Monikę. I pojechał do Płocka. Moniki w domu nie było bo na czas Wielkiego Tygodnia do Rynku się przeniosła, aby być Kościołów bliżej i nabożeństwa zażywać do woli, a zarazem sycić oczy świątecznym wielkomiejskim gwarem. Na Tumskiej tańczył niedźwiedź czardasza pod wiązankę dyskopolo Zenka z Martyniki, obok góral smażył oscypki z dżemem. Na gazecie ściennej koło fontanny dużymi literami stało że "Dzięki Orlenie za drugą Norwegię! Płock Oslem Południa miał pierwszy w kraju Statoil". Na rogu Tumskiej kiedyś murzyn bluźnił sąsiedniemu Caritasowi swoją terrorystyczną ksiegarnią z lekcjami jakiś obcych narzeczy jaskiniowych, ale po interwencji Urzędów poszedł sobie precz. Teraz stoi tam okazała ozdobna puszka na datki na krew dla młodzieży Narodowej, przy której wartę pełnią duzi chłopcy w koszulkach z Husarią i Panem Skrzetuskim. Zachęcają przechodniów: "Kmicic z wielkiej krwi a nie szczepiony jak chudopachołcy". Policjant obok, życzliwie uśmiechnięty. Większość szybko daje. Czasem tylko przejdzie niemrawo jakiś paciaty, bez lewaka z nim ani rusz. Z niemową nieprzystojnie i nie po chrześcijańsku. "A poszwargocz no panie Andrzeju onym psim językiem" mówi jeden przez ajpada do wujka z milicji, co był na Jackowie i tam się nauczył. Ktoś chce sprzedać dom z ładną jardą, dużym porczem, dom jest czybedrumowy, ma karpety i w każdej sypialni klozet. Ale on że niegodne Polaka i żeby apką jakąś spróbować, albo rabina za pejsy przyprowadzić, a paciaty się wyrywa i chce odchodzić. Więc na odchodnym kopa tylko dostał, bo akurat stanął sędzia z Sądu Okręgowego co zaraz obok właśnie na sesji dał odpór konwencji haskiej innowierców, nasze dzieci chcą nam kraść, i z mecenasem Wątrowoboskim ze stolicy herby sobie opisują, na moim knypel jest wielki wyobrażony z Tobolska, go św Krzysztof przez rzekę przeniósł bo lwi blisko następowali. Jedna sprawa znaczna przykuwała uwagę obywateli. Pod Sądem stali słuchać jak pierworodny szanowanego Właściciela Posesji z okolicy, niby przejechał jakieś dwie znajdy. I choć z dobrego domu, pod sąd postawili go. Zeznał że to nie on był, jego Putin opętał i zrobił go zombie. Mecenas dodawał że źle przez ulice przechodziły, a i tak przyhamował i niedaleko odjechał, tylko auto umyć, choć przecież spieszył się na wczasy. Sąd nasz tutejszy Okręgowy pochylił się nad krzywdą i przychylił, ale postkomuna z apelacyjnego, mimo telefonów, na złość po bolszewicku. Aż trzy lata zawiasów, pewnie daliby i więcej jakby to chłopcy byli, albo chociaż nie Ukrainki. Opinia szczególnie współczuła rodzicom co tyle łożyli na wychowanie w sporcie, lubił kładami sobie pojeździć i rasowanymi autami, i szykowali by przejął byznes rodzinny, zatrudniający wielu, dający godną pracę. A teraz taka historia. Może celowo nagłośnione rozdmuchane, kto wie komu na rękę? Kuj bono, panie Mecenasie Brunonie Przeryblekieweski-Prbuń, to h.. bono, komu Panie potrzebne? To tak jak tę pomoc naszą sojuszniczą co oczerniali że w Szymanach.. tego... pewno ci sami co nie? A tam idzie Pani Asia! Dzień dobry pani Asiu! To Pani Małgorzata Asia z Trzaska-Zakrzewskich Darlińska. A to Pan Artur Noga-Bogomilski. Z ogromnym smutkiem żegnamy naszą Przyjaciółkę Zofię z Pstrągowskich Pelauńską-Wnęk, wieczorem o siódmej w restauracji Sterculius, będą goście Orlenu z zagranicy, doktor Archimimus de Soranus, wiceminister Irrumatio i Sophia Money-Cunts z Ambasady, Mme Milfette Bique z agencji i sam Car Tochtamysz, władca Kazania na wygnaniu, daleki potomek Bajezyda Drugiego. Dziś robi w nafcie koło Groznego. Przyjdzie Prezes Sławisław Skiski i zastępca, Kawaler Maltański Kala-Jeżodajski. Dziennikarze zaprzyjaźnieni Ambrose Twat Evans-Pritchard, Chas Nigel Newkey-Burden i Hamish de Bretton-Gordon. Gwiazdy żurnalizmu z Muryki, Kristi, Krysten, Krysthie, Kaitlan, Kayleigh i Megyn. Bankiet pod wezwaniem Św. Holikrapy będzie katerowany przez wielogwiazdkową restaurację Bushmeat Wetmarket: potrawy z zagranicznych mięs, dla gospodarzy Tatar, ale na taco shells, z rzodkiewkami i avocado. Dla gości ptifurki i fintifluszki. Zagra grupa "Copious Discharge" jak zdąży z Przystanku Altamont. Afterparty w modnym islandzkim barze Endaþarmi, co go z samej Islandii przywieźli w kawałkach rodacy, powracający na łono ojczyzny jak się dorobili przy śledziach i tranie. ======================================================= Kuchnia Plocka Mazowiecka Regionalna Artinasalna potrawy z PRL (lista: brizol, antrykot, rozbratel) vs nowa kuchnia de Plotzk : I tak, zamiast pomidorow z polluted Vesuvio, stosujemy dobry keczup na licencji, etc. weźże ten roadkill i ponieś go Najświętszej Panience flaki po warsiasku Bracia Mniejsi z rusztu łajtrasz ------------------------------------- Obrzydzanie: potrawy lapońskie: sfermentowane flaki przeżutego przez narwala śledzia w upławach własnych zamarynowane z nadzieniem z jego pozostałości z tarła tytuły z polskiej gazetki: Musk nie będzie już szarpał się z Trumpem? Tyle że ich wojenkę zdążyła wykorzystać Rosja Monika kupiła gazetę. "Linia Obrony powstrzymania imienia xxxx" polscy turyści w PL " za granicą (strefy) etc. ======================================================= Monikę odnalazł przy kiosku z papierosami, gdzie - zajęta oglądaniem kartonów i dziwiąc się ich fantazyjnym napisom ostrzegawczym, dała się zaskoczyć. "Zuzanna jest u Tośki na nocowaniu, czego się jej czepiasz?". "Od tygodnia?" "No tak, są przecież wakacje". "A co na to mama Tośki?" "Jest na pewno zadowolona, każdy by się cieszył. A Zuzanna codziennie pisze i dzwoni". "Tylko skąd?" "Paranoik. Zaraz się przekonasz i może wreszcie się od nas odczepisz na zawsze". Pojechali razem do mamy Tośki i ona "pani Mecenas, pani Moniko, a czemu to ja zawdzięczam taką łaskawą wizytę Pani Mecenas, bo odkąd Pani, P.Mecenas, stała się Mecenas, to Pani M. już się nigdy nie odezwie ani nie powie dzień dobry". A na to Monika "Proszę tak nie mówić, ja jestem zajęta na palestrze, zwykła hołota to sobie może ze mną przez tłumacza rozmawiać, ale dla Pani czynię wyjątek tylko jeden jeden raz pani Jolu". Tomasz postanowił milczeć jak długo się da. Jola, oburzona: "moja Tosia wybrała się z pani córką, ona Tosię namówiła, na wakacje sobie pojechały same, ja wiem gdzie ale nie powiem, pani jest dla mnie nieuprzejma, odkąd została Mecenem to pani zadziera nosa z każdym, a jak Bóg Kubie.. i tyle tylko powiem że pojechały i nic więcej". Pani Monika na to się obraziła ale po refleksji troszkę się poniżyła nawet, "przepraszam Panią Pani Jolu, rzeczywiście ma Pani rację, zostałam mecenasem po 10 latach walki z moim tym tu byłym mężem który mnie zmuszał do brania egzaminów, a płacić nie chciał choć te pieniądze mi się po prostu należały, przez niego mi się porobiło, ale już przemogłam i kochana Jolusiu najmilsza powiedz kochanie tu masz sto złotych, kup sobie coś ładnego". Pani Jola się udobruchała i mówi: "pani córka Zuzanna, znaczy się twoja Zuzanna z moją córką pojechały na Ibizę, ja nie wiem gdzie to, może na północ albo wschód gdzieś tam za Łotwą Rumunią za oceanem.." "A kiedy pojechały?' "A ze tydzień temu" "A po co?" "A na siedemnaste urodziny Zuzanny czy jakoś, więcej szczegółów nie wiem, nie wiem o co chodzi" "A gdzie te 17" "Tego nie wiem" "A jaki mają numer telefonu?" "A nie wiem i już musze iść bo się dziennik zaczyna". Poszli więc do rezydencji pani Moniki, za kutą bramą w alei dostojnych tuji, najpierw wielkie drzwi, potem okna z firankami koronkowymi, na to fioletowe zasłony, ściany pięknie pomalowane na różowo z fioletowymi ślaczkami, wokół tego wypustki w kolorze ecru, zielone półki, trzy lodówki z których dwie były puste i służyły tylko jako podpórki na magnesy, jak w każdym zamożnym domu. "OK więc już wiemy że jest na Ibizie". A mama też już wyguglowała. Mama wszystko gugluje. To co sie dzieje na Ibizie. Zdjęcia z klubów. Monika pyta "a po co ty jej tak szukasz tam ten?" Tomek się nie chciał przyznawać że miał widzenie że Zuza jest w niebezpieczeństwie, więc tylko powiada "się stęskniłem za nią". Monika sarkastycznie "to może sobie tam do niej pojedziesz?", wyciągnęła mapę, znaczy się telefon i zaczęła szukać Ibizy. Patrzy i nie może znaleźć, ale Tomek mówi "koło Hiszpanii", "ja rozumiem ale za Sardynią też by można powiedzieć że jest ta wyspa, dobrze szukałam wcześniej, to co, będziesz tam jej szukał, ją prześladował przeszkadzał?" a Tomek "chyba nie" i się rozstali. Było bardzo późno i busiki dawno już spały w zajezdni. Tomek od razu poszedł na stację Kolei Mazowieckich złapać pociąg do Kutna, jeden jedyny jaki był, nad ranem, zielony, o szóstej, z Kutna pojechał do Łodzi, stamtąd do Warszawy, z Warszawy wrócił do Modlina, i tak oto, zatoczywszy dwustukilometrowe koło, z Modlina poleciał. – Jedna rzecz jest baaardzo nierealistyczna: że mama się nie wkurzyła, że nic nie powiedziałam, że pojechałam sama na siedemnastkę na Ibizę z koleżankami. – Może nie chciała nic przy Tomku gadać ale jej stan wewnętrzny musi pozostać na razie tajemnicą, bo nie mamy aż tyle czasu żeby penetrowac jej duszę jak warstwy cebuli. Tak czy inaczej Tomek miał jeszcze sześć złotych dukatów, więc sprzedał jednego na dworcu w Warszawie w całodobowym kantorze za niską niską cenę, ale na bilet do Barcelony tanimi liniami starczyło, a tam poszukał przeprawy na Ibizę. Dopłynał późno, po jedenastej, koncert miał się zaczynać o północy. Zuzanna z Tośką właśnie doszły na miejsce. Jeszcze z Płocka pisały do niego przez insta i po kilku tygodniach pisania, Zejn je zaprosił na scenę. Mogła to byc automatyczna odpowiedź wygenerowana przez AI, ale po co zaglądać darowanemu.. Wzięły wydrukowane skrinszaty i od razu poszły za scenę. Nikt ich nie zatrzymał bo miały aurę, wyglądały jakby tam właśnie i nigdzie indziej miały być, szły swobodnie ale zdecydowanie, pogadując i nie rozglądając się na boki, niczym oficerowie Wehrmachtu w Paryżu. Wreszcie jakis ważny z tabletem je w końcu zagadnął. "My do chórków. Gościnnie z Polski! Patrz tu" – Zuza podsunęła mu pod nos wydruk emaila, jak kapitan Kloss legitymację Abwehry Brunnerowi – "a jak mało, idź do Zeyna, on ci wytłumaczy!" "Dobra, tranquilo, zaczynamy za pół godziny, pierwszy numer, jawohl, jak mówią gdzieś tam u was". Powiedzieli co mają robić, gdzie stać na pierwszym numerze.. za dużo nie twerkować, puściły sobie parę razy wideo z kawałkiem żeby się go nauczyć. Trochę po dwunastej zaczął się koncert. Tłumy wielkie, szum oczekiwania i pojedyncze piski, nagle światło błysło, perkusja walnęła i zespół wbiegł na scenę, Hel-looooo Iiii-biii-zaaaaa i od razu zaczęli od najwiekszego przeboju Aj Mi Low Du Du, potem drugi Jor Szit Is Ap, trzeci Maj Hed Hurts From Sinkin Łen Aj Tink Of Ju. Sala oszalała. W międzyczasie Tomek lazł sobie po nabrzeżu, zobaczył tłumy w kolejce i plakat, coś go tknęło, podszedł, biletów nie było ale na nie takie imprezy wchodził był już w życiu. Raz na Stonsów w małym miasteczku gdzie w ogóle nawet nie mieli grać, ale zbudowano tam nową salę i mieszkańcy napisali petycję żeby przyjechali i zagrali, i się zgodzili. Biletów wcale nie było, tylko ci co podpisali petycję dostali wejściówki. Pojechał tam z jedną laską z głupia frant, a nuż się uda.. ale bez szans, całe miasteczko siedziało w środku, więc tylko jeszcze stali pod budynkiem, już Go-Gos przestały grać, nagle drzwi z boku się otworzyły i jakiś koleś, chyba z technicznych, wyszedł, rozejrzał się i zamachał, laska podleciała - dał jej wejściówkę! Obok stała inna para, mieli jointa, gadali sobie, wtem usłyszeli pierwsze takty Start me up.. Tomek jej mówi "leć sama, spotkamy się tu po koncercie", gdy znowu drzwi się otwarły i znowu wyszedł koleś i skinął i ta druga podleciała, dostała.. Tomek zaproponował im pięć dych i.. – Nie nuuuuudź! Tu nie przerwa na wspominki i kanapki z bryndzą na brydżyku w domu starców! Opowiadaj dalej o Ibizie! – Przy murze z boku budynku leżała miotła i wiadro, kombinezon, ewidentnie ten co sprzątał poszedł na moment za potrzebą albo na piwo. Tomek szybko to złapał i po chwili stał przed bocznymi drzwiami, były otwarte i nikt go nie zatrzymał. Niebawem znalazł się w korytarzu wychodzącym prosto na zasłoniętą kotarą widownię. Zuzanny nie widział, była wtedy za sceną. A koncert dobrze sobie trwał i jak to w połowie koncertu.. – ten Malik to jest lider tego zespołu? Kto on jest? – Oni wszyscy mają równe prawa.– No dobra, ale czy to frontman, czy gra, czy oni wszyscy śpiewają? – Wszyscy śpiewają. – To kto gra? – Nikt. A wszyscy śpiewają po różnych kawałkach z piosenki. A on jest jednym z bardziej rozchwytywanych bo jest najprzystojniejszy. – Ale musi być jakaś muzyka, chyba nie śpiewają a capella? Z płyty leci? – Tak. Znaczy tam mają jakąś, nie znam ich. Jest jakaś grupa. – Dobrze. Więc po kilku kawałkach zaczął przedstawiać siebie i zespół, "Heeeeello Lejdyssss En Dżenemen maj nej is Zadek Mały..." – ZAYN Malik!!! – .. z Saudi-Arabia.. – Nie! Zejn pochodzi z Ameryki! – z której Ameryki? – Nie pamiętam. Dalej! – "Teraz z nami gościnnie zaśpiewają.. dwie.." – bo to dwie miały śpiewać, tak? Zuzanna i Tosia? Okej. "Mamy tu gościnnie dwie nowe laski w chórkach, piękne dwie dziewczyny z bardzo dalekiego kraju za lasami za Rosją Panamą.. I oto one!! Pliz Giwa Ran of Aplaz Tuuuuu... Zoooozanna and Toshia!!!! Obie panny stanęły w potężnym słupie światła. Dookoła, w tle, cały zespół zamarł na scenę. Zuzanna podniosła obie ręce do góry, sała zawyła. I nagle, w tym momencie, z hukiem, wpadło na scenę trzech kolesi.. *** Z początku nikt się nie zorientował. Z boku sceny wyglądało to jak dodatkowy support, z widowni jak część programu. Nawet to że wystrzelili kilka razy w powietrze zginęło w ogólnym hałasie i blasku świateł. Byli ubrani na czarno, z czerwonymi akcentami i w maskach. Może zatańczą, może dołączą do chórku? Ale nagle zgasło światło i zaczęła postępować cisza, najpierw trochę, potem szybko, jak po wyłączeniu czajnika. I w tej świeżej ciszy i ciemności, zanim oczy i uszy zdążyły nadążyć, jedna z postaci ukazała się nagle w świetle potężnej latarni z megafonem. "Ewybady down! This is a stickup!!". Widownia zafalowała, a postać ryknęła ponownie "DOOOOWNNN!!!". Zuzanna patrzyła na to niezbyt rozumnym wzrokiem z boku sceny, nagle ktoś ją pociągnął mocno za łokieć. Tomasz! Nie zdążyła się zdziwić jak już była przy bocznym wejściu. "Siedź tu!" - warknął i zniknął na chwilę, by zaraz wrócić z Tośką. "Idziemy!" Policja pojawiła się dokładnie trzy minuty po tym, gdy ostatni uczestnicy zajścia zniknęli z klubu. Rano w tv podano że był to napad rabunkowy albo i terrorystyczny, świadkowie są przesłuchiwani, a śledztwo prowadzi gościnnie światowej sławy detektyw. Zuza, Tosia i Tomasz oglądali to przy śniadaniu w kafeterii, gdzie się znaleźli po reszcie nocy przesiedzianej na plaży. Obie dziewczynki były trochę skruszone i bardzo podekscytowane, nienajlepsza kombinacja dla opiekuna nastolatek, jakim chcąc nie chcąc chwilowo stał się Tomasz. Ibiza to już nie ta sama Ibiza, wiadomości były po angielsku, z katalońskimi napisami, dla expatów i digitalnych nomadów. Ale za chwilę ogłoszono specjalny biuletyn że zidentyfikowano napastników jako członków notorycznego gangu Bloods z Los Angeles. Działali na zlecenie, komuś zależało żeby przerwać koncert. "Pewnie tym z Maroon5 pizdokleszczom" – zawołała Tosia. "Albo jakimś zazdrosnym dziadersom" – dodała Zuzia – "że już nie są na topie i pora umierać." Tymczasem w TV pokazał się główny detektyw, słynny Mirco z Bogoty, mimo młodego wieku postrach złoczyńców na całym świecie. Mówił niestety po hiszpańsku, co mocno oburzyło Zuzannę. Tomasz próbował jej pomóc, starając się nadążyć z odczytywaniem pasków. Nie znał hiszpańskiego, ale w liceum uczęszczał na jeden semestr nadobowiązkowych zajęć łaciny. "Chodziły tam same kujony już w 15 roku życia w pełni ukierunkowane na medycynę farmację, ale też jedna laska której inaczej nie było jak spotkać, co prawda nic z tego nie wy.." "Cicho!" – przerwała gniewnie Zuzanna – "Twoje żałosne przygody z przed 50 lat nikogo nie interesują! Gadaj co tu pisze!" "Nie pisze tylko jest napisane.." – zaczął Tomasz, ale szybko urwał, ugodzony gniewnym spojrzeniem. "Coś chyba.. że niewykluczone.. teoria robocza.. że przebierańcy, a gdyby tak, to zespół odpowie za koszta, zagrożenie bezpieczeństwa.. Rzecznik zespołu "TU CORPORATE DISCLAIMER SPOTKANIE Z ZAYNEM NA PROMIE, GDZIE ZWIAL INCOGNITO, BO REPORTERZY OBSTAWILI JEGO PRYWATNY SAMOLOT" Zayn się prawie przyznał że to był publicity stunt z Bladsami, trzech miłych chłopaczków w pełnym make-upie, ucharakteryzowani na pseudogangsterów, jak statyści z wideo Michaela Jacksona. Mieli śpiewać nową płytę, którą dopiero co przywieziono z fabryki w Turcji, ale nie zdążyli się jej nauczyć. Prawdziwy gang jest w LA i nawet nie wie że istnieją boysbandy, więc szanse na wpadkę zerowe. – Ale nie dali mi zaśpiewać!!! – I co z tego? Teraz jesteś w obiegu instagramowym na całym świecie, my też, a inaczej to tylko jeszcze jeden koncert, żadne publicity. Zuzia zyskała instasławę nie musząc nic robić. Chce tak dalej, kariery a la Kardashian – A ja chcę, muszę ich zobaczyć! Spotkanie z Mirco, zamknięcie Nóg za Pas, Bladsy były wynajęte, ale ani mru-mru bo juz poszło że Zayn jest na liście terrorystów i to mu przysparza fanki. Przykład bushitu prasowego a la Ukie War Jak cos powiecie to terroryzm i więzienie + 2 lawsuity. Zejn ma amerykańskie tournee Zq jedzie za Zeynem i "niesłusznie oskarżonymi" Bladsami do LA Pomogła ich wybronić i chce się z nimi zaprzyjaźnić. alt: zgubić tu Tomasza, niech to będzie Mirco only... jak połączyć to z Nogami? co najpierw ? Jak zamienić Tośkę na Pati? Skąd Kupa i Majchrówna ? cdn |
| t/b/c... |